-
Posts
3568 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Amber
-
[quote name='psiulka']Amber - ja lubię bardzo niebieski i podoba mi się Twoja kolekcja! :) Mam tą obrożę Paws on Blue, ten sam rozmiar używana u mnie ponad 1,5r i jeszcze wcześniej u innej dogomaniaczki i też się już zaczęła mechacić, ale kolor tak nie wyblakł..[/QUOTE] Ona była dobre kilka razy prana, a moja jamnica lubi sobie wejść do jakiejś dziury i pokopać, więc jak na 3 lata użytkowania to i tak wygląda schludnie ;). Na zdjęciu też jest nieco brudna, bo przed praniem, ale teraz musowo ją wypiorę ;). Co do mechacenia to mi się zmechaciły porządnie już po 2 praniach niestety...
-
Ja też skusiłam się na te ID z plexi (obkupiłam przy okazji większość psów w rodzinie ;)), wyglądają bardzo ładnie, ciekawe jak z trwałością...? [IMG]http://i43.tinypic.com/1gswt0.jpg[/IMG] Przy okazji, na zdjęciu poniżej, chciałabym zaprezentować ID które ma już 3 lata i było użytkowane codziennie. To aluminiowe ID kupione na Allegro od niejakiego "emilczas", niestety od dłuższego czasu nie widuje już aukcji z tymi ID, a po tych latach mogę powiedzieć, że są naprawdę niezawodne. Napis jak widać nadal w 100% czytelny, nic się nie odkształciło, co prawda strasznie "dzyndzają" ;) ale mnie to akurat pasuje, bo wiem, w ciemności przynajmniej gdzie jest mój pies ;). [IMG]http://i39.tinypic.com/bgv8lj.jpg[/IMG]
-
I ja w końcu postanowiłam odświeżyć swoją kolekcję z prostego powodu, że zaczęła mi się sypać - ktoś tu lubi niebieski, co? ;). Na zdjęciu 2 dolne obroże mają już 3 lata - to może wskazówka dla kogoś kto będzie się zastanawiał jak będzie wyglądał jego śliczny ROGZ po tym czasie ;). Jednej jak widać zepsuł się zatrzask, więc kupiłam drugą taką samą (uwielbiam ten wzór, poza tym mam jeszcze smycz do kompletu) - oto porównanie jak taśma zmienia kolor. Druga stara obroża, oprócz tego, że wygląda gorzej jest zupełnie sprawna... Ale zauważcie, że ma też inny zatrzask - ona jest z tej starej i mogę teraz powiedzieć, lepszej kolekcji, bo mam psy o tej samej wadze i obroże były użytkowane w jednakowy sposób, a jednak w "nowszej" klips się rozwalił. [IMG]http://i40.tinypic.com/28taotv.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/nzgdjp.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/2hy9qn5.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/sziosg.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/96gahl.jpg[/IMG] Modelka nie była zachwycona pozowaniem do zdjęć, myślała, że idziemy na spacerek, a nie, że będę jej jakieś głupie foty strzelać ;). Zaciski są zaś na prezent dla psów teścia, obfoce po inauguracji ;).
-
Książkę przeczytałam jakiś czas temu. Dobrze napisana, fajnie się czyta. Lekka lektura dla miłośników zwierząt.
-
[quote name='Greven']- psy ujadające całą dobę zza płotu[/QUOTE] To mnie przeraża. Jako mieszczuch od dzieciństwa, zawsze jakoś dobrze trafiałam i u mnie na klatce nie było ujadających psów... Teraz tylko lekko wyje husky sąsiadów z góry, ale spokojnie da się to wytrzymać ;). Mam się natomiast przeprowadzić na obrzeże miasta do domku wolno-stojącego. Wydawało by się super, w końcu dom z ogrodem itp. ale niestety większość okolicznych mieszkańców wyznaje zasady ze średniowiecza (Warszawa!) czyli pies przy budzie na łańcuchu, kojcu bądź po prostu wolno latający i... wyje i szczeka to wszystko w wniebogłosy. Nie da się po cichu przejść chodnikiem, nie mówiąc o tym, żeby przejść tam z psami... Nie irytuje to tylko mnie, lecz moje psy także, gdyż są zupełnie nie przyzwyczajone do takiego zachowania, że co kilka metrów jakiś pies prawie nie wyłamuje sobie zębów gryząc kraty ogrodzenia. W nocy to ujadanie słychać w całej okolicy... Mnie to przeszkadza, to dlaczego nie przeszkadza to tym ludziom, którzy trzymają te burki na podwórku? Ja osobiście dostałabym cholery, gdyby pies ujadałby mi dzień i noc pod oknem... No cóż, może jak ktoś się wychował przy tym od kołyski to ma większą tolerancję. Natomiast absolutnym "hitem" jest kojec z owczarkiem mieszczący się przy naszym ogrodzeniu. Kojec jest porządny, nie powiem, kryty, porządna buda, ale oprócz tej budy jest tam tyle miejsca , że ten owczarek może się tam ledwo obrócić. Na nieszczęście akurat w tym końcu ogrodu mieści się też miejsce w którym mogą kopać moje jamniki (górka ziemi), wygląda to tak, że jamniki kopią, a ten pies ujada mi w ucho, kręcąc się w kojcu, przy czym jest mi go cholernie żal, że ma takie nędzne życie. Oprócz tego wywołuje to niezły kontrast, moje psice norują zadowolone, spełniając się psychicznie i ten sfiksowany owczarek zza krat, który nigdy, nie miał spełnionej żadnej zachcianki psychicznej. Widziałam kilka razy jak wygląda jego "spacer", gościu wypuszcza go na dosłownie 5 min. przy czym non-stop na niego wrzeszczy, że biega (sic!) po trawie, następnie pakuje go do kojca na następne 24 h. I nic nie mogę zrobić, bo oprócz tego pies ma zawsze w kojcu wodę, nie ma odchodów, buda porządna, oprócz nieco sfilcowanej sierści pies wygląda dobrze. To Polska właśnie. A, że pies jest psychicznym wrakiem to już nikogo nie obchodzi. Reszta tych psów wiszących na łańcuchach też, a męczą się wszyscy... Tj. ja i psy, bo tych zaściankowych betonów nie ruszy nawet trzęsienie ziemi. Często wydaje mi się, że psy z bloków, mimo ogólnej mitycznej opinii, że "pies w mieszkaniu się męczy" są szczęśliwsze niż te z domów wolno-stojących. Przynajmniej te które widuje na spacerach u mnie, bo tam, na spacer poza ogród wychodzi dosłownie jeden facet z dalmatem, reszta siedzi w kojcach/na łańcuchach. Ja na myśl o spacerach tam dostaje zimnych dreszczy.
-
Moim zdaniem w tej akcji chodzi nie o jakość rodowodów, tylko o to, że pies rodowodowy należy do hodowli, która jest gdzieś zarejestrowana i podlega czemuś. W razie czego masz punkt odwołania, coś się nie spodobało, masz zastrzeżenia, zgłaszasz to na górę, masz jakieś szansę, że ktoś zareaguje i hodowca poniesie konsekwencje złych działań (typu sfałszowane książeczki zdrowia, brak prześwietleń itp.). W przypadku kupowania piesków na bazarze czy "labladorów dla dziecka" za 500 zł na Allegro w razie czegoś nie masz nic... Hodowla jest prowadzona przecież na czarno, nic tym ludziom nie udowodnisz, nic nie podpisujesz, a oni nic nie muszą... Ja mam tylko nadzieję, że nie ma ludzi tak zaślepionych wizją R=R, że pojadą kupić szczeniaka w jakiejś zasyfionej hodowli, bo co z tego, skoro piesek ma metrykę? Wszędzie zdarzają się odstępstwa od normy, psy to żywe stworzenia, a ludzie są różni, są i hodowcy związkowi, również nastawieni tylko na zysk, ale to można zobaczyć zaraz po odwiedzinach w hodowli. Psa trzeba przede wszystkim kupować rozsądnie z DOBREJ związkowej hodowli, gdzie nic nie budzi naszych zastrzeżeń. Rodowód to żadna gwarancja zdrowia psa, ale jest poniekąd gwarancją jakości "usługi".
-
Ja wyrabiałam rodowód 9 letniemu psu bez żadnych problemów.
-
Czy 8 tyg szczeniaka moge wyprowadzac juz na dwor?
Amber replied to alinka23's topic in Nauka czystosci
[quote name='alinka23']ja naprawde nie znam sie na tych mtreykach itp,na rodowodach[/QUOTE] Zawsze mnie rozwalają tego typu zdania. To tak jakby ktoś przy kupnie samochodu mówił, "a ja się nie znam na tych wszystkich prawo jazdach, dowodach rejestracyjnych, przeglądach - ja tylko chciałam mieć autko, facet sprzedawał to kupiłam... Ma urwany tłumik? A to nie ważne, sprzedawca mówił, że mu niepotrzebny, a jakby miał przyspawać to by 200 zł więcej wziął, ja na rajdy jeździć nie będę, a to, że trochę głośniej chodzi, to nie znaczy, że jest mniej kochany od innych autek" :lol: Kurna, tak sobie myślę, kto by kupił samochód do jazdy z urwanym tłumikiem, bez przeglądu, od jakiegoś podejrzanego typa co widać, że handluje autami od pokoleń, jest cwaniakiem i wcale mu nie zależy, żebyś ty na kupnie dobrze wyszedł - liczy się kasa i tylko kasa. A psy ludzie tak kupują, mimo, że są to żywe stworzenia! Biorą je z pseudo, często bez szczepień, ze fałszowaną książeczką zdrowia, z rozdętymi brzuchami, nie zobaczywszy rodziców (co gniją w jakiejś klateczce), dają się nabierać na pierdoły typu ostatni z miotu, rodowód to 200 zł trzeba dopłacić itp. Niech ktoś mi powie, czemu ludzie do kupna samochodu podchodzą 1000 razy bardziej rozsądnie, wiedzą przynajmniej podstawowe rzeczy, że samochód musi mieć ubezpieczenie, przegląd, a tu przychodzi paniusia i mówi, że ona się nie zna na rodowodach, metrykach... No, jasna cholera mnie bierze! Jesteś matką? Na dzieciach się znasz? Wiesz, kiedy dzieci muszą mieć szczepienia, wizyty kontrolne? To czemu nie chciało ci się spędzić godzinki czasu na dowiedzeniu się podstawowych rzeczy przed kupnem psa? No czemu!? Czemu gdy człowiek kupuje samochód z salonu to nikt mu nie powie, że przepłacił, jest snob i kretyn, bo taki sam mógł kupić na giełdzie połowę taniej? Odpowiedź jest prosta - bo to nie jest taki sam samochód! I pies z pseudo i z dobrej hodowli związkowej też nie jest taki sam. Tylko różnica jest zasadnicza, pies żyje! Samochód możesz zezłomować, jak kupiłeś bubla, a psa? A można przywiązać do drzewa, uśpić, oddać... Czasem wyć mi się chce, jak widzę, że w tym kraju nic się nie zmienia, świadomość jest nadal zerowa... Od 2002 roku jak jestem na tym forum, nic się nie zmieniło, a czasem mam wrażenie, że jest jeszcze gorzej... -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Amber replied to Osa's topic in Organizacje
No to świetnie. Czy ja gdzieś napisałam, że jestem przeciw kastracji w schroniskach i ograniczaniu populacji? Nie. Ale wyolbrzymiacie zalety i wady sterylki właśnie poprzez ciągłe stykanie się z patologią. Czytając te posty mam wrażenie, że lepiej by było gdyby psy rodziły się już bez macic i jąder bo po sterylce są dużo zdrowsze i weselsze. Jeszcze raz podkreślę: czy wszystkie suki hodowlane i reproduktory mają wyżej wymienione symptomy? Zapewniam, że nie. Mam 2 niewycięte suki, cieczki zwykle im się synchronizują, więc mam raz, a dobrze. Zachowują się one zwyczajnie, żadne psy nie sterczą mi przed drzwiami, na spacerach jest smycz i tyle. 2-3 tygodnie i problem z głowy. W czasie cieczki należy znacznie bardziej dbać o higienę suczki, zmieniać częściej posłanie, podmywać pipkę, w razie problemów na spacerach psikać sprejem. Na spacery wybierać miejsca ustronne, nie pchać się tam, gdzie mogą biegać psy bez smyczy. Zresztą pogryzienie może się zdarzyć zawsze, cieczka nie ma tu nic do rzeczy, a nawet nieodpowiedzialny właściciel zawsze lepiej reaguje na zapięcie swojego psa, jak mu powiem z daleka, że moje mają cieczkę. Tak więc ja nie mówię o patologiach typu podrzucone szczeniaki do schroniska i inne tego typu, tylko o zwykłym postępowaniu z psem. Nie było by tyle tragedii gdyby społeczeństwo było lepiej wyedukowane. Może część tej energii i złości przeznaczyć na zatkanie tej pękniętej rury, a nie podtykanie pod nią miski? Dlaczego chociażby w takiej Szwecji nie ma problemu bezdomności? 1. ludzie wiedzą 2. pies jest drogi, jest "towarem luksusowym" . U nas nawet rasowe psy są śmiesznie tanie, nie mówiąc o tym, że za damo można dostać i z 3 mioty szczeniaków. Trzeba się dobrać do tyłka pseudohodowcom, w większości oni rozpuszczają głupie ploty o ostatnim w miocie i że suka raz powinna, mnożą psy na potęgę, są nieopodatkowani. Zaostrzyć prawo a nie, że nie mogę nic zrobić kiedy sąsiad trzyma psa na łańcuchu przez całe życie, a ja nie mogę nic mu powiedzieć, bo dopóki ten pies nie umiera z głodu to wszystko jest zgodne z prawem. Tak więc zamiast pytać się kto zabierze te szczeniaki, należałoby w końcu wprowadzić przepisy, które ukarałby tego zwyrodnialca, które je tam zostawił. Dlaczego ja, jako szary obywatel mam z własnej kieszeni ratować psy, które zaniedbał ktoś inny? Trudno ustalić granicę. W PL jak widać, są zwolennicy masowych kastracji, ale to kropla w morzu bo na miejsce jednego wykastrowanego psa, rodzą się 3 mioty szczeniaków. W USA masowo się psy usypia, w Szwecji nie ma problemu bezdomności, ale przeginają w drugą stronę. Tak samo jak tu nieco przegina się z zaletami sterylek i to jest chyba sedno. -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Amber replied to Osa's topic in Organizacje
Oczywiście, że nie jeżeli są ku temu podstawy czyli wspomniane wcześniej choroby czy ograniczanie populacji. Ale namawianie każdego wręcz do sterylizacji suki i wmawianie mu, że jak tego nie zrobi to prędzej czy później na pewno zajdzie w ciążę, a nawet jeśli nie to zachoruje na ropomacicze, raka... to zwyczajne kłamstwo. Wycinanie całkowicie zdrowej suce ważnych narządów rozrodczych jest poważną ingerencją w jej organizm i powoduje długofalowe skutki - nie jest tak jak niektórzy tu piszą, kosmetycznym zbiegiem. Mi chodzi tylko o prawdę. Jeszcze dodam taką ciekawostkę dla tych co myślą, że "na zachodzie" jest tak cudownie. Miałam jakiś czasem temu tutaj, na forum pogadankę z dziewczyną, której jamniczka cierpiała na nawracające ciąże urojone. Dziewczyna mieszka teraz w Szwecji. Poradziłam jej, żeby zastosowała Galastop (lek zatrzymujący laktację), bo gromadzenie się mleka w sutkach bez "dojenia" może spowodować ich zapalenie. Dziewczyna odpisała, że prosiła już o to lekarzy, ale żaden nie chciał przepisać, bo suka nadal je (skrajnym objawem ciąży urojonej jest brak apatytu), stanu zapalnego w sutkach nie ma, więc nie ma podstaw do faszerowania jamniczki lekami. O sterylizacji "zdrowego" zwierzęcia nawet nie chcieli słyszeć, poza tym dziewczyny nie było stać na operację, bo tam jest koszmarnie droga i wykonywana jedynie w czasie choroby. Żeby nie było tam nawet doradzałam jej sterylkę, bo ciąże urojone są powodem to przeprowadzenia tej operacji. Wygląda więc na to, że Szwedzi zoperują tylko sukę z zaawansowanym ropomaciczem, a Galastop przepiszą dla suki z stanem zapalnym sutków i niedowagą. O profilaktyce chyba za bardzo nie chcą słyszeć. Tam nie ma za to tylu bezdomnych psów, ale pro-ekologiczna polityka zaszła moim zdaniem już za daleko. -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Amber replied to Osa's topic in Organizacje
Myślę, że na pierwszą cześć postu to starczy za odp... OMG oczywiście, że jeżeli suka miała ropomacicze to należało ją wyciąć, bo to uratowało jej życie. Ale co do drugiej części.... Ja np. mam sukę hodowlaną i co też powinnam ją wyciąć? Przecież istnieje takie samo prawdopodobieństwo, że mi ucieknie, zgubi się itp. Uważasz, że wszyscy właściciele suk/psów hodowlanych są nieodpowiedzialni? Gdyby wszyscy kastrowali dla własnego widzimisię to w ogóle żadnych psów nie było by na świecie. Dlaczego więc ja mogę spać spokojnie, a ty nie? Moim zdaniem to właśnie ze względu na ogólnie panującą nagonkę na dogo na sterylizację wszystkiego co się rusza. Ciekawe czy byłabyś tak samo pozytywnie nastawiona do sterylki, gdyby pies ci odszedł na stole... Albo musiałby brać hormony do końca życia. Biłabyś się w piersi, że niepotrzebnie poddałaś sukę zabiegowi (oczywiście, jeżeli nie miałaby ropomacicza, tylko byłaby zupełnie zdrowa). Po prostu uważam, że jeżeli pies jest zdrowy to należy zostawić go takim jakim go natura w środku stworzyła. Co do trzeciego akapitu, to mnie też się pytają, a, że suka jest jeszcze za młoda na ciążę to im odpowiadam, że nie i już. Nikt jej do macicy nie zagląda. Psy wiatropylne nie są, suka z macicą też może szczeniaków nigdy nie mieć, co to za różnica czy jest ciachnięta czy nie. -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Amber replied to Osa's topic in Organizacje
To cudownie, że wasze psy mają się dobrze, ale nie każdy miał takie szczęście. Nie można lekceważyć czegoś tylko dlatego, że nam się nie przytrafiło, np. mówiąc jakie cudowne jest solarium bo się opalamy już od 20 lat i nic nam nie jest... I uważasz, że podawanie do końca życia leków hormonalnych jest korzystne dla zdrowia? Raczej radykalnie je skróci. I za jaką cenę? Że nam się suki nie chce przypilnować raz na pół roku? Wracając jeszcze do absurdalnego pomysłu kastrowania wszystkich psów niehodowlanych... Gdzie w jakimkolwiek cywilizowanym kraju jest takie prawo i kto niby miałby ustalać, które zwierzę jest hodowlane, a które nie? To z metryką? Ale przecież nie trzeba psa z metryką wystawiać... To z uprawnieniami? Ale przecież wystawiać psa można kiedy się chce, nawet gdy ma 7 i więcej lat, to co będzie chodziła po domach komisja i sprawdzała czy już zaczęliśmy robić uprawnienia czy nie? Moim zdaniem kastrowanie wszystkiego nie ma na dłuższą metę sensu, bo w sumie można obciąć rękę złodziejowi, żeby nie kradł, ale chyba jednak lepiej go resocjalizować, żeby tego nie robił. Edukacja i zmiana prawa. To powinny być główne środki z walką z bezdomnością. Jeżeli wszyscy są tacy chętni kastrować, wykonywać sterylki aborcyjne to pójdźmy dalej; pojawiają się głosy, że nie ma sensu zajmować się starymi i chorymi i skrzywionymi psami, bo za koszty ich leczenia i socjalizacji, można by wyadoptować 4 inne, młode, zdrowe i wesołe pieski. W takim razie przydałoby się uśpić wszystkie psy powyżej 4 lat, wtedy może by się coś zmieniło. Oczywiście tylko na jakiś czas, bo bez edukacji, bezmyślne pokolenie polaków wyprodukuje kolejne psy. To walka z wiatrakami. A mechaniczne pozbawianie płodności jest poniekąd nieskuteczne, bo niektóre schroniska nie kastrują, nikt na wsiach nie kastruje, ani w pseudohodowlach - a to stąd się głównie biorą te psie bidy, a nie od jednej suczki, której pani się nie chciało zmywać kropek w czasie cieczki z kafelków. Oczywiście kastracja jest lepsza niż nic, ale wkurza mnie gadanie, że to taki łagodny zabieg i namawianie na niego kogo tylko się da, bo przecież suki nie da się upilnować. Kastracja jest moim zdaniem radykalnym krokiem w walce z bezdomnością (zresztą ustawowo również) a nie standardową procedurą każdego właściciela psa. Nie po to natura wyposażyła psa w układ hormonalny, żeby go niszczyć przez nasze lenistwo. -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Amber replied to Osa's topic in Organizacje
Nie jestem weterynarzem, zaznaczam. Wszystkie te objawy są dosyć powszechne i łatwo znaleźć na ich temat informacje. Istnieje coś takiego jak google i tam wystarczy wpisać nurtującą kwestię - jesteśmy psiarzami (ja i zakładam, że ty też, po twoich postach) i wiedza na te tematy nie jest nam obca, jeżeli masz ochotę, mogę tu wkleić artykuły na te tematy , również wygooglowane, ale myślę, że była by to strata miejsca i mojego czasu, powielanie znanej wiedzy. Oczywiście możesz zakładać, że wszyscy kłamią, również w tych artykułach i te tycia i nietrzymanie moczu to banialuki. Wtedy mogę przeprowadzić wywiady z moimi znajomymi, którzy mają suki z podobnymi objawami (np. łysienie i ogólne pogorszenie stanu sierści), ale wybacz nie zrobię tego za darmo, wiedza i czas też kosztują ;) poza tym również możesz uznać, że kłamią, bo to łysienie to od karmy, bo twoje suki tego problemu nie miały. Wracamy do punktu wyjścia. Znam internet i jego społeczności, a szczególnie to forum, i naprawdę nie chce mi się iść w zaparte. Co do plusów sterylki to oczywiście bezpłodność, co jest kluczową sprawą w przypadku psów schroniskowych - przypominam, że ustawowym zadaniem sterylizacji jest właśnie ograniczanie populacji, idąc za artykułem 27 z ustawy o ochronie zwierząt (bo to może nie każdy wiedzieć) Art. 27. 1. Zabiegi lekarsko-weterynaryjne na zwierzętach są dopuszczalne dla ratowania ich życia lub zdrowia oraz dla koniecznego ograniczenia populacji i mogą być przeprowadzane wyłącznie przez osoby uprawnione. Koniecznego ograniczenia - nie widzę tu zapisu o tym, że suka brudzi krwią nową kanapę. -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Amber replied to Osa's topic in Organizacje
Na wstępie zaznaczę, że popieram sterylizację zwierząt w schroniskach. Jakiś czas temu byłam świecie przekonana o samych dobrych stronach sterylki, jednak po jakimś czasie dojrzałam, to co w tym wątku widać bardzo dobrze - otóż niektórzy poprzez ciągłe stykanie się z patologią lub przebywanie w środowisku, który wybitnie promuje sterylkę jako lek na całe zło, zaczyna dosłownie mamrotać bzdury. Otóż tak pisała tu Martens - sterylka nie jest zabiegiem kosmetycznym i łatwym - to poważna operacja, która niesie za sobą konsekwencje. Ingeruje w ogromnym stopniu w układ hormonalny i suka może bardzo różnie na nią zareagować: tyciem, popuszczaniem moczu, łysieniem itp. Druga sprawa to głosy, że suki w cieczce nie da się uplinować - totalna bzdura. Pies na spacerach, ogólnie cały czas powinien być na smyczy - jeżeli nie jest, to też należy mieć nad nim stałą kontrolę, tj. puszczać w miejscach ogrodzonych, tam gdzie jest mało ludzi itp. Dokładnie tak też należy postępować z suką w cieczce - smycz i kontrola. Wtedy możemy być pewni, że nic się nie stanie. Mam 2 suki, niesterylizowane, nie ma żadnego problemu z przypilnowaniem. O ile więc suka nie ma problemów z ciążami urojonymi, cieczkę ma w terminie, jest regularnie badana - nie sterylizować. Wiem, że nie powinno się psów uczłowieczać ale argument, o ropomaciczu brzmi mniej więcej tak, jakbym ja miała sobie uciąć piersi bo mogę dostać raka. Już nie mówię o postach typu "wysterylizowałam sukę, bo nie chciałam mieć problemu z cieczkami, nie chciało mi się sprzątać, pilnować" - o ile wiem zabieg sterylizacji powinien być wykonywany tylko dla ograniczenia populacji, argument "nie chce mi się pilnować/sprzątać" jest stosowany dla własnej wygody i widzimisię. Biorąc sukę trzeba pogodzić się z jej naturalną fizjologią, a nie stosować poważną operację, która może mieć różny przebieg i konsekwencję. Tak powinno być, jednak w naszym społeczeństwie gdzie problem bezdomności jest ogromny, sterylka bezdomnych zwierząt wdaje się być jedynym wyjściem, jednak świadomemu właścicielowi, który nie ma w planach rozmnażania, sterylkę bym nie tyle co odradziła, co zapoznała z realnymi plusami i minusami, a nie przyrównywała do kosmetycznego zabiegu. -
[QUOTE]po treści postów można wywnioskować tobie chyba tylko twój pies i twoje dzieci nie przeszkadzają :p[/QUOTE] I jeszcze yorki na rękach w autobusach i supermarketach :diabloti: Kończę dyskusję, bo temat wyraźnie się wyczerpuje, więc druga strona zaczyna fantazjować na tematy, które nigdy nie zostały rozpoczęte :p
-
[QUOTE][FONT=Arial][B]powodzenia w przyszłym dorosłym życiu [/B][B]....pewnie za lata świetlne [/B][/FONT] [/QUOTE] Że skoro ty masz dzieci to ja zapewne mam 12 lat, skoro wypowiadam się negatywnie o taranujących mnie wózkami matkach w supermarketach :lol: 1. Nigdy nie pisałam, że ja też nie mam dzieci 2. To jak ma się dzieci to te matki z wózkami już nie przeszkadzają? To prawie jakby pisać, że jak ma się psa, to inne psy nawet niewychowane nie przeszkadzają. To jest kwestia raczej kultury i wychowania, a nie tego czy ktoś coś ma czy nie :p
-
[QUOTE]to ja poczekam aż mamą zostaniesz :lol: [/QUOTE] A nie łaska zostawić dziecko w domu tak jak psa, gdy się idzie na zakupy :diabloti: Ale spoko, ja się nie czepiam, w końcu jak już tu pisałam pewne grupy mają przywileje czy się to komuś podoba czy nie :p
-
[QUOTE]to już jego problem:diabloti: ....ale pies zostaje w domu jak pańcia sie na zakupy wybiera ... no chyba ze to sklep ZOOlogiczny :p[/QUOTE] Z tym się sprzeczać nie zamierzam, ja tylko mówię jak to przeważnie odbywa się w praktyce, bo przepisy przepisami, ale jak już to mniej mi w sklepie przeszkadza mały pies na rękach niż żul/rozwrzeszczane dzieciaki/mamuśki taranujące wszystkich swoimi wielkimi wózkami itp. Ale im wszystkim do sklepu wolno wchodzić, po prostu nie lubię absurdów, a tę czy w inną stronę.
-
[QUOTE]a moze mój amstaff ma czyściejsze od TYCH yorków ....:grins: jak to udowodnisz[/QUOTE] Ogólnie raczej dogomaniackie psy i ich kochający właściciele dbają o szatę swoich pupili, a kupno środka na pchły nie należy do najtrudniejszych rzeczy na świecie. Chodziło mi raczej o kontekst, że pani z yorkiem w sklepie spożywczym stanowi dużo mniejsze zagrożenie zarażenia pchłami, niż żul kupujący tanie wino...
-
[quote]po drugie nie obchodzi mnie Twoj dyskomfort na widok duzego psa obok Ciebie interesuje mnie dyskomfort mojego psa w sytuacji gdy inny tylko dlatego, ze maly ma przywileje[/quote]Taka jesteś przepisowa, a nie wiesz, że przepisy w autobusach powstały dla ludzi, a nie dla zwierząt? Niestety jest tak, że niektórzy mają przywileje z jakiś tam racji, a inni nie, dziwi mnie, że żyjąc tyle lat jeszcze tego nie widzisz... [quote] [B][FONT=Arial]pies obojętnie czy ma 1,5 kg czy 60 to ten sam GATUNEK , te same choroby ... i tak samo jak jeden przepis powinien obowiązywać w środkach komunikacji taki sam powinien wszystkich obowiązywać podczas wchodzenie do sklepów ...panie z psami mini ładują sie do lady z psem na ręku ...to dlaczego mój nie może .... przecież można na małym też upasć takie same pchły tudzież zrzucić na produkty takie same owłosienie[/FONT][/B][/quote]Szczerze mówiąc jedyne pchły czy też wszy jakie spotkałam w autobusie, pochodziły od bezdomnych. Do tego pragnę dodać, że większość yorków ma czystsze włosy od 95% ludzkości :p
-
I znowu właściciele dużych psów kontra małych :cool3: Tak się składa, że dość często poruszam się komunikacją miejską i w teorii jasne, każdy pies jest równy, ale szczerze mówiąc nie odczuwam dyskomfortu kiedy koło mnie siedzi ktoś z yorkiem czy ratlerkiem na kolanach bez kagańca, za to ten sam dyskomfort odczuwam gdy ktoś wchodzi z dużym psem bez kagańca (a często nawet z, gdy jest tłoczno, tak naprawdę duży pies może zrobić krzywdę i z kagańcem). York mnie nie obślini, nie będzie mi chuchał w twarz, nie nadepnę mu na łapę (skoro jest na rękach). Czytając dogo i tematy takie jak ten często odczuwam, że właściciele dużych psów mają jakieś kompleksy... oczekują od wszystkich równości... Niestety mały pies nie równa się duży i nigdy równać się nie będzie. Z większym psem jest więcej kłopotu niż z małym i tak mały może pozwalać sobie na więcej właśnie z racji tego, że jest mały :diabloti: Tak jak pisałam, mały pies nie zagryzie w kagańcu mnie ani mojego psa (a i bez kagańca było by mu trudno), a duży może zabić mnie i mojego psa i z kagańcem, to jest ta główna różnica :cool1: Dla jeszcze większego przykładu bo czytając dogo od 2002 roku stwierdzam, że właściciele niektórych dużych psów nadal nie rozumieją: jak się zderzą ze sobą dwa TIRy to jest miejsza szkoda, niż jak TIR zderzy się z maluchem... I jeszcze jakbym miała pretensję, że właściciele małych samochodów zawsze wszędzie się wcisną, a ja nie mam gdzie zaparkować swojego gigantycznego Jeepa... Trzeba czasem po prostu mierzyć siły na zamiary :p
-
[quote name='olekg89']Rzeczywiście skoki i bieganie po schodach są mniej szkodliwe niż bieg przy rowerze.Smiechu warte. DOGOMANIA i typowe mityczne poglądy 18wieku.[/quote] Faktycznie DOGOMANIA i mnóstwo osób, które styczność z rasą mają co najwyżej jak ją zobaczą na spacerze, ale wypowiadają się o niej jak hodowcy z 20 letnim stażem. A co do olka, to nie będę się kłócić z kimś kto myśli, że bynajmniej=przynajmniej :lol: Nie wiem jak trzeba by było wolno jechać na tym rowerze, żeby jamnik mógł sobie spokojnie truchtać. Nie rozumiem po co wielcy znawcy na siłę chcą uczynić z jamnika psa do biegania przy rowerze? Tak to jest pies MYŚLIWSKI, ściślej mówiąc norowiec. Ja tam widzę jednak wielką różnicę między norowaniem a bieganiem za czymś. Nie do tego jamnik był stworzony. Dla przykadu Fiat 126p też uciągnie przyczepę kempingową na prostej, ale pod górkę nie da rady, dlatego do ciągnięcia takiej oto przyczepy kupujemy sobie Jeepa, a nie Malucha. Jak ktoś chce sobie jeździć na rowerku z psem to niech sobie kupi onka, dalmata albo charta, ale po kiego na siłę przymuszać do tego jamnika to ja nie wiem. Może jeszcze zapisać go na obronę sportową albo kazać pilnować owiec. Jamnikowi można zapewnić o wiele lepszą dla niego porcję ruchu i co lepsze, spełnić go też psychicznie, gdyż żmudne bieganie przy rowerze nie leży w naturze tej rasy, a co gorsza w możliwościach fizycznych też.
-
Od samego biegania nie, ale co innego bieganie po lesie z nosem przy ziemi, a co innego nieustanny bieg przy rowerze, często po asfalcie, który jest bardzo nieodpowiednim podłożem, bo nie amortyzuje wstrząsów. Jamnik nie jest typem kłusaka jak ONek i ma krótkie łapki więc musi wkładać dużo więcej energii w bieg żeby nadążyć za rowerem niż pies większej rasy. Moje jamniki same chodzą po schodach, skaczą, biegają itp. jednak uważam, że niektóre rodzaje aktywności są dla nich nieodpowiednie, między innymi forsujący bieg przy rowerze, gdzie pies sam nie może ustanowić sobie prędkości poruszania się.
-
[quote name='olekg89']Najlepiej poczekac kolejne 10miesięcy i przyuczyć psiaka do biegania przy rowerze.A gdyby tak wyskoczył z koszyczka na ulicy??I wpadł prosto pod auto??[/quote] Nie wydaje mi się, żeby jamnik był odpowiednią rasą do biegania przy rowerze:roll:
-
Standardowy występ wygląda tak - badanie na stoliku (jak pies jest mały) lub na "stojaka", na badanie składa się oglądanie zębów, ogólne macanie, grzbietu, ogona itp. Samcom sprawdza się dodatkowo jądra. Pies ma przy tych czynnościach stać spokojnie, nie wiercić się, nie uciekać no i absolutnie nie okazywać agresji. Potem trzeba pokazać psa w ruchu. O ile nie masz owczarka niemieckiego, gdzie odbywa się to inaczej, to chodzi o to, aby pies truchtał po kółku z lewej strony na ringówce. Ruch ma być płynny, pies nie może uciekać na różne strony, krztusić się na ringówce itp. Potem zwykle sędzia chce sprawdzić poprawność stawiania kończyn więc prosi o bieg w linii prostej. Nie jest to nic trudnego. Jak uczyć? Małe psy łapią wszystko bardzo szybko. Bierzesz w rękę coś smacznego, ustawiasz psa w pozycji i dajesz komendę np. "stój". Jak skacze, wierci się, mówisz "fe" i ustawiasz ponownie. Jeżeli pies wytrzyma momencik w pozycji, dajesz smaka i chwalisz. Pies szybko załapie, że jak się stoi nieruchomo to pańcia daje smaka, a jak nie, to nie daje ;). Moja suka raz nauczona w wieku 3-6 mcy nie potrzebuje już dodatkowych treningów, ma teraz 2 lata i na komendę stój, stoi. Z biegiem w ruchu jest tak samo, bierzesz ringówkę (ważne żeby nie była to zwykła smycz i obroża na codzienne spacery, moja suka np. jak widzi ringówkę to od razu wie, że teraz się wystawiamy i ma chodzić jak na wystawie, a nie z nosem przy ziemi jak na zwykłym spacerze) w lewą rękę i zataczasz z psem kółka. Nie napisałaś jakiej rasy jest Twój pies, oczywiście pies ma kłusować więc z małym psem się idzie szybkim krokiem, a z większym biegnie. Chodzi głownie o to, żeby ruch był płynny, pies biegł swobodnie z uniesioną główą. Teraz jest pora na ćwiczenia, straszego psa trudniej uczyć, młody chłonie wiedzę jak gąbka. Ćwiczenie czyni mistrza, jeżeli coś nie wychodzi, trzeba próbować do upadłego. To nie są trudne rzeczy, pies powinien się ich nauczyć bez problemu. Pamiętaj, że handling to 50% sukcesu. Dobrze wystawiony pies mimo, że gorszy eksterierowo, może spokojnie wygrać z lepszym ale źle wystawianym. Wystawa to konkurs piękności, psy wiercące się, skaczące na sędziów, odwracające się brzuchem do góry przy ocenie nie mają większych szans na sukces.