Jump to content
Dogomania

Marlena618

Members
  • Posts

    120
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marlena618

  1. W czwartek poszliśmy na krótki spacerek z Bąblem i Megi. Potem posiedzieliśmy na terenie schroniska gdzie chwilę postaliśmy z żywiołowym psiakiem o imieniu Speedy, Sonią i Toresem. Oczywiście Bąbel zachowywał się wzorowo. Bąbel był również grzeczny podczas głaskania, nigdzie nie próbował uciekać. I jeszcze kilka zdjęć z czwartku.
  2. W sobotę poszłam z Bąblem i Megi lasem ścieżką, której psy nie znały. Megi jak tylko wkroczyliśmy na nieznane tereny zaczęła strasznie ciągnąć w nieznane. Potem poszłam z psiakami do schroniska.Z początku Megi bawiła się, tarzała i próbowała mnie podgryzać. Poćwiczyłyśmy komendę "siad", "łapa" i "waruj". Chwilę też posiedziałam z psiakami na tereie schroniska. Megi położyła się koło mnie i obserwowała przechodzące psiaki. kiedyś długo nie wytrzymywała siedząc w jednym miejscu. Zaraz by piszczała czy też skakała koło mnie. A w sobotę widać było że znacznie się uspokoiła .
  3. W sobotę poszłam z Bąblem i Megi lasem ścieżką, której psy nie znały. Idąc tą ścieżką Bąbel był zacznie bardziej żywiołowy. Prawie cały czas biegł i nie przystawał by powąchać zapachy. Potem poszliśmy do schroniska, aby wyczesać Bąbla. Bąbel ma gęste futerko i trochę czasu nam zeszło. Mimo to psiak grzecznie siedział na miejscu, nie wyrywał się, nawet nie próbował podejść do przechodzących psiaków. Później trochę posiedzieliśmy na terenie schroniska. Od czasu do czasu wypowiadałam jego imię. Jak zwracał uwagę dostawał parówkę.Dość często odwracał się w moim kierunku a czasem nawet do mnie podchodził. Poćwiczyliśmy jeszcze znaną komendę "siad". Próbowaliśmy również z komendą "łapa" - raz nawet podniósł ją sam bez choćby dotykania przeze mnie jego łapy.
  4. Po tym jak nie mogłam się zalogować przez kilka dni zapomniałam umieścić tu relacji z poprzedniego tygodnia z Megi. Megi z Bąblem, Siwkiem, Ciapkiem i nową psią koleżanką poszliśmy do lasu. Megi bardzo spodobała się nowa znajoma i próbowała nakłonić ją do zabawy jak to miała w zwyczaju ze swoją matką Szelmą.Potem pod schroniskiem zaczęła się bawić, tarzać po ziemi, parę razy próbowała polizać mnie po twarzy. Smuto zrobiło mi się gdy dawałam ją z powrotem do boksu.Znowu mieszka sama. Gdy ją włożyłam przytuliła się ciałem do mnie,a gdy zamknęłam boks, próbowała wyjść przez otwór na miskę. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiła, widać było że źle znosi samotność w boksie. Z kolei wczoraj na początku Megi wzięła kąpiel. Potem poszliśmy na spacer wraz z Bąblem do lasu. Musiałam wciąż uważać gdyż Megi próbowała podczas spaceru obcierać mokry grzbiet o ziemię. Megi była bardzo żywiołowa. Skakała w moim kierunku, nie uważając na nic aż w pewnym momencie skacząc uderzyła Bąbla w szczękę. Przez to Bąbel potem nie chciał do niej się zbliżać przez pewien czas. Przedstawiam parę zdjęć
  5. Niestety w tym tygodniu Bąbel dostał kolejnego ataku padaczki. Przez dłuższy czas nie nikt nie widział u niego ataku, choć nie oznacza to że nie było. Jak już wcześniej pisałam tylko pod stałą opieką można ustalić jak częste są ataki i czy lekarstwa choć trochę pomagają mu. W czwartek Bąbel brał udział w kąpieli. Z początku wszystko wokół obwąchiwał, przez krótki czas stał grzecznie a potem próbował uciekać. Jak wyszliśmy na zewnątrz próbował wycierać o mnie mokre futerko. Później poszliśmy raz z Megi na spacer do lasu. Dziś już prawie za każdym razem co go wołałam zerkał na mnie. Zwracał też uwagę gdy sięgałam po parówki.Tylko w jednym momencie usiadł i nie chciał dalej iść. Gdy zobaczył Mniej zwracał uwagę na mnie na terenie schroniska, ale wiadomo że wiele jest tam interesujących rzeczy dla psa - ludzi, psów i wszelakich zapachów. Podaję link do króciutkiego filmiku ze spacerku http://www.youtube.com/watch?v=P17HgzLpSd4 i przedstawiam parę zdjęć ze spacerku
  6. Jestem i ja :)
  7. Jestem i ja :) Ale się zmieniła :)
  8. W końcu piszę relację z wizyty poadopcyjnej Szelmy. Szelma, a obecnie nazywana przez domowników Luka(zdrobniale Lukuś) trafiła do starszych państwa mieszkających w bloku niedaleko mnie. Więc czasem będę ją przy okazji spotykać :). Ja odwiedziłam ich w ogrodzie, który znajduje się parę kilometrów za blokiem. W ogródku jest malutki domek, w którym również zdarza się nocować Szelmie . Jak przyszłam, Szelma mnie powitała, pani zdziwiła się że była tak wylewna w uczuciach, bo podobno niezbyt wita gości. Gdy byłam na wizycie wraz z sąsiadem państwa przyszedł inny psiak. Ucieszyło mnie to że będzie miała jakieś towarzystwo innych psów od czasu do czasu. O suni dowiedzieli się z ogłoszenia w gazecie, za co bardzo dziękuję osobie która zajęła się ogłoszeniem. Szkoda tylko że ogłoszenie trafiło z opisem od poprzedniej wolontariuszki zajmującej się Szelmą zanim zmieniłam opis. Nie było mojego telefonu i państwo niepotrzebnie byli w innym schronisku zanim natrafili na te w którym była Szelma.Szelma,jak tylko zobaczyli ogłoszenie bardzo im się spodobała, przypominała im ich poprzedniego psa. Szelma w schronisku była strasznie chuda, teraz zacznie przybyła na wadze i wydaje się że jest grubsza od swojej córeczki. Nauczyła się nawet żebrać o jedzenie co widziałam na własne oczy. Wcześniej pozwoliłaby aby Megi zjadła jej wszystko, gdybym jej córeczki nie trzymała a krótkiej smyczy w czasie posiłku.Podczas mojego pobytu bawiła się zabawkami, wylegiwała na słońcu. Widać było że dobrze jest jej tam gdzie jest.Od państwa dowiedziałam się że śpi z nimi w łóżku, niewiele szczeka (myśleli na początku że jest niemową :) ) Państwo zdziwieni byli że Szelma nie próbuje ich lizać po twarzy bo myśleli że jest to w psiej naturze.Przedstawiam jeszcze jedno zdjęcie.Nie wystraszcie się tylko na zdjęciu wyszła tak smutno :)
  9. Podaję jeszcze zaległą relację z czwartkowego spaceru Bąbla. W czwartek z Bąblem, Megi, Siwkiem, Ciapkiem i nową psią koleżanką poszliśmy do lasu. Bąbelek nadal przystawał na dłuższą chwilę po drodze, lecz robił to rzadziej oraz szybciej udawało mi się nakłonić go do ruszenia w dalszą drogę. Parę razy zerknął na mnie gdy go nie wołałam,Był znacznie bardziej żywiołowy jak na niego.Skakał koło mnie gdy miałam parówki ręku, a gdy trochę zostawaliśmy z tyłu Bąbel widząc oddalające się psiaki zaczynał biec do nich.
  10. W końcu udało mi się wejść na forum, miałam kłopoty nawet z logowaniem, więc dopiero teraz odpowiadam.Bąbel parę razy zwrócił uwagę jak go zawołałam. A jak mówię siad to siada.Co prawdę nigdy nie miał przebadanego słuchu i mieć słaby słuch, ale raczej coś słyszy
  11. W niedziele Bąbel był a drugim dniu Zwierzynali. W sobotę zaraz po wyjściu z samochodu wszystko obwąchiwał a w niedzielę na początku biegał i merdał ogonkiem. Widocznie bardzo spodobał mu się całodniowy spacer poprzedniego dnia. I choć nadal niewiele zwraca uwagę na człowieka jednak coś go tego dnia zainteresowało. A mianowicie saszetka z parówkami u innej wolontariuszki, która siedziała na ziemi. Dłuższy czas wpatrywał się w saszetkę, po czym chciał sam do niej zajrzeć i skosztować smakołyki. A gdy ruszyłyśmy Bąbel z początku podskakiwał i próbował złapać w pyszczek saszetkę.W niedzielę odbywał się w ramach wydarzenia Dogtrekking w których wziął udział i Bąbel z jedną osobą. I choć nie wygrał to jestem dumna że udało mu się przejść całą trasę :)
  12. I jeszcze parę zdjęć z sobotniej Zwierzynali zrobionych przez inną wolontariuszkę
  13. Dzisiaj z Bąblem byliśmy na akcji Zwierzynalia. Niestety dzisiaj akcja nie cieszyła się zbytnim powodzeniem i nikt się Bąblem nie zainteresował. Bąbel mimo gorącej pogody i przebywania stale na dworze od godziny 12 do 19 dzielnie to znosił.Podczas spacerów były momenty gdy nawet biegł. Nadal jednak zatrzymywał się w niektórych miejscach na dłużej i tylko parówkami dało się zwrócić jego uwagę. Choć zdarzały się niewielkie momenty gdy nie trzeba było go zachęcać parówkami a wystarczył tylko głos. Zauważyłam że Bąbel zwraca większą uwagę na człowieka, który coś trzyma w dłoni, niekoniecznie coś wartego zjedzenia. Zwracał również na osoby nowo przybyłe, jak również te które robiły coś innego np. nalewały napoje.Jednak gdy koś go wołał nie odwracał się nawet i szedł w swoją stronę.Bąbel ma bardzo dobry węch. Wyczuł kawałek ze znacznej odległości i od razu do niego ruszył. Bardzo grzeczny był podczas schładzania jego ciałka wodą, nie ruszył się nawet na krok.Pod koniec akcji położył również na chwilę głowę na moich kolanach.
  14. W czwartek z Megi i Bąblem poszliśmy do lasu.Po drodze powtórzyłyśmy znane komendy "siad", "waruj" "łapa".Z Megi zrobił się straszny żebrak, jak tylko wyciągałam parówki zaczynała skakać by się do ich dostać.Megi jak zwykle ciągnęła do przodu, ale wystarczyło ją zawołać i przychodziła do mnie i czekała czy dam jej parówki czy też ruszymy dalej. I choć jak na nią szliśmy bardzo wolno to jednak ciepła pogoda dała jej się we znaki po powrocie do schroniska wypiła zaczną ilość wody, a resztę próbowała wylać przy pomocy łapy ale powstrzymałam ją od tego.
  15. W czwartek nie chciałam przemęczać psiaków w ten upalny dzień więc przeszliśmy z Bąblem i Megi małą odległość. Nadal starałam się po drodze zwracać na siebie jego uwagę parówkami. Dziś się troszeczkę na mnie bardziej otworzył. Były momenty kiedy patrzył na mnie bez jakiegokolwiek działania z mojej strony. Nawet dziś troszkę merdał ogonkiem a także przywitał się z napotkanym psem i również wtedy merdał. Na razie nie jest zbyt wylewnym psem, ale robi postępy. Poćwiczyliśmy też "siad". Poćwiczyliśmy również "łapa" co nam już lepiej wychodzi i nawet kilka razy lekko unosił łapę sam bez mojej pomocy.
  16. Dzisiaj Megi poszła w towarzystwie Bąbla na Borki. Po drodze przećwiczyliśmy kilka komend: siad, waruj, łapa. Megi prawie w ogóle nie zwracała uwagi na Bąbla i przez większość czasu szła oddalona na długość smyczy kiedy Bąbel powolutku szedł koło mnie bądź tuż za mną. Gdy dotarliśmy do stawu, Megi od razu wskoczyła do wody, chwilę w niej brodziła, a potem niedaleko brzegu położyła się w wodzie dla ochłody. Potem, gdy wyszła z wody zaczęła tarzać się po ziemi- co ostatnio jest jej ulubioną zabawą. Szczególnie w momentach, gdy ja przysiadam na ziemi. W ostatniej chwili ją przytrzymałam, bo jeszcze trochę i miałaby w wodzie głowę. W schronisku pani dała Megi troszkę gotowanego mięska. Tak szybka była przy jedzeniu iż udawało jej się czasem podjadać również przysmaki dla Bąbla.
  17. W poprzednią sobotę zabrała Bąbla wolontariuszka, która poprzednio opiekowała się psiakiem na wybieg w towarzystwie innego czarnego psa. Jak widziałam Bąbel raczej trzymał się w znacznej odległości od psiaka. Ciężko też reagował na nawoływania. Dlatego dziś postanowiłam trochę pouczyć go zwracania na człowieka uwagi przy pomocy parówki. Dziś ze względu na ładną pogodę zabrałam Bąbla w towarzystwie Megi na Borki. Szliśmy powoli, żeby Bąbel mógł nadążać.Gdy na dłuższą chwilę Bąbel zatrzymywał się próbowałam go namówić do przyjścia do mnie kusząc parówką. Z początku w ogóle nie reagował. Myślałam że z powodu ciepłej pogody nie che mu się jeść. A on po prostu chyba nie jest przyzwyczajony do parówek na spacerach, głównie dostawał na terenie schroniska.A ostatnio nie nie dawałam mu wiele parówek,bo okazało się że kawałki które zwykle kroję dla Megi, dla Bąbla są stanowczo za duże.Po paru takich ćwiczeń trochę bardziej zaczął zwracać uwagę na moje nawoływania, choć jeszcze nie jest to idealne. Przećwiczyliśmy też komendę "siad" i próbowałam z warowaniem ale na razie nam to nie wychodzi, więc żeby go nie zniechęcić do ćwiczeń zaczęłam z nim ćwiczyć "łapę". Po drodze mijaliśmy kilka psów, na które Bąbel oczywiście nie zwracał uwagi. Bąbel jest bardzo spokojnym psem i tylko raz widziałam żeby zaszczekał - zaszczekał na innego psa Bazyla, który podobno szczekał biegając na wybiegu na psiaki siedzące w boksach. Bąbel bardziej niż psami interesował się kolarzami. Ciągnął w ich kierunku i nawet merdał ogonkiem widząc ich. Bąbel i Megi na razie niewiele zwracali uwagi na siebie idąc na spacer. Choć dwukrotnie stanęli vis-a-vis niemal stykając się nosami. Gdy doszliśmy do Borków Bąbel położył się na brzegu stawiku zamaczając jedynie łapki. Nie chciał dalej się zanurzać.Gdy wróciliśmy pod schronisko jedna pani dała Bąblowi, Megi oraz Toresowi który do nas dołączył gotowane mięsko. Megi i Tores doskakiwali do swojego smakołyka, a Bąbel nie walczył o swoje i pani musiała mu pod sam pyszczek dawać jedzenie.Przedstawiam jeszcze kilka zdjęć z dzisiejszego wypadu, trochę nieudanych bo z komórki ochlapanej wodą i ubrudzonej piaskiem przez Megi.
  18. Dzisiaj ja wzięłam Syriusza na króciutki spacerek :). Powiem zdziwiłam się że na tak dużego psa prawie w ogóle nie ciągnie, nawet tuż po wyjściu z boksu. Wzorowo zachowywał się jak wychodziliśmy z terenu schroniska mimo wielu psów wokoło. A w lesie, w wąskich przejściach słuchał się komend i nie zwracał uwagi na przechodzące psiaki:)
  19. Zapraszam do Bąbla http://Zapraszam do Bąbla http://www.dogomania.com/forum/topic/147085-b%C4%85bel-pies-z-padaczk%C4%85-pilnie-poszukuje-domu-cho%C4%87by-tymczasowego/#entry16230921
  20. Do maciaszek Przejęłam Bąbla od innej wolontariuszki więc prosiłabym o podmienienie opisów Dodatkowo proszę o informację o pilnym domu tymczasowym/ stałym pod zdjęciem na stronie schroniskowej
  21. Witam u Bąbla Od 17 października 2015 r. Bąbel przebywa w domu tymczasowym w Katowicach. Mieszka z 3-osobową rodziną oraz psim kolegą Smykiem. Mamy nadzieję, że relacje ze Smykiem będą dobre i psiaki się dogadają. Tymczasowi opiekunowie zostali poinformowani o chorobie Bąbla. Wiedzą jak często i w jakich ilościach podawać leki, a także co robić w razie ataku padaczki. Aktualnie Bąbel aklimatyzuje się w nowym miejscu. Czekamy na pierwsze wieści. Między innymi o tym, jak Bąbel zachowuje się w domu oraz czy leczenie przynosi rezultaty. Trzymajcie kciuki za naszego Bąbelka :) Jeżeli chodzi o leczenie i jedzenie dla Bąbla, to koszty pokrywa Fundacja Przystanek Schronisko. Dlatego zachęcamy Was do pomocy finansowej. Wpłaty możecie kierować na konto podane poniżej: Fundacja "PRZYSTANEK SCHRONISKO" UL.RYMERA 1A LOK.26, 43-190 MIKOŁÓW 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421 z dopiskiem "darowizna na psa Bąbla" Dane do przelewu zagranicznego: IBAN: PL 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421 SWIFT: INGBPLPW Dotychczas na konto Bąbla wpłynęły następujące wpłaty: 20,00 zł Piotr Sz. 40,00 zł Aleksandra D. 50,00 zł Tadeusz B. Na koncie Bąbla widnieje kwota 110 zł. Serdecznie dziękujemy! :) _____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Ze względu na to że Bąbel jest króciutko w DT przedstawiam stary opis Bąbla gdy przebywał jeszcze w schronisku Bąbel trafił do katowickiego schroniska w styczniu tego roku. Niedawno, na początku maja zauważono u niego po raz pierwszy napad padaczkowy. Do końca życia będzie musiał przyjmować leki. Obecnie rozpoczął kurację lekiem Luminal, jednak trudno stwierdzić czy lek zniwelował ataki, bądź zmniejszył ich siłę gdyż w schronisku nie sposób obserwować psa 24h/dobę. Potrzebuje również stałej opieki weterynarza, szczególnie przy silnych atakach należy natychmiast kontaktować się lekarzem weterynarii. Właściwą opiekę nad chorym psem może zapewnić tylko odpowiedni dom. Bąbel jest małym psem o wzroście ok. 30 cm w kłębie o niewielkiej nadwadze.Jest psem spokojnym, prawie w ogóle nie szczekającym, choć czasem na krótki moment ujawnia się jego druga natura - chętna m.in. do skakania. Na samym może trochę ciągnąć, lecz szybko się męczy i po chwili idzie spokojnie.Raczej nie nadaje się na dłuższe wędrówki. Do psów nastawiony raczej obojętnie, pozwala się obwąchiwać przez inne psy lecz sam pierwszy do nich nie podchodzi. Jest psem zamkniętym w sobie. Z człowiekiem nawiązuje na razie krótkie relacje, zwykle jednak patrzy w całkiem inną stronę niż na człowieka. Chętnie je parówki, choć lubi małe kawałki, a duże po prostu wypluwa. Uwielbia obwąchiwać wszystko wokół i ciężko zwrócić na siebie jego uwagę, by szedł dalej.Ma miłą w dotyku sierść.Nie stroni od głaskania, lecz sam się o nie nie dopomina. Powoli robi postępy - zaczyna obdarzać opiekuna zaufaniem oraz staje się bardziej otwarty i radosny.Potrafi komendę "siad". Kontakt w sprawie adopcji tel. 723415362, e-mai nr schroniskowy 22/15 Wiek: ok 4lata Wzrost: ok 30 cm w kłębie
  22. Od soboty z Megi mieszka w boksie Majki. W sobotę Megi przysypiała jak tylko usiadłyśmy na terenie schroniska ale już w czwartek miała pełno energii. W czwartek, na początku spaceru wzięłam oprócz Megi również i Siwka, na łączce doszedł do nas Ciapek, chwilę przyzwyczajał się do nas i potem w trójkę ruszyliśmy dalej.W późniejszej części spaceru Siwek szedł w łeb w łeb z Ciapkiem, a Megi z przodu, albo z tyłu. Jedynie gdy w pobliżu był jeszcze inny pies Siwek towarzyszył Megi. Gdy w pewnym momencie dawałam jednemu i drugiemu smakołyki, Siwek położył łapę na Megi, ale ta nie zwróciła żadnej uwagi - parówki były ważniejsze :)
  23. Dziś do boksu Megi zawitała Senti więc już sama w boksie nie siedzi. Dziś na spacer poszłyśmy same. Megi musiała po drodze powąchać ślimaki, na szczęście nie próbowała ich brać do pyska tylko po chwili odeszła od nich. Po drodze doszedł Ciapek. Szliśmy troszkę na dystans, bo tylko wtedy psiaki dobrze się do siebie odnosiły, a raczej udawały że się nie widzą. Potem Megi pochodziła w towarzystwie Siwka. Z Siwkiem i Megi poszliśmy na łączkę, gdzie poćwiczyłyśmy komendy: zostań, łapa, siad, leżeć, do mnie.
  24. Megi od dłuższego czasu, to jest od dnia gdy ją po raz pierwszy pochwliłam na forum nie zapiszczała ani razu, zaczęła nawet bardziej "kontaktować" się z człowiekiem. Już nie potrzeba zwracać na siebie uwagi przy pomocy parówek. Zaczęła również chętniej bawić się z człowiekiem. W sobotę poszliśmy w towarzystwie Siwka i Bąbla (biedaczka u którego wczoraj wykryto padaczkę). Ze względu na wędkarzy na chwilę usiedliśmy z psami na ławeczce. Megi o dziwo wskoczyła mi na chwilę na kolana. Potem robiliśmy sesję zdjęciową naszych psiaków. Z powrotem szłyśmy głównie z Bąblem, gdyż oboje mieli dość i wolnym krokiem zmierzali do schroniska.
×
×
  • Create New...