-
Posts
146 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Banda Rexa
-
[B]Onek [/B]Miednica i stawy biodrowe: nieznaczna przebudowa przynasad bliższych kości udowych, zmian zwyrodnieniowych nie wykryto. W prawym stawie kolanowym widoczna znaczna ilość płynu wypełniająca staw udowo-piszczelowy i udowo-rzepkowy. Umiarkowane zmiany zwyrodnieniowe. W lewym silna dysostoza kości piszczelowej prawdopodobnie po złamaniu lub zabiegu korekcji osi kończyny w okresie młodzieńczym (widoczny klip metalowy po stronie przyśrodkowej). Silna przebudowa kości piszczelowej zwłaszcza po stronie przyśrodkowej jest prawdopodobnie przynajmniej częściowo entezofitem. Silnie zniekształcona oś kończyny (genu valgum). Nadwichnięcie rzepki.
-
[B]UWAGA. TERAZ BĘDZIE MĄDRZE :P[/B] [B]Rex. [/B]Silne zmiany zwyrodnieniowe obu stawów biodrowych, silne nadwichnięcie wskazujące na dysplazję jako przyczynę osteoarthritis. Zmiany zwyrodnieniowe trzonów kręgów lędźwiowych i stawu lędźwiowo-krzyżowego może sugerować zespół cauda equina (brak ruchomości w projekcjach dynamicznych nie wyklucza przyczyny wtórnej). Kyphosis kręgosłupa lędźwiowego. Uff...
-
Generalnie to na razie nie mam podłączonego sprzętu i ze skanów nici (jak również z wklejaniem fot z telefonu). Ja do tego nerwów nie mam - wybaczcie :(
-
Zapomniałam... Wpłynęło jakiś czas temu 195 zł (chyba :P) na psie konto. Kupiliśmy zgodnie z przykazem żarełko.
-
Bardziej to już mam nadzieję się nie pochoruję :P chociaż ostatnio nieco bardziej muszę uważać. Chociaż mówią, że złego diabli nie biorą, bo wiedzą, że jego :) U nas na froncie spokój. Onkowi przeszły głupie odloty i grzecznie sobie z Rexem śpią na korytarzu (to strategiczny punkt widokowy na wszystkie wejścia i okna na poziomie. Z ciekawostek: Rosja się dzisiaj wkurzyła (nie jadła śniadania w ramach solidarności i sama siedziała kilka godzin) i zdyscyplinowała Onka a on nawet nie mruknął tylko pokorniutko wymiótł z kuchni... Sama nie wiem. Może to tylko Rex go wkurza? Postaram się po Nowym Roku zgadać z behawiorystą jakimś. A przez święta jeszcze na spokojnie poobserwować to i owo. Zobaczymy.
-
Zimowe popołudnie w obiektywie rodezjanowych oczu... Siedzi sobie człek w kuchni przy stole. Stół przysunięty do ściany, po której biegną rury od ogrzewania. Wciska się biedny, zagłodzony i przemarznięty na amen (w końcu w domu tylko 22 stopnie Celcjusza) zmarźlak na kolana człowiekowi usiłując znaleźć odrobinę ukojenia dla niewyspanej i umęczonej duszy. Tylko jak położyć 30. kilogramowe cielsko na rurce CO? No bo łeb to wiadomo na ludziu. Tylko, że ludź jakiś średnio wygodny i biedny rodezjan traci równowagę jak zaśnie i budzi się przerażony bidulek! Straszne jest życie przemarzniętego afrykańskiego psa na lwy!
-
Głaskanie to na raty :P bo inaczej Onek znowu rzuci się na Rexa a ten musi unikać takich akcji (zalecenie lekarza) :)
-
Dla podkreślenia - Onek nie wykazuje żadnej agresji w stosunku do ludzi. Znosił nawet miętolenie i wyginanie łap pod kosmicznymi kątami. Nawet był plan, żeby go nie premedykować. Ale niestety nie mogę się prześwietlać a to moje łapska na pysku akceptował :P
-
Rex ma załatwione to wszystko co daliśmy radę przy fantastycznym podejściu najwspanialszych lekarzy z radiologii na Klinikach (ja po prostu absolutnie i bezapelacyjnie kocham dr. Atamaniuka i Jego Zespół). Niestety neurolog to już inna katedra. No i trzeba się dowiedzieć kto jest specem od takiego urządzenia, które mierzy potencjał słuchowy (jak nam zależy na odzyskaniu słuchu).
-
Nie ukrywam, że zgłupiałam widząc numer z Niemiec :P dlatego też pogimnastykowałam się i odebrałam kolejne wywołanie :)
-
Nawet mamy taki pokoik, w którym ludź śpi na piętrze łóżka a pod spodem materac psiurów jest :)
-
Oba za to grzecznie jechały samochodami. Chociaż Onek uważał, że lepiej będzie, jak to on będzie kierowcą... I co ciekawe - zero agresji między nimi jak jadą.
-
Rex to wzór cnót. Już nie raz podkreślałam, że to anioł wśród psów. Onek zaś - diabeł wcielony. Chwila nieuwagi przy układaniu Rexa na stole (nieprzytomnego) i już Onek ugryzł go w dupsko... Wśród ludzi, do lekarzy - złoty pies. Posłuszny, grzeczny. Do małych psów - killer. Ale żeby gryźć w tyłek śpiącego kumpla - to już przekroczył granice przyzwoitości. On ma takie amoki. Potrafił bez stresu leżeć sobie obok Rexa i słuchać co gadają lekarze, potrafił zaniepokojony wąchać łapy Rexa leżącego na stole i szturchać je w kontekście "wstawaj stary", ale też szczypnąć tyłek...
-
ONEK - musi mieszkać w cieple! Fatalne kolana, nie zalecana operacja. Nie wolno forsować nawet dłuższymi spacerami. Teraz już wiem czemu tak niechętnie wychodzi na dwór. Konieczne zachowanie szczupłej sylwetki, nie obciążanie stawów w żaden sposób. Nie nadaje się do mieszkania w miejscu ze schodami :( a więc i u nas nie jest mu za dobrze...
-
Widziałam uszy przez "powiększalnik". Jedno wygląda jak niezamieszkana planeta pokryta zastygłą lawą :( wychodzi na to, że bębenki całe, ale nie ma jednoznacznej diagnozy czy to zapalenie ucha środkowego. Na 75% nie. Ale spore zmiany w kanałach uszów zewnętrznych.
-
Uszy to koszmar :( dlatego neurolog. Do neurologa też kręgosłup.
-
Wykonano RTG różnych kawałków łap i kręgosłupów obu psów. U Rexa dodatkowo zbadano uszy. "Wziernikowo" i "rentgenowo". Rexa czeka jeszcze neurolog. Jeżeli chodzi o Onka to w sumie diagnostyka zakończona i tylko trza podchodzić do niego zapobiegawczo vs zachowawczo. Badania nie obciążyły owczarkowej skarpety.
-
No nie odbierała, bo już usadzała psy w aucie :P a Onek usiłował kierować... Dziękuję Kocurek za wszelkie wsparcie! Znajomy mnie zawiózł, ale nie mógł przywieźć. Pan Mariusz to CUDOWNY CZŁOWIEK. Przyjechał, wyczekał, do domu odwiózł i jeszcze się naraził, bo Onkowi chyba ze stresu palma odbiła i ściął się z Rexem tuż po wejściu do domu :( Wszyscy żyją, psy odsypiają, ja regeneruję organizm po stresie...
-
Wychodzi na to, że nikt nie może :( szkoda, bo dr. rzadko już przyjmuje. A jak odwołam tę wizytę to już Mu się na oczy chyba w życiu nie pokażę, bo głowę zawracam niepotrzebnie... Ja niestety nic nie wymyślę, nawet prawka nie mam...
-
Na piątek, na godz. 10.30 udało mi się umówić z dr. Atamaniukiem (to jeden z najlepszych lekarzy w kraju :)) na prześwietlenia łap i innych kręgosłupów obu psów. Nie mam jednak transportu. Może ktoś może pomóc? Trzeba przewieźć psy z Bielan na Kliniki Weterynaryjne.
-
Nie ma też walk o legowisko. Generalnie niestety tylko ludź jest "zapalnikiem" dla Onka :( ale się nie poddajemy! Skoro został wyciągnięty z umieralni, teraz musi się postarać. Musi mieć szansę na dobry, dożywotni dom!
-
Aha - i qupale bardzo w porządku są (statystycznie zaobserwowane, w czasie porządkowania ogrodu po roztopieniu śniegów i lodów :)). Zbyt wolno jednak psy poprawiają kondycję. Pogadam jeszcze z panią Zosią, ale wydaje mi się, że warto zrobić chociaż podstawowe badania krwi. Tak dla ducha spokojności.
-
Ale i maleńki sukcesik jest :) Onek zareagował pozytywnie na komendę i nie rzucił się na kota siedzącego obok mnie. A to w sumie nie maleńki, ale duży sukces :) Koty jednak będzie gonił jeszcze długo. Chociaż obstawiam, że dożywotnio.
-
Teraz na ten przykład, siedzą sobie wszystkie trzy w kuchni, beż żadnych stresów. Onkowi odbija co jakiś czas. I to tylko wtedy kiedy ja jestem zbyt blisko ich obu równocześnie. Wcześniej Onek obrywał za ataki na koty, ale to się już poukładało (na szczęście, bo już się bałam o serducha kotów). Nie że przestał je gonić :P ale wyluzował nieco, więc i Rex mu odpuścił.
-
Jeżeli opisuję zbyt dramatycznie, to wyjaśnienie: żaden pies nie ma żadnych skaleczeń czy obrażeń.