wiolhelm170
Members-
Posts
1247 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by wiolhelm170
-
Tolu, czy wy jako fundacja albo osoby prywatne możecie pożyczyć transporter do przewozu psa? Potrzebuje przewieźć psa Misia do Murki. To mały kundelek,może ważyć 10 kg. .
-
[*] Mała Czarna sunia, mały straszek......
wiolhelm170 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Malagos wstajesz tak jak mój mąż, o 2, 4, 6.tak go suczka budzi. -
Wiec nie ma to związku z brakiem minerałów?
-
Nie bardzo co miało ja zdenerwować. Podeszła do rogu domu, powachala i polizala. Tak samo z nogą ze stołu.
-
U Braszki ok,chociaż pogryzla meble tarasowe. Ma naprawdę dużo gryzakow.zauwazylam ze lizala nogę od stołu i widziałam tez jak liże tynk. Brakuje jej minerałów? Czy bardziej obecność kota, który się o to ociera?
-
A dlatego od października, że czekamy z Murka kilka dni aż Korniczek się zaklimatyzuje w nowym domu.no i to wyjdzie październik. ciesze się, że trafi do murki, bo będzie wykastrowany i zaszczepiony. Murka weźmie go na początek do domu i zobaczymy jak naprawdę zachowuje się w domu. Wtedy będzie wiadomo dokładnie, co ludziom o nim mówić.
-
Nie ma właściciela, jakby miał to by nie był na ulicy, to po pierwsze. Wiesz on się włoczy za takim pijaczkiem ale jak się budzimy o 5 rano on jest na ulicy, o 24 jest. Juz dawno go z nim nie widziałam. Po drugie jestem w kontakcie z Murka i zawieziemy go my. Chciałam od początku października. Niepotrzebnie napisałam, że moknie. Po prostu tu jest deszcz. Ale on zna okolice, zawsze się gdzieś schowa. Skasuje to, że moknie. Odpowiedzialna jestem trochę ja ale szukałam jeszcze innych osób bo mam wizję szpitala. Nie chce się tu rozpisywać o osobistych problemach. Anula myślałam że Tyska ci odpowiedziała na pw. Sama byłam ciekawa co z tym Wrocławiem. Napisze do Tyski.
-
Ja teoretycznie mogłabym je przygarnąć dwa ale nie w praktyce. Dzisiaj znowu Braszka uciekła bo szczekala w domu od 3 i rano ganiala po polach z Misiem. One zawsze wracają.Problem jest w tym, że Misio gania za rowerami a mieszkam przy drodze do szkoły. W końcu ktoś przyjdzie do mnie na skargę, bo przed moim domem gania. On jest nie szczepiony.Dokarmianie tez nic nie da bo w zimie ma spać na ulicy? Tamta zimę tak przeżył, jak były największe mrozy to go wypuszczalam do wiatrołapu. Wtedy nie było jeszcze Braszki. One nie mieszkały u niego. One i tak mieszkały na ulicy.
-
Tak Braszkę oddał i jest honorowy, przerzuca ją przez płot jak wraca do niego z Misiem. Tak Tyska ja mogę płacić.
-
Co to hoteliku najbliżej nas jest Murka.Ja wcześniej mówiłam,że przetrzymam go po kastracji, ale teraz się z tego wycofuję.Braszka to istny tajfun, przy niej nie mam możliwości izolacji.Czy ktoś zgodziłby się być skarbnikiem?Ja mam ciągle przed sobą wizję szpitala, więc wolę nie brać na siebie tego zadania.W tym tygodniu zadzwonię do Murki, bo już naprawdę zaczynam się martwić zimą.Braszka śpi w domu, Misio na ulicy.Raz wpuściłam go do domu, ale wtedy zaczęły ganiać po domu, zamiast spać a my oboje do pracy.Sama Braszka to wyzwanie, na dwa nie damy rady. Tyle dobrego w życiu Misia ,że nie jest na łańcuchu.Czasem zostawiamy go na noc u nas na podwórku, zawsze to deszcz na niego nie pada, bo na tarasie śpi ale wtedy Braszka nie śpi w nocy tylko nas budzi,żeby ją na dwór wypuścić.Dzisiaj mąż nie śpi od 4 z tego powodu.Próbował ją przetrzymać,żeby pójść o 6 na spacer.A znowu jakbyśmy ją wypuścili o 4 na dwór to rano jest zdemolowany ogród, rozerwana siatka i psów nie ma.Ostatnio tak było i mimo,że mąż jeździł i ich szukał , wróciły o 18 całe w błocie. Za dobrze czują się razem i za długo się tu włoczyły.Braszka sama na wyjazdach jest bardzo grzeczna, spokojna.Ja próbuje przejmować się tylko moim zdrowiem a mój mąż coraz częściej mówi o schronisku dla Misia.Nie dziwię mu się, jest już zmęczony.