Ja mam właśnie plan odłożyć i pójść do jakiegoś specjalisty. Ale do tego czasu jakoś popracować. U mnie gorzej jest z tym że rodzina w czasie jej lęków zawsze ją pociesza/gładka, i na nic zdają się moje tłumaczenia i krzyki. Jak tylko wychodzę z pokoju zaczynają od nowa :shake: Jest jakiś postęp- jak grzmi w oddali to daję radę ją "zagadać"- piłka, szarpak itp. Ale jak przestaje się nią na chwilę zajmować to leci się schować :shake: Plus jest taki że Kaja nie ucieka na oślep- leci kawałek, ale na moje wołanie zatrzymuje się, podchodzi, a jak ją zapnę to ciągnie do domu :roll: