Jump to content
Dogomania

Xibalba

Members
  • Posts

    4900
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Xibalba

  1. Zaglądam do Muszki z kciukami :) Mortes ma rację, kciuki wciąż potrzebne, choć mocno i pozytywnie wierzę, że sunia trafiła lepiej niż 'moje' psy..... Ona nie bez powodu długo czekała na dom, nie może być inaczej tylko dobrze.................i odpukujemy w niemalowane ;) Pozdrowienia :)
  2. Zdjęć wciąż brak....czyżby scenariusz się powtarzał. Może znowu mam wynająć profesjonalnego fotografa i zapłacić 200 zł za sesję bo komuś nie chcę się ruszyć d****y? I czyżby pani, tak mocno zachwycona Leo, była komputerowym analfabetą? Bo jeśli chodzi o analfabetyzm emocjonalny to chyba nie ma co do niego wątpliwości..... Kochani, szukam domu tymczasowego a najlepiej stałego dla Leo. Czy ktoś, coś.....???????????????
  3. Dzięki Ewuniu za pozdrowienia :) My również serdecznie pozdrawiamy wraz z Frodziem :) Jeśli chodzi o aktualności, to niestety domku wciąż brak :( dzisiaj zapłaciłam za kolejny miesiąc hotelikowania, jeśli nic stanie na przeszkodzie to spróbuję zrobić jakiś bazarek cegiełkowy na hotelik na następny miesiąc. Odświeżyłam ogłoszenia, jutro zrobię świeże i tak jak to bywa, nie tracę nadziei, że los się odmieni dla Frodo i wszystkich naszych psiaków, bo co innego nam zostało. Prawdopodobnie w połowie maja przyjadę na kilka dni do kraju, jeśli mi się uda to odwiedzę Frodzia w hoteliku. Dziękuję, że z nami jesteście :)
  4. Odwiedzam Krabika i patrząc na zdjęcia trudno mi uwierzyć, że to ten sam pies :) Przepraszam, ale mam zaległości. Czy Krab szuka już ds czy trzeba czekać na całkowite wylecznie skóry? Bo jeśli są potrzebne ogłoszenia to wykupię mu pakiet na bazarku ogłosz. Pozdrawiam Ewuniu :)
  5. Zjawiam się z pozdrowieniami dla Lerki i jej wszystkich fanów :) Widzę, że sporo mnie ominęło, wyczytałam że Bliss przeżyła bliskie spotkanie z kleszczem, dobrze, że już jest lepiej. Super zdjęcia :) No i widzę, że wiosna zagościła już na dobre.
  6. Witam wszystkich i przepraszam za nieobecność na dogo, ale jak napisała Norkowa nie miałam internetu :( Dziękuję Paula :) Na Ciebie zawsze można liczyć. Zdjęcia miałam dostać tydzień temu, ponowiłam prośbę, aby pan lub żona wysłali mi zdjęcia. Otrzymałam w weekend odpowiedź, że pan jest obecnie w Gruzji (zdaje się, że w delegacji) i że ma zdjęcia ale zajmie się tym po powrocie. Tak jakby żona nie mogła tego zrobić, przecież ona też bardzo chciała Leo a teraz ma gdzieś coś dalej stanie się z psiakiem. Brak słów.....Czekam więc, ale jeśli w najbliższych dniach nie dostanę nowych zdjęć to chyba zacznę robić ogłoszenia z tymi zdjęciami, które mam, choć one są raczej mało aktualne. Gdyby gdzieś pojawił się BDT dla Leo....ale o tym to mogę raczej tylko pomarzyć....
  7. Dzięki Ewuniu za dobre słowo :) I też mam nadzieję, że ten dom gdzieś na Frodo czeka....Pozdrawiamy :)
  8. Dzięki Elu za tekst :) wykorzystam go w następnych ogłoszeniach, tylko muszę jednak zmienić to 15 kg na 18 kg ;) no i nr tel. na hotelikowy bo do mnie min. kosztuje teraz prawie 1 zł, pomijając, że ja też płacę, więc nie wiem czy ktoś byłby skłonny rozmawiać ze mną tel. dłużej a wiadomo, że rozmowy o psiakach zajmują sporo czasu. Zresztą w tym momencie opiekunowie z hoteliku mogą powiedzieć o Frodo więcej niż ja, więc może lepiej żeby oni rozmawiali z zainteresowanymi :) Oby tylko jacyś się znaleźli....Póki co, wykorzystuję Twój poprzedni tekst do ogłoszeń a ostatnio wstawiłam w ogłoszenia wierszyk więc zobaczymy, może akurat to kogoś przyciągnie....:) Dziękuję za pomoc i sugestie :)
  9. Dziękuję Cioteczkom Kochanym za odwiedziny u Frodo podczas mojej nieobecności na dogo. Tak jak pisała Paula (dziękuję! :) nie miałam internetu, mam nadzieję, że tym razem net został naprawiony skutecznie. Oczywiście trzymanie kciuków dalej potrzebne, bo p. Artur nic nie pisał więc o Frodo nikt nie pytał :( Aktywowałam w weekend pakiety ogłoszeń dla Frodzia kupione na bazarku u Juldan (KRK, Łódź, W-wa i KTW). Może tym razem los się odmieni....? I tak jak Wy też tego nie rozumiem, dlaczego nikt nawet nie pyta o tego psiaka, ogłoszeń ma sporo, staram się dbać o to na bieżąco, odświeżam ogłoszenia jeśli mam tylko możliwość a odzewu zero...:( Na wszelki wypadek ;) zmieniłam tytuł wątku.....Wiem, że pisanie o tym co Frodo przeszedł w schronisku (kwarantanna i obserwacja w kierunku wścieklizny) oraz ofizjalny powód dla którego został oddany mogą mu szkodzić, ale nie będę edytować postów i manipulować faktami, w końcu nie mamy nic do ukrycia. Tylko czy ludzie też potrafią tak spojrzeć na to wszystko???? I tutaj mam do Was pytanie: jak wobec tego przedstawiać historię Frodo?
  10. Niestety nie pamiętam czy gdzieś mam taką informację. Nr chipa też zostawiłam w domu, jak wiele innych rzeczy :( więc na razie nie wiem, ale sprawdzę ten nr jak tylko będę mieć możliwość, chyba że gdzieś w mailach mam, musiałabym poszperać
  11. Witam wieczorem :) korzystam póki mam neta ;) dostałam odpowiedź, że w weekend otrzymam zdjęcia do ogłoszeń więc czekam.
  12. Leo ma czipa, ale z tym też jest problem, bo czip został wydany przez schron na Paluchu na panią K. z Warszawy. Pisałam do kierowniczki schroniska z Warszawy i zgodziła się zdalnie zmienić dane czipa na nowego opiekuna, jednak pan musiałby wysłać umowę adopcyjną ze mną a ja zrzeczenie podpisane przez panią K. z W-wy. Czekałam całe lato bo państwo byli zajęci, potem we wrześniu prosiłam o przesłanie do schroniska dokumentów i informację dla mnie. Niestety pan nie miał czasu do dziś. Leo ma niestety czip ale na dane pani K. Najlepiej jakby w ogóle wymazali te dane. W obecnej sytuacji spróbuję znowu napisać do schroniska, ale nie wiem co z tego wyjdzie.
  13. W zasadzie to pan twierdził również, że poza przemyślaną decyzją o posiadaniu psa (zamierzali to zrobić od roku) to chciał po prostu pomóc jakiemuś psu, którego ktoś odrzucił i który potrzebuje pomocy. Ludzie wydawali się odpowiedzialni i rozsądni, wizyta pa wypadła dobrze. Ale masz rację, nie mam widać intuicji, nie mam też doświadczenia i to nie jest tak, że bawię się w szukanie domów dla psów z nudów. Myślę, że ktoś inny być może lepiej by pokierował adopcją Leo, ale tak się właściwie złożyło, że koleżanka (skądinąd bardziej doświadczona) zostawiła mnie w pewnym momencie samą z dwoma szczeniakami do wyadoptowania, odcinając się w sumie od całej sprawy. Więc co miałam zrobić? Chciałam znaleźć najlepsze domy. Jeden psiak jest w domu pod Warszawą (ma problemy zdrowotne, ale ma też dobrych opiekunów, choć boję się mówić głośno, żeby nie zapeszyć). A historia Leo jest smutna, choć mam nadzieję, że może znajdzie się dla niego odpowiedni dom. (Tak jak w sumie chcąc nie chcąc, wzięłam pod opiekę Frodo, psa z innego mojego wątku; tak jakoś wychodzi, choć może byłoby lepiej gdyby te zwierzęta trafiły na kogoś innego). Szukając domu dla Leo starałam się być ostrożna i nie zależało mi żeby trafił do pierwszego lepszego. Zresztą choć ostateczną decyzję podjęłam sama, to dużo tutaj na forum dyskutowałyśmy o tym domu, o warunkach i była to decyzja przemyślana, choć jak czas pokazał znowu zła. Co do domu z ogródkiem to ja uważam, że dla każdego psa zawsze jest lepiej jeśli jest dom i możliwość wyjścia do ogrodu (poza spacerami oczywiście), ale oczywiście to jak zostaną wykorzystane takie warunki zależy od ludzi, również w mieszkaniach psy są czasem zostawiane samym sobie, z jednym spacerem na dzień (nie mówiąc o skrajnych przypadkach jak klatka w domu czy pies przykuty do kaloryfera), wszystko zależy jak zawsze od opiekunów. Jednak uważam, że dla takiego psa jak Leo ogród to lepsza opcja, ale poza przestrzenią do biegania, wciąż potrzebna jest praca nad nim i kontakt z człowiekiem. Kiedy państwo adoptowali Leo nie wspominali o przeprowadzce.
  14. Myślę, że dziecko i pies to dla nich różna wartość, więc bez obaw.....Teraz poznałam państwa od innej strony, tacy ludzie mają dość ściśle uporządkowaną hierarchię wartości i nie mają problemów z wyznaczaniem życiowych priorytetów.
  15. Oczywiście, że nie wciskałam ludziom psa na siłę. Wręcz, odwrotnie, powtarzałam przy okazji, że nie zależy mi na tym żeby jak najszybciej znaleźć mu dom i że będzie siedział w hoteliku ile trzeba. Zresztą, niczego przed nimi nie ukrywałam. Byłaś Jolu na wizycie więc sama wiesz......po prostu jak już niejedna osoba tu napisała, wszystkie deklaracje okazały się tylko pustymi słowami.
  16. Przepraszam za nieobecność, ale znowu na dwa dni odcięło mnie od neta i niestety, przez jakiś czas mogę mieć problemy z internetem, co jeszcze bardziej mnie frustruje. Mam w związku z tym pytanie, czy ktoś mógłby pomóc mi w ogłaszaniu Leo?
  17. Trudno uwierzyć, że taka psinka tak długo czeka na dom. Trzymam kciuki, oby w końcu trafiła w czyjeś serce :)
  18. Witam Elu :) znowu mnie odcięło od neta na 2 dni ale już jestem. Chyba każdy kto miał do czynienia ze zwierzętami w ogóle a na pewno z psami wie, że komunikują się na różne sposoby. Rzecz w tym żeby czasem, tak jak napisała konfirm, skorygować pewne 'sposoby', które my uznajemy za niewłaściwe z pewnych względów. Dlatego ważne jest odpowiednie prowadzenie psa, każdego. Psy mają też różne charaktery, dlatego potrzebne jest indywidualne podejście do każdego z nich. I właśnie mam nadzieję, że znajdzie się dla Froda dom, w którym ludzie to rozumieją. Co do rozliczenia, to dzięki pomocy cancer i Kamy rzeczywiście mam na zapłacenie hoteliku do 24.04 ale już teraz myślę o jakimś bazarku tak żeby było na kolejny miesiąc. Niestety ze względów logistycznych będzie to raczej bazarek cegiełkowy. No i muszę ogłaszać Frodo, choć przy ostatnich kłopotach z netem to trochę trudne. Dlatego jeśli ktoś chciałby pomóc w ogłoszeniach to będę wdzięczna. No i wciąż potrzebne są kciuki :) Pozdrawiamy!
  19. Odwiedzam Lerkę po dłuższej przerwie :) Czyli po urlopie i hotelikowaniu wszystko wraca do normy. Psiaki muszą być przeszczęśliwe, nie ma to jak spacer ze swoim państwem i to jeszcze w wiosennych okolicznościach przyrody :) Pozdrowienia!
  20. Ja też uważam, że psy muszą się przecież jakoś komunikować, więc warczenie czy poszczekiwanie to sposób żeby pokazać, że psu się np. coś nie podoba albo że chce zwrócić na coś uwagę. I mam nadzieję, że z Frodo też tak jest i że pokazywanie niezadowolenia nie pójdzie o krok dalej niż w przypadku innych psiaków, które znam czy znałam. Zresztą Frodo jest już w hoteliku ponad cztery miesiące i w sumie nic naprawdę niepokojącego się dotychczas nie objawiło więc mam nadzieję, że to też o czymś świadczy, choć jak Krysiu napisałaś dużo zależy po prostu od człowieka i od tego jak postępuje z psem. Idealnie byłoby więc gdyby Frodo znalazł takich opiekunów jak ma w hoteliku.
  21. CD A teraz nawiążę do umowy: umowa adopcyjną jaką pan podpisał zobowiązuje nowego właściciela do tego, że w sytuacji gdy nie może się dłużej psem opiekować to albo jest zobowiązany do zapewnienia psu opieki do czasu znalezienia nowego domu albo do opłacania hoteliku do tego czasu. Niestety, pan stwierdził, że nie stać go na opłacanie hoteliku, bo ceny dochodzą nawet do 600 zł, sądzę jednak po jego podejściu do sprawy, że nie jest skłonny zapłacić nawet i mniej a ja w obecnych okolicznościach nie jestem w stanie tego od niego wyegzekwować (tj. z pomocą sądu). Zresztą mają prawo do drugiej opcji i właśnie na nią się zdecydowali, Leo ma być u nich do czasu znalezienia mu nowego domu. Oczywiście poprosiłam, aby pilnowali Leo, żeby znowu nie uciekł, bo jak sam pan stwierdził jeśli Leo znowu ucieknie oni nie mają zamiaru ponownie płacić mandatu SM, w domyśle, będą mieli gdzieś jeśli pies ucieknie, wątpię żeby go szukali :( i tego właśnie się trochę boję, dlatego już byłoby lepiej gdyby oddali Leo do schroniska, gdzie Leo byłby 'zabezpieczonyi i gdzie ktoś z wolontariuszy pomógłby mi w szukaniu nowego domu. Zresztą może wtedy pojawiłyby się jakieś inne opcje typu bdt. Pan nawet dzwonił do jakiegoś schroniska, ale pani odmówiła przyjęcia. Czekam na więcej informacji na ten temat (co to było za schronisko i w jakiej gminie teraz państwo G. mieszkają, bo do dzisiaj nie otrzymałam nowego adresu, a jak będę wiedziała która gmina to będę wiedziała z którym schroniskiem ma umowę). Zatem, Leo zostaje u nich do czasu znalezienia nowego domu (chyba że wciąż obowiązuje termin do końca maja). Przesłałam panu listę portali ogłoszeniowych, tak jak prosił. Udzieliłam kilku wskazówek. Czekam teraz na zdjęcia do ogłoszeń i ew. propozycję tekstu, tak żebym mogła ruszyć z ogłaszaniem. Zdjęcia mam, ale stare, a myślę, że jednak Leo się zmienił. W ogłoszeniach mam podawać nr tel. pana a jeśli jakiś dom wyda mu się odpowiedni to wtedy zorganizuję wizytę pa. Na koniec dodam, że poruszyłam kwestię transportu do nowego domu, mówiąc, że oczekuję od pana pomocy w tym zakresie. Stwierdził, że 'się zobaczy' bo jemu nikt Leo nie przywoził [sic!] na odpowiedziałam, że nikt nie kazał mu na siłę przyjeżdżać. Wygląda na to, że 'wcisnęłam' nieodpowieniego psa (nie)odpowiednim ludziom na siłę, bez zastanowienia, bez sensu.
  22. CD Wtedy zaczęła się wymiana maili. Wiem, że to może źle i że nie tak powinno być, ale po prostu po otrzymaniu wiadomości nie mogłam się pozbierać, czasem łatwiej ogarnąć i wyrazić wszystko słowem pisanym. Przede wszystkim musiałam się zmierzyć z zarzutami opiekuna Leo, który zarzucił mi, że aby oddać psa do nowego domu trzeba go najpierw dobrze poznać (tzn. psa), co oczywiście miało na celu zrzucenie winy za całą sytuację na mnie. A przecież oddając im Leo, wielokrotnie podkreślałam że to młody, energiczny pies, że potrzebuje ruchu, nawet zasugerowałam tym ludziom, że być może bardziej odpowiedni byłby dla nich starszy, stateczny psiak, który może nie będzie taki wesoły, ale też mniej absorbujący jeśli chodzi o zabawę czy zapewnienie mu dużej dawki ruchu. Kreśliłam różne scenariusze, najgorsze, co będzie gdy pies będzie niszczył, a co gdy to i gdy tamto, pan miał zawsze gotową odpowiedź, ja ich wręcz zniechęcałam, ale ich determinacja przekonała mnie do tego, że to właśnie Leo pokochali a jak się kocha to wiadomo, że można pokonać ewentualne trudności. Zresztą, tak właśnie mi powiedzieli, że to właśnie Leo trafił w ich serce. Dlatego zgodziłam się na wizytę pa@ Wracając do naszej korespondencji, na początku zapytałam pana dlaczego jeśli Leo niszczy w domu, jeśli potrzebuje przestrzeni i jeśli już ma mieszkać na zewnątrz, to nie pozwalają mu po prostu biegać luzem po podwórku. Odpowiedź: bo Leo, tak jak u poprzednich właścicieli, kopie w ogródku, robi doły, niszczy trawę i kwiaty a ogród jest nie tylko dla psa ale dla wszystkich i każdy powiniem móc z niego korzystać [sic!] a przecież nie ukrywałam, że Leo robił takie rzeczy w domu w W-wie, przecież adoptując go powinni się z tym liczyć, że mogą być podobne problemy (zresztą na to też można próbować znaleźć sposób, jak my mieliśmy kiedyś psa który kopał doły to w kupowałam specjalny żwirek o odstraszającym zapachu i posypywałam ulubione miejsca a kwiaty ogrodziłam siatką). No cóż, widać jeśli chodzi o członków rodziny, a takim miał być Leo, u państwa G. są wśród nich równi i równiejsi. Pisząc o zniszczeniach i ile musieli wydać, na mój komentarz, że ja nie tyle na zwierzęta wydałam i nikomu nie wystawiam rachunków (nie dodałam już, że właśnie przez nieodpowiedzialność takich ludzi jak on), usłyszałam, że za te wszystkie pieniądze które pan wydał na Leo, mógłby uratować czyjeś życie w Afryce wpłacając na Caritas [sic!], cóż tak właśnie poradziłam zrobić w przyszłości, bo pożytek będzie większy. Reasumując, Leo nie może u nich zostać, bo oni już go zwyczajnie nie chcą, nie chcą się nim należycie zajmować, nie chcą z nim pracować, tak aby wyeliminować niepożądane zachowanie, przede wszystkim nie mają i nie chcą mieć dla niego czasu. Leo potrzebuje przede wszystkim ruchu. Nie mogę wciąż zrozumieć jak można przedkładać ładny trawnik nad psa.....tego się nie spodziewałam po tych ludziach a jednak......CDN
  23. Dziękuję Krysiu :) I również cieplutko pozdrawiamy! A jeszcze wracając do moich wniosków odnośnie tego jaki dom byłby najlepszy dla Frodo, to tak jak pisałam, potrzebny jest ktoś kto nie da się zdominować, bo Frodzio to chyba trochę taki psiak, który potrafi pokazać przysłowiowe pazury ;) tzn. pan Artur podczas karmienia psiaków wszedł do boksu Frodo, a Frodzio chciał się oczywiście wymknąć na zewnątrz, pan Artur przytrzymał go i wtedy Frodzio warknął dając do zrozumienia, że nie podoba mu się takie zachowanie. Dlatego to zdecydowanie pies, który musi znać granice, bo być może jeśli raz mu się ulegnie to zacznie to wykorzystywać. Wciąż nie wiemy czy coś podobnego miało miejsce w tamtym 'domu', tak czy inaczej agresją nazwać tego nie można, to raczej dominujący charakter i to trzeba mieć na uwadze. Ja jeszcze tylko dodam, że rozmawiałam z moją siostrą o tym wszystkim, a ona na to, że przecież Drops naszych rodziców też nie lubi jak bierze się go na ręce, warczy wtedy pokazując, że mu się to nie podoba i osobiście nie jestem pewna czy gdybym go wtedy nie wypuszczała to czy by mnie nie dziabnął. Cóż, trzeba z tym żyć. Liczę, że Frodo też trafi na ludzi, którzy będą się nim zajmować mądrze i zaakceptują go takim jak jest i jakim nie jest, a nie jest to nakolankowy pieszczoch. Ja go widzę bardziej na podwórku, gdzie miałby swoją budę i gdzie mógłby biegać luzem. Nie wszystkie psy dobrze czują się w zamkniętej przestrzeni mieszkania czy domu, choć może dużo zależy też od samych ludzi.
×
×
  • Create New...