-
Posts
1428 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Leokadia
-
Takie wariacje na temat pogody na każdym kroku możemy znaleźć, koniec świata coraz bliżej, chociaż jeden dopiero co przeżyliśmy:p
-
W zeszłym roku, albo 2 lata temu to jak dziś pamiętam, że chyba 3 maja śnieg spadł, módlmy się, żeby ten scenariusz się w tym roku nie spełnił.
-
W sumie to od początku zapowiadali, że zima jeszcze powróci, ale tak podświadomie nie chciałam w to wierzyć. Niby z jednej strony to całe ocieplenie klimatu, ale zima sroga była w tym roku.
-
Jak ci się udało utrzymać jamniorowi zimą taką figurę? Ja pomimo, że daje swojemu tylko samo żarcia i tyle samo spacerujemy to i tak się mu utyło dość sporo (w sumie nie tylko jemu:evil_lol:)
-
Musi być bardzo źle, że wy, zimolubne dziewczyny już narzekacie na śnieg, to nie trzeba sobie wyobrażać jakie musiało być moje przerażenie jak rano wyjrzałam przez okno.
-
Ogólnie to bardziej interesowałby mnie jakiś klub tak bardziej na miejscu, chociaż nie wykluczam jazdy na zawody, żeby sobie popatrzeć, bo bez ćwiczeń to ogólnie ciężko byłoby startować' a i nie wiem czy mnie z moim niogarniętym kundlem wpuszczą. Moi rodziciele niestety nie bardzo rozumieją te moje zainteresowanie psami, a więc raczej nie byłoby mowy bym ich wyciągała na drugi konic Polski na psie zawody.
-
Ej tam wymagania jakieś muszą być, trzeba sobie stawiać cele, niż później żałować, że się czegoś nie spróbowało. A tak kiedyś wspominałaś o coursingu, będziesz coś z młodym próbować? Jak pisałam to mój ulubiony sport i patrzeć na psy w biegu uwielbiam. Sama pewnie bym coś w tym celu robiła, bo mój pies do tego predyspozyjce jakieś tam ma, ale u mnie nic się ciekawego nie znajdzie do ćwieczenia.
-
Nie narzekaj na niezależność swojego psa, bo naprawdę zapraszam do nas i w tym przypadku byłabyś totalnie załamana, ponieważ mój pies nie chce robić ze mną konkretnie NIC. Nie da rady go niczym zainteresować, więc ciesz się tym co masz, ale to może wina, że tak to postrzegam, bo wychowywałam się wśród owczarków mega wpatrzonych w człowieka i jest mi niesamowicie ciężko przestawić się na takie COŚ.
-
Gadałam dzisiaj z mamą i stwierdziła, że lepszym pomysłem będzie gekon czy ogólnie jakiś gad. Dodatkowym plusem jest, że kolega mojego taty ma wolne akwarium do oddania, ale że jest z dość dalekiej części Polski to będę je mogła odebrać dopiero na przełomie maja/czerwca jak przyjedzie do Wrocławia, gdzie mam znacznie bliżej. Przynajmniej zdążę się upewnić jaką jaszczure dokładnie chcem i przede wszystkim uzbierać trochę kas na jej zakup. Także skoro już mam pozwolenie chyba zdecyduję się na gada.
-
Chodzi też o to, że szybciej by dopadł gryzonia poruszającego się tylko po podłodze niż ptaka, który by w razie czego się poderwał i odleciał. Chociaż w sumie jakbym duży nacisk kładła na to, żeby Leon nie polował na zwierzaka to może by jakoś razem żyli, oczywiście tylko pod moim nadzorem, bo w sumie już w takich sprawach przestałam mojemu psu ufać. Dziękuję za stronkę;)
-
A wiesz, że nawet nie pomyślałam? Z pewnością utrudniłoby to psu pożarcie zwierzaka jak by sobie latał. Miałam kiedyś kanarki, śmiecą niesamowicie, ale papugę którą przygarnęła moja babcia dość dobrze wspominam. Nie wiem czy zwierzaka wezmę teraz, za kilka miesięcy najprawdopodobniej szykuje nam się przeprowadzka z bloku do domu z ogrodem i jak już się zdecyduje to wtedy gdy będę miała więcej miejsca, bo pewnie przeniosę się do większego pokoju i nie będę go musiała z nikim dzielić, więc ptaszysko też mogłoby być dobrym pomysłem.:lol:
-
Mam to samo, ale tak sobię myślę czy jakbym mu tak solidnie zabroniła to by w mojej obecności nie zjadł gryzonia, beze mnie nawet nie mam co pomarzyć.
-
Ja to bym mogła miec takiego włochacza, na wycieczce szkolnej nam kiedyś do rąk dawali i od tej pory je jakoś polubiłam:loveu:
-
haha za wcześnie pochwaliłam, bo teraz to ciągle leje, więc wykrakałam:evil_lol: Chodzi o szynszyla, nie? Czemu takie kłopotliwe? Kupe lat temu moja koleżanka miała i nie zauważylam, żeby sprawiało jakieś problemy, ale wiadomo to nie to samo co mieć własne. I tak zastanawiam się nad tym gekonem, myślę, że pasowałby do mnie, nawet lubię jaszczury.
-
Zdecydowanie za szybko...
-
Co wy gadacie, już kleszcze? To jakis koszmar, żeby już psa kropić i ogólnie kombinować z ochroną..
-
A jeśli chodzi o lampy, pomijając jakie to maja byc czy to tak bardzo drogie? Skłaniam sie coraz bardziej ku gekonowi... Chomiczki miałam, podziękuję, wychowałam juz wiele gryzoni, ale chomiki to moja zmora, żadne nie wytrzymały dłużej niż 3 miechy, nawet to mi się zdarzyło mieć parke braci, gdzie jeden drugiemu głowę odgryzł...
-
Matula moja boi się pająków, u mnie by nawet przeszło, ale to nie ode mnie zależy. A jeśli chodzi o jakieś gady, to ja panicznie boję się węży. Myślałam o jakiejś jaszczurce, ale nie wiem czy jest jakaś, która nie potrzebuje lampy, a i to chyba drogie jest. Kurczę mam wątpliwości, bo wszystko ma swoje minusy, gryzonie ''śmierdzą'', gady drogie w utrzymaniu, pająków sie mama boi. Jest jakaś grupa hodowalanych zwierzątek, o której nie mówliśmy? No oprócz rybek, bo tego nie chcem..
-
[quote name='marta.k9080']:razz::razz: hej hej(jeżeli to do mnie)[/QUOTE] Odpowiedziane z lekkim opóźnieniem, ale uznajemy ci:evil_lol: UUhuuhu WIOSNA!!!! Całe dnie spędzamy teraz praktycznie w plenerze, codziennie budzi nas niesamowite słońce, aż żyć się chce! A co do zwierzaków, to czy zna ktoś jakies nieduże żyjątko, które intensywnie nie ''śmierdzi''? Postawiono mi taki warunek jeśli chcem powiększyć stado. I uprzedzam, żadne koty czy psy, ot jakieś maleństwo które da sie pogłaskać (bo rybke już mamy). A gdzie mam pisać jak wy tu pewnie wiecie najlepiej, bo co poniektórzy mieli bądź maja więcej zwierzaków ode mnie? Może ktoś na coś wpadnie...
-
Hej siostro:evil_lol:
-
Ja, że też ciepłolubna jestem chciałabym wyjechać gdzieś, gdzie cały rok slońce świeci. Więc pewnie Polska odpadnie, jeśliby się moje marzenie spelniło, z chęcią pojechałabym do Brazylii czy Argentyny, ogólnie kręcą mnie latynoskie klimaty. Sama mieszkam na wsi, ale moje osiedle jest akurat położone przy bardzo ruchliwej drodze, bo mieszkam przy terenie granicznym. I chociaż zaraz mam las to w przypadku mojego psa dochodzi ryzyko, że zachce mu się wycieczek i mi pod auto wpadnie. I ogólnie jak na tak małą wieś za dużo tu u mnie ludzi, większość to ludzie starszego pokolenia, źle mi się z takimi rozmawia choćby przez tą różnicę wiekową, i też myślenie inne niż moje jeśli chodzi o większośc spraw. Stąd też taki mam odrzut od większości ludzi, bo się nie potrafię dogadać z wieloma, czasem i rówieśnikami, najpewniej sie czuję z psem w lesie, bez żadnych ograniczeń. Nie myślcie też, że jestem jakiemś aspołecznym przypadkiem, wybieram tylko to z czym się bardziej komfortowo czuję.
-
A ja tu teraz dopiero wlazłam i doczytałam, że maluchy będą! Gratulacje!
- 405 replies
-
- berneńczyk
- berneński
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Dla mnie w ogóle byłoby rajem mieszkać z dala od większości ludzi, są tacy, z którymi spędzanie czasu jest mega fajne, ale niestety z większością nie jest tak dobrze, na sam widok mnie odrzuca, głównie sa to durni filozofowie co wszystko wiedzą lepiej i wpieraja mi swoje zdanie na siłę. Dlatego potrafiłabym zrezygnować z życia wśród ludzi i zamieszkania gdzieś na pustkowiu, gdzie miałabym święty spokój.
-
Wiesz z racji tego, że moja menda uwielbiam owczarki mogłabyś wyjątkowo zostać moja sąsiadką:lol:
-
[quote name='YxNinaxY']ja też wazę trochę ponad 50 no dobra może 54 i mam 163 cm a radzę sobie z ciągnącym jak debil Sanhezem i równie durnym HUnterem na jednej smyczy :loveu: Oczywiście jak Hunter ma kolce idzie się zdecydowanie lepiej niż jak ich nie ma :P Sądzę, że gdyby tak nie miał kolczatki i zechciałby za kimś/czymś polecieć i gdyby Sanhez mu pomógł to leciałabym za nimi :D Jakbym miała tylko jednego psa na smyczy to czuję że nawet przy ekstremalnym ciągnięciu byłabym w stanie nad nim zapanować.. Moje mięśnie niedługo będą większe od mięśni mego chłopa:evil_lol: trening czyni MISZCZA ;) aa i dodam że Sanhez waży nieco ponad 30 kg a Hunterek nieco ponad 45 ;P[/QUOTE] Kurcze dziewczyno jak bym już w kawałkach była przy takich psach. Kilka razy mialam labka znajomych na smyczy (fakt trochę przerośnięty, przy 65 cm ponad 40 kilo wagi) to za pierwszym razem biorę go na lajcie jak Leona a ten mi sru za swoim panem do sklepu przez pół osiedla, nie mogłam się zatrzymać. Pewnie gdybym sie wprawiła to poszło by lepiej, ale tak bez przygotowania i z jeszcze z taką parką bym życie straciła, serio:lol: A co do psów nie lubiących innych mam mieszane uczucia, bo z jednej strony miałabym ochotę puścić swojego, żeby dał nauczkę podbiegaczom i ich właścicielom, a z drugiej strony to ryzyko, cienka granica do rozbudzenia bestii jak już poczuje, że może użyć zębów, a w przypadku molosów czy TTB to niebezpieczna broń. I dlatego moim marzeniem jest zamieszkanie na totalnym odludziu, jak te prerie w Ameryce, sfora psów, życie bez bandy idiotów, tylko ja i moje psy, żadnych smyczy, pełen luz. A co do nas to zaopatrzyłam się w końcu w linkę, na razie 5 m, żeby się wprawić z chodzeniem z tym. Przyczepiam sobie do spodni, i łazimy bez stresu, że Leon pójdzie w długą.