karolina_karolowska
Members-
Posts
81 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by karolina_karolowska
-
Ty nic nie zrobisz w tej sprawie poza zapewnieniem psu lepszej opieki (kaganiec to obowiązek, zwłaszcza w takim przypadku), ale rodzice tego chłopca mogą pozwać własciciela psa o odszkodowanie. Płacić będzie albo Twój ojciec albo babcia, to już zależy od interpretacji sądu.
-
[quote name='zmierzchnica']Moim zdaniem trafiłaś w dziesiątkę :) Średni pinczer wygląda jak mały doberman, więc ludzie się będą obawiać. To psy sportowe, długodystansowe, dużo jest osób, które uprawia z nimi dog-trekking, canicross itd. i nadają się do tego świetnie. Długie łapy, budowa typowo sportowa. Ideał. A może pinczer austriacki? Też świetne psy.[/QUOTE] O austriaka chyba ciężko w naszym kraju ;) ale z tym średniakiem super pomysł! na bank jej sie spodoba, teraz jak sobie przejrzałam zdjęcia to podpalany to taki mini dobek, w dodatku raczej nieufny wobec obcych :) znacie może jakieś warte polecenia hodowle tych psów? żeby szczeniaka kupić zrownowazonego i dobrze zsocjalizowanego :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Możesz przybliżyć trochę rasę? :) pierwszy raz o nich słyszę, a z wyglądu są cudowne :) jak z charakterem?
-
[quote name='Unbelievable']a lekki pittbul/ast ze schroniska?[/QUOTE] Koleżanka chce psa rodowodowego. Choć ja oczywiście sugerowałam adopcję, no ale jej wybór, jak chce rasowca to niech chociaz z głową wybierze :) [quote name='mańka_']Wiesz, ja ogólnie myślę, że i w tej wadze można jakiegoś sensownego psa wykombinować - tylko lekkiej budowy i z dłuższymi nogami ;-) Jakiego? Szczerze mówiąc nie mam pomysłu. Niestety po historii kolegi i beagla jestem niezbyt pozytywnie nastawiona do poważnego biegania z psem (chyba, ze to haszczak jakiś czy coś w ten deseń) - mówiąc poważne bieganie mam na myśli np. robienie co drugi dzień 15-20 km + raz w tygodniu 10km ale bardzo szybko. Skoro entel się koleżance spodobał - to może rozmiar w górę i rozważyć apka? (appenzeller). Tylko nie wiem, czy ten pies się odnajdzie w takim bieganiu - bo to jest jednak dość monotonne, a one potrzebują dużo stymulacji intelektualnej. No i to nie jest (zresztą tak jak entel) taki bardzo łatwy pies...[/QUOTE] Ona oprócz biegania sporo też spacerowała kiedyś, ale z racji tego, że towarzystwa (skończyła z petsittingiem) nie ma to się spacerowanie nudne zrobiło ;) myślę, że pewnie by sie do psa dostosowała w razie czego, albo mniejsze dystanse albo w wolniejszym tempie, względnie interwały, marszobiegi albo po prostu biegałaby rzadziej ( te 2 razy w tygodniu) a więcej spacerowała- to wszystko i tak pięknie wygląda w planach, w praktyce może sie okazać, że jednak pies wymaga wiekszej pracy i wspólne bieganie trzeba będzie odpuścić dopóki nie wyćwiczy się z nim posłuszeństwa do perfekcji. Może też sie okazać, że sie nie chce po pracy jeszcze biegać godzinę gdzies po polach i lepiej z psem pójść pospacerować, porzucac mu piłę czy pobawić się w innym sposób. Ona ma ambitne plany, a jak wszyscym wiemy życie potem je weryfikuje i nierzadko wychodzi coś innego ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='mańka_']No to niewiele wolniej, niz mój TŻ. I podtrzymuję - moim zdaniem to nie jest tempo, w jakim pies wielkości bullteriera będzie truchtał.[/QUOTE] A jaka rasę bys proponowała gdyby pominąć maksymalną wagę przez nia zaproponowaną?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='mańka_']Jak mówię - wszystko zależy od tego, jakim tempem biegnie właściciel. I nie dlatego, ze bullik to chodząca parówa, tylko dlatego, że zwyczajnie ma krótkie nóżki. Nie uwierzę, że przy każdym bullik będzie w stanie kłusować - więcej: nie przy każdym moje są w stanie kłusować. Tylko trzeba sprawę przemyśleć, żeby potem nie było problemu...[/QUOTE] Wysłałam koleżance wiadomość żeby sobie posprawdzała podane rasy, najbardziej jej się spodobał (w sensie wyglądu) entlebucher. Jeśli chodzi o tempo....ona 10 km robi w niecałą godzinę (przy czym teren jest raczej nierówny, sporo podbiegów), dla mnie biega dość szybko, ale inna sprawa, że ja pobiegam sobie raz na tydzien pół godziny i na tym koniec mojego joggingu :D [quote name='evel']Temat należałoby zgłębić wśród hodowców i posiadaczy bulików. Moja mała suka spokojnie daje radę biegać przy rowerze, tylko muszę pilnować, żeby biegła kłusem. A właśnie, może staffik? Tylko nie serdelek z płaskim dziobem, a raczej wersja "usportowiona" ;-) Z psami bywa różnie, ale konsekwentnie prowadzony od młodości SBT dałby chyba radę ze znajomymi od maluszka psami.[/QUOTE] Kolezanka myślała o amstaffie (tyle, że jakimś lżejszym, bardziej sportowym), ale uznała, że obawia się, że nie podoła jeśli chodzi o umiejętne prowadzenie tak, żeby nie było ciągłych ścięć z innymi psami. [quote name='a_niusia']co wy w ogole opowiadacie. nie wiem, jaka wizja bullterriera siedzi wam w glowie, ale to nie jest chodzaca parowa, tylko bardzo sportowy pies. mojej siory mlodsza suka odkad skonczyla rok, to regularnie biega z jej tz. bynajmniej nie jest "zabiegana" i wcale nie biegnie pelnym pedem, tylko normalnie klusuje. u mnie w rodzinie jest kilka bullterrierow i wszystkie sa mocno sportowymo zwierzetami.[/QUOTE] Nigdy nie interesowałam się bullterierami, info o tym, że te psy bez problemu moga biegać na długie dystanse mnie zaskoczyło :) pozytywnie oczywiście
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='evel']Wydaje mi się, że normalny, niezapasiony bulik, po zdrowych rodzicach spokojnie dałby radę sobie truchtać te 10km ;)[/QUOTE] Serio? :crazyeye: ja je zawsze brałam za zwierzaki raczej powolne, a już na pewno nie za biegaczy, zwłaszcza że koleżanka niezłe tempo utrzymuje (ja wymiękłam po 3 km :D) ile to człowiek może się dowiedzieć :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Hanako']myślę, że bulterier mógłby robić odpowiednie wrażenie :diabloti: w naszej kulturze jest traktowan jako pies-morderca i najczęściej ludzie schodzą mu z drogi. tylko wydaje mi się, że w przypadku takiej rasy trzeba odpowiednio psa prowadzić, żeby naprawdę nie stworzyć psiego zabijaki, a więc tu widzę spore ryzyko.[/QUOTE] Biedny bulterier, byłby wleczony przez te 10 km :D chyba że mowa o wersji mini- do plecaka, niech tylko morda wystaje i straszy, dodatkowe obciążenie na wyrobienie mięśni i kondycji :evil_lol: [quote name='cienkun']suczkę boksera. Trochę większa, ale są na ogół przyjazne, aktywne, wyglądają jak trzeba i bronić też można je nauczyć. Podobno lubią łagodne wychowanie.[/QUOTE] [quote name='omry']Dobry typ moim zdaniem, z tym, że trzeba pamiętać o płaskim pyszczku. Można poszukać jakiegoś miotu po przodkach z dłuższymi kufami :smile:[/QUOTE] O, a znacie jakieś hodowle, w których występują raczej psy o dłuższej kufie? Kolezanka mówiła też o sznaucerze (średnim), ale pogadała z kimś, kto ma sznaucera i ten ktos twierdził,że ciężko ze sznupa zrobić psa karnego, trzymającego się blisko na spacerze
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='cienkun']Kupowanie psa jako obrońcy to wbrew pozorom kiepski pomysł. Więcej z tym zachodu niż pożytku. Lepiej wystosować pozwolenie na broń i kupić pistolet. :) Poza tym pies 20 kg. jest za mały żeby skutecznie bronić. edit. skasowałem moja propozycję, bo Malinois to nie był jednak chyba najlepszy pomysł ;)[/QUOTE] To nie musi być pies obrońca, tylko pies, który w miare groźnie wygląda, bądź na pewno nie nalezy do rasy, która wylewnie wita każdego obcego ;) Jest jednak różnica gdy się biega z psem, koleżanka przez pewien czas zajmowała się petsittingiem i brała co niektóre zwierzaki za zgoda ich włascicieli na krótkie dystanse. Nagle przestała być zaczepiana, przy czym zauważyła, że gdy towarzyszy jej pies o czarnym (czy ogólnie ciemnym) umaszczeniu ludzie wręcz schodzą jej z drogi ;) [quote name='dance_macabre']Zgadzam się z cienkun, nawet jeżeli będzie to coś z instynktem obronnym to raczej nikogo nie przestraszy. A co wy na tollera albo inną rasę aktywną tylko wtedy klatka(bo przez 9h może być różnie ale jak z każdym właściwie). Toller nikogo nie przestraszy ale to rasa szczekliwa(nie że cały boży dzień ale jak coś je stresuje lub cieszy to gadają) więc spokojnie nauczyć szczekania na komendę, moja 6miesięczna stresuje się ciemnością i jak coś jej wyskoczy za rogu wtedy i obszczeka, nie było osoby która nie przystawała. One są ogólnie mniej wylewne do obcych niż lab czy golden. Fajne w szkoleniu, trzymają się człowieka, aktywne (pokocha jeziora i bajora obok) i suki do 20kg ale można wybrać te drobniejsze szczeniaki. Z psami problemu nie ma, tylko to zależy od mądrego właściciela(poza niereformowalnymi wyjątkami) bardziej niż od psa. A moja jest bardzo dominacjna jak na tollera i nie jest agresywna do innych psów tylko lubi być na górze:diabloti: JA mieszkam na 3 piętrze i nie widzę problemu tylko przez jakiś czas trzeba będzie znosić po schodach.[/QUOTE] Ok, zaproponuje jej ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
W Poznaniu w ogóle ma wrażenie, że weterynarze kase ściagają jak mogą. Tzn nie mam porównania z innymi dużymi miastami (podejrzewam że nie lepiej), ale widze ile sie płaci w mniejszych miejscowościach....za szczepienie + odrobaczenie + jakiś środek przeciwko kleszczom dla psa małej/średniej wielkości zapłaciłam w Poznaniu ponad 100 zł. Natomiast w Koszalinie za to samo wyszło ok. 50 zł... Podobnie z kastracją. Kastrowałam w mniejszej miejscowości, u weterynarza, u którego była sterylizowana suczka moich tesciów, zapłaciłam niecałe 100 zł. W Poznaniu jak sie orientowałam najtaniej było w jakiejś lecznicy, o której nie mogłam znaleźć opinii, ale był to koszt blisko 200 zł. Raz Bilbo sobie skaleczył łapę, a tu koniec miesiąca, akurat wtedy krucho z kasą, a tu jeszcze do zapłacenia miałam ratę, jakies rachunki przyszły......ale byłam przerażona na ile mnie skoszą u weterynarza..wtedy głupie 200 zł robiło dużą róznice :D Dzieki za informacje, teraz będe się w razie czego kierowac do p.Tomka :)
-
Znowu ja, tym razem mała porada dla koleżanki prowadzącej aktywny tryb życia. -bieganie 3-4 razy w tygodniu, trasa ok 10 km -niezbyt ciekawa okolica, koleżanka biega/spaceruje głównie po terenach na obrzeżach miasta, kilka razy była zaczepiana przez żulowate towarzystwo albo przez podejrzane typy- pies ma w razie czego stanąć w obronie włascicielki albo [B]co najmniej groźnie wyglądać[/B] -boskie tereny spacerowe (wiem bo byłam ;))- małe stawy, jeziorko, potok, sporo łąk, las -mieszkanie w bloku, 4 piętro, nie ma niestety windy, a schody dość strome- mieszkanie spore (80 m kw) -koleżanka póki co mieszka sama, ale za 2 lata jeśli nic nie ulegnie zmianie ma się do niej wprowadzić jej facet (równie sportowy typ, z tym, że on biega w maratonach, więc praktycznie codziennie chodzi sobie pobiegać na godzinę-dwie, chętnie by przy sobie widział psiego towarzysza) -pies musiałby sam siedzieć ok 9 godzin dziennie (praca) -ruchu miałby zapewnione tak do 4 godzin dziennie, choć wiadomo że w niektóre dni byłoby go mniej (koło 2 godzin) -intensywne weekendy- długie spacery w mieście i poza nim -pies ma być z gatunku tych trzymających się raczej blisko przewodnika, kolezanka chciałaby wyćwiczyć z nim bieganie w bliskiej odległości od niej (względnie- na komendę przy nodze, gdyby kogoś mijali) bez smyczy -raczej przyjazny w stosunku do obcych psów- kolezanka często odwiedza rodzinę (swoją i swojego faceta), obie rodziny mają po kilka psów (raczej niekonfliktowych), niezbyt by było jej na rękę "użeranie się" z psem-dominantem czy z psem, którego łatwo zepsuć jeśli chodzi o jego stosunek do obcych psów -może przejawiać nieufność względem obcych ludzi, ale stałych bywalców ma akceptować (choć wiadomo, że to zależy od socjalizacji i wychowania- jednak odpadają psy typowo stróżujące) -i teraz [B]najważniejsze- pies nie ma być za duży[/B], najlepiej czworonogi do 20 kg wagi -koleżanka ma 24 lata, jest osobą konsekwentną i cierpliwą, ma małe doświadczenie ograniczające się do mieszańców, z którymi sie wychowywała, ale z psem chce uczęszczać na szkolenie Oczywiście koleżanka bierze poprawke na to, że ze szczeniakiem inaczej by to wszystko wyglądało, wie, że z takim brzdącem trzeba często wychodzić i że brzdąc nie nadaje się do biegania na takie dystanse. Dostosuje się do psiaka, na czas jej nieobecności z uwagi na prace załatwi dla szczyla towarzystwo do wyprowadzania go co te kilka godzin ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jaką rase byście polecili? -standardowy dzień- do 6-7 godzin sam w mieszkaniu + niektóre dni krócej, czasami cały dzień ktoś w mieszkaniu (kilka dni w ciągu 2-3 tygodni) -na codzień 3-4 spacery, w tym jeden dłuższy- razem ok 3 godzin -mieszkanie w mieście, ale w miarę na przedmieściach- duże, rozległe tereny spacerowe, możliwość swobodnego pobiegania i popływania -właściciele nastawieni na pracę z psem, zabawy na spacerze- ale nie ponad normę, psi pracoholicy odpadają, nie jest też poszukiwany pies-sportowiec, bo moga nie sprostać; prowadza aktywny styl życia -są konsekwentni, cierpliwi, jasno wyznaczają granice, to nie byłby ich pierwszy pies, nie daliby sobie wejść na głowę -zwierzak małej bądź średniej wielkości (na pewno poniżej 20 kg, a wręcz im mniej tym lepiej), wygląd na dobra sprawę obojętny -charakter: przyjacielski wobec znanych mu osób, wobec obcych może być również serdeczny, ale jeśli będzie z gatunku tych nieufnych to nie szkodzi; oprócz tego ma być względnie chętny do współpracy, z góry odpadają psy typu beagle, preferowana rasa, która na spacerach trzyma sie w miarę blisko przewodnika, a przynajmniej nie ma silnie rozwiniętego instynktu, przez co miałaby skłonności do dłuższych ucieczek na spacerach -najlepiej żeby był rasy możliwe mało kłaczącej, choć nie jest to konieczne
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='agairiki']charakter psa jest w 100% zależny od właściciela[/QUOTE] Większej bzdury jeszcze nie słyszałam.
-
[quote name='PaulinaBemol']ja też nie lubiłam pudli w ogóle jakiś kokardowych i puchatych psów wolę duże typy "gladiatorów" ...ale pudle są jednak super...naprawdę mądre psy[/QUOTE] Pudle sa świetne, ja polecam :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Husky wzięty ze schroniska agresywny do małych psów
karolina_karolowska replied to a topic in Agresja
[quote name='isiak27']Twierdzisz, że psy maja lepiej w schronisku, zapraszam do Schroniska w Toruniu i zobacz w jakich warunkach żyją psy.[/QUOTE] I do Poznania, gdzie wstępu nie mają nawet wolontariusze a o wyprowadzaniu psów raczej nie ma mowy :] nie mówiąc już o tym, że najczęściej nocą rozgrywają się tragedia i nad ranem trzeba posprzątać ciała tych psów, któe zostały przez współtowarzyszy zaatakowane.- 52 replies
-
- agresywnośc
- husky
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[quote name='cerinne'] Dodam jeszcze, że Dżeki jest psem rasowym, po rodowodowych rodzicach, chodzących na wystawy i zbierających wysokie noty. Kosztował nas nie mało, tymczasem... Coraz bardziej przekonuję się co do tego, że najlepsze psy to kundle lub mieszańce jak Akira, Sonia (pies dziadka, wzięty ze schroniska) czy psy cioci od tzw "pseudohodowców", bo żaden z nich rodowodu nie ma, mimo, iż jeden to labrador, a drugi pekińczyk.[/QUOTE] Jeśli sądzisz, że najlepsze są psy ze schroniska czy kundle to zapraszam do wątku który znajduje się nieco niżej o moim psie przygarniętym ze schroniska. Wiem, że nie powinnam się mądrzyć bo sama mam problemowego psa, ale... U Was podstawowy problem polega na braku współpracy w rodzinie. Sama nie dasz sobie rady, inni muszą współpracować i najlepiej jednak skontaktować się z dobrym specjalistą, który Was odwiedzi i doradzi co można zrobić, żeby psa nie stresowały te wszystkie straszne przedmioty, trzeba go na nie odwrażliwić, ale jeśli przez 7 lat był straszony ( w jego przekonaniu) miotłami, kapciami i innymi tworami to nie oczekiwałabym niesamowitych efektów po miesiącu ćwiczeń, potrzebna będzie masa cierpliwości. Co do psów reszty rodziny- jest masa zwierząt bezproblemowych, podejrzewam, że Twojej cioci, babci czy dziadkowi nie trafił się jeszcze "ten" pie, który stanowi niezłą zagwózdkę. Wy mieliście psa od szczeniaka, nie socjalizowaliście go, gdy pokazywał lęk był karany, nie miał w Was wsparcia. nic dziwnego, że jest taki jest, ale dużą ilością pracy i cierpliwości można osiągnąć sukces ;) nie poddawaj się. Rodowód wcale nie jest gwarancją dobrego charakteru, rodowód to jedynie gwarancja pochodzenia. Nawet najfajniejszego, stabilnie psychicznego szczeniora po świetnych rodzicach można zepsuć. I jeszcze jedno- pies nie jest fałszywy. To że merda ogonem i się przymila nie oznacza, że można go głaskać. Może przy okazji wysyłać inne sygnały, często niedostrzegalne dla laika i nawet trudne do wychwycenia przez psiego speca, którymi ostrzega "jak mnie tkniesz to oberwiesz". Bardzo możliwe, że Twoi rodzice karząc go spowodowali, że pies od razu przystępuje do ataku bez wysyłania ostrzeżenia, jak to zwykle ma miejsce. Nie pozwalajcie obcym osobom go dotykać, skoro pokazuje, że on wcale tego nie chce. Mój Bilbo (schroniskowiec) ma podobnie- niby wyluzowany, chodzi, zaczyna się przymilać, merda ogonem, a jak ktoś wyciągnie do niego rękę to pokazuje zęby i warczy.
-
[quote name='evel']Ja to stosowałam z powodzeniem u psa agresywno-lękliwego.[/QUOTE] U mnie pomogło przy szczekaniu na inne psy. Znalazłam dobre miejsce, w pewnym odosobnieniu, kawałek od ścieżki, która często chodzili ludzie z psami. Gdy pojawiał sie w zasiegu wzroku Bilba inny czworonóg to zanim zdążył on otworzyć pasze wciskałam w niego żarcie (w domu w ogóle karmy nie dostawał- wszystko na spacerach), gdy pies znikał ja kończyłam dawać jeść. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Do tego w sytuacji, gdy wydarł się na innego psa robiłam "w tył zwrot" ciągnąc go za sobą dopóki nie dołączył do mnie. Wówczas kazałam mu wykonać jakąs komendę, chwaliłam o i szliśmy dalej. Barowanie pomogło też zwalczyć lęk przed autobusami i tramwajami na tej samej zasadzie- po prostu siedziałam z nim na przystanku i gdy podjeżdzał autobus dostawał jedzenie, gdy odjeżdzał był stop podawania jedzenia
-
Psa należy zabrać w momencie gdy próbuje wskakiwać na innego psa. Nie możecie doprowadzać do takiej sytuacji, w której pies zajęty zabawą ma was w swoich 4 literach. Choćby nie wiem jak świetnie się bawił, to Wy macie być dla niego najfajniejszą rzeczą na spacerze. Po prostu- wskakujesz na innego psa->koniec zabawy. Idealnie by było gdybyście byli w stanie wyłapać moment w którym pies zaczyna za bardzo się nakręcać, odwołać go, odejść na jkaaś odległość, kazac mu sie położyć/siąść, poczekać aż się uspokoi i ponownie pozwolić na zabawę. Kopulowanie raczej nie jest moim zdaniem związane tutaj z zachowaniem o charakterze dominacyjnym, pies po prostu nie wie jak wyładować nadmiar emocji, zabawa za bardzo go podkręca, jest sfrustrowany. Ale mogę się mylić, nie widziałam go na żywo.
-
Husky wzięty ze schroniska agresywny do małych psów
karolina_karolowska replied to a topic in Agresja
[quote name='Oliwka2306'] Niektóre zwierzęta żyją w jeszcze gorszych warunkach niż Czarek ( choc ja nie sądzę by miał on fatalne warunki do życia, ale dobra ) więc nie pojmuje Twego smutku czy złości. Moi dziadkowie nie brali psa na pokaz, dla szpanu czy coś - wzieli go by poczuł wreszcie po tym roku spędzonym w schronisku co to miłośc. Z Pani wypowiedzi zrozumiałam, że lepiej było by oddac Czarka do schroniska gdzie będzie dostawał jedną porcje jedzenia dziennie, brak ruchu, brak pielęgnowania a przede wszystkim brak miłości - gratuluje podejścia do sprawy. Widzę, iż niepotrzebnie zadawałam takie pytanie sama krytyka może dlatego, że mam tylko 12 lat.[/QUOTE] Nie beirz bardzo do siebie krytycznych wypowiedzi ;) akurat ja uważam, że Wasz pies ma lepiej niż w schronisku. Nie musi walczyć o michę, nie musi ciągle być przeciągany po boksie przez inne psy, ma zapewniony jakiś ruch, ma swojego człowieka, ktoś go karmi. Oczywiście osoby, które swoim psom poświęcają znacznie więcej czasu mogą być oburzone i będą miały rację, że husky to pies pracujący, potrzebuje na prawdę dużo ruchu (codziennie!), kontaktu z człowiekiem itd. Lepiej byłoby zaoferować te warunki jakiemuś małemu/średniemu pociesznemu kundelkowi, najlepiej w sile wieku, który do szczęścia potrzebuje tylko miziania, pełnej michy i krótkich spacerków. Husky to jednak wulkan energii, zwłaszcza młody husky, w dodatku po przejściach. Czy ta działka jest gdzies za miastem? Istnieje możliwość wyjścia z psem na łąkę/do lasu? Warto zainwestować w długa linkę (20 metrów), odcinek do łąki pokonywać na smyczy, potem psa przepinać na linke i puszczac luzem, bo linke zawsze w razie czego można przydepnąć. To dobry sposób by zacząć naukę przywoływania. Są psy, którym do szczęścia nie są potrzebne sztuczki i komendy, są psy, dla których najlepszym sposobem na rozładowanie frustracji i wyciszenie sie jest np. aportowania, czy kopanie dziur. Jeszcze inne lubią prace węchową. Podejrzewam, że Twój pies, jako pies ze schroniska pochłania wszystko co względnie jadalne. Warto to wykorzystać na spacerach, wziąc jakies wyjątkowo śmierdzące psie chrupki, psiaka na chwile przywiązac do drzewa, pochodzic i porozrzucać smakołyki w różnych odległościach a potem z psem powoli chodzić, nakierowując go na szukanie przysmaków wydając komendę "szukaj" i chwaląc gdy piesek znajdzie jedzenie. Raz dwa załapie. Moja śp.suka, mieszaniec husky była na prawdę nakręcona na pracę węchową, nic innego tak jej nie pochłaniało jak to. To, że Czarek to pies Północy nie oznacza, że będzie szczęśliwy biegając przy nodze czy przy rowerze, są też inne sposoby wymęczenia psa, trzeba tylko najpierw odkryć co pasjonuje Twojego. Gdy już wyrobicie sobie więź łatwiej będzie ogarnąć problem małych psów. Póki co nie ryzykowałabym bezpośrednich spotkan, co najwyżej kaganiec, krótka smycz i przejście an teren, gdzie raczej się takich maluchów nie spotka- tam pies niech biega na lince choćby przez 2 godziny ;)- 52 replies
-
- agresywnośc
- husky
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[quote name='evel']To dobry znak, szuka kontaktu, czeka na decyzję przewodnika :) Ja bym próbowała dać jakąś komendę, np. równaj i przechodzić obok tego innego psa, po czym naprawdę wylewnie nagrodzić Bilba. Z początku dla ułatwienia możecie inne psy mijać w zwiększonej niż "normalna" odległości, łukiem. Miałam podobne problemy ze swoją suką schroniskową. Stosowałam m.in. barowanie podczas mijania innych psów, pomogło. Trzymam za Was kciuki :)[/QUOTE] Bardzo dziekuję za radę :) Bilbo na razie stał się dość przyjemnym psem na spacerach, ładnie sobie chodzi, zaczepia niektórych ludzi merdając ogonem, pozostałych ignoruje i nie wiem czy to kwestia upału czy nie podmienili mi psa podczas mojej nieobecności :D W domu dalej to samo- każda nowa osoba jest solidnie oszczekiwana, ale od kiedy pozostali członkowie rodziny przestali na niego naciskac i mówią gościom, że psa należy zostawić w spokoju nawet gdy podchodzi i obwąchuje gościa Bilbo przestał pokazywać zębiska, warczeć i łapać za kostki. Wiem, że dość mało czasu minęło, bardzo mnie to dziwi że tak szybko zmienił swoje zachowanie, może to rzeczywiście ten upał, przez który nic mu się nie chce...
-
mój pies gryzie mnie (maltańczyk) co zrobić
karolina_karolowska replied to mala884's topic in Agresja
[quote name='yamayka']Mam nadzieję, ze ten post to prowokacja.[/QUOTE] Ja bym się nie zdziwiła, gdyby to była prawda. Moja kuzynka ostatnio uśpiła swojego 3-letniego jamnika, bo nie mogła nad nim zapanować, pies kompletnie sterroryzował rodzinę, a ona nie chciała w ogóle słyszeć o behawioryście czy szkoleniu. Oczywiście już się pojawił nowy piesek w domu, co by dzieci nie były smutne, że tamtego nie ma. Mała słodka biała kuleczka, oby się okazała psem niekłopotliwym, bo tez wyląduje albo w schronie albo w ziemi. U mojego narzeczonego, na wsi, też jest dziwny zwyczaj oddawania psów problemowych, a raczej takich, które sprytem przebiły ich włascicieli bądź z frustracji i braku wychowania i zasad zaczynają gryźc własnego pana czy panią. Tym ludziom nie przemówisz do rozsądku, dla nich pies, który ugryzł ręke, która go karmi nadaje się do piachu/do kojca gdzieś na jakąś budowę. Strach pomyśleć ile zwierząt przez to cierpi. -
[quote name='Beatrx']o widzisz. ignorowanie psa pomaga, pies sam decyduje o kontakcie i czuje się pewniej jak nikt do niego łap nie wyciąga. z rodziną sobie poradziłaś to i z psem dasz radę:eviltong:[/QUOTE] Ten pies to dla mnie jedna wielka zagadka, teraz znowu zachowuje się prawie idealnie (czyli olewczo) jeśli chodzi o obce psy, z tym, że wprowadziłam kompletnie banalną rzecz, o której wcześniej nie pomyślałam- jak leci w naszą stronę jakis nabuzowany pies a własiciela ani widu ani słychu, bądź jak to zwykle jest w takich sytuacjach- psa odwołac nie potrafi, to staje tak, żeby zawsze być pomiędzy nim a Bilbem i odchodzimy, w ostateczności zarzucam sobie mojego kundla na plecy (Bogu dzięki że to tylko 10 kg wagi) i odchodzimy na określoną odległość po czym znowu stawiam go na jego czterech łapach. Dopiero zauważyłam jak często na mnie zerka na spacerze, zwłaszcza, gdy widzi innego psa. Co robic w takiej sytuacji? Bo on wyraźnie oczekuje na moją decyzję. Po prostu zignorowac tego obcego psa i przejśc koło niego, po czym pochwalić Bilba czy może rzucić mojemu do wykonania jakąś komendę gdy spojrzy sie na innego psa i od razu na mnie i dopiero potem minąć obcego?
-
Udało się ich przekonać żeby pies na wszelki wypadek chodził w kagańcu. Póki co jest jakiś mały postęp, Bilbo przestał atakować gości bo jasno postawiłam sprawę- albo mówią ludziom, że psa dotykać nie można, patrzeć się na niego też nie i w ogóle należy traktować go jak powietrze, albo ja jeszcze dzisiaj wracam do drugiego mieszkania, bo psują całą moją pracę a sami widzą, że pies się robi agresywny co raz bardziej. Po ciężkiej dyskusji wymogłam na nich uświadamianie gościom, że Bilbo to nie pocieszny psiak do miziania, ale pies zestresowany,który może ugryźć. Póki co to działa, wczoraj znowu była u nas sąsiadka, tym razem psa ignorowała, nie wyciągała do niego rąk (ostatnio gdy wyciągnęła rękę i zaczęła cmokać Bilbo pokazał jej całe uzębienie i głośno warczał) i Bilbo ograniczł się jedynie do pomruków niezadowolenia, ale...położył się na dywanie w pewnej odległości od niej, przewrócił na bok i drzemał. Gdy wstała on również wstał i patrzył jak wychodzi bez żadnych wybuchów złości. Być może przyzwyczaił się do jej obecności, bo jednak przez ostatni tydzien przychodziła praktycznie codziennie.
-
[quote name='Beatrx']niech będzie siłą sprawczą samych dobrych rzeczy spotykających psa. sam niech nie leci i się do psa nie pcha tylko zwierzątko ignoruje, a jak piesek zdecyduje się do niego podejść to niech mu da żarełko. musi je wcześniej trzymać w ręku, najlepiej żeby to ładnie pachniało i było np. parówką albo kawałkiem pasztetu. czuły nos pieska od razu mu podpowie, gdzie znajduje się dobre i tam pieska popchnie. po jakimś czasie, jak juz piesek będzie do niego bez problemu podchodził to chłopak może z nim nawiązać kontakt, ale też ostrożnie, nic na siłę, musi wyczuć na co pies pozwala i wycofać się wcześniej, zanim psiak odczuje dyskomfort. jeszcze później, jak będzie między nimi okej to chłopak moze się zacząć bawić z psiakiem, tylko tu też cały czas miej nad tym kontrolę żeby dzieciak absolutnie niczym psa nie zniechęcił. w ten sposób powstanie psu skojarzenie dzieciak = coś fajnego i w późniejszych kontaktach z dzieciakami zwierzątko nie zostanie postawione przed nową sytuacją. i tutaj bardzo ważne jest też to, żebyś Ty równolegle z psem ćwiczyła i bawiła się. dzieciak ma być fajny, atrakcyjny, ale to Ty masz być najlepsza i najatrakcyjniejsza. ćwicz posłuszeństwo: siad/waruj/stój na komendę jak pies jest przy Tobie albo z odległości, chodzenie przy nodze, szukanie przedmiotów, aportowanie. mozesz też zrobić parę przeszkód na podwórku i poskakać z psem. ogólnie jak cokolwiek robicie razem to tworzycie między sobą więź. i dzięki temu pies Ci zaczyna ufać, skupia się na Tobie i o wiele łatwiej jest rozpracować wtedy sytuację stresową. [/quote] Bardzo dziękuję za naprowadzenie, na pewno to wykorzystamy, bo chłopaka znam i przydatny może być bardzo :) nie wiem tylko czy nie zapoznać ich na spacerze, a na czas rozpakowywania się itd odizolować go. Bilbo jednak o wiele szybciej przekonuje się do osób, z którymi styka się na spacerach (jeśli go ignorują). Po kilkudziesięciu minutach sam podchodzi merdając ogonem jeśli oczywiście "straszny obcy" nie wywiera na niego presji, nigdy nie sprawdzałam jak to by wyglądało gdyby potem pójść z gościem do domu. [quote]yyy... a oni to tak się dobrze czują? mają agresywnego psa i nawet go w pokoju nie zamkną jak ktoś przychodzi? takie utrwalanie negatywnego zachowania przesunie Ci pracę o jakieś 5 lat. poważnie. to, ze pies mógł ugryźć to dla niego nagroda i coraz bardziej zwiększa się prawdopodobieństwo, ze przy następnym gościu znowu ugryzie. oby to tylko nie było malutkie dziecko, któremu nawet mały piesek może zrobić poważną krzywdę... a nie myślałaś o kennel klatce? tylko czy by go nie wypuścili pod Twoją nieobecność:/[/QUOTE] Wiadomo jak to jest w typowej wiejskiej rodzinie, dla której pies to pies, czyli ma się słuchac, a jak nie to w tyłek. Jak się nie słucha dalej to się psa na łańcuch daje albo do kojca, a jak to nie pomaga to psa sie pozbywa gdzieś "do pilnowania" bo głupi. Dobrze, że nikt na niego ręki nie podnosi, bo bym spakowała sie jeszcze dzisiaj. Ja go nawet na czas mojej nieobecności na wszelki wypadek zostawiałam w kagańcu i na długiej lince w ogrodzie. Wracałam to pies mnie witał bez kagańca i bez linki, bo "leżał taki smutny, niech pobiega". Im to nie przeszkadza, tłumacze, że to go tylko utwierdza w przekonaniu, że takie zachowanie się opłaca, zwłaszcza, że ataki następują pod koniec wizyty (dziabnie->gość chwilę potem odchodzi) i obawiam się, że niedługo zacznie kombinować "skoro jak chapnę i gość odchodzi to zamiast chapać gdy ktoś wstaje od stołu najlepiej zaatakować zaraz po przyjściu". No ale nie dociera, ciągle tylko słyszę "ale durny pies", "skąd ty go wzięłaś", czy ironiczne "szkoleniowiec to z ciebie wyborowy". Jakbym rozmawiała z osobami z innej planety. Ale będę męczyć dalej, niech chociaż w kagańcu biega, bo nie chcę żeby komuś coś się stało. Miałam kilka psów w życiu, kochane psie ideały, bez większych problemów wychowywane i teraz pięknie dostałam przynajmniej po głowie, troche pokory mnie to nauczyło.
-
[quote name='Beatrx']jak ten dzieciak jest w miarę ogarnięty i rozumny to możesz go wykorzystać i pracować razem z nim i psem. ale jak masz jakiekolwiek wątpliwości co do niego to lepiej nie zostawiaj ich sam na sam, żeby małolat nie pogorszył sytuacji.[/quote] W jaki sposób go wykorzystać? [quote]ONków dużo psów nie lubi z tego co zauważyłam. tylko nie wiem, czy te co to się na nas rzucają jedynie ONków nie lubią czy i innych ras;) może w grupie szkoleniowej będziesz miała ONkowatego, to okazja będzie do przećwiczenia. a stan spokoju na spacerach musicie osiągnąć i uda się wam to ciężką pracą. może nie stworzysz serdecznego psa, który z radością wita każdego napotkanego pieseczka czy gościa, ale wypracujesz olewanie ich na spacerach czy w domu, a to już będzie olbrzymi sukces.[/QUOTE] Olewanie wydaje mi się póki co wypracowane, wystarczyło mu dobitnie przypomnieć czego się kiedyś nauczył. Bilbo patrzy spod byka na innego nabuzowanego psa, ale następnie kieruje wzrok na mnie, dostaje do wykonania komendę siad po czym jest gorąco chwalony, tak pracowaliśmy na początku i wtedy były efekty. W mieście niestety dalej bywają problemy. Nie wiem już jak reagować w stosunku do gości, bo niestety ale reszta rodziny nie współpracuje. Wolą stwierdzić "co za głupi pies" bez wchodzenia w głębię problemu. Prosiłam żeby brać go na smycz/izolować gdy ktoś przychodzi, ale jak grochem o ścianę, dzisiaj złapał za kostkę sąsiadkę. Zero śladu, typowy straszak, ale oczywiście takie sytuacje nie mogą mieć miejsca. Prosiłam żeby chodził jedynie w kagańcu to i tak zdejmowali gdy mnie nie było z racji pracy. No bo "pies się przecież męczy". Boję się, że wszystko niepotrzebnie zaostrzą. Ale będę tłuc dalej do tych opornych głów. [quote name='egradska']miałam podobny problem, a nawet większy, bo pies większy i silniejszy. Gdybym kontynuowała szkolenie metodami pozytywnymi ( kliku kliku i smakołyk dla wierzgającego psa, by odwrócić jego uwagę, bron boże kolczatka itp) pies najpewniej byłby pod ziemią a ja w wariatkowie. Dobry trener to podstawa, do poczytania książki p. Mrzewińskiej, dużo cierpliwości, konsekwencja w działaniu, i efekty muszą przyjść[/QUOTE] Mrzewińską pochłaniam, konsekwencji masa, z cierpliwością gorzej. Jak sobie poradziliście? Jak wyglądała Wasza praca nad jego zachowaniem?