Madzia uważaj bo wszyscy do ciebie wpadniemy :p
No to trochę czasu mam to opiszę wczorajszą wyprawę-
Poszłyśmy po Kocurkotkę i Czikę, a potem na dworzec po bilet. Było 20 minut, więc jeszcze krótki spacerek, i na peron. Pociąg podjeżdża, Kajka bez stresu, luzik. Ale... Do pociągu nie wejdzie i już. Ciągnęłam ją, to wyszła z szelek. Pociąg czeka, ja szarpę... Ostatecznie Kocurkotka wzięła ją na ręce i do pociągu. Wewnątrz trzęsła się jak osika, dyszała, chciała wysiąść, bała tych "wstrząsów". W końcu zrobiłam coś niewychowawczego i chamskiego- pozwoliłam jej wejść na kolana, ale zadek miała na fotelu. Wtedy się uspokoiła ;) Do Katowic dojechałyśmy, potem pieszo do Parku Śląskiego. Na miejscu puściłam Kaję do baseniku, pomoczyła pyszczek ;) Doszłyśmy na psi wybieg, była suczka husky, kundelek i samiec belga :) Kajka na poczatku się bała, ale potem za nimi łaziła. Doszła jeszcze suczka labradora :) Na koniec jak się zbierałyśmy doszła mała suczka kundelka, która się mojej nie spodobała, co wyraziła szczekaniem a ja korektą ;)
Potem wracałyśmy, przez wodopój, pani uciekł yorczek który doleciał do naszych suczy, na początku został oszczekany a potem przywitany. I labrador biszkoptowy, ale ten od razu przywitany. No i peron... O dziwo, Kaja sama wskoczyła, ulokowałyśmy się z tyłu pociągu, i zasnęła na podłodze :O Nie interesowało ją wtedy nic, była wreszcie grzeczna :) Spacer trwał jakieś 3h, cała podróż 5h. Było fajnie :) Mam fotki z pociągu i spod Silesii, chcemy niedługo jeszcze raz jechać :)