-
Posts
5981 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mokka
-
[quote name='bonika'] Ja też to wszystko za bardzo może przeżywam, ale jak trafiłam tu na Dogomanię - słysząc, że tu są ludzie kochający zwierzęta i pomagający im to też się bardzo zdenerwowałam - szukałam tych pomagających a trafiałam na jakieś "trymowanie sierści" i "chińskie grzywacze" - strasznie się wtedy zdenerwowałam bo byłam tyle co po wizycie w schronisku :-( [/quote] Znowu masz do ludzi pretensje, że mają rasowe psy, że je trymują, strzygą, wystawiają, że ktoś ma grzywacza czy inną fanaberię? A co Ty wiesz o tych ludziach, co wiesz o tym, ile oni zrobili dla innych, ilu psom pomogli, w ilu akcjach biorą udział, ile schronisk wspomagają. To, że ktoś ma psa rasowego nie znaczy, że jest złym człowiekiem, dziewczyno, zlituj się. Czy liczyłaś na to, że na Dogomanii trafisz na samych umartwiających się, którzy będą mieli domy pełne przygarniętych zwierząt i którzy nie będą mieli śmiałości cieszyć się życiem, bo świat jest taki okropny? Nie rozumiem Cię, po prostu nie rozumiem. Ja mam chyba serce z kamienia, bo pomimo, że w Afryce dzieci głodują, w Chinach nie przestrzega się praw człowieka, na wielu frontach toczą się wojny, a u nas schroniska są pełne niechcianych zwierząt, pomimo wszystko staram się żyć. Może jestem niegodna miana człowieka. Proszę mnie ukamienować.
-
Oba psy były bez smyczy i kagańców, jeden okazał się silniejszy. :cool3: Nie wiem, czy wobec prawa udałoby Ci się coś zwojować, choć oczywiście mogę się mylić (oby). No i oczywiście niedopuszczalne jest, aby dziecko niepanujące nad dużym i silnym (i jak się okazuje - agresywnym) psem wyprowadzało go samodzielnie, bez opieki kogoś starszego. :shake: Tutaj opiekunom nie staje wyobraźni, niestety.
-
[quote name='PUENTA imszar']Czy opowiadasz tu o Leonie :D:D??[/quote] No chyba nie o Moni :evil_lol:
-
Nie lubię tego topiku, nie lubię go :wallbash: , nie lubię przez to, że się tak prężnie i dynamicznie rozwija :angryy: . Za każdym razem, jak tu zajrzę, są nowi pensjonariusze. Pagaj, trzymajcie się. Całuski dla psiaczka :buzi: . Toller-Fox, mam nadzieję, że dla Was to była tylko przelotna wizyta w tym miejscu.
-
[quote name='M&M']Ja nie wątpię że to sport dla wszystkich , ale nie wszyscy mają czas - jak pracuja caly dzień to nie ma kiedy wybrać się na trening , najwięcej czasu mają jednak młodzi uczący się ludzie :loveu: [/quote] Ja wychodzę do pracy o godz. 6:30 rano, a wracam po zmroku. Tyle ze mnie mają moje psy w ciągu tygodnia. Za to weekendy całe są tylko dla nich. Domyśliłaś się już pewnie, że młoda, to ja... byłam kiedyś :evil_lol: , dziecko już odchowane, mąż się nie czepia, więc urządzamy sobie z pieskami weekendowe szaleństwa. No, czasami zabiorę któregoś do pracy. Zaraz, zaraz, czy ja Cię czasem nie agituję? Psiaka masz w porządku, pomyśł :loveu: . [quote name='M&M']A ten papillonek to Orion - synek mojego Olymposa. :lol: :grins: :Dog_run:[/quote] Jest słodziuchny :buzi: . Boniko, miałam już nie dyskutować z Tobą, ale mam jeszcze jedną rzecz do napisania. Szkolenie prawdopodobnie uratowało życie mojemu psu. Kiedy trafił do mnie był dorosłym, niewychowanym agresorem, który nie potrafił nawet chodzić na smyczy (że o bardziej perwersyjnych sztuczkach nie wspomnę), za to atakował wszystko, co się ruszało. Jego agresja była porażająca. Zalecano mi, aby go uśpić, bo stanowił zagrożenie dla otoczenia. Jest już ze mną 4 lata i wzbudza powszechny podziw posłuszeństwem, odwoływalnością (zające, koty) i cytuję, to nie moje słowa "miłością, z jaką na panią patrzy". Nadal jest w nim mnóstwo agresji i czasami niechęci do świata, ale udaje się ją jakoś skanalizować. Od ostatniego ataku na człowieka minęły chyba ze dwa lata, ostatnia bójka z psem może ok. 1,5 roku. Cały czas z nim pracuję, cały czas go szkolę. I mój pies w tym kieracie wygląda na szczęśliwego, domaga się jeszcze i jeszcze. Gdybym pozwoliła mu żyć w zgodzie z jego naturą, mielibyśmy marne perspektywy.
-
bos, dowcip superaśny :bigok: Najpierw zaplułam monitor poranna kawusią, a zaraz potem sprzedałam dalej. Teraz wszyscy się rechoczą :evil_lol: .
-
M&M - agility to zabawa nie tylko dla młodych i wysportowanych ;) , nie wszyscy trenują po to, aby zostać mistrzami, dla wielu to przede wszystkim świetna zabawa i możliwość spędzenia więcej czasu z psem, z którym można nawiązać fantastyczny kontakt właśnie poprzez pracę. BTW Papilony w agility widziałam w Czechach - naprawdę mają predyspozycje :loveu: . W Warszawce też już się jeden szykuje :lol: .
-
Prosto i krótko - kastracja jest to usunięcie narządów płciowych bezpowrotnie i na zawsze (no chiba, że implanty), zaś sterylizacja to podwiązanie przewodów (jajowodów, nasieniowodów), obie te metody można stosować niezależnie od płci, choć moim zdaniem sterylizacja to kicha, bo nic nie daje poza bezpłodnością jako taką, bo sterylizowane, niekastrowane zwierzaki nadal odczuwają popęd, takie podwiązanie nie zapobiega ropomaciczu ani innym chorobom układu rozrodczego.
-
[quote name='bonika']Słuchajcie odeszliśmy od tematu. Nie dam rady na wszystko odpisać. W skrócie powtórzę o co chodzi : Nie podobają mi się zawody z udziałem zwierząt ani "nadmierne" tresowanie psa bo nie podoba mi się "automatyczne" zachowanie zwierząt do tego jeśli uzyskane było nagradzaniem karmą.[/quote] Strasznie Cię uwiera to nagradzanie karmą, stanowi dla Ciebie problem - gigant, nie zauważasz, że pies lubi być nagradzany w takiej formie, że sprawia mu to przyjemność. [quote name='bonika']Poza tym, tak jak w innych dziedzinach, może dochodzić tu do nadużyć, co jest straszne gdy dotyczy istot żywych, czujących. Widziałam ostatnio cztery przypadki "szkolenia" owczarka - trzej młodzi faceci musztrowali swoje psy - szarpali za smycze i krzyczęli na psiaki, czwarty gość bił i kopał psa - pierwszych trzech minęłam na mieście w różnym czasie, czwarty przechodził koło mojego domu - usłyszałam skomlenie psa a po chwili skowyt - wyjrzałam przez okno i zobaczyłam w świetle latarni - było ok. 22 - faceta z owczarkiem - szedł, wydawał krzykiem jakieś komendy do psa a potem zatrzymywał się i bił go i kopał - wyleciałam na ulicę w pantoflach, ale facet był już dość daleko aby choć mnie usłyszał - zresztą co ja bym mogła zrobić ? Zwrócić mu uwagę i to miłym tonem aby się zlitował nad zwierzakiem - a czy by poskutkowało na przyszłość ? [/quote] Rany boskie, czy Ty naprawde uważasz, że ten gość szkolił swojego psa????!!!!!! :crazyeye: Jeżeli tak, to tym samym wystawiasz sobie najpiękniejsze z dotychczasowych świadectwo ignorancji w temacie. I naprawdę myślisz, że my z tej samej paczki. A czy on również nagradzał swojego psa karmą? Nie zauważyłaś? On chyba raczej nie był od nas, bo my pomiędzy jednym a drugim kopniakiem serwujemy te wstrętne, obrzydliwe kulki karmy. [quote name='bonika']Jak temu zapobiegać ? - może właśnie nie urządzać zawodów, zmienić modę na szkolenia, zawody bo dorywają się do tego ludzie którzy po prostu krzywdzą zwierzęta. Jest chyba dużo ludzi którzy biorą/kupują psa niekoniecznie dlatego, że kochają zwierzęta, kupują jak modną zabawkę.[/quote] Uprzejmie informuję, że do prawdziwego szkolenia, do zawodów nie dorywają się ludzie tacy, jakich opisałaś. Powiem - wręcz przeciwnie, ludzie, którzy naprawdę szkolą, naprawdę trenują swoje psy mają do sprawy zupełnie inne podejście. Faceci, których opisałaś nie mają ze szkoleniem nic wspólnego, oni po prostu znęcają się nad swoimi psami. I jeśli wyciągasz wnioski, że takie zachowanie jest spowodowane agility, to jeszcze bardziej mi Ciebie żal. [B]Zmienic modę na szkolenie?[/B] Jaką modę na szkolenie? U nas nie ma mody na szkolenie, a wielka szkoda. Marzy mi się, aby taka moda nastała, aby ludzie zechcieli swoje psy uczyc podstawowych zachowań, aby nie uciekały, nie gubiły się, aby nie traciły życia pod kołami samochodu (bo nie zastały nauczone podstaw - czyli przychodzenia na zawołanie), nie atakowały innych psów, nie goniły za zwierzyną. Ale ja mówię o prawdziwym szkoleniu pod okiem profesjonalistów, a nie o opisywanych przez Ciebie sytuacjach. Pewnie mi nie uwierzysz, bo (wybacz) masz niewielkie pojęcie o psim behawiorze, psychice i psich potrzebach, ale pies, który zna swoje miejsce przy boku człowieka, ma jasno postawione reguły, rozumie czego od niego oczekujemy, wie, jak się zachować, gdy jest z nami, takiemu psu żyje się lepiej. Jego życie jest prostsze, przyjemniejsze, bo człowiek ustala wszystko za niego, a jemu pozostaje tylko cieszyć się życiem, bawić się, dostawać nagrody, których bardzo pragnie. Boniko, nigdy się nie dogadamy, bo nigdy się nie zrozumiemy. Wierzę, że kochasz swoje psy, ale kochasz je samolubną, chorą miłością. Nie dopuszczasz do siebie wiedzy o podstawowych potrzebach psa i próbujesz go uszczęśliwić na swoją modłę. Szkoda mi Twoich psów, bo pomimo najszczerszych chęci z Twojej strony, one mogłyby byc szczęśliwsze, gdyby ktoś chciał je zrozumieć.
-
[quote name='betty_labrador']jak myslicie? ze wzgledu na przebyta dopiero babeszje, czy jechac jutro na trening agility? czy dac jej jeszcze spokoj?[/quote] To zależy, jak się czuje. Jeśli zdradza jeszcze jakiekolwiek oznaki osłabienia, ja bym zrezygnowała z treningu. W końcu chorowała dość poważnie (choć niezbyt długo), miała temperaturę i była bardzo osłabiona. Nie forsuj jej za bardzo, przede wszystkim niech dojdzie do pełni sił.
-
[quote name='PATIszon']O u nas to jest croczny rytual! Kazdej wiosny, kiedy zaczyna sie atak kleszczy , tato usiluje wykrecic Kobrze ostatniego cycka :evil_lol: Na szczescie Korba znosi to nadzwyczaj spokojnie.:razz:[/quote] Jeden Leonowy cycek został trochę przycięty podczas operacji i jest od tej pory bardziej sterczący i dość ostry w dotyku. Jakieś 2 lata umierałam na serce macając psa po brzuchu, aż w końcu przyzwyczaiłam się, że w tym miejscu jest cyc. Tylko żeby to nie uśpiło mojej czujności ;) . Na szczęście poza tym nieszczęsnym wymiączkiem, innych leszczy do tej pory na Leonie nie znalazłam (puk, puk, szybciuto odpukuję).
-
[quote name='BeataG'] A ja po prostu wychodzę z założenia, że pies jest na smyczy nie bez powodu. [/quote] :thumbs: a teraz muszę zarobić 10 znaków :evil_lol:
-
Proponuję Preventic. Pachnie eukaliptusem i miętą i jest ponoć skuteczny. Moje psiury chodzą w aureoli mięty i eukaliptusa :loveu: . Aha, no i zalecił nam to wet (nosimy juz 2-gi sezon).
-
Mój Leon był operowany 2 razy, a że nie jest miłośnikiem wetów, więc zawczau przygotowywałam się do zabiegu zdejmowania szwów. Nauczyłam go komendy "pokaż brzusio" i jak poszliśmy do weta pies wyłożył się kołami do góry, a pan doktor tak błyskawicznie uporał się ze wszystkim, że burek nie zdążył mu nawet powygrażać. Wiele zależy od weta. Niektórzy mają tak lekką rękę do tych spraw, że pies nawet się nie zorientuje, że coś mu zrobiono.
-
[quote name='Flaire'] Ja moje szczeniaki socjlaizowałam praktycznie od urodzenia i niewątpliwie wiele osób miałoby mi za złe, że na przykład nie czekałam z lotką do kompletu szczepień zanim zaczęłam z nią wychodzić, czy że zapraszałam obcych do małych szczyli. [/quote] Wiem i pamiętam, dlatego wydawało mi się to normą.
-
[quote name='borsaf'][B]Ibolya[/B] czytam sobie i...myślę. Toz to zupełnie jakby ze schroniska psa wzięła, a nie z hodowli:mad: :angryy: ). [/quote] Powiem Wam, że moja sucz po wzięciu ze schroniska zachowywała się dużo przyjaźniej wobec ludzi niż ta biedula :cool3: . Trzymamy kciuki za socjalizację Zuzi, na pewno będzie dobrze. Szkoda tylko, że w hodowli nie dbają o taki "drobiazg" i że nie wstydzą się wypuszczać w świat tak wystraszonych piesków. :shake:
-
['] ['] ['] Trzymaj się, jesteśmy z Tobą.
-
[quote name='LAZY']Mój cel to nie meczyc psa! Nie sprawiac jej bólu. Ja sie tu nie licze. Ja wiem ze ona z tego nie wyjdzie. To zostało jasno powiedziane. To tylko kwestia czasu...[/quote] Lazy, płaczę razem z Wami. Parę dni temu w tym topiku napisałam "może to nie wyrok" i bardzo chciałam mieć nadzieję... Niewiele już możesz dla niej zrobić, ale gdybyś podjęła decyzję, to niech ona do końca czuje, że ją kochasz i że odchodzi w Twoich ramionach. :buzi:
-
jovanna, to oczywiście nie pod Twoim adresem :lol: , my tak sobie na boczku dyskutujemy :p
-
[quote name='ayshe']niestety pimpusie i ciapciusie ostatnio sa czestowane przeze mnie epitetami bo mam tego zwyczajnie dosc.smycza przez leb tez dac potrafie.:angryy: .[/quote] Ajajaj, ale Ty sadystka jesteś, bijesz bezbronne pieski :evil_lol: . Ja nie muszę, Leon mnie wyręcza. Żaden nie ma szans podejść na tyle blisko, cobym se smyczą sieknęła, Leon mnie zawsze wyprzedzi. Skaranie boskie z tym kundlem :angryy: , odbiera mi taką rozrywkę.
-
Najważniejsze, że obyło się bez krwawych ofiar ;) . Znam kilka piesków bardzo przyjaznych i rozrywkowych, które zabawę zawsze zaczynają od... wskoczenia drugiemu psu łapami na grzbiet, znam pieski (a nawet suczki :lol: ), które w ramach dobrze pojętej rozrywki kryją towarzyszy zabaw. Nie zawsze to się dobrze kończy, oj nie zawsze ;) . A do tego jeszcze mój ananas, który najpierw spuszcza łomot, a potem dopiero sprawdza, komu dołożył (o, suczka, jakże mi przykro, nie zauważyłem). Trzeba więc zawsze uważać z kim zadają się nasze pociechy, bo dostać lanie zawsze można za niewinność. A i właściciele niezbyt dobrze wychowanych piesków mają mniej stresów. :p
-
[quote name='jovanna']yhhhh....chcialam sie tu wygadac zeby mi ulzylo...teraz bede ogromnym lukiem tego malego kurdupla omijac zreszta oni tez mnie..na szczescie...uffff[/quote] I nie tylko jego. Twój pies może nie jest agresywny, ale nie wiesz, co inne powiedzą na jej zaczepki. Zwłaszcza pies na smyczy. Zakładamy, że psy puszczone luzem są łagodne i zabawowe, ale do psa będącego na smyczy nie podchodzi się bez spytania właściciela o zgodę. Mój pies jest po przejściach, jest agresywny, chodzi na smyczy. Gdyby podbiegł do niego jakiś rozbrykany kurdupel, to chyba bym właściciela :mad: . A takie przypadki się zdarzają, piesek pędzi bez opamiętania, ja proszę, żeby go odwołać, a właścicielka woła z daleka: niech pani się nie boi, on nie ugryzie, chce się tylko pobawić. Nie biorą jednak poprawki, że mój może być nieprzyjemny. Mowa ciała mową ciała, a nie każdy pies lubi być obskakiwany i nie każdy lubi się bawić. O tym trzeba pamiętać i nie pozwalać, aby nasz pies zaczepiał wszystko, co się rusza, a zwłaszcza psy na smyczy.
-
Nie wiem, czy warto jeszcze pisać na ten temat, czy poza goooopimi uwagami, coś konstruktywnego możemy wnieść ;) . Odnoszę wrażenie, że Bonika i my żyjemy w jakichś różnych światach, że ona marzy o życiu "zgodnie z naturą", cokolwiek by to miało oznaczać, ale czytając jej posty widzę osobę, która najchętniej trochę by pochodziła po lesie, trochę posiedziała pod drzewkiem, może nie całkiem trafnie odczytuję jej intencje, ale mam takie wrażenie, że poleniuchowałaby w leśnej głuszy i tego samego oczekuje od swoich psów. Żeby nic nie robić, nie wysilać się, nie poddawać się żadnym emocjom, tak sobie powoli i bez ekscesów przejść obok życia. Z pewnością znalazłyby się psy, którym to odpowiada (tak samo, jak są ludzie, któym bardzo odpowiada nicnierobienie), ale zdecydowana większość psiej populacji woli jednak aktywne życie. Boniko, nie podoba Ci się "wygłodniały" wzrok psa proszącego o kawałek karmy. Tak to odbierasz, bo tak chcesz to odebrać. Ja też widziałam wiele zawodów, nie tylko w Polsce i z moich obserwacji wynika, że większość psów jednak pracuje na zabawki nie na żarcie. I te psy mają dokładnie takie samo spojrzenie. Twoja teoria o głodzeniu psów, aby osiągnąć lepsze rezultaty jest bezpodstawna. Ten kawałek karmy czy piłka czy inny aporcik są bardzo symboliczne, wiążą się głównie z poczuciem akceptacji. Pies pracujący, pies sportowiec jest bardzo silnie emocjonalnie związany ze swoim przewodnikiem, zadowolenie pana (pani) daje psu poczucie ogromnej satysfakcji, nagroda jest oczywiście ważna, ale jest nierozerwalnie wpisana w tę więź, w to uczucie, że jest dobrze, że pies spełnił oczekiwania swojego przewodnika, to mu daje satysfakcję, choć oczywiście jego myśli idą troche innymi torami niż myśl człowieka. Powiem coś jeszcze. Moje psy mają podobny wyraz pyska, kiedy idziemy na spacer. Zwłaszcza teraz, kiedy trzeba się ubrać, pozapinać, założyć zimowe buty itd, to wyczekiwanie przekracza czasami ich możliwości. Psy czekają z głodnym wyrazem twarzy, podrygują, popiskują, patrzą mi w oczy, szturchają nosami kurtkę, buty, smycze, kagańce, klucze, wszystko, co jest w ich zasięgu i jako żywo przypominają mi te biedne zmanipulowane agilitowce - wyczynowce. A wiesz dlaczego? Bo tak patrzy niecierpliwy pies w oczekiwaniu na coś przyjemnego. Zapowiedź nagrody - piłki, zabawki czy smakołyka działają na psa tak samo jak zapowiedź spaceru - to jest coś przyjemnego, wyczekanego, coś co podwyższa poziom adrenaliny, co wprowadza psy w podniecenie, niekoniecznie niezdrowe i niepożądane. Porównujesz psy do ubezwłasnowolnionych, pozbawionych rozumu istot, którym wmawiamy, że działamy dla ich dobra, a tak naprawdę spełniamy swoje wygórowane ambicje, wykorzystujemy je do własnych chorych celów. Wiadomo, pies to nie człowiek, rozumek ma trochę inny, nie wszystko do końca rozumie. Ale ten pies chce ze mną pracować, chce uczyć się cyrkowych sztuczek, chce aportować różne dziwne przedmioty niekoniecznie z głodu, ale dlatego, że on pragnie kontaktu z człowiekiem, chce być potrzebny, chce być akceptowany, pochwalony, wyklepany i wycałowany, bardzo pragnie na to wszystko zapracować. On wie, kiedy jestem z niego zadowolona i moje zadowolenie czyni go szczęśliwym. Czy to jest manipulacja? Może i tak, ale ja widzę, że moje psy chcą być w taki sposób manipulowane i z pewnością, gdyby dać im prawo wyboru, wybrałyby tę formę więzi z człowiekiem a nie luźne spacery, na których robią co chcą, a kontakt z przewodnikiem ogranicza się do pilnowania, aby pies się za bardzo nie oddalił. Nasze psy też chodzą na spacery, na których mają wolną łapę, ale robią to po treningach, robią to oprócz ścisłej współpracy z człowiekiem. One potrzebują wysiłku umysłowego, treningu dla szarych komórek, a my jesteśmy w stanie im to zapewnić. BTW Ja też spędziłam parę lat w Stanach i bardzo miło ten czas wspominam, Ameryka nic a nic mnie nie rozczarowała, a stosunek Amerykanów (świadomość, otwarcie na problemy zwierząt) do zwierząt domowych podbudował mnie i trochę zawstydził, bo u nas jest (było wtedy) z tym dużo gorzej.