Jump to content
Dogomania

IZMADO

Members
  • Posts

    591
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by IZMADO

  1. [quote name='Marta_Ares']Poszukuje taniego noclegu w Łodzi na 2 lub 1 noc, macie może coś sprawdzonego??[/QUOTE] Polecam couchsurfing.org :) ale tylko wtedy, kiedy lubisz taki sposób nocowania. Ja korzystam i bardzo sobie chwalę. [quote name='Izabela124.']Na jakiej stacji PKP jadąc z Wawy najlepiej wysiąść w Łodzi by było blisko do wystawy?[/QUOTE] Proponuję wysiąść na Kaliskiej, skąd masz możliwość wzięcia autobusu linii 99, praktycznie pod sam stadion. Chyba, że pociąg zatrzyma się na Żabieńcu (Łódź - Żabieniec), wtedy to już naprawdę rzut beretem. Zobacz sobie tutaj: [URL]http://lodz.jakdojade.pl/[/URL] A rozkład jazdy MPK jest tutaj: [URL]http://www.mpk.lodz.pl/[/URL]
  2. [quote name='klaki91']Ważne żeby nad nim panować :) Moja starsza suka teraz jest już za stara na gonienie innych zwierząt, ale dwa koty niestety marnie skończyły swój żywot..... no i zawsze goniła sarny, zające, wypłaszała kuropatwy, bażanty, raz tylko ją żuraw pogonił to później czuła respekt i nie podchodziła do innych :diabloti: inna sprawa, że w ogóle nie włożyłam zbyt dużego wysiłku w naukę przywołania, no bo w końcu 9 lat miałam i akurat to mnie mało obchodziło, tak to by pewnie była odwołalna :)[/QUOTE] Ja mam duży problem z kotami, Janka strasznie się ekscytuje jak je widzi, podobno w poprzednim dom bawiła się z kotem, więc mam nadzieję, że jest to tylko chęć zaprzyjaźnienia się z nimi. Ale wczoraj wieczorem (w nocy :P) wyszłam z nią na flexi, pomyślałam, że jak jest tak późno, to dam jej trochę luzu i niech sobie poniucha okolicę. A ona nagle tak szarpnęła, że musiałam puścić smycz. Nie wiem za czym poleciała, możliwe, że właśnie za kotem. No i dzięki bogu smycz owinęła się o oponę auta, bo inaczej to nie wiem gdzie by mi uciekła. Gorzej, że nie mogłam tej taśmy wyjąć spod opony ;) Na szczęście znalazł się jakiś przechodzień (o 1:00 w nocy!) i pomógł mi uwolnić psa. Dziś byłyśmy na spotkaniu szkoleniowym. Janka naprawdę mnie zaskoczyła, zachowywała się super! Nawet jeden z trenerów powiedział, że mam takiego grzecznego pieska i nie rozumie czemu kupiłam mu taki kaganiec :P Odpowiedziałam, że gdyby nie było potrzeby, to bym takiego kagańca nie kupowała. Ogólnie zostałam pochwalona za taki model i nawet zostałam przykładem dla innych ;) Pogadaliśmy też o klatce kennelowej (od piątku jest u nas). Janka miała zrywy, miała lękowy szczek, ale ładnie nad sobą panowała, ze 4 razy rozwaliła się totalnie na ziemi, więc fajnie, że w tak stresowej sytuacji umiała się wyluzować.
  3. [quote name='Maron86']Ha zapraszam do nas na spacer, szczegolnie w te 'gorsze' dni :razz:. Zauwazylam ze Szaman uwielbia gonic ptaki, od paru dni sama go podpuszczam mowiac 'gdzie ptaszyska' - w zeszlym roku z calego miotu golebi moze 1 przezyl... reszta byla zbyt ufna i skonczyla pod kolami/wpaszczy kotow (domowych nazartych kotow!). Dzis jak bieglo cos jazgotliwego w nasza strone i Szaman zaczol sie 'nakrecac' tak o powiedzialam 'gdzie ptaszyska' no i to co sie stalo mnie zaskoczylo! Szaman w 100% olal psa, wrecz stratowal go biegnac (i ciagnac mnie za soba) do ptaka ktory siedzial na drzewie... obszczekal pare razy i dumny z siebie wrocil z nami do domu (moj byl caly czas na smyczy, tamten rozdeptany jazgod bez). Moze znalazlam metode na mojego psa i ignorowanie naretow :razz: Najlepsze w tym wszystkiem ze golebie siedza w trawie i sie patrza jak na idiote, zadko kiedy dupsko rusza zeby przefrunac 2m wiec raczej krzywda psychiczna im sie nie dzieje.:diabloti:[/QUOTE] Oj, ja tępię u mojej suki to zachowanie. Bardzo mnie denerwuje kiedy startuje do gołębi. Wiem, że może się to przenieść na inne ptaki, łącznie z kaczkami na jeziorku - miałam już tego przykład w zeszłą niedzielę. Mam w planie wybrać się kiedyś z Janką na wieś w góry, więc nie chciałabym, żeby goniła kaczki/kury/gęsi, bo moja gaździna nas przepędzi!
  4. [quote name='kashia16'] A czy coś się stało z Maszerem? Ja kupowałam przez allegro i szybko dostawałam odpowiedzi na pytania. Nie było żadnych kłopotów.[/QUOTE] Ja kupowałam kaganiec przez gratkę, ze 3 miesiące temu. Rozmiar był niedopasowany, więc odesłałam z zastrzeżeniem, że mają mi dać znać jak paczka przyjdzie, a ja wtedy podejmę decyzję czy przysyłają nowy, czy jest zwrot kasy. Już nie mówię o tym, że pierwszy kaganiec szedł z kilka tygodni bo "zasypało wieś i kurier nie może dojechać". Oczywiście drugi kaganiec przysłali, mimo że mieli dać znać. A przysłali tak mały rozmiar, że nawet na pysk psu nie wcisnęłam. Umówiłam się, że kaganiec odsyłam, a oni zwracają mi kasę za kaganiec i za paczkę, bo to było "wymuszone". No ale przyznali "nie zrozumieliśmy się". Czyli nie umieją czytać ze zrozumieniem. No okej. Paczka z drugim zwrotem do nich doszła, chyba ze 3 miesiące temu, a ja do tej pory nie mam pieniędzy. Na maile nie odpowiadali ("bo prądu wieś nie miała, taka straszna zima! wy miastowi tego nie zrozumiecie!") więc zaczęłam dzwonić. Jeszcze w marcu dałam im znać, że nadal nie mam pieniędzy. Pan powiedział, że pójdzie do księgowej. Tydzień później (znowu ja dzwoniłam) powiedział, że księgowa nic nie wie, więc on pójdzie do banku. Po świętach w końcu udało mi się znowu dodzwonić. W banku nic nie wiadomo, została złożona reklamacja. No i nadal cisza. Ja pieniędzy nie mam (i pewnie nigdy nie dostanę zwrotu za wymuszoną przesyłkę) a i kontaktu nie mam. Moje bankowe reklamacje nie trwały nawet tygodnia. To naprawdę kpina. [quote name='Agathee']Sucz ma minę męczennika, ale przyzwyczajona jest już do wszelkiego mierzenia, więc nie marudzi, tylko przybiera właśnie te minę "god why..." :P Teraz sie zmartwiłam, bo właśnie zamówiłam u maszera, jako że nigdzie nie mogłam znaleźć chopo samca spaniela, ale nie w wersji pro. Odpisują na maile bardzo szybko, ale paczka w sumie miała być wczoraj, mam nadzieję, że dojdzie.[/QUOTE] O łał, odpisują na maile? Wieś ma prąd, należy się cieszyć ;) A tak serio - mam nadzieję, że dobiorą Ci rozmiar (mi powiedzieli, że "widocznie mój pies ma niewymiarowy pysk i nie ma na niego kagańca - czasem tak się zdarza") i nie będziesz musiała bawić się w odsyłanie.
  5. [quote name='Tree']Może tak samo, jak poprzednio? Czyli jakaś korekta i zachowanie zastępcze, a potem pochwała za posłuchanie? U nas też coraz lepiej, coraz pewniej się czuje. Co ma też gorsze strony, bo muszę dopracować przywołanie :diabloti: To nie znaczy, że pies mi leci do innych, ale jak dorwie jakiś zapach na trawie to potrafi kilka minut stać w jednym miejscu zanim zauważy, że się schowałam, a i siad zostań się pogorszyło ;)[/QUOTE] I chyba tak właśnie będę robiła. Tzn. będę przy Jance głaskała inne psy, ale z oczami dookoła głowy, żeby w odpowiedniej chwili zareagować. Ona się ostatnio w domu stała dość pobudliwa. Mimo, że spacery nam się jeszcze bardziej wydłużyły, praktycznie codziennie zabieram ją w inne miejsce niż nasze osiedle, to jednak nie umiem jej zmęczyć. Szczeka na odgłosy spod bloku, w trakcie naszych sesyjek treningowych się nakręca, że zamiast wykonać polecenie to się kręci i szuka smakołyków albo zabawek. Ale na spacerach mnie czasem zadziwia. Dziś minęłyśmy małego psiaka, który do niej wyrywał, a on przeszła obok niego tylko raz łypiąc w jego stronę okiem. Mijaliśmy się na wąskim chodniku. Dumna pańcia byłam ;) [quote name='klaki91']No u mnie musi być równowaga więc dzisiaj poszedł ostry atak na bulwę która chciała się bardzo intensywnie przywitać. Nastąpił równie intensywny o******* z mojej strony ale już dwóm młodziutkim nie mającym nawet roku yorkom dała się pomiziac po mordzie, zero spiny, odskakiwała jak jej coś nie pasowało.....a jeszcze nie tak dawno kazdego szczeniaka chciała stłamsić nie ogarniam tej mojej suki niestety, widać że skopany socjal jeśli chodzi o psy większych rozmiarów no i do tego na prawdę wysokie wymagania co do kultury innych psów przy czym sama to już tyłki obwąchiwać może, jej jest nietykalny no chyba że chodzi o moją starszą sukę- tylko jej ufa. Morde też niekażdy może jej obwąchać, najlepiej żeby inny pies stał i w ogóle nie reagował a ona by go sobie obwąchała i poszła w swoją stronę. Dzien z gatunku- zabierzcie ode mnie tego psa i dajcie jakiegoś normalnego[/QUOTE] Zauważyłam, że moja też nie przepada jak ją obwąchują inne psy. Ogólnie reakcje z psami jej się znacznie poprawiły, ale czasem wpada w taki humor, że po prostu MUSI TERAZ podejść do psa. Zapiera się, odwraca, łeb wyciąga. Nie mogę jej wtedy opanować, nie da się przeciągnąć, na cmokanie i komendy nie reaguje. No czuję się jak bym miała na smyczy cielaka 50+, zupełnie jak u [B]Maron86[/B] :P
  6. [quote name='Agathee']Dobrze ja to mierzę?? [IMG]http://i923.photobucket.com/albums/ad71/agathee_15/DSC_0049_zpsd299c747.jpg[/IMG] [/QUOTE] Cudowne zdjęcie! Podziwiam psa za opanowanie :D Zamów sobie ten kaganiec, który jest najbliższy wymiarom pyska, przede wszystkim szerokość. Ja mam taki sam jaki ma [B]gops[/B] dla swojej suki, ale na moim psie wygląda na obszerniejszy. [quote name='kashia16'][URL]http://fotozrzut.pl/zdjecia/e4fba76cd8.jpg[/URL] Przepraszam za jakość zdjęcia. Kupiłam fizjologa od Maszera. Dobry?[/QUOTE] Czy mogę wiedzieć kiedy go kupiłaś? Bo ja już trzeci miesiąc czekam na zwrot pieniędzy... :/
  7. [quote name='klaki91']Dobrze idzie, ja jestem zachwycona zachowaniem rudej jak chodzi bez smyczy :) pięknie mija inne psy, super już chodzi bez smyczy przy nodze, nie rzuca się na dzieci aktualnie pracuję nad lekką agresją smyczową która się u nas pojawiła (musiałam coś zje*ać mówiąc brzydko :evil_lol:) ale jak lata luzem to jest OK-omija sama z siebie psy, jak nie chce żeby inny ją zaczepiał to raz-dwa razy ostro szczeknie i pies odpuszcza- cieszy mnie to bardzo bo kiedyś zamiast poprzestać na takich szczeknięciach rzucała się i wszczynała awanturę. Jestem zaskoczona jej stosunkiem do szczeniąt, bo nigdy ich nie lubiła........ dzisiaj nas taki przesłodki maluch zaczepiał i szybko uciekał, znowu podbiegał itd- wyraźnie się lekko obawiał, kilka razy merdnęła do niego ogonem, pięknie CSowała a potem cały czas odchodziła, jak stał koło niej to się nawet na niego nie patrzyła tylko dała obwąchać sobie mordę. Ideał :loveu:[/QUOTE] Nic tylko pozazdrościć! Chociaż ja zauważyłam, że moja też całkiem nieźle radzi sobie z psami, nawet na zwykłym spacerze jak jakiś do nas podleci to się obwąchają i sama odchodzi. Niektóre mija łukiem i nawet na nie nie patrzy, a czasami na moje "no chodź" reaguje z radością ;) Jest tylko jedna rzecz, z która nie wiem jak sobie poradzić. Wspominałam Wam, że Janka ma takie trochę zazdrośnickie i obronne zapędy. Otóż jak poznamy jakiegos psa (bo o naszych psich kumplach nie wspomnę), mimo, że nie jest to wielka miłość, psy się ze sobą nie bawią tylko tolerują i po prostu idą obok siebie, to jak podlatuje pies (szczególnie labek-taran, jak ktoś to pięknie wcześnie ujął :P) do tego drugiego, lub ten drugi wita się z innym psem, to Janka dostaje szału. Wyrywa się, szczeka. Jak pies podlatywacz podbiega do nas, to Janka od razu chce się na niego rzucić i go przepędzić/ukarać. Nawet nie wiem co sobie myśli. To samo tyczy się psów, które czasem do mnie podejdą. Jak jestem z Janką na smyczy, to nie witam się raczej z innymi psami, ale jak lata luzem, lub - tak jak wczoraj - leżała rozluźniona u koleżanki, to pozwalam sobie na pogłaskanie drugiego psa. Ale Janka tego nie toleruje, od razu rzuca się na "rywala". Jak z tym walczyć? Jak dać jej do zrozumienia, żeby zachowała spokój, że nic się złego nie dzieje?
  8. Hej! I jak Wam idzie? Zrobiło się ciepło, więc i ludzie wylegli z domów, dzieciaki latają, place zabaw zapełnione, ławeczki w parku pozajmowane... Ja się trochę stresuję, że Janka może coś odwalić, ale staram się z nią częściej na pola jeździć, żeby się wybiegała. Tak w ogóle, to zapisałyśmy się na kurs posłuszeństwa! W niedzielę mamy spotkanie organizacyjne, jadę z Janką i wtedy zostanie podjęta decyzja, czy będzie w stanie pracować z innymi psami, czy przejdzie w tok indywidualny. Jeśli się okaże, że tylko tok indywidualny, to chyba zrezygnuję. Jesteśmy już po jednym szkoleniu, które w większości tak właśnie wyglądało. Teraz zależy mi na tym, aby Janka nauczyła się pracować przy innych psach. Nie obchodzi mnie to, że podstawy posłuszeństwa mamy opanowane i to będzie powtórka. Zależy mi, żeby Janka miała nowe bodźce no i była stymulowana. Jestem pewna, że możemy się nauczyć więcej rzeczy. Kurs ma trwać 10 tygodni.
  9. Janka tak nosi ogon, czasem nawet bardziej go zawija. Jak go czasem opuszcza, to jej prawie nie poznaję ;) Chyba coś wisi w powietrzu, bo moja suka też dziś jakaś nieogarnięta. Rano zaczęła ujadać na innego psa na klatce. Już myślałam, że obejdzie się bez awantury, ale on postanowił do nas podejść, co rozwścieczyło Janinę. A później york, który do niej startował... Drugi spacer (po 4 godzinach, bo musiałam jechać do pracy, w której teraz siedzę :P) to szarpanina. Ja do niej siad, uspokój się, a ta się wywija, zapiera, odwraca i patrzy na pieski. I to takie małe, szczekające, które zawsze ją prowokują. Chciałam odejść jak najszybciej, bo bałam się co to będzie jak podejdą bliżej. O jeny, wstyd na całe osiedle, tak musiałam ją ciągnąć. Zero skupienia, zero współpracy. A jutro idziemy na wspólny spacer z innymi psami (jednego już poznała, świetnie na nią reagował) ale będą dwa nowe. Trochę się boję, że znowu będę się musiała z nią użerać i zero przyjemności z łażenia po polach, no ale warto spróbować. Może do jutra się ogarnie. Szaman dostał piękną obrożę! Czy czuje się już lepiej? Mnie do dzisiaj boli bark, który sobie naciągnęłam przy pierwszym spacerze z Janką, także Twoją mamę doskonalę rozumiem! :)
  10. [quote name='Maron86']W sumie moga pokazac ta 'ostoje spokoju' zdjecia nie wiem jak tu wstawiac wiec wstawiam linka: [URL]http://www.picshot.pl/public/viewset/208892[/URL] swoja droga ciekawe ze te male nie czytaja innych psow, a te duze potrafia czytac CSy :crazyeye: PS. Teraz Szaman ma 3lata (rowno) :loveu:[/QUOTE] No no, dorodne psisko! Dzięki za zdjęcia :) Ja zauważyłam, że Janka jak jest w dużym stresie to nie umie czytać CSów, sama wysyła je dość nieźle, jednak jak się nakręci, to normalnie jak tępota jakaś, nic tylko przegonić/przestraszyć/obronić itp. Janka przy mnie to kruszynka... [IMG]http://1.bp.blogspot.com/-l73lO7nhMg0/UUeOVv6y1WI/AAAAAAAAAqU/0WlR0EnYFoE/s1600/IMG_0085+janka.JPG[/IMG] Ale i tak daje mi czasem popalić ;) Sto lat dla Szamana! :tort:
  11. Miałam na myśli, że moja i Twoja mają takie same pyski ;)
  12. [quote name='gops']Ja nie mam zwyklego plastiku , calkiem inny , na boksera znalazlam tylko taki w wersji "haniball" ale o taki mi chodzilo bo mój pies pożera wszystko co znajdzie (myślalam czy kupić za duży skórzany tube czy plastik i jednak plastik o niebo lepszy) łatwo się czyści nawet z kupy , jest bardzo lekki i dla nas super . zdjęcie z komórki niestety tylko od przodu od boku kiedyś zrobie , ma sporo miejsca na dyszenie (jak w fizjologu). [/QUOTE] Rzeczywiście haniball! Ja szukam czegoś delikatniejszego, ale też żeby był w typie fizjologa. No i oczywiście plastik. Nie chcesz kupić czegoś takiego dla swojej suki? :diabloti: Z tego co pamiętam - mają takie same pyski. [quote name='Hej'] Też tak masz, że jak wyciąga mordę po smaczka to ta biała poduszka trochę na oczy włazi?[/QUOTE] Tak, to normalne. U nas też jest to na porządku dziennym. Na dodatek moja Janka nauczyła się już wąchania w kagańcu, tzn. opiera kaganiec o ziemię i niucha, a później szura nim jakby po śladzie i idzie dalej z nosem przy ziemi. Ciekawe kiedy zetrze się to coś czarnego z pręcików ;) [quote name='evel']Ssmaczki podaję bokiem - pies się szybko nauczy, tylko uwaga na palce ;)[/QUOTE] Pies się szybko nauczy, ale ja do tej pory tego nie opanowałam :crazyeye: Takie jakieś nieskoordynowane mam ruchy z tymi smaczkami dawanymi przez kaganiec...
  13. [quote name='marta.k9080']Tak ja dawałam tabletki-g*wno to dało TTougch- nie sprawdził się kamizelka-poprawa ,ale na czas noszenia najlepiej sprawdził się łańcuszek zaciskowy i opieprzanie suczki za głupie zachowanie.[/QUOTE] Kamizelka to podobno się kumuluje, tzn. im dłużej pies ją nosi, tym na dłużej mu "wystarcza". Opierniczanie, stanowczość i konsekwencja tez działają wobec moje psa, ale jednak dławik pogorszyłby sprawę. Ona do mnie przyszła w kolczatce, nie umiała normalnie chodzić na smyczy, jak przeszłam na szelki to wszystkie problemy zniknęły. Co jakiś czas zakładam jej obrożę, ale nie na długo (tylko kilka dni) bo znowu zaczyna cyrki i swoją agresję smyczową na najdrobniejsze pociągnięcie. Z szelkami jest super, pies bardzo dobrze reaguje na szarpnięcia ustawiające go do pionu, no i chodzi na luźnej smyczy (zazwyczaj :P). [quote name='Tree']Co do tych CSów to wśród znajomych nie interesujących się psami [B]raczej nikt[/B] nie wie, co oznaczają takie sygnały jak: ziewanie, oblizywanie się, odwracanie głowy itd. W Polsce poziom wiedzy kynologicznej jest żałosny niestety... Ja z tych pomocy próbowałam tylko TTouch, ale chyba niezbyt mi to wychodziło, bo jakoś szczególnie mój pies się nie odprężał. Odprężał się na tyle, na ile przy zwykłym drapaniu/głaskaniu.[/QUOTE] Dlatego ja się "mądrzę" w towarzystwie znajomych i zawsze zwracam ich uwagę na postawę ciała mojego psa. Niech mają mnie dość - ważne, żeby do niczego jej nie zmuszali i nie prowokowali. Choć miałam ostatnio przygodę z wujkiem, który straszliwie prowokował Jankę. Moje prośby i groźby nic nie zdziałały więc tylko wciskałam mu kabanosy do ręki, żeby podkarmiał psa, by ona myślała, że to zabawa. I ufff, obyło się bez tragedii. A co najważniejsze - w tym całym stresie nie załamała ani jednej komendy! [quote name='Maron86']Moj tez chodzi z wiadrem na pysku - rozmiar dla nowofundlanda :D To jest moj 3ci lekowy pies na DT, fajna 'mniejsza' dobermanka. Zadnych lekow nie stosowalam bo to niema sensu, jak pies trafi do nowego domu to tez bedzie musial sobie radzic z lekami (takie jest moje zdanie). Kamizelki drogie i na kazdy rozmiar psa inne (jesli to te co widzialam), a bandazy nie widzialam. TTouch trzeba umiec :) U mnie pomaga albo miesko (pies sie uspakaja i widzi zarcie :diabloti:), albo zwykly delikatny dotyk. [/QUOTE] Może pokażesz psa? Bo tak opisujesz, że aż nabrałam ochoty by zobaczyć jak te niektóre "psie zakały" wyglądają ;) [quote name='zmierzchnica']Zakładasz kaganiec i masz większy spokój (oprócz pytań, czy on taki groźny :diabloti:)[/QUOTE] Tak! I jeszcze "Czy ugryzie?". Teraz, z czystym sumieniem mogę odpowiadać "Nie, nie ugryzie. Przecież ma kaganiec" :P [quote name='evel'] U nas bardzo pomaga praca, konsekwencja, rozbudowany system kar i nagród, a w okresach specjalnych jak np. sylwester - ziołowy stress out, w podwójnych dawkach. Masuję też psa od czasu do czasu, bardzo to lubi i się odpręża totalnie, chyba powinnam częściej ;)[/QUOTE] Na początku pobytu Janki u mnie, odwiedził nas zoopsycholog i powiedział, że suka jest zestresowana, nie tylko sytuacją życiową ale tez "bo tak ma" i proponuje mi własnie ziołowe leki. skarmiałam Jankę Stress Outem przez 3 miesiące. A dawkę miała podwójną! (Tam jedna tabletka jest na 10 kg masy ciała, Janeczka ważyła wtedy około 11 kilogramów). Po trzecim miesiącu nie widziałam poprawy... Choć czasem miałam wrażenie, że potrafi się bardziej odprężyć. Powiedziałam temu behawioryście, że w Sylwestra podałam dodatkowo walerianę (którą w sumie mój pies wyżarł kotu), i wtedy zobaczyłam jak powinny działać leki uspokajające. Behawiorysta polecił więc dodanie waleriany. 2 ostatnie tygodnie ze Stress Outem były też z jedną tabletką waleriany. Później zaczęłam podawać 4 tabletki na dzień. Po miesięcy zeszłam do 3. Teraz właśnie się ten miesiąc zaczął i przez chwilę miałam wrażenie, że pies znowu się spina. Ale nie chcę jej szprycować lekami, chcę schodzić z dawki powoli, ale ciągle. Kamizelki antylękowe są okropnie drogie, więc chciałam stosować bandażowanie TTouch, opierałam się na filmikach, instrukcjach, rycinach. jednak zaprzestałam, bo widziałam, że stresuje się tym bandażem, że się spina i stoi. A jak ją wołałam, to szła jak paralityk. A masaż? Stosowałam, ale nie zawsze udało mi się ją rozluźnić tak jak chciałam. Te nasze sesyjki często ją ekscytowały. Więc po sesji treningowej (bo wtedy często ją masowałam) nie mogłam jej uspokoić. Wprowadziłam komendę "koniec", ona wtedy idzie na swoje miejsce i odpoczywa. W ogóle, tego odpoczywania też ja musiałam nauczyć. Normalnie jedna z pierwszych rzeczy jakiej jej nauczyłam to "zdechł pies". Bo nawet jak szła na legowisko, to była jak Sfinks, pełna gotowość, ciągle nasłuchiwała, itp. Wniosek jest jeden: można się wspomagać lekami i masażami, ale to jednak praca i konsekwencja przynoszą wymierne efekty. Jeszcze jedno ;) Czy zaglądacie czasem na portal DINOS (Dogs In Need Of Space) tutaj ich facebook: [URL="https://www.facebook.com/pages/DINOS-Dogs-in-Need-of-Space/251550661567160?fref=ts"]KLIK[/URL] Bardzo serdecznie polecam - publikują tu artykuły dotyczące nie tylko psów reaktywnych, ale tez lękowych i innych problematycznych.
  14. [quote name='Evodish']Zresztą, co tu dużo mówić - kiedyś pewien pan na widok suki chowającej mi się za nogami, mimo informacji że suczka jest szkolona bo jest strachliwa, i że jej dotknięcie zrujnuje moją pracę, mimo że suka zaczęła warczeć gdy był bliżej, zareagował dopiero na nieco mniej uprzejmą prośbę by się usunął. Spotkałem się też z kiedyś z człowiekiem, który widząc psa ewidentnie nie życzącego sobie kontaktu z nim, poprosił żeby go przytrzymać bo chce go pogłaskać. A jeszcze gorzej jest w ocenie relacji między dwoma psami..[/QUOTE] O ludzie! Ja to na szczęście aż takich skrajnych sytuacji nie miałam, pewnie Janka odstrasza wszystkich swoim kagańcowym kubłem ;) [quote name='Maron86'] Ludzie chyba nie rozumieja ze tak samo jak my tak i psy sa zwierzetami. My sie komunikujemy z otoczeniem, tak samo robia inne zwierzeta - jednak ludzie nie przyjmuja do wiadomosci ze pies moze miec swoj charakterek, upodobania, leki i preferencje. Zawsze mnie zastanawia dlaczego?[/QUOTE] Wydaje mi się, że umiej już rozpoznać szczeki mojego psa. Jak na tak drobnego psa, Janka szczeka donośnie, ale jestem w stanie poznać kiedy szczeka lękliwie, kiedy zachęca do zabawy, a kiedy szczeka ostrzegawczo. Miałam kiedyś sytuację (zaraz na początku jak Janka do mnie trafiła), że spotkałyśmy pudelka. Pudelek stoi i nic. Za to Janka zaczęła zachęcać go do zabawy. I szczęknęła. A właścicielka pudelka "o boże, jaki niegrzeczny pies". Odciągnęła swojego i czym prędzej się oddaliła... Nie to nie, mamy innych psich kumpli :P [quote name='klaki91']nawet nie wiesz jak ja marze o tym zeby moja suczka byla juz stateczna pana w srednim wieku, jak jej nie minie kompletnie do 8 roku zycia to fazowanie to sie chyba powiesze :evil_lol: i ją razem ze mną choc i tak nam sie juz regresy nie zdarzaja, wszystkosie utrzymuje na tym samym poziomie i nie wiem czy jest szansa na to ze sie polepszy... inna sprawa ze nie mam czasu z nia tyle cwiczyc co kiedys, bo uczelnia, praca, wracam wykonczona i wole wyjsc sobie na dlugi spokojny spacer bez wynajdywania nowych "figurantów" do ćwiczeń[/QUOTE] Też niestety nie mam tyle czasu, z utęsknieniem czekam na urlop. Problem z Janką jest taki, że to mój tymczasik. Boję się, że jak kiedyś znajdzie dom, to nikt się nią nie zajmie tak jak ja <skromniś> A tak serio - mija już pół roku i nikt nie odpowiedział na ogłoszenia. Jeśli minie rok i nikt się nią nie zainteresuje, to chyba zdecyduję się by u mnie została na stałe, bo zmienianie otoczenia po takim czasie, to będzie praca od nowa. A właśnie, czy dawaliście swoim lękowym psom jakieś tabletki uspokajające, ziołowe? Albo czy stosowaliście masaże TTouch lub jakieś kamizelki/bandaże antylękowe?
  15. O rany, ale historia! Sama w sobie straszna, ale dla mnie pocieszająca... Choć fajnie by było, gdyby zachowanie naszych psów w końcu się jakoś ustabilizowało. Ja dziś rano ubrałam Jankę w szelki i znowu ładnie się zachowywała. Oglądała się za innymi psami, ale dość łatwo mogłam ją do siebie przywołać. Mamy jedne szelki (guardy), myślę teraz nad norwegami. Skoro tak ładnie się zachowuje w szelkach, to muszę mieć jakieś na zmianę, bo mój pedantyzm każe mi prac jej obroże, smycze i szelki mniej więcej po tygodniu noszenia ;) Wiecie, kilka dni temu miałam sytuację, w której zagadał mnie właściciel innego psa ("o, jaki kaganiec, pewnie piesek młody i wyjada śmieci?"). Powiedziałam, że tak, piesek wyjada śmieci ale młody nie jest, bo ma 4 lata. Wywiązała się rozmowa, a pan podszedł do Janki i zaczął ją głaskać, a ja zaczęłam się zastanawiać, czy on nie widzi, że ona sobie tego nie życzy Kuliła się, odwracała głowę, robiła uniki przed jego ręką. A on radośnie "o, jeszcze tu przy uszku, blablabla"... Przeprosiłam pana, powiedziałam, że bardzo się spieszymy. Ja zrobiłam wiele w wyedukowaniu mojej rodziny. U mnie w przedpokoju wiszą kartki z obrazkami jak nie podchodzić do psa, jakie sygnały pies może wysyłać, co mówi jego język ciała. Wszyscy moi znajomi musieli je czytać, łącznie z couchsurferami ;) Nasze psy są jakie są, ale czy w waszym otoczeniu istnieje świadomość chociażby CSów?
  16. [quote name='socurek']U mnie ten filc właśnie tak wygląda - taka grubsza poduszeczka.[/QUOTE] To zupełnie inaczej niż w moim. U mnie jest to cienki filc, dość sztywny, i mam tu tez na myśli całą poduszkę. Ale Jance to chyba nie przeszkadza, choć czasami się w nim tarza i zawsze (obowiązkowo!) po spacerze zaczynam wycieranie psa od mordki, bo lubi jak ja "drapię" ręcznikiem. [quote name='evel']U nas się rozciągnął ten pasek za uszami - z 4. dziurki zjechaliśmy ostatecznie do 2., smaruję go od czasu do czasu kremem do rąk dla konserwacji i jest OK :)[/QUOTE] O, to niezła różnica! Też posmaruję te paski, na noc, bo my w kagańcu to cały czas chodzimy (z małymi przerwami na zabawę szarpakiem lub kijaszkiem). [B]Gops [/B]czekam na zdjęcie plastiku ;) Myślę, że mogłaby to być niezła alternatywa dla nas, bo wybieramy się w wakacje nad jezioro.
  17. [B]Socurek[/B], też mi się wydaje, że kaganiec dobrze leży. Jedyne co mnie zdziwiło, to ten biały filc. U Ciebie wygląda jak miękka puszysta filcowa poduszeczka. U mnie jest to cienki filc jaki czasem można znaleźć w obrożach. A może to tylko na zdjęciach tak wygląda? W ogóle mam pytanie do posiadaczy Chopo Pro. Czy rozciągnął Wam się pasek? Ja zauważyłam, że ten pasek ze sprzączką jest bardziej naciągnięty niż pasek z dziurkami. Do tej pory kaganiec był super wyregulowany, teraz trochę psu zjeżdża, choć na szczęście poduszka jeszcze nie dotyka nosa. [quote name='Vailet']Pomożecie wybrać mi kaganiec chopo o wymiarach takich lub bardzo podobnych? Wysokść-11,5 Długość-10 Szerokość-11,5[/QUOTE] [B]Vailet[/B], a przymierzałaś już jakiś? Szukam, patrzę, ale nie mogę znaleźć na tyle szerokiego, żeby znowu nie był za długi. Może kaganiec Sznaucer Olbrzym? Choć ten może być znowu za krótki. Interesuje Cię tylko Chopo?
  18. Ja mam tylko jedną obrożę, przy której moja adresówka brzęczy, obroża jest na zatrzask. Do reszty obroży (mam półzaciski) przyczepiam do tego drugiego kółeczka od półzacisku właśnie, od regulatora. Ja mam teraz połączoną adresówkę z lyssetką. Bałam się, że będą dzwonić, ale nic z tych rzeczy! Za to najlepsze są moje żółte paseczki z informacją o zaczipowanym psie. [B]Toyota[/B], dziękuję! Jeśli nie przepnę adresówki, to zawsze mam pewność, że istnieje chociaż informacja o czipie. [B]Omry,[/B] bardzo ładnie prezentują się te adresówki z pleksi. Jak się sprawują do tej pory?
  19. A wiesz, że moja suka dzisiaj rano nie chciała wejść do windy, bo chwilę wcześniej jechał w niej pudel z piętra wyżej? Za to ładnie się minęły na klatce, aż byłam w szoku, bo moja się nawet nie zająknęła na tego psa a minęły się wręcz bokami! Ostatnio jestem okropnie zapracowana, śpię 3 godziny na dobę, do domu wracam tylko żeby wyprowadzić i psa i żeby dokończyć robotę, a później krótka drzemka... I tak w kółko. Na pewno moje fizyczne przemęczenie daje o sobie znać rozdrażnieniem i brakiem cierpliwości. Ostatnio mniej z nią ćwiczę "sztuczki" w domu, bo najzwyczajniej w świecie Janka się tak ekscytuje, że nie jest w stanie opanować nowych rzeczy. Wczoraj wyszłyśmy na luźny spacer (była 2:30 w nocy...). Spóściłam ją ze smyczy, żeby sobie pobiegała i oczywiście mi gdzieś zwiała. Dobrze wiedziałam gdzie, ale jak jesteśmy ze Stefanem i biegnie w stronę śmietnika, to przybiega do mnie kiedy ją wołam. A teraz nic. Nawet jej cienia nie widziałam. Zestresowałam się troszeczkę (miała kaganiec, adresatkę, lyssetkę i informacje o chipie) ale wiedziałam, że jest na tyle dobrze zabezpieczona, że jak się gdzieś zabłąka, to nie ma możliwości, żeby do mnie nie wróciła. Poszłam jej szukać, a ona oczywiście wywąchuje wszystkie zapaszki ze śmietnika. Nawet nie uciekła kiedy mnie zobaczyła, grzecznie stała kiedy zapinałam jej smycz, więc to też było dość pozytywne. Staram jej się zapewnić rozrywkę umysłową, skoro w tygodniu nie mogę jej wybiegać na polu. No ale niestety są dni, kiedy odwala mi właśnie takie numery... Nie wiem czy kiedyś widziała te psy i się do nich uprzedziła, czy może chciała bronić szarpaka, czy może miała taki, a nie inny humor... Najważniejsze, że w sumie za każdym razem działała komenda "siad". Ale przyznaję, takie niepowodzenia to jak cofanie się do początku ;( Oby nasze wakacje przebiegły tak dobrze jak Twoje. Chciałabym wyjechać z nią na majówkę, żeby zobaczyć jak radzi sobie w nowym miejscu, ale jeszcze nie kupiłam klatki. O matko, jeszcze chwila i zacznę narzekać na wszystko :P Idę nakarmić zwierzaki i wziąć kąpiel, może dziś uda mi się pospać dłużej niż 3 godziny.
  20. Dziś przechodzę kryzys. I Janka też. Jak wiecie, zaczynało nam się układać. Jakiś czas temu kupiłam Jance nowy szarpak - specjalnie na spacery. Fajnie się na niego nakręca i wreszcie spokojnie możemy ćwiczyć wszystkie komendy. Dziś wieczorem wyszłyśmy właśnie z szarpakiem. Postanowiłam zrobić jej intensywny spacer. Kilka minut na fizjologię a dalej ćwiczenia. Jednak na wstępie spotkałyśmy psa, na którego Janka zareagowała bardzo nerwowo, wręcz chciała się na niego rzucić. Udało mi się ją usadzić i uciszyć. Dość szybko nakręciła się na zabawę i pomyślałam, że reszta spaceru pójdzie gładko. Niestety - każdy napotkany pies to była agresja nie z tej ziemi. Nie mam pojęcia co jej strzeliło do głowy. Tak jak już mijała psy dość obojętnie, tak teraz na każdego chciała się wręcz rzucić. Machanie szarpakiem przed jej nosem, gwizdanie, ciamkanie i odwracanie jej uwagi na wszelkie możliwe sposoby nie podziałało. Ja się zestresowałam, bo suka bez kagańca (w końcu sobie ćwiczyłyśmy), jakieś psiaki do nas podbiegają, ona chce się na nie rzucić, ja nie mogę ich odpędzić. No normalnie się rozkleiłam. Właściwie to zaraz wróciłyśmy do domu, a ja byłam na granicy załamania nerwowego. Odesłałam Jankę na miejsce a sama wyszłam do drugiego pokoju żeby choć trochę odpocząć po tej całej sytuacji. Żeby jutro było lepiej, bo jeśli nie, to ja nie chcę sobie wyobrażać naszych wakacji ;(
  21. Cudo duet! :loveu:
  22. Łał! Istne szaleństwo - gratulacje :) Pierwsze koty za płoty, to najważniejsze. Super czytać takie postępy, chyba mamy nową energię przez słońce, które się ostatnio znowu pokazało ;) No i super, że Twój psiak do Ciebie przybiega i czeka na piłkę, zazdroszczę tego bardzo. Ja nie mogę nakręcać mojej na zabawę w takich sytuacjach, bo łazi w kagańcu. Jedyne co, to czasem się po prostu gdzieś zatrzymujemy i bawimy a to zabawką, a to patykiem. Chciałabym nauczyć swojego psa skupieniu na zabawce kiedy mijamy inne psy... Niestety, zostaje nam teraz tylko "sadzanie". Wprowadziłam też "karę głosową" za ganianie kotów lub ptaków. Koty uwielbia (chce się z nimi bawić) a ptaki tylko czasem jej przeszkadzają i ma wtedy zryw. Wolę by je ignorowała zawsze, bo jak pojedziemy w góry, to moja gaździna mnie przepędzi, jeśli Janka będzie straszyła jej ptactwo.
  23. Halo, halo? A co tu tak cicho? Jestem fanką Juniora od pierwszego spotkania i chciałabym wiedzieć co u niego słychać :cool1: Pozdrawiam!
  24. Słuchajcie! Ostatnio nie mam skrupułów i jak tylko Janka szczeknie lub się wyrywa w niebezpieczny sposób, to ją sadzam. Coraz szybciej się uspokaja i coraz dłużej wytrzymuje w siadzie. Zauważyłam też, że na szelkach jest spokojniejsza i mimo iż wolę obroże (bo mam większą kontrolę nad jej łbem w razie czego), to właśnie na szelkach ładnie chodzi na luźnej smyczy, szybciej reaguje jak smycz się napina i nie mam problemów z jej sadzaniem. Na obroży się wściekała i potrafiła mi zawisnąć, jeśli wiecie o czym mówię. NA szelkach wystarczy "dosyć" lub "nie wolno" i dodatkowo "siad". I działa. A co u Was?
  25. A ja ostatnio znalazłam coś takiego: Identyfikatory dla psów zrobione z miedzi [URL]http://rekodziela.com/ads/identyfikator-dla-psa/[/URL] Widziałam je na Jarmarku Wielkanocnym w Łodzi, a firma to Miedzianka.
×
×
  • Create New...