-
Posts
1071 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Aśka Belkowska
-
O matko o córko, jaka ona wymęczona. Jest matowa, bo skóra nie oddychała pod tymi kołtunami. Fidel długo odbudowywał włos. Tak naprawdę pomogły mu żółtka. Zdrówka życzę. Zapalenie oskrzeli nic przyjemnego.
-
Dziewczynka przebywa w tej chwili w gabinecie wet po sterylce. Podobno jest młoda sunią, roczną?, bardzo miłą i ciekawą świata. Została wyrzucona z samochodu, facet który to widział zabrał ją do siebie, żeby jej samochody nie potrąciły. Sam ma trzy psy więc zgłosił ją do przytuliska i przetrzymał do sterylki. Prawdopodobnie poejdziemy jutro lub w niedzielę, wtedy dopiero ją zobaczę i się okaże czy psy się zaakceptują. Nie wiem czy robię dobrze. Fidel jest łagodnym psem, zupełnie bezproblemowym dla nas, z wyjątkiem strachu wobec obcych. Mam nadzieję, że obecność drugiego psa bez zahamowań wobec ludzkiego świata doda mu trochę śmiałości. A przede wszystkim "odpępni" go od nas. Jesteśmy całym światem dla niego, a to też nie jest dobre.
-
-
Przypuszczam, że dziewczynka szybko znajdzie domek. Wszystkie, które wpadają mi w oko znajduja sie na Śląsku, Dafi też do Was pojechała, bo mój mąż był taki .... rozsądny. W niedzielę jedziemy z Fidkiem do ewentualnej psiapsiółki aż pod Opoczno.
-
Ciekawe jak wygląda doprowadzona do ładu, bo zdjęcia ze schronu to horror. Dobrze, że rana wygojona pomimo brudu.
-
Gdzie jest ta mała?
-
Pokazałam mężowi wątek. Oczywiście jemu też się sunia podoba, ale, zawsze jest jakies ale. "Ale" stanowi odległość pomiędzy Gorzowem a Lublinem, Duża przeszkoda w zapoznaniu psów. Będę szukała dalej, może coś bliżej Warszawy, chyba że się Warszawa rozrośnie aż do morza. ;) Tak czy inaczej wątek będę podglądała, chociaż domyślam się, że sunia szybko znajdzie DT. Interwencję w Oleśnicy widzieliśmy, ledwo zamknęliśmy link w necie - w tym momencie rozpoczął się materiał w TVN 24. I dobrze niech ludzie widzą to draństwo.
-
Trafiłam całkiem przypadkiem. O tym furminatorze też pomyślałam. Swojego Fidelka też nim wyczesuję, mimo że ma pudelkowe włoski. W każdym razie efekt jest widoczny. Sunia śliczna, bardzo żywiołowa? Szukam wciąż dla Fidka towarzystwa, z Poker chyba się spotkałyśmy na wątku Dafi. Mnie niestety wciąz "uciekają" kudłaczki do adopcji, bo zima przeszkadza w dalszych podróżach, a mąż łaskawca wyraził zgodę na adopcję pod warunkiem, że znowu będzie włochacz. ;) Zapisuję sobie wątek.
-
Nie jest źle, nie jest źle. Kładzie się swobodnie na boku, interesuje się smaczkami. Sam podchodzi na powitanie. Fidel dopiero teraz zachowuje się "normalnie", a już tyle czasu minęło. Na wylewność czekaliśmy 3-4 lata, wcześniej kochał nas ale bez przesady. ;) Natomiast z adopcją Moriska moze być problem, bo dom musi być świadomy ograniczeń, tym bardziej, że Moris jak sierota może na początku cofnąć się w socjalizacji. Wczoraj była u nas siostra mojego męża. Patrzyłam na nią jak zaczepiała Fidka i tak sobie myślałam, że miał 200% szczęścia trafiając na nas, pełnych zrozumienia i spokoju wobec jego lęków. U niej w domu byłby bardzo sfrustrowany. A najfajniejsze było jej zaskoczenie, że nie protestowaliśmy gdy przymierzał się wskoczyć na kanapę. Mój mąż całkiem rozsądnie powiedział: "przecież to jego miejsce". :)) Życzę Moriskowi domu psolubnego.
-
Morisek ma takie same zachowania jak Fidel. Wiosenko dla niego wszystko będzie nowe. Uważaj na niego szczególnie i oczy miej dookoła głowy. Będziecie dla niego przewodnikami, z czasem pokona powoli kolejne strachy, Ale i tak jak Fidel będzie szczególnie uwrażliwiony na nowe miejsca i rzeczy. Fidel też się boi dzieci zwłaszcza takich 8-10 lat, co to krzyczą i biegają. Tymi jego strachami jednak nie przejmuj się aż na tyle, żeby takich miejsc unikać. Z czasem nauczy się tolerowac inne, ale już znane sytuacje.
-
Dopiero teraz spokojnie przeczytałąm cały wątek. Porównuję zachowanie Moriska z Fidelkiem. Nie jest źle. Nam było łatwiej, bo mieliśmy tylko jednego psa w domu, ale z kolei absolutny brak doświadczenia w wychowywaniu psów z problemami. Morisek jest dość odważnym psem. Dużo pracy przed Wami, żeby go socjalizować i przywyczajać do życia wśród ludzi. Ale wyraźnie robi postępy. Fidel był psem głodzonym, więc smaczki to był sposób na wszystko. Spróbuj moze i Ty łączyć ulubione smaczki z zapinaniem smyczy. Masaż to fajny sposób, w podobny sposób odczulałam przednie łapki Fidka, choć do tej pory je chroni, ale już nie tak panicznie. Pozdrawiam i życzę szybkich postępów. :)
-
Fidel był psem z pseudo tak jakby. Tak jakby, bo facet hodował pudelki i buldożki, a obok biegało stadko typowych kundelków. Było ponad 30 psów. Fidel miał już pół roku, gdy został zabrany przez fundację. Ten pseudóch to był starszy facet i chyba kopał te psy. Fidel uczył sie wszystkiego, Nie pił i nie jadł z miski. Na dwór wynosiłam go na rękach, przywierał do ziemi i tylko łypał gdzie czmychnąć. Długo to trwało, dopiero gdzieś po dwóch miesiącach mogliśmy z nim normalnie wyjść na smyczy. Teraz to największy przytulak na świecie. Zrobiliśmy najlepszą rzecz na świecie, gdy juz trochę się oswoił (adoptowaliśmy go w maju) zapisaliśmy się do psiego przedszkola (od sierpnia). Polecam.