-
Posts
1390 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dioranne
-
Wyrwane z piekła! Wegetowały by rodzić i przynosić zysk!
Dioranne replied to gryf80's topic in Okrucieństwo
Dobre... :) Przede wszystkim: popyt na takie psy jest tworzony przez ludzi, którzy chcą 'poszpanować' na rasowego psa, ale jakoś nie widzi im się wydawać 'na papierek' od tysiąca złotych wzwyż. Jeśli ktoś podchodzi do psich sportów poważnie to w życiu nie kupi psa z takiego miejsca, bo to automatycznie przekreśla całą, ewentualną 'karierę' w sporcie. Już nawet nie mówię o zdrowiu tych psów, a głównie o ich charakterze... -
Miałam okazję widzieć rozmiar M na żywo i zgadzam się z tym, że jest on dla psów do 10kg, mniej więcej - tak na moje oko. ;)
-
Te okejki na messengerze to jest koszmar. :P Mi się raczej nigdy nie zdarzyło jej kliknąć przypadkowo, ale moim znajomym i owszem. Ja się produkuję, piszę niemalże epopeję narodową, a w zamian... wyskakuje mi wielki, niebieski kciuk. :D Sytuacji z Lupine współczuję, jakaś tragedia... My natomiast po szaleństwie na poznańskiej wystawie przystopowaliśmy z zakupami 'garderoby'. Chociaż nadal się zastanawiam czy na Święta nie zamówić mu jakiejś obroży z muchą... ;)
-
N&N gratulujemy! :wub: I niecierpliwie czekamy na jakieś zdjęcia maluszków, bo pinów nigdy za mało. :D
-
Tak prezentowała się nasza wczorajsza ekipa spacerowa. ^_^ Od lewej: Nikon, Dasza, Sara, Setu, Gabi i Pan Pinczer. Dawno nie byłam tak dumna z Młodego. Jak na niego, zachowywał się super. Generalnie warknięcia ze strony Nico pojawiały się raczej tylko w momentach, gdy miałam w ręce smaczka, a blisko nas zaczynał się 'ktoś' kręcić. Ale Młody się nie rzuca, a jedynie przegania z warkotem takiego 'ktosia' i na tym cała akcja się kończy, więc tragedii nie ma. Jedynie relacja Pana Pinczera z Setem wymaga jakiegoś większego ogarnięcia z naszej strony, ale i tak uważam, że w porównaniu do tego co było jeszcze chociażby latem, jest lepiej. ;) Najbardziej ucieszyła mnie chyba reakcja Młodego na nowych znajomych, czyli Nikona i Daszę. Z początku był nieco spięty, ale bardzo szybko wyluzował i ze spokojem szedł obok nowo poznanych kumpli, a po nieco dłuższym czasie zaczął ich zaczepiać. Także ktoś mi tu powoli wyrasta 'na psy'. :P A śliczne, grupowe foto jest autorstwa Pauliny. :wub:
-
Mój (już nie) mały tybeciak i jego dwaj towarzysze
Dioranne replied to Mała Nika's topic in Foto Blogi
Na pewno nie mały tybeciak z tytułu galerii. :P -
Zdjęcia mogłyby być lepsze, cały czas staram się nad tym pracować. Wychodzi średnio, ale mam nadzieję, że małymi kroczkami do 'czegoś' dojdę. ;) Obroży w sumie mamy mało (aczkolwiek po poznańskich wystawach nam się kolekcja powiększyła) i większość w podobnych kolorach. Mam pecha, bo jestem psim zakupoholikiem, a do czarnego psa wszystko pasuje. Na całe szczęście mam mamę, która przed większością zakupów mnie skutecznie powstrzymuje. :P Cóż, często bywa, że te hodowle, gdzie nie ciśnie się aż tak na show po prostu giną. Wystarczy spojrzeć jak na wystawach traktowane są owczarki niemieckie użytkowe... Na dużej wystawie, wziąć chociażby NDSwR/NDPwR to jest coś niemożliwego wręcz. Na całe szczęście, rasy które mnie obecnie najbardziej kręcą są w Polsce mało popularne i zdrowe, więc będę mogła pobawić się z nimi i w sport i w wystawy. :D Dla mnie jeszcze boksery, bo uwielbiam te psy (sentyment, można rzec, że rodzinny) i większość molosów. I grupa IX, w której wielu hodowców stawia na rozmiary 'mikro'... Tydzień temu wyczułam u Młodego pod skórą dość małą 'kulkę'. Poczekałyśmy tydzień, żeby poobserwować nieco ową 'kulkę'. Spłaszczyła się, jakby 'rozlała'... Dziś wylądowaliśmy u weta. Prawdopodobnie jest to tłuszczak, aczkolwiek stu procentowej pewności nie ma. Po powrocie do domu zaraz zaczęłam wyszukiwać różne artykuły itd., na Dogo też nieco poszperałam i raczej zdecydujemy się na operację, a później na histopatologię. Pan Pinczer jest młody, zdrowy, silny, jest możliwość narkozy wziewnej, więc wycięcie takiego guza, póki jest mały, jest według mnie najlepszą opcją. ;) Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęłyśmy, ale jeszcze trochę poczytamy, poszukamy i zobaczymy. Aczkolwiek u nas może wystąpić pewne przewrażliwienie na punkcie nowotworów i tym podobnych historii, bo rodzice musieli uśpić swojego boksera z powodu raka kości... Więc jeśli nie byłoby żadnych przeszkód, to wolę, żeby Młody był operowany.
-
Z pik-pik zamawiałam dokładnie rok temu (na prezent świąteczny) i przesyłka kosztowała 14zł - też PP. ;)
-
Upolowałam fajne rzeczy na wystawie w Poznaniu - ROGZ, 2x Furkidz i Julki siodełkowe. :wub: Na razie nie mam żadnych zdjęć, jutro chyba zrobię to się pochwalę 'zdjęciowo'.
-
Jutro i w niedzielę będę na wystawach w Poznaniu, na pewno są stoiska Furkidz i Mysmo, w zeszłym roku było też stoisko z Julkami (mam nadzieję, że w tym roku te będzie...), więc z pustymi rękoma raczej nie wrócimy. :P Ledwo wejdę na MTP to lecę na stoiska, żeby jeszcze dorwać jakieś zaciski na łańcuszku, bo rok temu poszłam popołudniu i już nic ciekawego nie było.
-
Zdarza mu się. :P Za kciuki bardzo dziękuję i za komplement w stronę Młodego również. :) Jeśli dobrze kojarzę to 'Twoje' rasy to głównie aussie i malamuty/husky? W przypadku pinczerów to o predyspozycjach praktycznie nie ma co mówić, odnoszę wrażenie, że ciśnienie jest na show i tyle... Z tego co wiem to w Polsce nie ma ani jednego sportowego pin mina. Są pewnie osoby, które amatorsko coś ze swoim psem 'dłubią', ale nic poza tym. A szkoda, bo ja piny widzę choćby w dwóch sportach: agi i flyball. Pewnie, gdyby nie wszystkie problemy z Nico, to już dawno pognałabym z nim do jakiegoś flyballowego klubu, bo nie dosyć, że ma torpedkę w tyłku, to piłeczki po prostu kocha. Widziałam filmiki na YT, gdzie piny ćwiczą agi, ale w hodowlach zagranicznych nie jestem obecnie za bardzo obeznana, żeby się wypowiadać jak tam wygląda sytuacja ze 'sportowymi' pinami. ;) Chociaż, moja opinia jest taka, że w przypadku pin minów trzeba solidnie pracować nad motywacją do pracy. Niegdyś ich zadaniem było 'po prostu' zabijanie gryzoni, więc nie mają tej współpracy z człowiekiem tak 'zaszczepionej'. Ale jak już pina się na pracę nakręci to dla mnie to są wymiatacze. :) Ja obecnie zrezygnowałam u Nico z jakiejś wielkiej pracy nad motywacją, bo mamy ważniejsze rzeczy do ogarnięcia niż sztuczki i inne 'wygłupy'. Tym bardziej, że już nie nakładam na nas takiego ciśnienia typu: musimy kiedyś coś tam zrobić, gdzieś tam pojechać i coś tam osiągnąć. Będzie co ma być, najważniejsze żeby się z nim w miarę normalnie żyło. Mam podejrzenia dlaczego wygląda zabawnie jak się skupia... Jego móżdżek mu się przeciąża i ma spięcia, więc później ma miny jakie ma. :P
-
Ktoś tu nie lubi jesieni. :D
-
Próbowałam być kreatywna... Co z tego wyszło - mina Nico mówi sama za siebie. :P
-
I jeszcze w tej pogoni za rozmiarem i super fenotypem często gubi się charakter. U pinczerów zaobserwowałam do tej pory, że rasa jest na prawdę bardzo zróżnicowana, zarówno jeśli chodzi o fenotyp, jak i charakter. We wzorcu jak byk pisze, że pies ma być zrównoważony, pewny siebie, a jak się poobserwuje to... różnie z tym bywa. :wacko: Ale na razie swojego pina mam, a inne tylko obserwuję i staram się wyciągnąć jakieś wnioski - głównie dla siebie, na przyszłość. Myślę o pastuchu, ale ani to bc, ani aussie. ;) O charakterze miałam okazję porozmawiać z hodowcą i z samego opisu bardzo mi on odpowiada. Mam plan, żeby w przyszłym roku pojechać do hodowli i poznać przedstawicieli rasy na żywo, ale to już niezbyt zależy ode mnie. A co będzie dalej to się zobaczy... Ja widzę w Młodym ogromne zmiany na plus, mimo że nadal jest kopnięty, jednak to nie jest ten sam pies co jeszcze rok temu. Tyle, że ja jestem jeszcze za młoda, żeby o pewnych sprawach decydować. Także pozostaje mi na razie czekać i rozmawiać. :P Sznaucery to też takie trochę mendy, charakterek mają. :D Generalnie sznupy miniatury to tak na prawdę 'główni wrogowie' Pana Pinczera... W szczenięctwie właśnie sznup był jedynym psem, który go nieco 'ostrzej' potraktował, a nie od razu się cieszył i tak mu jakoś się we łbie zakodowało. Na sznaucera zawsze darł się najmocniej. Aczkolwiek przed chwilą wróciliśmy z krótkiego spacerku (bo zimno, a ja mu nadal ubranka nie ogarnęłam...), na którym mijaliśmy właśnie sznaucera mini i skończyło się tylko na ciągnięciu w jego stronę, więc jestem dumna z Młodego. :wub: Tinypic ożył!
-
Oczywiście, że nie są. Ale ja się przyznaję, iż mnie nieco 'skręca' jak widzę na ringach takie maluchy. Według mnie pinczer nie powinien być taki malutki, kruchutki, drobniutki... A z moich obserwacji wynika, że takie psy na ringach przeważają. Miałam też plan, który zakładał, że jak za kilkanaście lat będę mieć kolejnego pina, to to będzie jakiś wnuk czy prawnuk Nico. :P Nie udało się niestety. A tak całkiem serio, to obserwuję sobie hodowle pinczerów i nigdzie nie widzę takiego pina, który wyglądałby jak Młody (w sensie mocnej budowy), a takiego drobniutkiego to ja nie chcę... Może coś się zmieni w ciągu tych kilkunastu lat. Mam to 'szczęście', że następny pies to na bank nie będzie pin (po Terroryście potrzebuję czegoś mniej mendowatego :D ), więc mogę sobie ze spokojem przeglądać i szukać tego ideału. Chciałam przesłać kilka jesiennych zdjęć, ale niestety... tinypic odmówił posłuszeństwa. :( Jak tylko powróci do życia to wstawię.
-
Ale DNA z cebuli może wyizolować każdy, to proste, serio. :) Tutaj jest link, z którego można pobrać 'instrukcję' do tego doświadczenia. Młody był wystawiany raz, ale później, no cóż... Ciężko wystawiać psa z agresją lękową. ;) Żałuję tego strasznie, ale jest jak jest. Poza tym jajek mu już nie dokleję. :P
-
Właśnie mi też się podobają małe psy o dość mocnej budowie (oczywiście nie przesadnie), ale niestety... kierunek jest zupełnie odwrotny. Trochę pinczerów już miałam okazję widzieć na żywo i no cóż, w porównaniu do Nico to chuderlaki. :( Tym bardziej jestem zła, że Młody ma taki, a nie inny charakter... Teraz będę w Poznaniu na dwóch międzynarodówkach i zapewne znowu będzie mnie szlag trafiał, że w stawce nie ma Młodego... Dziękuję w imieniu Pana Pinczera. :) I tak w ramach urozmaicenia... Jak się bawią biol-chemy? A no tak - izolują DNA z cebuli. :P Jakby co to DNA to te białe 'gluty' (profesjonalna nazwa godna ucznia klasy biol-chem, a jakże xD). W sumie dość proste doświadczenie, które ze spokojem każdy może przeprowadzić w domu. ;) Także jakby ktoś chciał się pobawić to polecam. :D
-
Taki z niego 'byczek'. :wub:
-
To do takiego darcia pinczera dołącz sobie donośny głos basseta... :P Zrobiliśmy hałas, nie ma co. Młody mnie ostatnio bardzo pozytywnie zaskakuje, jakby po długiej przerwie mózg mu na nowo odpalił. Co nie zmienia faktu, że nadal jest porąbany. :D Generalnie kilka dni temu byliśmy sobie sami na polach (pierwszy raz w życiu byłam z psem sama na polach, serio) i poza tym, że ja często niepotrzebnie panikowałam to było super. Teraz w weekend spacerku dłuższego nie będzie, bo jadę na wystawy do Poznania. Nico też jedzie, ale of course, zostanie w mieszkaniu. Ale prezenty dostanie, więc będzie zadowolony. :) Mam jeszcze trochę jesiennych fotek, ale je wrzucę kiedy indziej. ;)
-
Ferajna z Czarcich Rewirów - czyli Biały Bokser, Tosa i CAO
Dioranne replied to Bolsbokser's topic in Foto Blogi
Mi ostatnio Młody schudł, bo... zeżarł orzecha na ogrodzie. Przestał jeść, a pojawiły się wymioty i biegunka. Pojechaliśmy do weta, dostał między innymi antybiotyk i po około 2 godzinach od wizyty już stał się żywszy i powrócił apetyt. ;) Trzymamy kciuki, żeby to też była jakaś 'pierdółka' jak u nas. -
Dziękujemy za kciuki. :) Niestety ze znalezieniem nowych kumpli może być problem. Z dwóch powodów... Mianowicie w Lesznie jest na prawdę mało świadomych psiarzy. A sam Nico jest trudny do polubienia. Jego pierwszą reakcją na obcego psa jest takie darcie ryja, że pół miasta słyszy. :P Do drugiego psa przyzwyczaja się dopiero po jakimś czasie i to też jeśli ten zachowuje się wobec niego okay, tzn. nie zaczepia za bardzo itd. Ale jak już się przyzwyczai to potem zazwyczaj już jest dobrze. Mamy pseudo-jesienne fotki. :)
-
Ferajna z Czarcich Rewirów - czyli Biały Bokser, Tosa i CAO
Dioranne replied to Bolsbokser's topic in Foto Blogi
Witamy się, bo my tu po raz pierwszy. :) Zróżnicowana ta ferajna, aczkolwiek nie ukrywam, że podglądałam galerię głównie ze względu na Roniego. Do bokserów mam ogromny sentyment, bowiem rodzice mieli takiego psa. Wprawdzie ja nie miałam okazji go poznać (musiał zostać uśpiony miesiąc przed moim urodzeniem się - nowotwór kości), ale tyle się o nim nasłuchałam historii... ;) Poza tym nie można nie lubić takich uroczych faflaków! Azjaty to mega dostojne psy, mają w sobie to 'coś'. Pamiętam, że zawsze na wystawach dziwiłam się dlaczego one są tak krótko trzymane podczas poruszania się po terenie wystawy, albo dlaczego przez większość czasu są w kagańcach. Ale teraz jak to sobie przemyślałam to rzeczywiście, CAO, kaukazy - to powinien być TEN charakter, a nie labrador w podrabianym opakowaniu. :) -
Jestem dumna z tego zdjęcia. Jak na mój anty-talent to nawet nieźle wyszło. :P Mistrzowie drugiego planu. :D
-
Za nami drugie spotkanie z Diego. Jestem mega dumna z Pana Pinczera, bo spisał się świetnie. :) Normalnie bawił się ze swoim nowym kumplem, a ponadto ładnie się odwoływał. Chłopaki świetnie się ze sobą dogadują, mam nadzieję, że będziemy się często spotykać.