Jump to content
Dogomania

Alise

Members
  • Posts

    340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alise

  1. Fajny jest ten bedl Twój ;) Rzadka rasa i śmieszna trochę ;) Widzę, że nasze psiaki są w podobnym wieku :)
  2. [quote name='motylek1007']sytuacja przymusiła ;)[/QUOTE] Ma to swoje plusy. Paradoksalnie, ja uwielbiam wczesne poranki. O 5-6 rano na mieście, jest tak cicho i fajnie. Tylko nie mam motywacji, żeby wcześnie wstawać. ;) Dla odmiany dodaje kilka zdjęć domowych :D [IMG]http://oi43.tinypic.com/118kf9g.jpg[/IMG] [IMG]http://oi42.tinypic.com/2w4loqg.jpg[/IMG] [IMG]http://oi42.tinypic.com/15oxkkp.jpg[/IMG] [IMG]http://oi43.tinypic.com/x1jerd.jpg[/IMG]
  3. [quote name='klaki91']Nic ponad to :) to po prostu kwestia przyzwyczajenia psa. Z tym że to chodzenie musi być regularne niestety, jeśli nie masz takiej możliwości to nic nie poradzisz ;) Moja się panicznie bała przejść podziemnych, ludzie sie ze mnie smiali bo szłam a pies taki capnięty do ziemi się czołgał jak najszybciej potrafił, z obłędem w oczach i piszczeniem :roll: Lękliwe psy są ciężkie w prowadzeniu. Dla porównania- druga suka jest typowo wiejskim psem, przez całe życie do miasta jeździła tylko do weterynarza który w dodatku znajdował się na przedmieściach. Jako szczeniak nie miała żadnej styczności z prawdziwym ruchem ulicznym, jedynie samochody przejeżdżające przez moją wieś. Pamiętam jak po 5 latach wzięłam ją na spacer w same centrum miasta...i co? i nic, normalnie sobie łaziła i obwąchiwała chodniki, zero stresu.... :roll: ostatnio to samo....a też od ostatniej przechadzki po centrum minęło koło 3 lat Z kolei ruda mi cyrk odstawiała jak po 2miesiącach wakacji na wsi trafiła z powrotem do miasta.... trzeba było znowu ją przestawiać na nowe tory, bo znowu obłęd w oczach bo koło niej przejechała koparka..[/QUOTE] No niestety są ciężkie w prowadzeniu, bardzo. Każdy spacer to dla mnie jakiś tam stres niestety. I to ciągłe pokonywanie barier. Nie ma nic gorszego, niż ten strach w oczach, z błahego, nielogicznego powodu. I z jednej strony chcesz, żeby ten pies był w końcu normalny, a z drugiej widzisz te przerażenie to serce się kraja. Ale są postępy, a to motywuje. O, to życze sobie, żeby mój kolejny pies był tak zrównoważony jak Twój drugi. Bo na logike, przecież normalny pies nie musi widzieć codziennie gwaru, by nie reagować na niego strachem. Zrównoważony pies adaptuje się do każdej sytuacji i ma wszystko w nosie.
  4. [quote name='motylek1007']chodzę wcześnie spać, bo mąż wstaje do pracy już o 3.50, a jak Domiś był mały nie lubił jak połowa stada spała a druga połowa siedziała przed TV - zaczęlam wiec chodzić szybko spać i tak mi weszło w krew[/QUOTE] Ranne ptaszki, chyba, że tak :) Przynajmniej korzystasz z całego dnia, jak się robi ciemno idziesz spać, jak jasno wstajesz ;)
  5. [quote name='klaki91']Bardzo możliwe, że mała jest lękliwa "z natury". Ale nawet lękliwy pies może nauczyć się życia w mieście. Uciekanie przed samochodami, lęk przed ruchem ulicznym- to nie jest kwestia samej lękliwości ale złej socjalizacji. I jak najbardziej jest do przepracowania ;) Gorsze problemy ludzie z psami mają, trudniejsze do odkręcenia ;) Socjalizacja lękliwego psa jest też o wiele trudniejsza od socjalu pewnego siebie szczeniaka. Wymaga dużego wyczucia, zachowywania odpowiedniego dystansu żeby nie pogłębić lęku, odpowiedniego w czasie pozytywnego wzmocnienia ;) Mówiąc prościej- zwykłemu, pewnemu siebie szczeniakowi "wystarczy" samo zabieranie go wszędzie ze sobą, umożliwienie mu poznania różnych miejsc, ludzi, psów. Z kolei szczeniak wrażliwy, lękliwy, niepewny siebie wymaga bardzo rozważnej socjalizacji, przeprowadzenie jej w taki sam sposób jak u wyżej opisanego psiaka może skończyć się tylko pogłębieniem lęku. Też mam strachulca i były niesamowite problemy z nią na początku bo oprócz lęku przed ruchem ulicznym (i to była panika, pies się cały motał na smyczy żeby wyrwać łeb z obroży), dochodził lęk przed wystrzałami (wystarczyły odgłosy budowy), przed ludźmi (atakowanie i oszczekiwanie) no i przed psami (agresja lękowa). Do tego panicznie bała się autobusów i pociągów.....a ja samochodu w Poznaniu nie mam....w dodatku jak się ją władowało na siłę do autobusu to rzygała po kilku minutach podróży.... wymarzony pies do miasta mi się trafił :evil_lol: była wtedy w tym samym wieku co Twoja suczka. i wszystko udało się przepracować, było ciężko, ale na pewno nie jest prawdą stwierdzenie, że "pewnie tak zostanie" :) jak się zaweźmiesz to się uda, serio, musisz tylko w to uwierzyć i nie zrażać się opinią innych osób :)[/QUOTE] Nie mówię, że mam najgorszy problem z psem :) Wiem, że inni mają gorzej, dlatego napisałam, że poza tym jednym, jest normalnym psem, bez większych problemów. Chociaż moim zdaniem taka sytuacja, że pies, który na widok wolno jadącego auta rzuca się do ucieczki, albo odskakuje na bok przykulony, jest kompletnie wyłączony poza swoim terenem - jest to już spory problem, a nie pojedyncze lęki. Ja nie żyję w samym mieście i chyba to jest sporym utrudnieniem. Mieszkam na przedmieściach małego miasteczka (3tys ludzi), do "centrum" mam 2km. Niecodziennie mam możliwość chodzenia tam. Myślę, że inaczej byłoby gdybym mieszkała w centrum chociaż średniego miasta, gdzie cały czas mała miałaby styczność z tym gwarem. I jakoś musiałaby się oswoić, bo to byłaby dla niej codzienność. A ja mieszkam w spokojnej okolicy, teren swój ma i dla niej to co jest dalej, jest straszne i niedobre. Tak ja to pojmuje. Ale oczywiście, nie poddaje się, nadal chodzimy na spacery. Opinią się nie przejmuję, tak czy siak sąsiedzi się śmieją, że psa za sobą wlokę. Jestem zawzięta, ale co mogę zrobić więcej niż chodzenie z nią w te straszne dla niej miejsca?
  6. [quote name='motylek1007']oj, ja już wakacji nie miałam tyle lat..... Domiś to taki typ, że o stałych godzinach muszą być stałe rzeczy. Do pracy wstaję o 5 i on tak wpadł w rytm, w weekendy tak samo, tylko że on zje śniadanie i idzie spać a ja już nie zasnę w sobotę czy niedzielę :mad: Moje ostatni spacer mają tak o 20.30 krótki, na siku i do 5 rano mam spokój. Przyzwyczaiłam sie przez 3 lata, bardzo rzadko pozwoli mi spać do 6 to się cieszę jak głupia :evil_lol:[/QUOTE] To pewnie chodzisz niewyspana czy wcześnie chodzisz spać? ;) [quote name='klaki91']Zwykłego rudego kundla ze schroniska w Poznaniu :cool1: o takiego: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=bn7JnhEoEAY&feature=youtu.be[/URL] a druga suka (mieszaniec sznaucera olbrzyma) jest w moim avatarze, razem ze mną ;) ja wierzę, że masz taki ładny trawnik bo u mnie w ogrodzie też jest podobny :) ale Twój jednak bardziej zadbany, u mnie czasu nie mają tyle :)[/QUOTE] Fajny psiak :)
  7. [quote name='klaki91']z małej dalej strachulec?[/QUOTE] Poza domem tak. I zgodzę się tu z większością - nie ma nic gorszego niż lękliwy pies. Jest duża poprawa, odkąd ostatnio o tym pisałam. Minęły 2 miesiące, wtedy pies bał się wychodzić na ogród. Teraz na ogrodzie jest pewna siebie, sama chodzi, poszczekuje sobie. Nie chce wracać do domu, ciągle by tam przesiadywała. Przedtem będąc na ogrodzie, kiedy usłyszała choćby w oddali kosiarkę, jakieś pukanie narzędziami, samochód ciężarowy - biegiem do domu, przerażona. O spacerze nie było mowy. Wzięłam sobie do siebie rady od was z forum i nie ustępowałam jej. Teraz stukanie, pukanie i inne odgłosy ją nie przerażają, nieraz trochę nasłuchuje, ale przeważnie traktuje je jako tło. Spacer jest możliwy jedną trasą - polną drogą, za moim domem, przy domkach jednorodzinnych, tam ma swoich psich kolegów, którzy ją uwielbiają. Tam chodzi pewnie, bo to jest z dala od ruchliwej ulicy. Kiedy wychodzimy na drogę obok - pies wyłącza się, zapiera, chce biegiem do domu. Na mieście jakoś idzie, ale przestraszona. Generalnie 1/3 spacery ciągnę ją za soba. Poza tym wychodzeniem do ludzi, to jest najnormalniejszym psem na świecie. W domu nie wykazuje lęków. Nie boi się ludzi, kocha wszystkie psy i koty. Ma już pół roku, więc pewnie jej tak zostanie. A szkoda, bo mam rewelacyjne tereny spacerowe (jezior i stawów od wyboru do koloru, lasy, łąki), wolny czas i byłoby pięknie. Najgorsze jest to, że nawet tutaj ludzie zarzucali mi, że to moja wina. Mój pies miał pełen socjal, nie mogę sobie nic zarzucić. Była zabierana wszędzie, na każdy, nawet krótki wypad na miasto, nad jezioro całe lato, była nad morzem, widziała duże psy, małe, każdy rodzaj pojazdów, zabierałam ją do większych miast i długo by tak wymieniać.
  8. [quote name='vege*']pity z każdej strony są masakrycznie brzydkie jak dla mnie :lol:[/QUOTE] Też mi się nie podobają. Za to amstaff jest piękny. :loveu:
  9. [quote name='xxxkaluniaxxx']a ja bym znowu u asta uszy zostawiła :lol:ale za to ciachła sznupy :lol:[/QUOTE] Dla mnie amstaff to tylko z ciętymi :) Sznupy, czyli? :lol:
  10. [quote name='Majkowska']A o której chodzisz z nią na ostatni spacerek? Niesamowity masz ten trawnik...I tez nie mogę coś uwierzyć :D[/QUOTE] Czemu nie wierzycie? :eviltong: Ostatnie wyjście przeważnie o 23-24. Na spacery na siku nie chodzimy, robi na podwórku, spacer (1-2h) raz/dwa razy dziennie w ramach (re)socjalizacji :p Większość czasu spędzamy na podwórku, bo naprawdę tu jest dużo miejsca, możemy aportować, gonić za piłką, przestrzeni jest dużo.
  11. Kala w całości? :diabloti: To chyba nie było aż tak źle :evil_lol:
  12. Mi ogon naturalny podoba się u każdej rasy, natomiast uszy cięłabym u dobka, doga argentyńskiego i amstaffa.
  13. Oo, wątek dla mnie niestety.. :shake:
  14. [quote name='xxxkaluniaxxx']Nie wierzę :diabloti:[/QUOTE] Poważnie :eviltong: Możesz podjechać i pomacać na żywo :D
  15. Uroczy gryzoń :)
  16. Cześć! Rewelacyjny boksio :loveu: :) Ma cudne oczyska. Kotki też urocze. Będziemy zaglądać :)
  17. Terrierek jakiś? :D
  18. Alise

    Aston

    Nowe fotki by przydały :)
  19. [quote name='Floriska']To gratuluję, że postawiłaś na swoim!! ;)) W moim domu rodzinnym mamy dwa koty. Pies od zawsze odpadał bo ,,ja z nim nie będę wychodzić jak Tobie się znudzi, trzeba z nim wstawać rano, łapy wycierać bo się ubrudzi itd" więc zaczęłam bardzo prosić o kota. Ciągle coś nie pasowało, albo za drogi albo wariat skaczący po firankach.. W końcu pewnego razu mama jadąc do pracy widziała ślicznego małego kotka, całego szarego (podejrzewam że coś na podobieństwo brytyjskiego) i powiedziała, że chce kota ale tylko szarego! Oczywiście kupić go nie mogłyśmy, bo to taki mamy mały podstęp wiesz, złap dziecko takiego kota za darmo gdzieś bo tak to za drogi.. Po niecałym miesiącu znalazłam takiego kota, podobnego, biało-szarego właśnie. Malutki, biegał pod moją szkołą. Miałam akurat w-f ale wyjątkowo siedziałam nieprzebrana. NIewiele myśląc złapałam kotka i pobiegłam z nim do domu ;p Mama jak go zobaczyła to ogłupiała ;) Spodobał się i jest z nami do dzisiaj! Później było tylko kwestią czasu, kiedy zdecydowała się (już sama) na drugiego kotka :) Mimo mojej wielkiej miłości do kotków temat pieska nie dawał mi spokoju ;p I w końcu go mam, ale sama na niego musiałam zarobić, mamy o zgodę już nie musiałam pytać :cool3: To mój pierwszy kot, Lumpek: I kotka, Lodzia:[/QUOTE] Widzę, że u nas było niemal identycznie. Ja tak samo jak ty, cały czas chciałam psa, ale wiedziałam, że to tylko marzenia i prosiłam rodziców o kota. Lepszy rydz niż nic :) Na kota zgodzili dość szybko, pierwszego miałam 8 lat temu, teraz mam Zulę już od ponad 6 lat. Wasze koty sa wychodzące? Ile mają lat? Są przesłodkie :)
  20. Zdjęcia! :mad:
  21. Heej, jaki dzisiaj ładny dzień :D My cały dzień z Tilą dziś w ogródku, słoneczko ładnie grzeje, że aż miło :) [quote name='Floriska']Haha! Też jest śpioszkiem?:D O której Cię budzi?:))[/QUOTE] O której mnie budzi? Ona mnie nie budzi, ja ją budzę :lol: Musi pospać do min. 11, nie ma mowy, żeby wstała np. o 9. Chyba, że chce jej się siiiu, to na dwór na minutkę i spowrotem do łóżeczka. :roll: [quote name='Majkowska']ale kochana pod tą kołderką :) jak nie jestem zwolenniczką wpuszczania psów do łóżka tak bym dla niej była w stanie stracić głowę ;)[/QUOTE] Ja też nie chciałam początkowo spać z psem. Nawet udawało mi się to przez pierwsze 2 miesiące, ale to głównie dlatego, że bałam się, że osika mi się na łóżko (bo sama nie zeskoczy), albo spadnie. :eviltong: Teraz już śpi co noc ze mną. [quote name='Majkowska']ja bym tego podwórkiem nie nazwała, ona ma ogrody królewskie. O kurcze, niezły trawniczek. To kładziony jest? Ha! JUz tam widzę mojego Waldka, wykopał by chyba tam 10 metrową dziurę. Niejedną nawet... Tak to jest że niektórzy o ładnym ogródku mogą zapomnieć ;D[/QUOTE] Nie jest kładziony. To trawa siana 11 lat temu. :cool3: [quote name='xxxkaluniaxxx']Na moje trawniczek był zrobiony przez specjalistę :cool3: ja takiego efektu chyba w życiu nie uzyskam :shake::lol: ostrze kosiareczki przydałoby się naostrzyć bo trawka z deka postrzępiona jest:diabloti:[/QUOTE] Żadnego tam specjalistę, zasialiśmy trawę 11lat temu, urosła i jest :D Co tydzień koszona, nieraz podlewana, zwykły nawóz raz w roku i tyle :) [quote name='motylek1007']i tak Ci zazdroszczę, bo mnie psy budzą o 5 rano CODZIENNIE i nie ma zmiłuj ;)[/QUOTE] Ojej, o 5? :-o Ja bym tak nie dała rady :) Wieczorami długo siedzę, a jak mam możliwość to wstaje o 11 nawet (wakacje, weekendy). [quote name='klaki91']Doceniam moją rudą w takim razie :cool1: ona śpi tyle ile ja, jakbym nie wstawała to też by nie wstała, teraz jak mam wolne i wstaje sobie o której chce (czyli ta 10-11) to rudzielec śpi tyle samo, a nawet więcej bo kima jeszcze jak idę do łazienki współlokatorka mi ostatnio wysłała mms co robi mój pies jak jestem w pracy -leży na plecach z łapami w górze zagrzebany w niepościelonym łóżku:loveu:[/QUOTE] To możemy sobie przybić piątkę, u nas tak samo, Tila śpi tyle co ja, lub dłużej :) A jakiego ty masz psa w ogóle?
  22. [quote name='Floriska'][B]Alise [/B]miłe przywitanie, dzięki :) Jak to było u Ciebie z wyczekiwaniem na pieska? Czemu nie mogłaś mieć go wcześniej? Ja najpierw dlatego, że rodzice nie chcieli psa, później 3 lata na studiach nie miałam za dobrych warunków na niego i teraz będę już zarabiała, mój chłopak też więc jest w końcu piesek :)) Jedynym zmartwieniem były podróże, bo domy rodzinne mamy w dwóch różnych miastach, a mieszkamy w jeszcze innym ;p Ale to kwestia 1,5 h więc w busie, w transporterze Milord sprawuje się świetnie :) Dlatego też chcieliśmy małego pieska, bo duży też może jeździć w kagańcu busami ale wydaje mi się to być bardziej uciążliwe.. [/QUOTE] Ja całe życie marzyłam o psie :) Największa pasja od dziecka. U mnie było podobnie, rodzice nie chcieli, bo bali się, że obowiązki spadną na nich. Głównie mama nie chciała psa, a teraz traktuje Tilę jak swoją córeczkę, bardziej się o nią martwi niż o mnie. :lol: W pewnym momencie już nie pytałam, czy będziemy mieli psa, tylko powiedziałam, że CHCĘ psa. I postawiłam na swoim. Rodzeństwo, tata szybko wpadli i byli za. Mama na końcu uległa, skoro 4 osoby chciały. :) Może i dobrze, że dopiero teraz się zgodzili, bo miałam dużo czasu, żeby przygotować się na psa, zdaje sobie sprawę z obowiązku. Mnie studia czekają dopiero za 2 lata (mam 18 )
  23. Mi boksie w wersji naturalnej :)
  24. Ja też lubię pospać, więc z Tilą się idealnie dobrałyśmy :loveu:
×
×
  • Create New...