Jump to content
Dogomania

karolina_karolowska

Members
  • Posts

    81
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by karolina_karolowska

  1. [quote name='Beatrx']po korekcie dawaj mu komendę "równaj" i jak wykona to nagradzaj, albo smakołykiem albo chwilą zabawy i chwal wylewnie. pies musi wiedzieć, ze przechodzimy koło pieska spokojnie i wtedy jest nagroda, a jak pieskowi zachce się bawić w grizli to wtedy będzie nieprzyjemnie. musisz wykorzystać na maksa czas na wsi, jeśli tu pies jest spokojniejszy i tutaj ćwicz na wiejskich burkach.[/quote] Bardzo dziękuję za rady. Martwię się trochę, bo pod koniec tygodnia ma wpaść na kilka dni w odwiedziny pewna osoba z dzieckiem w wieku gimnazjalnym. A w końcu mój stoicki spokój i opanowanie odgrywa tu ogromną rolę. Na wszelki wypadek zaczęłam go przyzwyczajać do kagańca. [quote]ta szkoła wydaje się być w porządku. najbardziej mi się podoba program 'dobry psi obywatel'. Wam by się takie coś przydało wypracować;)[/QUOTE] Dla mnie byłoby marzeniem, żeby Bilbo zachowywał się tak jak jest to opisane. Aż wydaje mi się nierealne osiągnięcie takiego stanu, ale oczywiście już pieniądze na ten cel odłożone i motywacji też sporo. Póki co skupiam się na spokojnych spacerach i ignorowaniu innych psów, co wychodzi mu świetnie, bo tutaj dla innych czworonogów kolejnych sierściuch nie stanowi novum, więc nie naciskaja na kontakt z nim. Jeździmy do miasta kilka razy w tygodniu i niestety tam jest już gorzej, ale znowu- napina się tylko wtedy gdy widzi, że inny pies dyszy/szczeka na smyczy i ciągnie właściciela w stronę Bilba. Ma problemy z zaakcpetowaniem owczarków niemieckich i cavalierów. Nie wiem dlaczego akurat te dwie rasy tak mu nie odpowiadaja, ale wpada w histerię i cały jest pobudzony.
  2. [quote name='Beatrx']jak krzyczysz i szarpiesz to pies zaczyna się stresować a wtedy nauka nie ma najmniejszego sensu, bo i tak nic z niej nie wyjdzie. szkolenie pozytywne jak najbardziej przy nauce komend, smaczki, zabawa chwalenie wszystko pięknie i cacy. [/quote] To akurat już wiem- teraz wszelkie strachy opanowane, szarpania nie ma, co najwyżej korekta gdy mi zaczyna się burzyć do drugiego psa + gorące pochwały i smakole jak przejdzie obok innego psa jedynie sie na niego patrząc bez żadnego napinania smyczy i ekscytacji. Póki co działa na wiejskich kundelkach, w mieście jest gorzej bo więcej sfrustrowanych psów silnie reagujących na swoich pobratymców. [quote]szkoła mi się nie podoba, dlatego ze tam nie ma udokumentowanych kompetencji tych pań. jak szukasz szkoły to wybieraj zawsze tą, gdzie szkoleniowiec chwali się swoimi wyszkolonymi psami i pokazuje je. a na tej stronie to wszystko pięknie ładnie, tylko konkretów brak;)[/QUOTE] Masz rację. Przeglądam oferty różnych szkół i w miarę możliwości staram się wyszukiwać opinie, póki co najbardziej do gustu przypadł mi ośrodek szkolenia psów Cztery Łapy, pani A. Kursicka ma na stronie wrzucone dyplomy i całą resztę, do tego z tego co wyczytałam wiedzę praktyczną zdobywała m.in u p. Lisieckiego, a o nim czytam raczej same pozytywy- nie skupia się na jednej konkretnej metodzie. Napisałam maila, zobaczymy co z tego wyniknie.
  3. [quote name='Beatrx'] co do tej pani: osobiście nie znam, ale ogólnie jest znana jako wyznająca jedyną słuszną metodę pozytywną. może akurat wam pomoże, ale ja osobiście wolę szkoleniowca, który dobiera metodę pod psa, a nie psa podciąga pod metodę. w Poznaniu masz fajny klub: [URL]http://www.highfly.cba.pl/[/URL] może tam by ktoś wam pomógł? psu przyda się praca z Tobą, a oni was by poprowadzili w dobrym kierunku. tu też masz całkiem interesująco wyglądającego szkoleniowca: [URL]http://www.pawelzielinski.pl/index.php?option=com_joomgallery&Itemid=58[/URL] no ale wybór należy do Ciebie. lepiej przejść się po każdej szkółce (zwłaszcza, ze w Poznaniu jest ich cała masa), zobaczyć jak pracują z psami i wybrać to co dla naszego zwierzaka najlepsze.[/QUOTE] Wiem, że jest masa, ale problem w tym, że o każdym szkoleniowcu można poczytać zarówno złe jak i dobre rzeczy. Bilbo jest bardzo wrażliwy, nie trzeba go mocno motywować do pracy, gdy się na niego krzyknie czy np. szarpnie na smyczy od razu się kuli i wysyła csy. Tyle się naczytałam o psach jeszcze bardziej zepsutych przez szkoleniowców, że boję sie, że jego problemy mogą się tylko pogorszyć. O HF słyszałam, ale myślałam że sa tam prowadzone jedynie zajęcia typowo sportowe, a nam przede wszystkim potrzebny jest na chwilę obecną behawiorysta, skontaktuje się z nimi, może coś pomogą. [quote]a z tym terytorializmem w stosunku do gości bym nie ryzykowała, raczej bym wzięła pod uwagę, ze coś kiedyś się stało takiego ze strony Twoich gości (nawet nieświadomie), ze pies odbiera ich teraz jako zagrożenie. może któryś klepnął Cię w ramię, może zachował się mało delikatnie? trudno powiedzieć[/quote] Oczywiście, że tak sie mogło stać. Pies gdy ktoś ruszy w jego kierunku ucieka, natomiast gdy wyczuje strach to dwa razy bardziej szczeka. Wyraźnie jest niepewny siebie. Znalazłam przed chwila jeszcze jedną szkółkę- Centrum Psiakus. Czy wiesz cos może o niej?
  4. Jestem z Poznania, konsultację ma przeprowadzić p. Magdalena Urban. Niestety ale szkolenie możemy zacząc dopiero za 2 miesiące z racji przeprowadzki do nowego mieszkania, liczę tez na to, że nowe mieszkanie będzie oznaczało równoczesnie nowe zasady, od początku przestrzegane i egzekwowane. Na chwilę obecną mieszkam na wsi, pod Koszalinem. Pies na spacerach zachowuje się w porządku, znacznie lepiej bez smyczy niż na niej, nie ma problemów z odwołaniem od innego psa- zresztą Bilbo sam raczej nie zaczepia obcych psów, co najwyżej spojrzy i idziemy dalej. Problem z nadmiernym pobudzeniem na widok innego psa zaczyna się na smyczy, w sytuacji gdy ten inny pies wykazuje spore zainteresowanie moim. Ani razu nie wyskoczył z zębami do osobnika podstarzałego, dlatego też póki co pozwalam mu jedynie na kontakty z psami wiekowymi, spokojnymi, które same dadzą się obwąchać nie wywierając na nim nacisku gdy zobacza, że odskakuje. Bilbo ma w zwyczaju obwąchac na szybko innego psa i od razu odchodzić- problem pojawia się gdy ten inny pies za nim idzie albo nie daj Boże machnie go łapą czy zacznie robić jakis pokaz dominacji. W sytuacji gdy psy zaczynają się kotłować wystarczy krzyk "ej!" (żeby przekrzyczec szczekające towarzystwo) i Bilbo natychmiast odpuszcza. Wole jednak unikać takich sytuacji, a że nie znam zachowania spotykanych psów to w praktyce unikamy biegających luzem czworonogów, zwłaszcza tych słusznych rozmiarów. Teraz podczas pobytu u teściów znacznie sie wyciszył, jest spokojniejszy jeśli chodzi o kontakty z innymi psami, natomiast gości dalej traktuje tak jak traktował. Jedynie ogrodnika raz dwa zaakceptował i tylko bacznie obserwuje go z tarasu, co mnie bardzo zdziwiło bo facet jest z rodzaju tych, których Bilbo zawsze oszczekiwał na spacerach (czyli panów lekko podchmielonych). Ogrodnik od początku go po prostu ignorował, myśle, że sporo tu tez odgrywa przestrzeń- w ogrodzie może sobie odejść na odpowiedni dystans i obserwowac z daleka. W małym mieszkaniu nie ma tego komfortu. Mali-dziękuję za zamieszczenie filmików. trochę mnie to na duchu podniosło, bo Bilbo wydaje się spokojny przy niektórych psach z tych filmów. Bilbo jest pierwszym tak mocno przywiązanym do mnie psem, ale niestety też najbardziej problemowym spośród tych, które miałam... :( Aha i jeszcze jedno- daje się dotykać obcym osobom (weterynarz, ludzie w pociągu/autobusie) choc oczywiście traktuje to jako smutną konieczność, jednak ani razu nie wykazał żadnego zdenerwowania czy niepokojącego zachowania. Mówię tu o kontakta z ludźmi, którzy nie zapytają się o zgodę tylko po prostu pchaja się z ręką. Raczej nie pozwalam obcym osobom go dotykać z racji jego wrodzonej nieufności, bo wiem że ani to dla niego przyjemne ani relaksujące. To agresywne zachowanie dotyczy jedynie gości, co nasunęło mi mysl o tym, że może to mieć podłoże terytorialne... Zachowuje sie bardzo podobnie jak ten russelowy kundelek z drugiego filmiku.
  5. Bilbo został przeze mnie przygarnięty ze schroniska 2 lata temu. Miał wówczas ok. 7 miesięcy, zanim go zabrałam byłam w schronisku ok. 3 razy żeby ocenić jak się mniej więcej zachowuje. Był bardzo przyjacielski zarówno w stosunku do ludzi jak i innych psów, nieco szczekliwy, ale pani pracująca w schronisku powiedziała mi, że jak już się zadomowi to się uciszy, bo teraz tak na niego wpływają inne szczekające psy. Nie wiadomo było nic o jego przeszłości, został przywieziony przez Straż Miejską do schroniska. Obecnie jest wykastrowany. Właściwie od pierwszego dnia widać było totalne braki socjalizacyjne Bilba. O ile w domu zachowywał się spokojnie, szybko się uczył i był ciekawski, o tyle na spacerach zmieniał się nie do poznania. Szczekał na wszystko, czego się bał. Miałam kilka psów w swoim życiu, ale żaden z nich nie bał się własnego cienia- Bilbo namiętnie oszczekiwała samego siebie na chodniku czy murze na wieczornych spacerach. Na każdym spacerze coś musiało go wystraszyć- zwłaszcza foliowe siatki na zakupy, jakieś rupiecie i rowery. Za każdym razem swój strach uzewnętrzniał groźnym oszczekiwaniem , zjeżonymi włosami i podkulonym ogonem. Do tego Bilbo głośno i piskliwie oszczekiwał inne psy, zachowywał się zupełnie inaczej niż w schronisku- jakby zupełnie nie znał psiego języka ciała, nie potrafił się bawić z innymi psami, atakował je cały zjeżony, nie pozwalał się obwąchiwać tylko kłapał zębami. Z dnia na dzień tylko się pogarszało, bez względu na to ile mu zapewniałam kontaktu z innymi psami. Atakował zarówno psy jak i suki, również szczenięta. Tak samo zachowywał się wobec obcych ludzi na spacerach. Jeśli ktoś był ubrany w workowate ciuchy albo poruszał się w dziwny sposób Bilbo natychmiast przystępował do szczekania- takie odstraszanie na wszelki wypadek. Uwielbiał za to osoby przychodzące do nas w gości. Ani razu nikogo nie oszczekał, wręcz dążył do kontaktu, przynosił swoje zabawki itd. Zaczęło mnie to wszystko irytować (to jego szczekanie), więc odpaliłam Internet i zaczęłam czytać. Raz dwa trafiłam na rady dotyczące szkolenia pozytywnego, zaczęłam stosować barowanie i obecnie Bilbo nawet jak się czegoś wystraszy to obejdzie to łukiem i obwącha od drugiej strony. Nie zdarza mu się już szczekać na dziwne przedmioty. Obcych ludzi też już raczej ignoruje, chyba że ktoś go zawoła czy zagwiżdże- wówczas zaczyna szczekać. Niestety ale obce psy są dla nas nie do przeskoczenia. Udało mi się go oduczyć szczekania, uczę go ignorowania i względnie spokojnego przechodzenia obok obcych psów, ale w sytuacji, gdy ten inny pies zaczyna się rzucać czy wisi na smyczy Bilbo nie odpuszcza i również zaczyna swój koncert. Tutaj już dawno darowałam sobie smaczki i próby odwrócenia uwagi, jak wyskoczy to jest szarpnięcie i głośne "ej!". Wtedy sie uspokaja nieco (nie ryczy), ale cały nabuzowany idzie dalej, tak że własciwie można skończyć spacer bo próbuje się wyżyc na kolejnym spotkanym gdzies psie. Właściwie nie ma żadnych psich przyjaciół poza psem moich przyszłych teściów. Ale jestem w stanie to zrozumieć, nie każdy pies potrzebuje psiego towarzystwa do pełni szczęścia. Chciałabym jednak go nauczyć albo zupełnego ignorowania innych psów albo witania się z nimi i odchodzenia. Bilba bardzo drażnią psy, które chcą się z nim bawić- on bawić się nie lubi, podobnie nienawidzi gdy inny pies nachalnie próbuje go obwąchać. Pojawił się też ogromny problem z obcymi ludźmi przychodzącymi do domu. Owszem, zdarzało mu się naburczeć na facetów od gazu czy innych którzy na chwilę wchodzili do mieszkania, ale kazałam mu wtedy pójść na leżenie czy położyć się koło mnie i się uspokajał. Problem pojawił się po naszej (mojej i TŻ) dwutygodniowej nieobecności, kiedy to Bilbo został u mojego ojca. Do ojca przyszli w odwiedziny jacyś znajomi, Bilbo ponoć zaczął na kogoś szczekać, ten ktoś na niego tupnął nogą i krzyknął i efekt jest taki, że dzisiaj Bilbo nie toleruje praktycznie nikogo poza kilkunastoma osobami, które poznał na początku swojego pobytu u mnie. Niestety, ale znajomych, których kiedyś darzył taką sympatią kompletnie nie poznaje, zachowuje się jak dzikus, głośno oszczekuje, gdy wstaną od stołu czy chodzą po mieszkanie próbuje ich złapać za kostki z głośnym szczekaniem. Oczywiście przytrzymuje go gdy ktoś wstaje (waży jakieś 12 kg), słucha się jeśli chodzi o komendy (powiem „siad” to wykona, podobnie jak „na miejsce” czy inne, ale cały czas głośno szczeka, a głos ma bardzo donośny i drażniący). Goście mogą dawać mu smakołyki, ale to nie pomaga- pies ciągle jest nabuzowany i w sytuacji gdy ktoś wstanie czy głośno się zaśmieje następuje głośne szczekanie i próba zastraszenia. Odwołać można go bez problemu, wystarczy "ej!" i odskakuje na bok, merda nisko ogonem i kuli uszy, ale dalej drze się niemiłosiernie. Cięzko mi ocenić czy jest to terytorialne czy raczej lękowe. Za każdym razem gdy startował z zębami czy szczekaniem wysyłałam go na jego leżenie, oczywiście grzecznie szedł i się kładł, ale co chwilę szczekał i tak. Przestałam w sumie spraszać znajomych, wolę się z nimi spotkać gdzieś w mieście, bo ich wizyty zaczęły mnie kosztować sporo nerwów, a to też dobrze na psa nie działa. Jestem już zrozpaczona, wczoraj chapnął niegroźnie moją siostrzenicę (10lat), gdy ta wyszła z łazienki- mimo że wcześniej bez problemu dawała mu smakołyki, bawiła się z nim, on się do niej łasił. Przyznam się, że po każdej akcji miałam ochotę oddać go z powrotem do schroniska, ale tego nie zrobię, bo w końcu sama go zabrałam i muszę teraz jakoś z tym walczyć. Od września/października zaczynamy szkolenie (szkoła nie stosująca kolczatek i łańcuszków, opierająca się głównie na metodach pozytywnych) i mamy też konsultację z behawiorystą. Niestety ale do tego czasu musimy sobie jakoś poradzić. Jeśli ktoś z Was ma albo miał podobny problem z psem prosiłabym o jakieś wskazówki jak postępować żeby przypadkiem nie pogorszyć sytuacji.
×
×
  • Create New...