OOOOO widzę, że Barney cieszy się zainteresowaniem :multi:Też mieliśmy na niego chętkę i chcieliśmy zabrać na DT:lol:. A Tomasz to nie może zapomnieć o Scoobym (on woli większe psiaki). W końcu jednak Monciak wygrał! I bardzo dobrze.
[I][B]A co u Monty'ego?[/B][/I]
Dziś było już znacznie lepiej z nauką siusiania, bo wyprowadzamy go co godzinę. Podkłady usunęliśmy i raczej już nie wrócą do użytku. Pięknie przetrwał dziś cała noc bez siusiania, a potem w ciągu dnia też około godziny był sam w domu i nie zostawił żadnej kałuży czy innej twardej niespodzianki:multi:
Bardzo ładnie radzi sobie też z komendą siad i aport (tę ostatnią ćwiczymy na razie w domu, gdzie chętnie biega za piłeczką lub szmacianką).
Minęły dopiero 4 i pół dnia a już czujemy, że nie będzie nam łatwo gdy znajdzie domek. Hm myślę, że będziemy ryczeć jak przysłowiowe woły:-P
A z własnych przemyśleń na temat czasu jaki spędziliśmy z Montym to muszę przyznać, że pomysł z tymczasowaniem był dobrą decyzją i mi jako osobie, która dotychczas nie miała własnego psiaka otworzył oczy na wiele spraw. Szczerze polecam każdemu kto ma "chętkę" na słodkiego, puchatego szczeniaczka najpierw wzięcie malucha właśnie na dom tymczasowy. Zwłaszcza jeśli wcześniej tak jak ja nie miało się psiego szkraba w domu. Taki maluszek wymaga naprawdę dużej ilości poświęconej mu uwagi, cierpliwości, czasu i energii. Cieszę się, że dzięki temu małemu Węgielkowi mogłam poznać wszystkie radości i przyjemności płynące z bycia opiekunem psiego dziecka jak i pojawiające się w tym czasie gorsze chwile (np. częste sprzątanie po psinie). Należy wziąć to pod uwagę, gdy zapada decyzja o chęci posiadania psa.
A wracając jeszcze do Monciaka- właśnie słodko śpi na swoim kocyku. Mam nadzieję, że znajdzie wkrótce swojego człowieka, bo jest tego wart!