O Mamo! O Mateczko! Próbowaliśmy w końcu te wędlinki. O jejuniu!!!!! Pół podłogi zaplułem....Pachnące, delikatne, takie w sam raz.
Siedzieliśmy sobie w kuchni, pańcio, dzieciaki no i my. Pańcio kroił a my jedliśmy. Och, ach, o jejku!
Pańcia robiła w tym czasie kaczkę na obiad ale jakoś się nią nie interesowaliśmy. Wcale a wcale. Do momentu aż pańcia powiedziała, że jak zjemy wszystko teraz to w święta będzie chleb z dżemem. No i wtedy pańcio zabrał te szyneczki a ja zacząłem pilnować kaczki :evil_lol:.