Jump to content
Dogomania

stepelkaa

Members
  • Posts

    1331
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by stepelkaa

  1. w sumie to mało wyrozumiałości jest, jejkuu. zamiast spokojnie wytłumaczyć komuś, że np. nie karać psa kiedy wróci po ucieczce albo nie bić jak narobi w domu ( czego większość ludzi nie wie i ja też kiedyś nie wiedziałam, ba, nadal wiem mało) to zaraz są właśnie jak już ktoś powiedział hejty.
  2. [quote name='zaginiona sara']A to dogomaniacy nie mogą się szczeniaczkami pozachwycać? Mają wyznawać jedynie słuszne zasady i prawdy i iść jak tępe barany za jakimś przywódcą jak w sekcie? Urodziły się i tyle, nie chcesz żeby zasiliły schron to weź je wszystkie. A jak nie weźmiesz to nie osądzaj, bo nikt sobie nie pokrył suki dla kaprysu. Jakoś hodowcy mnożą na potęgę i jest ok, ale że dziewczyna nie zdążyła wykastrować bezpańskiej suki i nie uśpiła młodych to już zlinczuj ją. Może idź zabijać psy ze schronu bo przecież są winne tym, że się urodziły tylko czy masz sumienie. Może chcesz kastrację zasponsorować suki i młodych? Jak chcesz tak działać na rzecz psów to nie gadaniem i to na kogoś co zrobił i wszystko be wykastruj chociaż 1 sukę.[/QUOTE] Może się nie znam, ale niektórzy mogliby być źli jakbyś to Ty sama pozwoliła na zapłodnienie tej suki. Pomogłaś jej, no a że ich nie uśpiłaś - kwestia sumienia, ja też bym nie uśpiła. A tak poza tym, musisz kontrolować domki psiaków, nie ważne czy podpisałaś umowę czy nie, mieć z nimi kontakt, bo często są "fajne do czasu"...
  3. [quote name='PaSja Hera']Ludzie dzwonili,bo sama osobiście ją ogłaszałam z numerem DT.[/QUOTE] No tak, tylko cały czas chodzi o to, że nikt im nie udzielił informacji. Nie wiem, czy tych informacji tych ktoś ze schroniska nie wiedział, czy po prostu nie chciał im powiedzieć, ale ludzie na transport psa czekali ponad dwa miesiące i się psa nie doczekali. My adoptowaliśmy psa do innego DS i powiadomiliśmy schronisko, a schronisko nie powiadomiło o niczym ich. W sumie nie ważne, szkoda mi tylko tych ludzi ;)
  4. Nie miałam psa niewidomego, ale miałam suczkę bez jednego oka ( to spora różnica ale mechanizm ten sam) w sensie, że myślałam, że będzie się o coś obijać itd itp, a tak nie było. U mnie gdzieś na osiedlu jest facet z suczką bez oczu od urodzenia i nawet puszcza ją czasem i przychodzi, w każdym razie sunia zachowuje się normalnie. Wydaje mi się, że nie macie co się bać takiego psiaka. Na pewno każde nowe miejsce będzie musiał poznać, ale gdy już pozna - pamięciowo będzie wiedział co jak i gdzie. Nie wiem, ale zawsze wydaje mi się, że już głuchy psiak jest bardziej wymagający w opiece niż niewidomy, bo żeby nawiązać kontakt musi Cię widzieć, a tu wystarczy zawołać czy dotknąć ;)
  5. Kochana, moja nawet pić nie chciała, weterynarz mówił, że mamy się nie martwić chociaż mimo to dawałam jej troszkę wody strzykawką, bo się bałam że się odwodni ( nie wiem czy słusznie ale bez tego cały dzień i by nie piła) aa i przez może 3 dni nie jadła, także to normalne, z głodu nie umrze że tak powiem nie martw się ;)
  6. [quote name='Mortes']Z tego co pamiętam to w schronisku wszyscy znali Zytę ...to przemiła mała czarna sunia bez oczka ...nie dało sie jej nie zauważyć , wszystkich ujmowała swoim urokiem ...przychodził nawet pewien pan do niej bardzo często w odwiedziny , zawsze coś dla niej miał i prawie zawszy miał łzy w oczach jak wracał do domu ...Nie uwierzę że jest ktoś z pracowników schroniska , byłych lub obecnych kto jej nie pamięta ...[/QUOTE] a tu jak wyżej, wiem, że ludzie pamiętają, co nie zmienia faktu, że domkowi nikt info nie dał. Ale ważne że Zyta szczęśliwa, mniejsza ze wszystkim innym :)
  7. [quote name='PaSja Hera']Stepelkaa osobiście rozmawiałam z Twoim tatą na temat Zyty,więc bardzo proszę nie pisz głupot.Chcesz zobaczyć kartę ewidencyjna Zyty ?Zapraszam. SCHRONISKO NIE WIEDZIAŁO O ISTNIENIU ZYTY???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? Z wielk a przyjemnością porozmawiam o tym z Twoimi rodzicami.[/QUOTE] Boże ciotki, po to te nerwy, mówię jak było, sorki, że dopiero teraz. Wiem, że każdy ją kojarzył - ba - każdy cieszył się że bierzemy ją na DT, jednak dzwoniły do nas osoby zainteresowane Zytą wtedy gdy juz dawno miała swój DS i do schroniska po zmianie zarządcy też dzwonili podobno i nikt nie potrafił im udzielić informacji, w każdym razie myśleli, że Zyta nadal u nas jest i nikt nie raczył ich poinformować a czekali na nią ze 3 miesiące.. Dopiero mama ( bo to do niej dzwonili) powiedziała, że Zyta w DS. Czyli równie dobrze moglibyśmy jej coś zrobić a i tak nikt nie wiedział gdzie jest. Wszystko przez zawirowania zmianami, bo do adopcji poszła w dniu kiedy się zmieniał zarządca. Nie jestem gówniarą plecącą głupoty na prawo i lewo.
  8. ojejku, no i nawet z adopcji wróciła, żeby z wami być ;) właśnie dlatego myślę, że dobrze tak potymczasować i posprawdzać psy. a na DT już można szukać takiego jaki by nam wstępnie odpowiadał.
  9. aa co do marketówek to też się mogę wypowiedzieć : karmiłam chappi przez 6 lat nie kupując nić biedronkowego czy marki tesco myśląc, że moje lepsze- tamto gorsze. Jak tata mi powiedział, że to 4 % mięsa to stwierdziliśmy, że wszystkie w sklepie tyle mają zawsze to widocznie tak jest akurat dla psa - no żadna nie ma więcej. Kiedyś ponad rok temu dopiero natknęłam się na to, że są inne karmy, najpierw Brit, potem Brit Care, teraz Taste of the Wild, bo mam małą sunię i nie nadwyręża jakoś budżetu bo z 2 kg może zjada miesięcznie karmy ;) To po prostu często faktycznie nieświadomość ;)
  10. zgadzam się z katasza1 z "tym czymś" jak brałam ze schroniska na DT to pamiętam, że zobaczyłam sunię biało czarną zwykłą (mieliśmy już brać inną) i do tego trzesącą się i bez oka i wiedziałam, że wezmę ją. Okazała się świetnym psem, gdybym chciała adoptować psa od razu chciałabym ją mieć. Taki mały ideał, do tej pory pamiętam jaka była mi wierna a tak krótko u nas była, bo domek szybciutko znalazła. W sumie z charakterem psim różnie bywa więc sobie myślę, że jak kiedyś będę chciała zaadoptować psa to najpierw wezmę go na DT jak się "zakocham" to zostanie a jeśli nie ( bo na DT miałam też psa który był po prostu "fajny" ale nie byłam "zakochana") to pójdzie do adopcji ;) Myślę, że tak będzie ok, bo dopasuję psa naprawdę do siebie ;)
  11. biedactwo nadal bez domku, szkoda, że nie mogę choćby go wziąć na DT..
  12. [quote name='toyota']Niektórym to się powodzi- mięsko, ryż, warzywka i jeszcze wybrzydzają ;). Nie ma co aż tak bardzo rozpieszczać psiaka, bo wychowacie go na niejadka :evil_lol:.[/QUOTE] w sumie racja, ja i kota i psa jak karmiłam to od małego jadły nie co one chciały tylko co ja chciałam żeby jadły, z głody nie umarły a psiak ( bo kota już nie mam ale było tak samo) wcina wszystko co mu dam ;)
  13. a koniecznie gotowane jedzenie ? Jak nie to poczytaj o barfie, a jeśli tak to może nie wiem zmienić np. ryż na makaron czasem, mięska różne rodzaje, czasem twaróg jogurt naturalny.
  14. w żadnym wypadku nie możesz jej bić czy krzyczeć wg mnie, wtedy ona tylko skojarzy, że człowiek plus kupa równa się nieszczęście i np. będzie robiła tam gdzie was w danej chwili nie ma. Może ona faktycznie nie potraci wytrzymać i itrzeba zrobić jej jakies badania? Możecie spróbować nagradzać ją czymś co lubi kiedy załatwi się na spacerze.
  15. Po pierwsze po psa przejechałabym nawet całą Polskę gdybym była w nim zakochana i nie patrzyłabym na odległość, a co do usypiania, to jestem za już naprawdę w skrajnych przypadkach - jeśli jest szansa pomagać,usypiać gdy jej nie ma a każda chwila dla psa jest bólem bez szansy na choćby jedno machnięcie ogonem.
  16. [quote name='Wasylek']Może na tych ostatnich schodkach zrobić tak : wchodzić o jeden schodek w górę i na każdym zatrzymujesz się i każesz usiąść (lub jakaś komenda którą bardzo dobrze zna) wtedy obficie nagradzasz i następny schodek tak samo[/QUOTE] spróbować mogę, ;)
  17. [quote name='Czaki']Może spróbuj za każdy schodek smaczek ? ( choć to będzie trudne ) Albo wytrzyj jej łapy na dole i spróbuj wbiec z nią po schodach za co nagroda i tak kilka razy. Później zatrzymasz się w pewnym miejscu i dasz smaka itp ? I tak późnij zwalniasz tępo aż wejdziecie normalnie ? Albo może ma jakąś ulubioną zabawkę , może jej użyj - dasz w pysk, z drugiej strony ty trzymasz i idziecie ? Albo behawiorysta ? W sumie to nie wiem jak ci pomóc bo to trudna sprawa :shake: Może ktoś ma lepsze pomysły :cool3:[/QUOTE] właśnie ona się boi ale na komendę idzie w końcu, tylko przerażają ją ostatnie kilka schodków i wtedy wbiega lub skacze a robiąc to potyka się ze strachu, uraża pazurki które jeszcze jej zostały itp..
  18. Witam, otóż os początku : mam sunię sznaucera miniaturę, ale spokojnie daje radę wchodzić na nasze 4 piętro nigdy się nie bała śmigała po schodach aż miło. Strzyżona była tak co 3-4 miesiące i zazwyczaj przy tych wizytach miała obcinane pazury. Raz po strzyżeniu nie przypomnieliśmy o tym, żeby miała obcięte i chyba to pominęli. Potem nie miała obcinanych jeszcze jakieś 4 miesiące ale mniejsza z tym. Większość psów jakie znam w ogóle nigdy nie ma obcinanych pazurów i ścierają im się. Moja Koka, jak stwierdził weterynarz ma jakieś dziwne pazury u przednich łap, ponieważ rosną jej najpierw trochę do góry i dopiero w dół - są długie a jeszcze nie dotykają na tyle podłoża żeby się zetrzeć, wydaje się, że są za długie a np. obetnie jej i zaczyna lecieć krew. w każdym razie pewnego wieczoru mając mokre łapy poślizgnęła się na schodach i zaczęła kuleć, lizać łapę, myśleliśmy, że stłukła ją, oglądaliśmy, okazało się, że zerwała pazur urażał ją, następnie w przeciągu może 2 tygodni zerwała jeszcze ze 4 pazury, aktualnie zostało jej może z 4 długie - reszta albo odpadła sama- albo urwał je weterynarz bo były właśnie naderwane. Bała się wchodzić po schodach myślałam, że dlatego, że ją boli [B]W tym momencie jest już wszystko ok a ona nadal liże łapy - myślę, że jest przewrażliwiona, do tego boi się schodów. Wchodzi do połowy schodów danego piętra i zatrzymuje się - najchętniej by się wróciła ale wołam lub poganiam ją głosem - w końcu odważa się i te ostatnie ok 3 schodki biegnie lub skacze jak najszybciej może, chce mieć już to za sobą. Jednak w efekcie albo np. 6 kilowy pies przeskoczy 2-3 schody na raz albo nie udaje jej się zrobić tego szybko i ześlizguje się, zaczyna chwilowo kuleć bo znów się urazi i jeszcze bardziej się boi. Próbowałam prowadzić ją na krótkiej smyczy, za obrożę, różnie - po to, żeby szła powoli jednym tempem skoro się boi. Ale ona albo nie pójdzie dalej od połowy, albo strasznie przyspiesza i wychodzi jej to na gorsze bo łapka zaboli to się utwierdza w fakcie, że to złe i boli. Możemy ją wnosić bo to tylko 6 kg, ale wtedy na pewno się nie przełamie i będzie bała cały czas więc nie wiem czy to dobry pomysł. Niedługo zima, znów będzie miała mokre łapy i jeszcze bardziej będzie się ślizgała. Dodam, że jeśli idziemy jakimiś asfaltowymi schodami na dworze - idzie normalnie. Boi się tych naszych klatkowych na których pozrywała te pazury. Jeśli ktoś ma pomysł jak ją ośmielić albo co zrobić, z góry dziękuję za rady.[/B]
  19. w sumie tak samo jak bolałoby mnie to, że jestem "Za stara" i nie mogę wziąć danego psa , tak samo boli mnie to, że ktoś mówi, że nastolatkom studentom to nie. Swojego psa pierwszego i ostatniego jak narazie dostałam będąc w 4 klasie szkoły podstawowej i rodzice wiadomo pomagali z wychodzeniem itd. I tak szczerze mówiąc akurat ja odkąd pamiętam marzyłam o psie i każdy tylko " no po co Ci ten pies ? "Ale nawet nigdy przez myśl by mi nie przeszło, że miałby mi się znudzić. Teraz chodzę do liceum a za sobą mam 2 psie i 2 kocie tymczasy które mimo, że brane na mamę były tylko i wyłącznie pod moją opieką . No, planuję wyjechać na studia i mieć zwierzęta. I wtedy ktoś miałby stwierdzić, że nie, bo pewnie tego psa zostawię, źle się zajmę itp. Wydaje mi się, że na każdego trzeba spojrzeć indywidualnie, nie oddałabym psa do rodziny, która chce go dla dziecka, "bo ono chce, zakochało się itp." Psa muszą chcieć wszyscy - nie dziecko, bo dla dziecka często jest to chwilową zachcianką. Co do osób starszych.. hmm. znam przypadki, że pies pociągnął złamał rękę, itp..itd oraz te kiedy osoba starsza nie umie po prostu psa utrzymać. Myślę, że trzeba z nimi rozmawiać, potem odwiedzać sprawdzać jak sobie dają radę a w razie problemów zdrowotnych czy to osoby czy psa- pomóc. Jeżeli ta osoba nie ma rodziny to co ? Lepiej też nie wydać jej psa bo zostanie sam? I pozwolić, żeby ona gniła w samotności ? Myślę, że prędzej powinna wziąć psa i mieć pewność od tego skąd go bierze, że w razie jakby co, pies nie zostanie sam, że organizacja, fundacja, czy dt tego psa wezmą spowrotem, dla tych ludzi też często martwiąca jest myśl - co będzie gdy ich zabraknie. Mogą nie mieć pieniążków na leczenie - ale to może zdarzyć się każdemu - staruszka może nie mieć 200 zł na cośtam, tak samo jak każdy może nie mieć kilku tysięcy na jakąś operacje, ciężką chorobę - ryzyko jest zawsze i zawsze powinno się pomóc. Myślę, że pies powinien pasować do właściela temperamentem a właściciel nie budzić zastrzeżeń i mieć pewność, że w razie kłopotów nie zostanie sam.
  20. [quote name='AgusiaP']kasuje ten sam post... co z tym Dogo...[/QUOTE] a myślałam, że to u mnie tak tylko :D
  21. [quote name='AgusiaP']Na filmiku, uwierz mi, nie jest zamyślony :evil_lol: Tak serduszko;) jak dobrze pamiętam Ania mu kupiła jak był niej :)[/QUOTE] nie, do mnie już przyjechał z tym sercem ;) Ale męsko z nim wygląda ;)
×
×
  • Create New...