Jump to content
Dogomania

Banda Rexa

Members
  • Posts

    146
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Banda Rexa

  1. Nie brzmią niestety... Prowadzimy tutaj szereg konsultacji, obserwacji, i innych takich. Co do krwawienia. Rex zjada chrupki spokojnie. Myślę, że takie szarpanie nie jest zbyt ok, chociaż pewnie jak mówią faceci - przesadzam. Może i tak, bo dzisiaj krwawej śliny nie było faktycznie. Obrażeń żadnych nie ma. To typowa walka o władzę. Martwiłabym się walką przy jedzeniu, ale takowej nie ma. Onek ma tylko problem z chorobliwą zazdrością o mnie. Bo inne sytuacje już zostały wyeliminowane. Ale tak jak mówiłam pani Zosi - on się nie nadaje jeszcze do adopcji. Jest dość mocno zachwiany emocjonalnie. Nie jest agresywny. Ale niestabilny. Na dzień dzisiejszy do domu bez innych zwierząt. Do kogoś o silnej i bardzo konsekwentnej ręce. Ale mamy nadzieję, że dzisiejsze zdecydowane zwycięstwo Rexa trochę poukładało w roztrzepanej głowie. Onek to bardzo bystry pies. Z dużymi powinien się poukładać z czasem. Co do małych na razie nie próbujemy nawet. Zacina mu się opcja "myśliwego" :( Niemniej bardzo chce się przypodobać. Więc szansa jest. To trudna sytuacja. Dwa samce. Oba po przejściach. Schorowane. Nie można ich skreślać. Nic nie zagraża ich bezpieczeństwu, a swoje uda umiemy ochronić :P Nie chcę, żeby Onek był izolowany, bo to drastycznie zmniejszy jego szansę na dom. A to piękny pies! I bardzo wierzę, że uda mu się poukładać na nowo w głowie.
  2. Tak więc postanowione: albo Onek albo ja :P Wprowadziłam metody eksperymentalne, ale coś musi zacząć skutkować, żeby okiełznać tego partyzanta. Zakumał już, że agresja kończy się samotnym pobytem w przyziemiu (tam generalnie psy mają miejscówkę, ale w dzień przebywają z nami "na górze"). Ostatnio przesiedział tam dobę i o dziwo przestał śpiewać, szczekać i robić mi inne wyrzuty. Siedział sobie zupełnie spokojnie i bez stresu. Wykorzystał ino moment karmienia i zwiał na piętro co przyniosło skutek wszamania jego porcji przez Rosję (ona nie czeka na zbawienie przy jedzeniu). Onek pojętny jest - drugi raz już nie popełnił tego błędu. Najpierw jedzenie potem kombinowanie. Z Rexem ścina się dość regularnie, kiedy uzna, że ten jest zbyt blisko mnie. To niestety zagraża ludzkim tętnicom udowym :( dzisiaj trafiły na moment kiedy byłam sama a i czas był taki, że raczej sąsiedzi w pracy. Więc zaryzykowałam i zero jakiejkolwiek interwencji oprócz zbanowania Rosji, która ma głupi zwyczaj wtrącania się między wódkę a zakąskę. Do tej pory żal mi było Rexa a właściwie jego biednych zębów, które niekoniecznie wytrzymują napór walki. Ale dzisiaj Rex pokazał siłę swojego imienia. Przewalił Onka na plecy i trzymał za kark tak długo, aż ten pokazał wszystko co powinien pies uległy. Bo Onek ma problem z uległością, niby akceptuje Rexa jako szefa, ale pyskuje cholernik jeden i prowokuje do walki. Długo zeszło jednak zanim zaskamlał prosząc o łaskę. Zupełnie nie mam pojęcia jak Rex dał radę utrzymać w poziomie sprawniejszego od siebie Onka. I w dodatku tymi bidnymi zębiskami, które krwawią mu przy silniejszym ruchu. Zaimponował mi na maksa. Oaza spokoju, siły i zdecydowania. Trzymał kark agresora przy podłodze tak długo, aż Onek wykonał wszystkie mikro i makro i inne :P ruchy świadczące o poddaniu. Wtedy puścił i kontrolował sytuację z boku. A Onek, zadzior jeden, odsunął się, ustawił odpowiednio i mimo wariacji ogonem i innych takich "już dobrze jestem grzeczny" nadal próbował szczekać. Ale tutaj Rex zaimponował mi po raz drugi - kontrola i olewka. Kurczę, jaki to cudny pies jest! Totalnie zrównoważony! Potem tylko od czasu do czasu warknął i Onek boczkiem, boczkiem (byle nie bokiem :P) przemykał. Może uda się pokazać Onkowi co znaczy "żyjemy w grupie". Ale myśliwym to on będzie zawsze. Dzisiaj wdarł się na moje piętro i przydybał szynszylę. Dobrze, że wiedział, że jest na nielegalu i zareagował na moją komendę, bo z Edzia zostały by resztki futra. Niemniej Onek na hasło "spadaj na dół" (profesjonalna komenda :P) pognał biegusiem na swoje miejsce. Łatwo nie jest z tymi partyzantami niestety. Ale jestem lepszej myśli niż kilka dni temu jeszcze. Może się uda... Pozdrawiam Was z Rexowego frontu!
  3. [quote name='egradska']Ile wiadomości naraz:) Tak się cieszę z postępów agresora:) Szkoda, ze onek bardziej oporny na socjalizację. A co dolega paskowi, ze nie działa? Zapięcie jest zepsute?[/QUOTE] Onek potrzebuje dużo więcej uwagi, miłości i poczucia bezpieczeństwa... Tyle, że jak zdobędzie to u nas, to pojawi się kłopot na nowo w nowym domu. Cały czas jednak próbujemy znaleźć na niego sposób. A co do paska - nie zaciska się zapięcie.
  4. To na razie tyle :) A na panią Zosię to kawa czeka i stygnie :P a chcemy się pochwalić naszym nowym pokojem dla psiurów :D
  5. [B]I taka nasza fundacyjna inicjatywa :) Świąteczny hotel dla zwierząt[/B] Już za chwileczkę, już za momencik zaczną się świąteczno-noworoczne wyjazdy. Nie zawsze można zabrać ze sobą swojego pupila (albo ten najzwyczajniej w świecie nie lubi podróżować). Wtedy dobrym rozwiązaniem (o ile nie mamy zaprzyjaźnionej sąsiadki :)) jest nasz KOTel. Nie mamy klatek ani boksów. Mamy za to pokoje :) wyposażone w kuwety, miseczki, drapaki. I mamy CZAS dla naszych futrzanych gości :) Dysponujemy też specjalnie wydzieloną częścią domu dla psów. Te zamiast drapaków mają wygodne materace :) i ogród na wyłączność :) Dochód z KOTelu przeznaczony w tym roku zostanie na wsparcie dla psów w typie owczarków niemieckich, które trafiły do nas z wrocławskiego schronu. W chwili obecnej są przygotowywane do adopcji. [url]http://sphotos-a.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/12259_335591273214769_288636261_n.jpg[/url] [url]http://www.facebook.com/pages/KOTel-hotel-dla-kot%C3%B3w/161910670582831[/url]
  6. Ostatnio (co widać po wpisach) łatwo nie było. Układanie hierarchii w stadzie pochłonęło całą naszą uwagę. I odkarmianie. Nie miałam też do dyspozycji samochodu, ale chyba czas dopiąć sprawy z prześwietleniami, bo jakoś tak kilka osób obiecało poumawiać i się rozlazło po kościach :P a skoro pani Zosia się już zrehabilitowała to może przyspieszy sprawę :) bo ja jak dzwonię do dr. Atamaniuka to trafiam na głuchy telefon... Qupska oki doki, robale chyba na szczęście wytępione, ale jakoś drastycznie ciała psiury nie przybrały. Zastanawiam się nad koncepcją zwiększenia im dawki chrupków skoro qupy są w porządku. No, ale to zwiększy koszty utrzymania... Więc nie mi decydować. W każdym razie RC wchodzi im aż miło :)
  7. Jeżeli Onek miałby być adoptowany dzisiaj to zalecalibyśmy dom bez zwierząt, ewentualnie z dużymi psami (pewnie lepiej z sukami). No chyba, że ktoś ma zimną krew i rękę do zwierząt. Onek z pewnością zasługuje na uwagę, bo to dobry psiak, oddany ludziom. Tylko panicznie się boi ponownie stracić dom :(
  8. Nawet ocean spokoju i tolerancji jakim jest Rosja, wzburza się i nawet szczeka! (A wiadomo, że rodezjany nie szczekają)... Onek głupieje z zazdrości jeżeli tylko któryś inny pies do mnie podchodzi. Obrywa od kotów, obrywa od Rexa i w nosie ma wszystkie reprymendy. Nawet na mnie wyszczerzył bezczelnie kły w trakcie wyciągania mu śmieci z pyska. Trudna sprawa z tym diabłem. Jaki śliczny, taki uparty... Ostatnio jak w gości przyszedł psiak z innego DT to Onek dostał amoku w kontekście polowania i musieliśmy go trzymać na smyczy, bo nie reagował na żadne odwołanie. Mam nadzieję, że czas jednak zadziała na korzyść tego psiego choleryka i uda się go nauczyć manier...
  9. 4) Bojaźliwy Onek zaś to diabeł wcielony. Oj, potrwa jego socjalizacja, potrwa :( koty goni, małego psa usiłował zjeść razem ze smyczą, lęk separacyjny zmniejszył się o tyle, że nie wyje jak wie, że jestem gdzieś w domu, ale i tak to sprawdza od czasu do czasu :(
  10. 3) Agresywny Rex to anioł a nie pies. Charakter przecudny, wypisz wymaluj owczarek. Pracowity, czujny, odpowiedzialny i waleczny! Zagorzały obrońca kotów i innych uciemiężonych :P
  11. 2) Uszyska psów póki co w całości :) generalnie psy tyłki grzeją w domu i niemal siłą je trzeba wywalać na dwór, więc infekcje wszelakie raczej na wyciszeniu :)
  12. 1) Pasek dotarł, bardzo ładny, niestety nie działa... :(
  13. Ha! A ja napiszę bez przypominania :P
  14. Skoro w naszym przedszkolu zamieszkały onki... [IMG]http://sphotos-g.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/s480x480/549531_476131275772316_532832015_n.jpg[/IMG]
  15. Super. Mam tylko nadzieję, że zamówiłam niebieski... Gdzieś wpadł mi w oko Alchemik - macie jeszcze do sprzedania?
  16. Zapomniałam o tym pasku... W takim razie jutro wpłacam na konto psiaków pierwsze 10 zł (nie wiem czy dobrze pamiętam kwotę :() Adres: Fundacja DZIECIAKI Z PASJĄ ul. Słoneczna 10 52-335 Wrocław. Dziękuję.
  17. Dzisiaj tak bez entuzjazmu... Moje zdrowie znowu odmawia posłuszeństwa przez co działania fundacji niemal stoją w miejscu. Rosja nieco się uspokoiła z dekorowaniem ścian, za to Onek narozrabiał. Tak za mną tęskni jak mu tylko zniknę z oczu, że wykombinował jak otworzyć bramę kiedy odjechałam samochodem. Na szczęście i on i Rosja grzecznie wrócili jak tylko sąsiad chciał zamknąć bramę. Za to Rex odszedł za daleko, a że nie usłyszał sąsiada to już nie mógł wrócić, bo brama została zamknięta. Myślałam, że serce mi pęknie jak wróciłam z zakupów :( jak szukać głuchego psa??? Na szczęście mamy tutaj fantastycznych sąsiadów. Jeden z nich przytomnie złapał wędrownika, przypiął do płotu i zadzwonił do pani Zosi. Kiedy ta dzwoniła do mnie ja za zakrętem znalazłam Rexa i jego "opiekuna". Przemiły człowiek, a że facet to Rex był zadowolony. Spokojnie wcinał chrupki... Nawet się ucieszył na mój widok. Radośnie i dumnie pomaszerował do domu. A po drodze (obcy ludzie!) gratulowali mi, że piesek się znalazł, bo już się martwili czyj jest! A to wszystko nie trwało dłużej niż 40 minut... Są fajni ludzie na tym świecie. Niemniej psy chwilowo nie hasają po ogrodzie. Czekają na reperację bramy. W stadzie spokój. Niemniej Rex z Onkiem podchodzą do siebie z dystansem. Onek jest o mnie zazdrosny i jak Rex jest za blisko to warczy, za to Rex broni kotów jak najęty. Niby bez agresji, ale to trudna przyjaźń. Koty Onek goni od czasu do czasu. Chyba nie powinien trafić do domu, w którym właściciel nie będzie miał doświadczenia w socjalizacji. Myślę, że będzie gonił każdego "nowego" kota. Co do imienia to daliście trudne zadanie. Chyba póki co się go nie podejmę. Onek ma mocno namieszane w łepetynce. Dopiero co zajarzył, że Onek to on. Kastor ma totalnie inne brzmienie. Chyba nie warto mu dokładać nowych informacji. Bardzo powoli akceptuje moje komendy. Jedyną, której był uczony w tym samym brzmieniu jest "do mnie!" i (chyba) "waruj!". I to nie jest tak, że nie chce słuchać. Chce nawet bardzo, ale widać, że mu się miesza to i owo. Tylko czas tutaj może poukładać to i owo. O ile poczucie bezpieczeństwa u Rexa wzrosło niemal natychmiast, Onek podchodzi do życia bardzo ostrożnie. Bardzo potrzebuje SWOJEGO człowieka... Najchętniej nie odstępowałby mnie na krok. A mimo to na wyraźnie polecenie "waruj!" przykleja się do miejsca, które mu pokażę (o ile jest to miejsce tuż przy drzwiach, bramce na schodach lub innej przeszkodzie zamykającej mu drogę do mnie). Polubili się za to bardzo z Rosją. Chyba mają podobne temperamenty. To tak na dzisiaj. Postaram się znaleźć więcej czasu na pisanie... I więcej chęci do walki.
  18. Niestety MEGA ZAJĘTA :( Bandą oczywiście :) Skaleczone ucho Rosji sprawiło, że już kilkanaście razy myliśmy większość ścian... Wprowadziliśmy więc trudny system zameldowania psów w przyziemiu, które dodatkowo remontujemy. Oczywiście świeżo pomalowane lawendowe ściany są w kropki, ale tutaj i tak będziemy sprzątać na końcu. Onek daje nam za to popalić. O ile Rex to super grzeczny, inteligentny pies, to Onek ma sporo problemów emocjonalnych. Dość dużo pracy przed nami, jeżeli przyszły właściciel ma być tym ostatecznym. Oba owczarki były szkolone. Niemniej Onek był (to tak na moje pierwsze obserwacje) szkolony twardą ręką. Być może bity. Praca z człowiekiem nie sprawia mu najmniejszej radości. Natomiast widać, że wie o czym mówię, ale nie chce tego zrobić. Chociaż nie ukrywam - świata poza mną nie widzi (chociaż on :P). Mimo, iż śpi dzielnie na samym dole (ja na samej górze) to popłakuje mniej lub bardziej intensywnie. Jedyne co go wspiera to pozostałe psy (mimo, iż Rex go ostro ustawia). No i generalnie jest śpiewającą gadułą, płacze, szczeka, gaworzy... Ale to bardzo oddany pies. Pozwolił się nawet dość brutalnie czesać (ma mega kołtuny na tylnych łapach) i widać było, że zniesie wszystko byle bym przy nim była. Wg mnie minie jeszcze kilka tygodni zanim wzmocnimy jego bardzo zachwiane poczucie bezpieczeństwa :( i odbudujemy wiarę w ludzi. Pani Zosiu do RC trzeba wpłacić 194,57 na to samo konto co ostatnio. Byle było zaznaczone, że to od naszej Fundacji. Nie mam pod ręką nr faktury :( Dr Kniat: 95 2340 0009 9400 2300 0003 0007 Polbank Przychodnia Wet. Nasturcjowa 24 kwota 116 zł, FV nr 1/11/2012 Pozdrawiamy Wszystkich bardzo ciepło!
  19. A pisaliśmy Wam już, że Onek wcina chrupki, aż miło? :D Skumał, że na "skapki" ze stołu liczyć nie może i nagle stwierdził, że suche jest super :P No i powoli godzi się z faktem, że ja wchodzę do gabinetu a on zostaje na korytarzu :) jakieś światełko w tunelu jest :D
  20. No i my Was wszystkich pozdrawiamy :D Ledwo się pozbyłam Onka z sypialni (tak, tak - całą noc na korytarzu pod drzwiami przesiedział :)) to już mam nowego sublokatora... Pamiętacie Kubę? Okazało się, że strasznie wolności zasmakował i wyłazi sobie z klatki, i hasa radośnie tu i tam cholera jedna... A skoczny diabeł niemożebnie. Nawet z 200. litrowego akwarium (pustego) wydostał się bez problemów. Skacze w pionie jak skoczek :D Zadanie na dziś - zamknąć szczura w klatce skutecznie! Zadanie drugie - przekonać Onka, że nie wyważa się drzwi :) bo i owszem spał sobie Łoś na korytarzu, ale musiałam się zabarykadować od środka wielką klatką i stolikiem, żeby drzwi sobie sam nie otwierał. Na szczęście atakował tylko cztery razy (no bo w końcu kto powiedział, że noc jest od spania...) i popiskiwał cichutko. Żal mi biedaka, ale nie ma wyjścia. Jak ma być gotowy do adopcji, to musi akceptować, że nie może się przyklejać do jednego ludzia butaprenem... Generalnie noc zadziwiająco spokojna. W większości przez wszystkich przespana.
  21. Karma dla Onka już przyjechała. Jutro postaram się ogarnąć te finansowe sprawy i wpisać tutaj numery kont i kwoty, jak ktoś chce opłacić bezpośrednio :)
  22. Ech, nastawiliśmy się na agresora a tutaj ciągle tak landrynkowo :D więc myk i mamy maaasę krwawych śladów na ścianach :P Żeby nie było nudno :D Ale nie wiem czy przeżyje docelowo ten, który to sprząta :P padnie biedak z wycieńczenia czyszcząc ściany z miliona kropelek :P A konto i owszem jest dla obu psiaków (tzn. jak pani Zosia nie ma nic przeciwko :)). Jedzonko kupujemy w RC - fundacja jest w klubie hodowców i mamy dostęp do dobrej karmy w dobrej cenie :)
  23. Przez kilka lat nie udało mi się wymyślić sposobu na umocowanie plastra na uchu rodezjana. Jak ma ktoś patent, to go chyba ozłocę.
  24. Jak Ewelina przyszła do pracy to myślała, że któryś pies rzucił mi się do gardła :P Niestety rodezjany są niereformowalne i strasznie trzepią uszyskami kalecząc sobie ciągle od nowa końcóweczkę ucha :( ale to i tak mniej krwi (sic!) niż z ogona psów rasy fila brasileiro. To dopiero krwawa jatka na ścianach... No i mamy teraz wesoło...
  25. No właśnie ucholki są przyczyną naszych krwawych dekoracji... Wczoraj wszystkie psy chciały stanąć w jednym miejscu, w tym samym czasie i to ze mną w centrum. To były ułamki sekund. Wszystkie trzy zaatakowały się nawzajem (a ja w środku :P) cała akcja - kilka sekund. Skutki - wszystko we krwi. Wyszło mi na to, że któreś przycisnęło Rexa do klatki szczura i zabolało go ucho (wydaje taki charakterystyczny dźwięk, jak go ktoś źle dotknie). Na szczęście trochę wszystkie trzy zgłupiały, bo nie wiedziały kto kogo atakuje i skończyło się na błyskawicznych zębach na wierzchu, krótkich ostrzeżeniach i... zestresowanych spojrzeniach w moją stronę. Niestety Rosja wpakowała się na Rexa a ten zahaczył o jej ucho. Ona też ma ciągle problem z uszami :( oderwał jej dość dużego strupa z końcówki ucha, a niestety to miejsce jest bardzo ukrwione. I stąd meksykańska masakra piłą mechaniczną.
×
×
  • Create New...