Poza tym, miałam parę poważnych i mniej poważnych telefonów w sprawie suni i było parę odwiedzin u nas, ale najlepszym według mnie domkiem okazał się domek we Wrocławiu. Prosiłam panów z TOZ Wrocław o wizytę przed adopcyjną, ale niestety się nie udało... jednak nowi właściciele okazali się bardzo zaangażowani, byli ze mną w stałym kontakcie, martwili się razem ze mną i przyjeżdżali parę razy do suni, po czym zdecydowałam się przekazać ją do nowego domu. Teraz codziennie otrzymuję informację o jej zachowaniu, nowościach, smutkach i zachwytach... no i fotki , dostaję tez mnóstwo fotek... bardzo zadowolonej suni. Postaram się je wkleić jak najszybciej.