Jump to content
Dogomania

owczarnia

Members
  • Posts

    638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by owczarnia

  1. Śmierdzieć to i mój nie śmierdzi, bo też się myje :lol:, ale kąpiel to kąpiel. Całkiem co innego. Też kiedyś miałam dwa persy, i regularnie je prałam. Nie raz w tygodniu, raczej raz na miesiąc - i wierz mi, dopiero po umyciu widać różnicę. Sierść się robi jedwabista, lśniąca, cudo. Poza tym, persy trzeba czesać przecież, i to sto razy częściej niż yorki...
  2. A widzisz. Kąpie się, jak najbardziej, okazuje się. I mało tego, one to lubią :lol:! Mój Pralina stoi w wannie jak posąg i z lubością mruży oczy, kiedy go polewam ciepłą wodą :). Fakt, to kornisz (a one jak yorki, nie mają podszerstka, sierść króciutką i taką a'la karakuły), ale inne koty też można kąpać spokojnie. Kwestia przyzwyczajenia, jak wszystko. I dobrych kosmetyków, żeby nie uczulały ani nie niszczyły naturalnych warstw ochronnych zwierzęcia.
  3. Widzę, że znowu ścierają się dwie szkoły ;). Generalnie wystawowych psów rzeczywiście nie czesze się tak często, żeby niepotrzebnie nie uszkadzać włosa (wiadomo, a to coś się złamie, a to wyrwie...). Ale też takie yorki chodzą zapapilotowane najczęściej. I tu jest clou imprezy. "Normalne" yorasy nie tylko można, ale nawet trzeba czesać codziennie, bo inaczej kołtuny się robią dokładnie tak jak Yorkie pisze, po dwóch dniach. No, chyba że trafi nam się jakiśś wyjątkowo delikatnie owłosiony yorczek ;).
  4. No i proszę. A nasz wet twierdzi, że kąpiel raz w roku to mit i bzdura, przestarzałe zabobony, i każdego psa (nie tylko yorka) należy kąpać podług potrzeb, na pewno mu to nie zaszkodzi. Pewnie, że jeśli znienacka wpakujemy do wanny kompletnie nieprzyzwyczajone do tego typu zabiegów zwierzę, a jeszcze w dodatku zaczniemy szarpać przy rozczesywaniu, krzyczeć, i tak dalej, to oszaleje z przerażenia. Ale jeśli będziemy przyzwyczajać od szczeniaczka, to nasz pies może najzwyczajniej w świecie polubić te zabiegi. Mało tego, nasz wecio ostatnio był bardzo zdziwiony czemu tak rzadko kąpię kota, i powiedział że spokojnie mogę to robić raz w tygodniu, jak z psem :).
  5. Ta. Kolejne genialne odkrycie :roll:. W takim razie wszystkie znane mi wykastrowane psy są dominantami, bo wszystkie jak jeden miewają "misiowe" odruchy ;). To się nazywa pomylić pediatrę z pederastą :lol:... O dominacji może być mowa wtedy, kiedy pies wspina się na inne psy, na nogę właściciela (chociaż to drugie, jeśli przy okazji psina bzyka wszystko co mu w łapki w padnie, może być oznaką nie tyle próby dominacji, co zwykłej nadpobudliwości). Fuzlak jako żywo nigdy w życiu nie wspinał się na nic, a misia zdarza mu się bzykać tylko wtedy, gdy ten przypadkowo ułoży się w "pozycji", tzn. w sposób, który ustawia psa w pozycji kopulacyjnej. Stąd mowa o odruchu bezwarunkowym. Potwierdza się to zresztą we fragmencie artykułu, który przytoczyłam kilka postów wcześniej. Co jak co, ale dominacja i Fuzlak to dwa przeciwne bieguny. Czasem aż życzyłabym sobie, żeby był bardziej przebojowy ;)...
  6. Z rzeczonego artykułu: [QUOTE]Co ciekawe, wykastrowane samce są zdolne do kopulacji, i to nawet jeśli przed zabiegiem nigdy nie miały takich doświadczeń. W praktyce jednak motywacja seksualna u psów po kastracji jest na tyle mała, że najczęściej nie sprawia właścicielom żadnego kłopotu. Jeżeli pies staje się bardzo pobudzony w okresie, gdy w okolicy pojawiają się suki w rui, i opiekunom trudno sobie z nim poradzić, usunięcie jąder prawdopodobnie rozwiąże problem.[/QUOTE]
  7. W sumie... Kiedyś ludzie myli głowę raz do roku przy okazji kąpieli w rzece, i też pewnie uważali że wcale nie śmierdzą :diabloti:... Jak to było? "Własny smród jak miód, a częste mycie skraca życie" :lol:.
  8. Przeszłam się do kiosku, zakupiłam gazetkę, przeczytałam artykuł i o jądrach nic nie ma :(. To znaczy o zstępowaniu. Jest za to wiele ciekawych informacji rozprawiających się z rozmaitymi mitami, dużo wyjaśnień. W tym między innymi i ten, moim zdaniem bardzo ważny, fragment: [QUOTE][B]KASTRACJA JEST DZIAŁANIEM WBREW NATURZE[/B] Dla przeciwników zabiegu kastracji zwykle głównym argumentem jest jego nienaturalność. Podkreślają oni, że wszystkie organy są ze sobą powiązane i nie można ich bezkarnie usuwać. Trudno odmówić im słuszności. [B]Nie wolno jednak zamykać oczu na fakt, że ogromna większość psów towarzyszących człowiekowi żyje w nienaturalnych warunkach. Ich środowisko i możliwość aktywności zostają ściśle dostosowane do potrzeb właścicieli. Kastracja może im bardzo ułatwić przystosowanie się do tych warunków.[/B][/QUOTE]
  9. [url=http://www.psy.pl/?O=5289]"Mity kastracji"[/url] to były w takim razie, w "Moim Psie". Zajrzałam na strony obu podanych przez Ciebie tytułów, i znalazłam ;). Za darmo można odczytać tylko krótki fragment artykułu niestety, reszta albo w e-wydaniu, albo w kioskach (aktualny, marcowy numer).
  10. Odruchy kopulacyjne niewiele mają wspólnego z obecnością jąder w mosznie, jak mi się wydaje. Fuzlak został wykastrowany gdy miał niecałe dwa lata, obecnie ma cztery i pół, i nadal mu się zdarza próba bzykania misia ;). Sądzę, iż jest to coś w rodzaju odruchu bezwarunkowego.
  11. Haniu kochana, a przeczytałaś to, co napisałam? York jest psem, oczywiście, ale w odróżnieniu od ratlerka, jamnika i innych, ma włos. Długi raczej. I tu jest clou programu. Można oczywiście nie suszyć i nie czesać tych łapek po myciu, tyle tylko że później są kołtuny, czyli pies znowu cierpi, koło się zamyka. Pytanie, co jest mniejszym złem. Po prostu.
  12. Wszędzie kunia są. W galerii są, w "my i nasze yorki" (czy jak to tam szło) są, tu nie wiem czy są, nie zaleję przecież całego forum :lol:...
  13. No proszę, to po co ja wklejam te zdjęcia ;) :lol:?
  14. [quote name='Berek']"Po porannym spacerze nie zawsze mogę znaleźć czas, żeby przemyć łapki, dlatego zdecyduję się na butki." Ależ to zajmuje dokładnie 40 sekund! Właśnie to zmierzyłam!!! :o[/quote] Ile, przepraszam, zajmuje?... Chcesz mi powiedzieć, że potrafisz umyć, wysuszyć i rozczesać yorcze łapki w 40 sekund? To ja poproszę w takim razie o krótki kurs nauki mycia łap w tempie błyskawicznym :roll:, bo u nas to wygląda tak: 1) pies do umywalki - denerwuje się oczywiście, przestępując z łapki na łapkę, co wydatnie utrudnia całość 2) płukanie każdej łapki dokładnie i z osobna z piachu, błota, soli czy śniegu (śnieg najdłużej, bo się musi roztopić) 3) odciskanie po kolei łapek w ręcznik 4) suszenie 5) rozczesywanie. Najczęściej jestem przy tym zdrowo zachlapana, więc robię to w stroju niewyjściowym. Czyli w razie czego jeszcze dodatkowy czas na przebranie się, lub chociaż okręcenie czymś żeby pies nie pobrudził ciuchów, skoro mam iść do pracy. Dlatego osobiście uważam, że butki na wyjątkową chlapę czy duży śnieg są doskonałym pomysłem. Należy rozważyć, co bardziej denerwicuje psa - chwila w butkach czy później szarpanie się z myciem łap. Podobnie z ubrankiem, Fuzlak ma kombinezonik na deszcz, taki z samego brezenciku, i też uważam, że lepiej mu założyć takie coś niż później męczyć myciem łap po pachy i całego brzucha (wiadomo, przy deszczu pies wraca z całym tym błotem przyklejonym do brzuszka). Ubranka zimowe nosimy już tak gdzieś od +5 stopni w dół, ale też Fuzlak jest calutki rok ostrzyżony króciuteńko, grzbiecik do skóry dosłownie, więc i szybciej go ubieram. W ładną pogodę starczy sweterek, kiedy spada śnieg i przychodzi mróz, wdziewamy ocieplaną pelerynkę lub kombinezonik na polarze (na większe mrozy).
  15. O, przepraszam, Fuzlak był u fryzjera już w połowie lutego :eviltong:. Zresztą, on chodzi cały rok.
  16. PositiveThought, nie tylko o yorkach. W ogóle o psach... To jest epopeja, słuchajcie, nie kończąca się w dodatku. Moja rodzina co prawda się nie wtrąca, ale matka zawsze łypie na mnie jak na zbrodniarkę, kiedy nie pozwalam jej dawać Fuzlakowi niczego jak do nich z nim pójdziemy. "Ale kawałeczek tylko, to drożdżowe ciasto przecież, świeżutkie, nic mu nie będzie!" - i tak dalej. Ja nie wiem, tyle lat, a ona wciąż nie odpuszcza :lol:... Szwagierka z kolei twardo stoi na straży poglądu, że pies "nie może jeść samego suchego, bo mu się przecież znudzi!" i podaje rano suche "z rozsądku" i po południu gotowany obiadek, ryż z kurczakiem i warzywami, czy co tam akurat wpadnie jej w rękę, "dla smaku". I nie pogadasz, niby słucha, ale widzę że pod nosem się uśmiecha i swoje wie. Nie dociera do niej, że obrała akurat najgłupszą możliwą metodę, bo albo suche, albo sensownie zbilansowane własnoręcznie robione, takie miksy to najgorsze co można uskutecznić. Mało tego, to suche też mu co jakiś czas daje inne "żeby miał inny smak trochę". Pies (też york) non stop jest chory, a to rzyga, a to ma biegunkę, odporność zerowa (co najmniej trzy razy w ciągu jesienno-zimowego okresu jest zaziębiony), ale skojarzenie żywienie-choroby jakoś do niej nie dociera. Ręce opadają.
  17. Długo, długo. Fuzlak skończył cztery lata w październiku, a dalej się jeszcze wybarwia.
  18. Mnie także się wydaje, że te pieseczki - choć oczywiście śliczne - nie rokują zbyt wysoko. Ale ze mnie żaden ekspert, oceniam głównie po tym, co widziałam w znanych hodowlach - włos powinien być lśniący, lejący, a ten wygląda matowo i zdecydowanie zbyt "puszyście". Kufy także dość specyficzne, bardzo krótkie. Dla porównania: [IMG]http://www.bakarat.pl/news/pupy0701.jpg[/IMG] [IMG]http://www.bakarat.pl/news/pupy0704.jpg[/IMG] [IMG]http://www.bakarat.pl/news/pupy0702.jpg[/IMG]
  19. [I][B]3. Czy podawanie wyłącznie suchej karmy wystarczy mojemu psu i kotu?[/B] ZDECYDOWANIE TAK. Właściwa sucha karma jest pełnoporcjową i zbilansowaną dietą pokrywającą w całości wszystkie potrzeby bytowe i produkcyjne. Stosowanie dodatków żywieniowych bez porozumienia z lekarzem weterynarii często doprowadza do nadmiarów i błędów żywieniowych co może grozić równie wielkimi konsekwencjami jak niedobory pokarmowe.[/I] [URL="http://www.zdrowie.wlkp.pl/?mod=prawidlowe_zywienie_psow_kotow&go=1"]Cały długi i bardzo ciekawy artykuł na temat żywienia psów i kotów[/URL].
  20. [URL=http://www.krakvet.pl/index.php?cPath=23_25_137]Animonda[/URL] ;).
  21. Jak już tak koniecznie chcesz odmiany, to mu lepiej daj jaką puchę albo co, ale psią ;).
  22. Może zaszkodzić na dłuższą metę na pewno. Kocie żarcie jest całkowicie inaczej zbilansowane, bo koty mają iluś-tam-krotnie większe zapotrzebowanie na energię, białko i inne składniki, których psy potrzebują mniej. I na odwrót. W najlepszym razie więc grozi psu zatuczenie.
  23. Jeśli tyko zdrowie pozwala - to znaczy nie przyplączą się żadne problemy z rzepkami wykluczające długie spacery (i tu część osób, która zapewne słyszała o tej częstej yorczej przypadłości, ma rację - wtedy nie mogą długo chodzić ani biegać) - york to wspaniały kumpel na wszelkie wycieczki :).
  24. Piesek - a zwłaszcza tak mały i delikatny jak york - [B]bez żadnego problemu[/B] może sobie złamać ząb na kości. Może sobie również wywichnąć lub nawet złamać żuchwę. Mało tego, kości - [B]zwłaszcza drobiowe[/B] - mogą stanowić olbrzymie [B]niebezpieczeństwo[/B], gdyż łamiąc się, tworzą szpikulce zdolne poprzebijać psu wnętrzności, i tym samym doprowadzić do jego zgonu.
  25. Ba! Żebym to ja wiedziała... Sto razy wolę weta, który jawnie się przyznaje, że czegoś nie wie, od takiego, który się kamieniem upiera przy bzdurach i wprowadza ludzi w błąd.
×
×
  • Create New...