U mnie bylo tak samo,wiekszosc moich pieskow miala naturalne zdolnosci "zapaskudzania samochodu", jeden potrafil zwymiotowac nim samochod ruszyl :D ,prawie nigdy nie podawalismy srodkow uspokajajacych poza jednym wyjatkiem kiedy pierwszym razem wyjezdzalismy do Danii, podroz dluga jak cholera , psy mlode (wsrod nich jedna znaleziona tydzien wczesniej okolo 2 letnia sunia bidula nie umiejaca lazic na smyczy, a przy kazdym zakladaniu linki wyprawiala takie akrobacje ze czlowiek nie podejrzewal jakie to obroty pies potrafi zrobic, az glowa boli )napobudliwe jakby sie czegos nazarly....piski,slinienie,wymioty,zadmuchane szyby,nic nie widac-koszmar!...znajomy werterynarz polecil silniejszy srodek ( ktorego nazwy nie pamietam,sama jednak nie polecam zadnych, nie znam sie na tym)...,zatrzymywalismy sie co 1,5 godziny zeby psy mogly gnaty rozprostowac,choc wlasciwie przez srodem byly mocno ospale,dojezdzamy do hambura,wpadam na pomysl a moze by tak bidulce zalozyc smycz i z nia polazic , jedyna taka szansa, suczka nie kojarzy, zmeczona ...wiec kto wie?:...zakladam , patrze a ona jak wytresowana przy nodze idzie :D .... nie ma lepiej chodzacego psa przy nodze :D
.....a wy mieliscie jakies takie dziwne przygody z waszymi psiulami??
....czy tez zauwazyliscie ze male psiaki maja chyba bardziej wrazliwe zaladki??...bo u mnie w sumie zaden z duzych psow nigdy nie mial choroby lokomocyjnej