No jest jeden plus- mam świadomość że to ja jestem problemem :D Jak mieszkaliśmy więcej w bloku to było bardzo problematyczne, teraz na swoim już mniej mi przeszkadza (i nie dlatego że nie wychodzi, bo spacerujemy dużo, ale przez to że chodzę w różne miejsca, więc Kaja nie ma "swojego" terenu poza placem). Jak patrzy się z boku to widać, że na terenie w który chodzi często wita się z sukami dominacyjnie (ogon w górze, pysk na karku) i jakby czeka na ich ruch, żeby zacząć warczeć i próbować przewrócić (zębów nie używa nigdy). Chyba że danej suki nie cierpi, to od razu szarpanina w przód i rzucanie się. A w innym terenie psów się boi (!), nawet jak mały york podejdzie to ucieka (nieraz z piskiem). Wtedy niezależnie czy pies czy suka. Z jednej strony się boi, a z drugiej chce poznać. Fakt jest że dużo nam roboty spaprały ataki na nią innych psów, co niby spokojnie się witać chcą a jednak 2 razy była szyta :angryy: