Hej-Hej !
Chinook nie pochodzi z żadnej wielkiej hodowli. Hodowca (?!?), który go sprzedawał (a nawet nie znam jego nazwiska) tweirdzi, że był pierwszym hodowcą Huskich w Łodzi. Jeśli tak, to zszedł na psy. Ma rodowodową sunię i krył ją u rodowodowego psa, ale mówił, że teraz nie opłaca mu się hodować szczeniąt z metryczkami, bo ludzie wolą kupić taniej bez tejże metryczki. Coś w tym jest, bo my jestesmy przykładem, ale nasuwa sie pytanie, ile jego szczeniaczków trafia w nieodpowiednie ręce. Nic się nas nie pytał w stylu, czy wiemy o wymaganiach tej rasy itp. To nawet ja zagadnęłam, czy nie chce wiedzieć nic o nas, aby mieć pewność, że psina trafia dobrze ! Głupio mu się chyba zrobiło, bo nic nie odpowiedział... A poza tym dwie rzeczy: hoduje teraz też inne psiaki (te na topie - bodajże Amstaffy) - czyli ewidentnie chodzi mu tylko o kasę; oraz druga rzecz: Chinook był niemiłosiernie zapchlony, co okazało się dopiero w domu, bo bralismy go późnym wieczorem. Ale chociaż zdrowy... No i pytam, co to za hodowca ! Chyba nie chcesz takiego kontaktu. Ale jeśli tak, to podam adres i telefon na priva.
I słuchajcie, czy to możliwe(?): ponoc jest członkiem Związku Kynologicznego w Łodzi i może za dodatkową opłatą wystawić Chinookowi metryczką (a wtedy my możemy go zarejestrować w Związku i będzie pies z rodowodem). Czy to nie są jakieś bzdury ?!? Nie bralismy wtedy tego pod uwagę, ale na zawody rodowód by sie przydał... A poza tym, jak to jest: zrzeszony w Związku hodowca ma obowiązek chyba informować o miotach i czy wolno mu hodować mioty bez metryczek?
Niech ktoś z Was mądry mi pomoże. Czy wiara w to wszystko nie jest tylko naiwnościa z mojej strny ? Zresztą ledwo co wierzę.
Pozdrawiam,
Monika