-
Posts
101 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by psiara56
-
[B]Anja2201 - [/B] ale twoja suczka nie ma czerniaka i nie jest starowinką - no trzeba patrzeć racjonalnie i nie męczyć jej niepotrzebnie. Ten czerniak jeżeli jest tak wielki jak widać na zdjątkach może się obudzić przy najmniejszej ingerencji w organizm psiny. Miałam chartki, którym usuwał lekarz guzy sutek i zeszły ze starości, a jedna wypasiona hihahua, którą widzicie na moim zdjątku miała guza sutka z przerzutem na trzustkę po operacji i płuca i nie było ratunku.
-
[COLOR=#000000]A tak naprawdę to nie jestem dogomaniakiem a ty się wkurzasz bo zdajesz sobie sprawę, że mam rację i nie możesz pomóc temu psu. Twoje uwagi typu że zjadłaś wszystkie rozumy bo masz fundacje wcale nie robią na mnie wrażenia. W swoim mieście wśród weterynarzy jestem znana z tego że nie pozwalam prowadzić doświadczeń na psach - mam po prostu zdrowe podejście i nie jestem "nawiedzona" za wszelką cenę (kosztem psa) w przeciwieństwie do ciebie. Mówiąc o mnie dogomaniak lekceważąco odnosisz się nie tylko do mnie ale i do forumowiczów zgromadzonych na dogomani. Zastanawiam się dlaczego sama zarejestrowałaś się na dogomanii jak masz takie zdanie o nas???? Znasz powiedzenie...." każdy sądzi według siebie.....?????? Ja myślałam ,że znajdziecie dom starej psinie aby godnie dokończyła swojego żywota -otoczona miłością, ciepłem, serdecznością i sercem ze środkami przeciwbólowymi w razie czego, a nie szarapała ją na starość i narażała na stresy.[/COLOR]
-
[B]RAZ JESZCZE DO FUNDACJI MIKROPSY [/B] - Wiesz mikoro psy bo nawet nie wiem z kim rozmawiam może i mnie uraziłaś swoją wypowiedzią, ale teraz wiem, że nie myślisz logicznie i nie zaspakajasz swej wiedzy merytorycznie z punktu widzenia zdrowego myślenia tylko kierujesz się spontanicznie uczuciem i emocjami rozumiem to, ale to jest w tej sytuacji złe. Może i nie jestem lekarzem wet, ale operowanych u mnie w domu było klika suczek z guzami i jakieś tam doświadczenie w tym temacie posiadam - asystowałam nawet przy kliku z takich operacji bo chciałam to widzieć na własne oczy. Dobry lekarz wet powie ci przy pierwszym cięciu guza czy to jest guz złośliwy czy nie, ale żaden nie zagwarantuje że nie będzie przerzutów, operować chce każdy bo na tym zdobywają doświadczenie. Najmniej liczy się tu pies i jego dobro. Jeżeli twierdzisz że ją to tak boli i że zwierze się meczy to po co ją jeszcze dodatkowo obciążasz i męczysz??? Żaden onkolog nie postawi diagnozy dopóki nie zbada wycinka. Po co wzięłyście psa aby doświadczenia na mim przeprowadzać???? Mogę już powiedzieć, że guzy są nieoperacyjne - gdyby były to nasza administrator nie oddała by tak łatwo tego psiaka. Ona nie chciała się na nim poślizgnąć to oddała go Wam - jeszcze niczego nie kumacie???? A tak naprawdę to nie jestem dogomaniakiem a ty się wkurzasz bo zdajesz sobie sprawę, że mam rację i nie możesz pomóc temu psu. Twoje uwagi typu że zjadłaś wszystkie rozumy bo masz fundacje wcale nie robią na mnie wrażenia. W swoim mieście wśród weterynarzy jestem znana z tego że nie pozwalam prowadzić doświadczeń na psach - mam po prostu zdrowe podejście i nie jestem "nawiedzona" za wszelką cenę (kosztem psa) w przeciwieństwie do ciebie.
-
Wiesz mikoro psy bo nawet nie wiem z kim rozmawiam może i mnie uraziłaś swoją wypowiedzią, ale teraz wiem, że nie myślisz logicznie i nie zaspakajasz swej wiedzy merytorycznie z punktu widzenia zdrowego myślenia tylko kierujesz się spontanicznie uczuciem i emocjami rozumiem to, ale to jest w tej sytuacji złe. Może i nie jestem lekarzem wet, ale operowanych u mnie w domu było klika suczek z guzami i jakieś tam doświadczenie w tym temacie posiadam - asystowałam nawet przy kliku z takich operacji bo chciałam to widzieć na własne oczy. Dobry lekarz wet powie ci przy pierwszym cięciu guza czy to jest guz złośliwy czy nie, ale żaden nie zagwarantuje że nie będzie przerzutów, operować chce każdy bo na tym zdobywają doświadczenie. Najmniej liczy się tu pies i jego dobro. Jeżeli twierdzisz że ją to tak boli i że zwierze się meczy to po co ją jeszcze dodatkowo obciążasz i męczysz??? Żaden onkolog nie postawi diagnozy dopóki nie zbada wycinka. Po co wzięłyście psa aby doświadczenia na mim przeprowadzać???? Mogę już powiedzieć, że guzy są nieoperacyjne - gdyby były to nasza administrator nie oddała by tak łatwo tego psiaka. Ona nie chciała się na nim poślizgnąć to oddała go Wam - jeszcze niczego nie kumacie????
-
a jak ją zoperujecie i nacierpi się bólu i okaże się że ma miesiąc dwa w cierpieniach gorszych niż teraz???? Wiesz operacyjne leczenie guzów to na "dwoje babka wróżyła". Miałam suczkę z nowotworem węzłów i operacja mogła się udać, ale ruszane mogły dać przerzuty zaraz - nie ruszane spowodowały, ze suczka żyła jeszcze 5 lat kiedy cierpiała dostawała leki przeciwbólowe - kiedy już były przerzuty i wiadomo było,że guzy są nieoperacyjne humanitarnie odprowadziłam ja na drugą stronę Tęczowego Mostu. Nie chciałam aby bardziej cierpiała - nie mogłam na to patrzeć. Uważam, że powinno się mieć zdrowe podejście do tego rodzaju rzeczy. Pies nie powie nam jak bardzo go boli - możemy to odczuć domyśleć się. Często się zastanawiam nad podjęciem ostatecznej decyzji i zadaje sobie pytanie czy mam prawo decydować o takich rozwiązaniach, ale wet mówią tak nikła szansa na polepszenie ale decyzja należy oczywiście do pani......i ktoś tę decyzję musi podjąć. A zachowuje sie tak jak opisujesz bo jest w nowym miejscu i nie koniecznie to ją boli. Pysia jest staruszką więc trochę trudniej jest jej rozeznać sytuacje w jakiej się znalazła dlatego może nie schodzić ze swojego posłanka.
-
Nie chcę być złowróżbna, ale te guzy nie najlepiej rokują - może nie ruszać tego??? Niech sobie żyje stareńka. Z mojego doświadczenia wiem, że ruszony guz na sutkach może po operacji dać przerzut na inny narząd. U mojej suni był po operacji przerzut na trzustkę, a następnie na płuca i w niecały miesiąc moja Psocia odeszła na drugą stronę Tęczowego Mostu a ja płaczę do dziś przekładając jej szeleczki.
-
Atos - On który miał być zagryziony...ma swój dom!
psiara56 replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Muki, ale ci się udało i z nowym domkiem i wspaniałą Pańcią no i super kumplem, pozdrawiam i życze wszystkiego dobrego wspaniałej rodzince:multi::loveu: -
Amicus Canis - Fundacja na Rzecz Zwierząt Skrzywdzonych .
psiara56 replied to Tymonka's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Ocelot jutro będę u P.Kasi i zrobię kilka fotek Sabie i Leonowi i pośle Ci dzięki za pamięć kochaniutka:loveu: -
Amicus Canis - Fundacja na Rzecz Zwierząt Skrzywdzonych .
psiara56 replied to Tymonka's topic in Fundacje i stowarzyszenia
jestem i trzymam kciuki możecie na mnie liczyć. -
Ocelot zawsze działam na zasadach ograniczonego zaufania. To co zrobiły mnie kiedy byłam w Zarządzie nauczyło mnie tej metody. Ja byłam zdziwiona Twoim zaangażowaniem, ale wiedziałam, że nawet jak Cię uprzedzę to i tak mi nie uwierzysz i potraktujesz moje ostrzeżenie wprost przeciwnie, a prezeska zaraz powtórzy "prawdę", którą przekazała jej sekretarz. Rozumiem Twoje rozgoryczenie przechodziłam to samo. Nie rozumiem tylko jednego czemu od początku pozwalałyście na to wszystko???? Przecież byłyście tak blisko. Ja jestem osobą, która mówi prawdę tam gdzie stoi i nie owija w bawełnę i dlatego nie wszędzie jestem mile widziana. Jeżeli chodzi o zwierzaki to jestem bardzo skrupulatna i posiadam na ten temat ( jak działania 3-ego sektora trochę wiedzy) wiedzę i praktykę co poświadczyło starostwo w wydanych mi referencjach. Nigdy nie działałam na zasadzie półprawdy. Kocham zwierzaki zawsze im pomagałam bez rozgłosu, znają mnie wszyscy starsi weterynarze bo jeszcze jako dziewczynka biegałam na Orzeszkową z chorymi skrzywdzonymi zwierzętami
-
że pokazywanie zębów przez drugiego osobnika w stadzie oznacza ostrzeżenie. Specyficzny tik tego pseudo inspektora (m in pokazywanie zębów) oznacza dla psów zamkniętych w boksie ostrzeżenie. Tak one ten tik odbierają i jeżeli o tym nie wie ta "wykształcona,niezależna o wyrazistych poglądach" kobieta to co w tym schronisku robi?. Proponuję aby przeczytała elementarz poradnik dla miłośników zwierząt pt "Okiem psa", którą napisał John Fisher behawiorysta i psi psycholog. Jak można narażać zwierzaki na kontakt z tym osobnikiem to jest znęcanie się nad nimi.
-
[B]Anja2201 jeżeli ja Cię obraziłam swoim wpisem to BARDZO PRZEPRASZAM nie chciałam napisałam tylko prawdę dotyczącą psiaków, a nie Ciebie samej. Uważam, ze nie ma się czego obrażać - trzeba po prostu świadomie pomagać. Podałaś link żeby zobaczyc jak traktuje się ludzi, którzy pomagają, ale zauważ to jet tylko na ich własne życzenie.[/B]
-
Anja2201 jesteś naprawdę bardzo dobra i naprawdę kochasz zwierzaczki, a próbowałaś się postawić i powiedzieć nie kochani wy też musicie się do tego dołożyć? O Feliksie ja zawiadomiłam prezes i ja zrobiłam fotkę jak porzucony jak śmieć leżał pod murkiem i to ja uprzedzałam kto jest jego właścicielką. Jeżeli pozwolisz to Ocelot prześle Ci to co napiszę.