Jump to content
Dogomania

Agnieszka.D

Members
  • Posts

    834
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Agnieszka.D

  1. haha na tym ostatnim zdjęciu ewidentnie nasłuchuje jakiegoś zbliżającego się obiektu ;)
  2. Punia i tak jest otwarta na ludzi jak na to jakie życie dane jej jest prowadzić... Jest przesłodka. Te jej oczy zdziałają cuda. W końcu ktoś je wypatrzy i nieważne będzie, że są mętne i że niedosłyszy. Wierzymy w Punię! :kciuki:
  3. Jestem u rubaski kochanej :D szalała dziś z naszymi łobuzami :-)
  4. Wreszcie dogomania mi ruszyła. Nie eiem, czy wszyscy mieli z nią problem przez kilka dni? :( Co do Lemonka - MA DOMEK!! :-) :-) Wróciłam teraz do domu i piszę z telefonu. Jak wejdę na kompa to wrzucę fotki :-) Lemonek mieszka w Katowicach, w Superjednostce u SuperEwy :-) jest coraz bardziej wesoły i mniej zlękniony. Jest bardzo bystrym psem. Cudak taki! Że hoho! Wie, jak zdobyć serce ciotek i choć w pewnych momentach bywa nieporadny przez strach, to widać, że próbuje się otwierać. Z Ewą jesteśmy w stałym kontakcie, jest bardzo przejęta swojś rolą i chce dla Lemobka jak najlepiej :) Wet Ewelina zaszczepiła Lemoniaka i odrobaczyła. Wycisnęła też pewne gruczoły Panu Lemonowi, co samemu zainteresowanemu średnio się spodobało :D Lemon w domu nie niszczy, nie załatwia się. Jeszcze mało je, ale na pewno się to zmieni. Czeka go jeszcze fryzjer, któremy ostatnio nie wypalił, z powodu poślizgu czasowego. Nasz dredziarz już niedłygo będzie lśnił :-)
  5. Panowie z ochrony mówili, że tak właśnie robił. Chcieli mu dać jeść, ale nie było mowy o podejściu. Rzucali mu z daleka. Jakikolwiek ruch w jego stronę kończył się ucieczką do lasu. Na kamerach widzieli, że zawsze mimo wszystko wracał po jakimś czasie. Dzwonili po schronisko kilka dni temu. Przyjechało na miejsce 2 pracowników a ochroniarzom jeszcze się dostało - co sobie wyobrażają? Nie złapali psa i chcą żeby schronisko go zabrało? bez komentarza...
  6. Śmierdzi mi tu coś na kilometr :/ Tak strasznie mi przykro. Biedna Diana. I biedna Perła. Bez swojej siostrzyczki :( Biegaj za TM kochana psinko :(
  7. dziękuję wszystkim za obecność :) Kochani, mam już kilka osób wypytujących się o psiaka. Jestem w trakcie odpowiadania na różne pytania.
  8. cześć ciotki. Zapraszam wszystkich na wątek Lemona, którego dziś znalazłyśmy z Martą leżącego na ulicy. Dowiedziałyśmy się, że został porzucony i od tygodnia koczuje na środku tej jezdni :( Jeśli nie znajdziemy mu domu dosłownie migiem, to do końca tego tygodnia trafi do naszego schronu :( Zdaje się być psem idealnym. Tęskni za bydlakiem, który wywalił go na ulicę... http://www.dogomania.com/forum/topic/144179-sp%C4%99dzi%C5%82-tydzie%C5%84-le%C5%BC%C4%85c-na-%C5%9Brodku-jezdni-porzucony-lemon-b%C5%82aga-o-ratunek-przed-schroniskiem/
  9. Oto Lemon! Trafi do katowickiego schroniska, jeśli do 26.11.2014 nie znajdziemy mu choćby DOMU TYMCZASOWEGO :( Katowice, Burowiec, ul. Obrońców Westerplatte. Niedziela 23.11.2014r, godzina ok 11. Jedziemy tramwajem na zajęcia. Rozmawiamy, śmiejemy się. Nagle, naszą uwagę zwraca snujący się po chodniku pies. Patrzymy na siebie - coś jest nie tak... Ludzi wokół brak. On sam, zdezorientowany. Myślimy - może to pies mieszkający w tej firmie obok. Dziwne. Musimy jechać do szkoły, ale plan jest taki: oddamy prace i wracamy w to miejsce, bo przeczucie mówi nam, że nie jest dobrze. Wchodzimy do sali, prosimy Wojtka, który przyjechał samochodem, aby podjechał z nami sprawdzić, czy pies jest i jak sytuacja wygląda. Jedziemy. Droga prosta, przed nami ostatni zakręt przy owej firmie. PISK OPON. Ledwo wyhamowaliśmy. przez co?????? Przez kłębek psiego smutku, długiej, poplątanej sierści, zwinięty na środku jezdni. Tuż za zakrętem! Dreszcze, złość, rozżalenie. Sytuacja staje się jasna. Jakie psy koczują na środku jezdni i wypatrują z daleka jakiejkolwiek nadziei? PSY WYRZUCONE Z SAMOCHODU. PSY DŁUŻEJ KOMŚ NIEPOTRZEBNE. PSY, KTÓRE STAJĄ SIĘ PROBLEMEM DO POZBYCIA, DLA UPOŚLEDZONYCH EMOCJONALNIE SKUR... . Wysiadamy z auta powoli, zabierając zakupione wcześniej parówki. Nie mamy nic - smyczy, obroży... Kłębek podnosi się, patrzy na nas oczyma jak pięć złotych, niepewnie podchodzi, łapczywie zjada kawałek parówki i ucieka w las po drugiej stronie ulicy. CO TERAZ? Nie zostawimy go, nie można. Marta bierze parówki i idzie za kłębkiem do lasu. Ja i Wojtek czekamy. W tym czasie podchodzi do nas pan z ochrony z firmy. Pyta, czy to nasz pies. Opowiada historię: "Proszę pani, ten piesek jest tu około tygodnia! Śpi na tej jezdni, ktoś go musiał w okolicy wyrzucić, na kamerach niczego nie widać. Dzielimy się z nim jedzeniem, ale on tak bardzo boi się bliskości... Musimy rzucać mu z odległości 2 - 3 metrów, inaczej ucieka do lasu, ale ZAWSZE WRACA I ŚPI NA ŚRODKU TEJ DROGI. Chcemy mu pomóc, dzwoniliśmy po schronisko, ale nie zabrali go, bo my psa nie złapaliśmy" Dzwoni Marta: "Siedzę w tym lesie na ziemi i idzie w moją stronę. Nie dotykam go, bardzo się boi, ale jest też bardzo wygłodniały i podchodzi żeby zjeść. Aga, on jest przerażony i nie mam pojęcia jak wsadzimy go do samochodu" Wojtek podjeżdża do pobliskiej szkółki i hotelu dla psów, aby pożyczyć cokolwiek - smycz, obrożę kaganiec. Kłębek jest na tyle zdesperowany i głodny, że podążając za Martą trzymającą w ręce parówkę, idzie w naszą stronę. Nie możemy nic zrobić, żadnego głośnego tonu, żadnych gestów, bo się spłoszy i ucieknie. Panowie z ochrony (którzy przywrócili nam dziś wiarę w ludzi o dobrych sercach) zgodzili się otworzyć bramę do ogromnej posesji firmy, aby zapędzić tam kłębka. Wtedy nam nie zwieje i będziemy mogli go spokojnie oswajać i karmić. Tak też robimy. Gdy jesteśmy na terenie, kłębek czuje się zdezorientowany. Biega, szuka wyjścia. Po czasie jednak przychodzi, kładzie się obok Marty i wpatruje się w nas oczami pytającymi "Co teraz?". Kłębek przytula się, liże dłonie, nieśmiało merda skałtunionym ogonem, dostając parówki, które zdają się być jego zbawieniem. Dostaje wiadro z wodą którą wypija z prędkością śwatła. Kłębek zostaje ochrzczony imieniem LEMON. My czujemy się luźniej - nie ucieknie nam, jest bardziej zrelaksowany, damy radę! Tylko co.. Schronisko? Kolejna wspaniała istota ma trafić za kratki za grzech człowieka? Jest zimno, mokro, źle. PLAN JEST TAKI: Nie wiemy jeszcze jak, ale robimy wszystko, żeby nie trafił do schronu. Dzwonię do anioła wśród weterynarzy. Warto Lemona przebadać, warto mieć jakiś inny cel, niż podróż do schroniska. Warto sprawdzić, czy wszystko jest ok. Choć mamy niedzielę i przychodnia powinna być nieczynna, to słyszę "pakujce psa do auta i przyjeżdżacie!" Po przekupstwie parówkowym i troskliwym podejściu, Lemon ładuje się do auta i jedziemy na Józefowską. Lemon ma ok 5 lat. Jest mieszańcem. Ma w sobie coś z ONKa i Owczarka Szkockiego. Długowłosy. Czarny - podpalany. Ma duże, piękne oczy. Jego sierść jest BARDZO zaniedbana. Kołtuny rozmiarów gigantycznych, które natychmiastowo zgolono. POD BRZUCHEM W KOŁTUNACH MIAŁ POWBIJANE KOCZASTE PATYKI !!!!! Jest psem dużym, z ogromem sierści Jest wykastrowany Został dziś odrobaczony Założoną ma już książeczkę zdrowia DAJE ROBIĆ ZE SOBĄ WSZYSTKO W GABINECIE WETERYNARYJNYM BYŁ CIERPLIWY I BARDZO GRZECZNY W kontaktach z psami jest genialny. W stosunku do małej dziewczynki był potulny. LEMON JEST PSEM WSPANIAŁYM AKTUALNIE PRZEBYWA U MARTY W CHORZOWIE. SPĘDZI TAM CZAS DO ŚRODY 26.11.2014. WIERZYMY W CUDA, PODJĘTA ZOSTAŁA PRÓBA. NA CITO SZUKAMY MU CHOĆBY DOMU TYMCZASOWEGO. Błagam, pomóżcie nam ocalić go przed schroniskiem :( Obiecaliśmy mu.. :( Chcemy słowa dotrzymać :( On nam zaufał. Na dobry początek dostał wyprawkę od wuja Wojtka :) Wet Ewelina zafunduje mu wizytę u fryzjera! Musi się pięknie prezentować gdy już znajdzie dom! A tak serio, to trzeba się pozbyć tych paskudnych, wielkich dredów, które z pewnością mu przeszkadzają. Zdjęcia kompletnie nie oddają stanu rzeczywistego jego futra... Jest fatalny. Razem z lemonową kupą miłości, osoba adoptująca otrzyma widoczne na zdjęciu 2 miski dla psiaka i książeczkę zdrowia. Marta: 881 550 454 Aga: 534 877 984 23.11.2014 godz ok 22. Wiadomość od Marty: "Lemon obudził się po kilku godzinach twardego snu, przyszedł do nas. Tuli głowę w nasze ręce i piszczy niskim głosem. Patrzy na nas, po czym znów wkłada głowę w nasze ręce. On tęskni i szuka ukojenia" :(
  10. One są takie pocieszne :D i tak bardzo w Was wpatrzone!
  11. Dokładnie tak. Może spać spokojnie i to jest cudowne. Jeszcze nie dostałam informacji o wynikach, przedzwonię później ;-)
  12. -Pani Ewa jutro da mi znać jak wyniki morfologii Pokerka, ponieważ jutro je odbierze od weterynarza. -Raz jeszcze skonsultuje sprawę serca - możliwe, że jednak będzie przyjmował leki, bo z pomocą naszej znajomej wetki, która wcześniej Pokera prowadziła, będziemy w stanie dostawać tabletki po okrojonej cenie. Okaże się na dniach :) -Pokerek skończył kilka dni temu ksrmę Royal Hepatic na wątrovę i jest teraz na diecie BARF, razem z innymi hotelowiczami. Dieta podobno bardzo mu służy a Pokerek jest nią zachwycony. Kupki ma idealne i niewielkie a sierść błyszczącą :-) W związku z tym, że karmy nie będziemy już wysyłać, a właściciele hotelu sami wykarmią Pokerka, do faktury za pobyt w hotelu doliczamy teraz 50 zł. Do tej pory cena za miesiąc pobytu wynosiła 250 zł + sami wysłaliśmy karmę dla Pokera, a teraz cena za pobyt (i w tym już karma) to 300 zł/miesiąc. A JAK POKERKOWI ŻYCIE MIJA? -Spokojnie :). Upatrzył sobie kosz wiklinowy i to w nim codziennie sobie drzemie przed kominkiem :). Kominek uwielbia, ciepło od niego bijące sprawia Pokerowi radość. Państwo muszą go odganiać, żeby sobie nosa nie oparzył :D Lubi też (leżąc w koszu) pooglądać telewizję :D Generalnie dużo wypoczywa. Grzeje kostki. To cudownie mieć świadomość, że nasz dziadzio ma się tak dobrze i może wypoczywać w cieple :) tak mało brakowało a byłoby zupełnie odwrotnie... - z psami dogaduje się barfzo ładnie. Gdy któryś zaczepia go zbyt mocno to kłapnie ostrzegawczo zębami, ale to tyle. Wie jak się zachować i nie pozwala sobie na zbyt wiele. Pani Ewa bardzo chwali Pokerka :) :) :) Jutro wstawię informacje o wynikach badań.
  13. Przepraszam, że się nie udzielałam ostatnio, ale często czasu brak :( Jeszcze dziś przedzwonię do Pani Ewy i dowiem się na czym stoimy i w jakiej formie jest Pokerek.
  14. Punia jest dla Bronki jak starsza siostra :D Piękne ma te oczka. Na żywo jeszcze piękniejsze.
  15. matko jedyna ile zdjęć :D dzięki ciotki! drugoplanowa Bronka najlepsza, łapki w akcji :-)
  16. Patrzenie na szalejącą Bronkę na spacerach to sama przyjemność. Jaki to jest wariat mały! :laugh2_2: Biega szczęśliwa, zaczepia psy do zabawy. Reksa podgryza za uszy i nic sobie nie robi z tego, że jest wielkości jego głowy :D. Uwielbiam ją, coraz bardziej! Broneczka pojawia się wszędzie tam, gdzie rozdaje się parówki ;) Cieszy ją każda sekunda spaceru i wyraźnie to pokazuje :) Jest psem wspaniałym!!!! Z małym adhd :D Schudła do 6,400 kg :( już zaczynają odznaczać się żebra... Wczoraj wpadła w oko 2 rodzinom, ale niestety koniec końców pozostała w boksie. Wczoraj również wprowadziła się do niej koleżanka Puma, którą podczas wczorajszego spaceru Bronka obwąchiwała od STÓP do GŁÓW. :D Kilka fotek z wczoraj! na rooncki pańcia! ależ ty pachniesz Puma łoko tez ci ładnie pachnie kolezanko ale gdzie mi się odwracasz Puma, jeszcze drugie łoko ;) No ciekawe co tak zwróciło uwagę świętej trójcy ;) superMOC :D
  17. Jaka piękna sesja! Fara modelka :)
  18. Jestem u koleżanki Pumy :D
  19. Najważniejsze, że w jej życiu obecne są piłeczki haha :D Na pewno jewt bardzo szczęśliwa. Super!
×
×
  • Create New...