Jump to content
Dogomania

Mokka

Members
  • Posts

    5981
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mokka

  1. Ja pojechałam do niego, bo mi Flaire wyczaiła, że go polecają (a nawet bardzo polecają) na Dogomanii, no i miałam szczęście, bo udało mi się od razu umówić. :lol:
  2. On ci to był, tenże sam. :p
  3. [quote name='Flaire']Psy nie mają wyrostka ;-). [/quote] Moja wina? :-o Ja mam i nie narzekam.
  4. Ale doktory powiedziały, że na razie nie będą usuwać śledziony. Ten wariant był rozważany, ale stwierdzili, że nie ma powodów do tak drastycznych posunięć.
  5. Ale u niej w jamie brzusznej nie ma żadnych płynów. Myślę, że gdyby to był ostry wyrostek z ropą, to USG pewnie by to wykazało. O doktorze od USG nasza pani doktor wyrażała się per "guru" ;) , więc chyba jest nienajgorszy.
  6. [quote name='Ludek']A ja tu główkuję jak przenocować :diabloti:[/quote] Zapraszamy :evil_lol: . Ela z Agnieszką szukają hotelu w Płocku, może razem z nimi?
  7. Uwaga, uwaga PATIszon i Mokka poszukują osoby do 3-osobowego domku w Koszelówce - noc z soboty na niedzielę. Niestety, będzie z nami Leon, więc w grę wchodzi tylko nieinwazyjna suczka, bo inna kombinacja grozi śmiercią lub kalectwem :angryy: . To na razie wszystko, co mam do powiedzenia.
  8. [URL="http://</p><p><a href="] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24640"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24640[/URL][/URL]
  9. [quote name='szelk@'] I to w dodatku na pewno nie ma tu podłoża psychicznego - Smyk jak widzi samochod (nasz) to omal ze skóry nie wychodzi, byle tylko do niego wsiąść :evil_lol: Bardzo się cieszy, jak gdzieś jedziemy, ALE...No właśnie, ślini sie od poczatku jazdy, wymiotuje gdzies tak po 20 min (w zależności od pogody, zima czasem zdarza mu sie nawet na dłuższych trasach wytrzymac bez wymiotów). I co tu z takim fantem zrobic? [/quote] U nas było podobnie. Monia podczas transportu ze schroniska do domu rzuciła chyba 4 pawie, zapaskudziła cały tył samochodu, narzygała na psa mojej siostry, jednym słowem - Meksyk. Zawsze chętnie wsiadała do samochodu (każdego!), ale nie wytrzymywała więcej niż 20-30 minut. Żadne leki nie działały, aviomarin, cocculine. coś jeszcze na uspokojenie - o kant... potłuc. Wyleczyłam ją (niezby świadomie, ale skutecznie :lol:), zabierając ją na krótkie przejażdżki autobusem - kilka przystanków, parę minut. Psica trochę piszczała, trochę zaczynała się ślinić, ale zanim doszło do czegokolwiek, już w nas w autobusie nie było. I tak upłynęło kilka misięcy, po czym okazało się, że suka jest cudownie uleczona i nawet nie trwało to długo :lol:. Obecnie jeździmy w długie trasy - Legnica, Wrocław, Poznań, Wybrzeże - żadnych sensacji :loveu: . Jest już odporna.
  10. Zadziorny - zarośnięty to on jest tak sobie (widywałam Misię w bardziej obfitej szacie :evil_lol: ), ale za to kondycja - no comments. Za doprowadzenie psa do takiego stanu powinno się właściciela przykładnie ukarać :mad: .
  11. Teraz kcem kupić łańcuszek Gappaya, boję się kupować znowu w sklepie, bo tego bym się nie spodziewała. Leon jest silny i gwałtowny, ale waży raptem 30-parę kilo, łańcuszek nie ma prawa puścić. Dobrze, że obeszło się bez ofiar :razz: .
  12. Sorki, dopiero się dopatrzyłam - to było jakieś 50 metrów!!! No i do tego zerwany łańcuszek - badziewie :cool3: .
  13. [quote name='Romas']Psiaki jak choruja to jest to straszne ,bo nijak ich nie mozna pocieszyc i powiedzic im co sie dzieje.[/quote] Tylko do weta i do weta, a dooopka skłuta zastrzykami :angryy: . [quote name='Romas']Chorobom precz ![/quote] Precz, precz, precz :terazpol:
  14. [quote name='asher']Beata, ok ;) A Sabina przegryzła drugą smycz :wallbash: Tym samym nie mam już żadnej smyczy, na której mogę prowadzić oba burki na raz :angryy:[/quote] Hi, hi, znam ten ból :cool2: . Mój grandziarz urwał 3 lub 4, a następne 2 przegryzł (w tym jedną na odcinku ok. 500 metrów, idąc grzecznie przy nodze, zagapiłam się na chwilkę i doszliśmy do celu ze smyczą w 2 kawałkach - ja trzymałam w łapce całkiem pokaźny postronek, a przy obroży zwisał smętny ogryzek :evil_lol: ).
  15. Behemot - szew artystyczny :lol: , miodzio. [quote name='Behemot']W Elwecie (Al. Niepodległości 24/30), u dr Mikowa. Chirurg-artysta :lol:[/quote] My też go lubimy :lol: . Mojego Leona kroił już 2 razy, a mam jeszcze w domu całkiem świeżą kotkę do wycięcia. Też mu podrzucę. ;)
  16. Jak juz asher napisała, potwierdzono, że to śledziona, ale nie wiadomo dlaczego. Jest taki jeden sposób na rzetelne zdiagnozowanie przypadłości, trzeba otworzyć psa, pobrac wycinek i porządnie przebadać, ale na razie sobie toto odpuścimy ;) . Dziś jeszcze pobiorą Moni krew na jakieś specjalistyczne badania, na razie do końca miesiąca będzie na antybiotyku. Jest ze mną w pracy, muszę ją obserwować i dokarmiać często małymi porcyjkami. Czuje się trochę lepiej, ale widać, że ją coś boli. Dziękuję wszystkim za kciuki i za pozytywną energię, miejmy nadzieję, że będzie lepiej. :lol:
  17. [quote name='WŁADCZYNI']Mokka wymiziaj ją ode mnie :glaszcze: A jeśli chodzi o kleszcze to wystrzelam wszystkie z armaty :stormy-sad:[/quote] Najlepiej, jak będą na psach, będzie łatwiej wcelować :evil_lol:
  18. [quote name='szelk@']Może mnie ktoś oświecić po co uczyć psa dostawiania się do nogi? :razz: [/quote] A po co uczymy czołgania i turlania? Goooopoty nam w głowie i znęcamy się nad psami. :evil_lol:
  19. [quote name='szelk@']A turlania się uczyłam Smyka tak jak to napisała Mokka, tyle że dla ułatwienia na początku robiłam to pod krzesłem ;)[/quote] A po co właziłaś pod krzesło? :crazyeye:
  20. [quote name='Ludek']Ale to Drago Edyty:([/quote] Łomatko :angryy: . Grono przyjaciół siem rozszerza. :mad:
  21. Dziękuję Wam wszystlim, Moni od razu się poprawiło :diabloti: . Pal diabli zawody, nie te, to będą następne. Najgorsze jest to, że ten zawsze pogodny piesek ma tak potwornie smutne oczy i wcale nie macha ogonkiem. Po niej naprawdę widać, że cierpi i to jest strasznie dołujące :shake: . Dziś wieczorem powinno już być dokładnie wiadomo, co jej jest i mam nadzieję, że zaczniemy leczenie. Bo na razie jest tylko na środkach przeciwbólowych... (Wczoraj, jak weszłyśmy do gabinetu, pani doktor zakrzyknęłe: "Co ci jest?! Leon ci krzywdę zrobił?)
  22. Nie mam żadnego doświadczenia ze śledzioną, nie wiem, czy to się da całkiem wyleczyć, czy co :roll: . Babeszjozy nie mamy na pewno :lol: . Monia miała podobne objawy 2-3 tygodnie temu, ale zdecydowanie słabsze. Wtedy stanęło na brzuszku (kiepsko jadła), wyniki krwi były w normie. Teraz wyraźnie cierpi, nie chce chodzić na spacery, wczoraj robiliśmy prześwietlenie, śledziona była zbyt dobrze widoczna, badania krwi też sugerują, że to może być to. Teraz jest na środkach przeciwbólowych, zobaczymy, co wykaże USG. Sucz jest bardzo biedna, cierpiąca i bardzo smutna. Śpi w kącie, nie chce się ruszać i widać po niej, że nie jest w porządku. :shake:
  23. Ja mojego psa nauczyłam turlania w sposób "naturalny". On lubi się tarzać w trawie, więc po prostu wyłapywałam te momenty, dawałam komendę i nagradzałam. Nauczenie czołgania jest prostsze niż turlania. Pies w pozycji "waruj", ręka ze smakołykiem na ziemi i jedziemy :lol: . Nagradzamy tylko za odcinki pokonane bez podnoszenia się.
  24. Monia jest chora, to chyba śledziona, ale na pewno jeszcze nie wiadomo. Wieczorem jedziemy na USG. W Święta w naszej lecznicy pobrali hektolitry krwi, babeszji full. :cool3:
  25. U nas w Cavano trenował kiedyś buldożek Max, kiedyś nawet w gazecie było jego zdjęcie. :lol:
×
×
  • Create New...