-
Posts
124 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by basia$diana
-
kupiłam firmy zooart as szampoo szampon anty-insekt dla psów , futro okey, błyszczy się miekkie w dotyku. Npiszę jak po tygodniu ma sie skóra i futro rudej, pozdrawiam.
-
Evel Po naradzie z wetem, zostawiłysmy joserrę z rybką, wywaliłam ryż i zmiejszyłam porcje animondy gran carno, może powrócę do niej w zimie kiedy mojej suce przyda się większa ilość energi. Tak jak przewidział zoolog na wizycie, dał mojemu psu jeszcze miesiąc na aklimatyzację, nie pomylił się. Dziś suka odtańczyła taki dziki taniec radości że od razu zaczęłam sprawdzać co zmalowała :) ano nic, po prostu tak cieszyła się na nasz widok. Odkąd pozwoliłam mojemu psu na bycie po prostu psem, jakoś tak się układa. Mój pies w nagrodę otrzymał ode mnie piłkę która ma ogromna wartość sentymentalną :) nieważne jak szybko przebije je swoimi kłami, ważne że mój pies ma ogromna frajdę z zabawy nią. Ogólnie rzecz ujmując, to będzie wspaniały pies :)
-
evel suche josera z rybką, mokre animioda, gran carno puszki znalazłam po 9zł 400gr, wszędzie we Wrocku są po 11zł, od miesiąca je z ręki, mokre i suche, cóż spacery jeszcze fajniejsze więcej ruchu, zmniejszyłam porcje , dostaje 2 posiłki. Małą porcję rano mieso z ryżem, potem na spacerach suche- nagroda za ćwiczenia, wieczorem 2 porcja mięsna z ryżem. Weterynarz tak kazała zostawić ale za to mniejsze porcje, plus wiecej ruchu, bo suki po sterylce tak tyją, a moja wyjątkowo. A ponadto każda zmiana żarełka=biegunka. A teraz techniczne może komuś sie przyda. Kiedy nasza suka jest porzadnie rano wybiegana, mam na mysli poranny 1 spacer, a wiem że potem musze wyjść z domu zostawiając ją, to ten pierwszy spacer jest mega super ciekawy, co niestety wymaga organizacji czasu :( Ale są mega plusy, pies nie stoi i nie czeka by wyjść ze mną, tylko grzecznie oddala sie na posłanie, bo juz dostał swoja porcję energii na spacerze. Nie ma pisków pod drzweiami i wycia, jest spokój i cisza, za to juz z dołu słyszę jak radosnie szczeka mnie witając, mamy 4piętro :)Nasza sucz nie wybiegana, z nudów wyje jak opętana, ponadto na wycie tez miało wpływ nad przywiązanie zwierza do siebie, teraz już u nas tych problemów nie ma, za to podoba mi się jej czujność, dzięki temu wiem że coś jest nie tak :)
-
Nasz pies jest z nami 3.5 miesiąca, przyszedł czas by zdać sobie sprawę z tego, że to nie był zmarnowany czas, podstawowe komendy mamy zahartowane, jest odwoływalna, z wyjątkiem nieszczęsnego kota, oraz tego że za póżno zareaguję, ale co ciekawe i jej i nam zaczęło sprawiać radość, moja frustracja wynikała z tego że chciałam szybko zmienić coś co siedziało w mojej suce bardzo długi okres czasu. Separacja przynosi porządany skutek, sama zaczęła wybierac miejsca by odpoczać nie koniecznie przy tym łażąc za mną :) co mnie bardzo cieszy, to często kiedy jest z nami kładzie się koło Pauli, a już hitem u nas jest to że piesa nie warczy i nie pokazuje trzonowców kiedy biorę jej zabawkę, oddaje i czeka na coś fajnego. Nieżle wspóściłam siebie i psa w maliny, dziś oglądałam fotki zrobione na początku, ja nie moge w to uwierzyć ze kiedyś ten pies ciągnął mnie jak dziki, teraz? jak mnie wyprzedzi o pół głowy to już mi sie wydaje ze leci jak dzika, a kiedyś? można powiedzieć że mam nowego psa. Mój pies ma schizy na punkcie, aparatu z fleszem, oraz burzy, a sylwester coraz bliżęj. :(((((( jestem z siebie dumna, ze dałam rade z tą separacją, bo w kryzysowych sytuacjach chciałam po prostu odpuścić, a teraz? to jest oczywiste, że są chwile razem i są chwile osobno, kiedy ruda przesadza, już nie mam problemu by jej to uświadomić. Bardzo nie podobało mi się, w metodzie pozytywnej praca na smaczkach, bo bez żarcia jej sie pracować nie chciało, wiec walnęłam ciasteczkami i smaczkami w kąt bo od tego doopa mojej suki rosła i ciesze się po prostu kiedy uda jej się zrobić coś dla mnie, chociaż widze wyrażnie że chciałaby po psiemu inaczej. Kiedy znów mnie dopadnie kryzys przyjdę sobie tu poczytać, że nie wszystko idzie nam żle :)
-
Behawior-psi etogram dla początkujących psiarzy i nie tylko
basia$diana replied to chicken's topic in Behawior
[quote name='evel']Mój pies umie pracować na placu pełnym innych psów. Także, gdy w jej bezpośrednio bliskiej odległości znajduje się inny pies/dziecko/dorosły itd. Jednak gdy rzeczony pies/dziecko/dorosły niemal wskakuje jej na głowę to nie rozumiem, jak mam od niej wymagać perfekcyjnej pracy w tym danym momencie. Ale kto poleciał się przywitać? Sympatyczny do agresora? Puszczanie swojego psa luzem, gdy nie mamy opanowanego przywołania w każdej sytuacji (w tym odwołania od psów), może się skończyć nieprzyjemnie, niezależnie od tego, jakie pokłady sympatii wyraża nasz pies w stosunku do świata - świat może już nie być tak sympatycznie nastawiony...[/QUOTE] widzisz i to też tłucze mi do głowy szkoleniowiec, to ja mam zabezpieczyć teren, czyli to ja nie mam dopuścić by ktoś osaczył mojego psa, czego ja nie do końca jeszcze pojmuję, że to ja musze zadbać o to by pies nie był narażony na miętolenie, wieć kiedy widze potencjalne zagrozęnie bo to widac kiedy dziecko, obce dziecko, interesuje sie psem, to ide ja od strony tak że nawet nie ma możliwości podejscia, ja to sobie mogę pomarzyć o cwiczeniach w rozproszeniu, póki co to jesteśym w czarnym lesie. U nas w parku zbieramy sie w grupki, psy są luzem, bo my wiemy jakie te psy mamy i czujemy sie swobodnie, ale wokól jest ruch, niektórzy z dziką satysfakcją popuszczają smycz wiedząc zę będzie draka, kiedy ten pies już sie zorientował że z przyjażni nici, nie byłoby szycia gdyby nie głupi własciciel, który popuscił smycz i pies oberwał w tyłek zębami bo był już odwrócony. Ja miałam identyczna sytuację kiedy to jeden pan chciał nauczyć moją rudą rozumu, puścił swojego psa, który tak sie rozpędził do nas z kłami, że ja już byłam przekonana że trzeba będzie sie bronić, ale ruda jakoś tak udobruchała psa, że zrobili razem ze 4 rundki na łące, powód? ruda podczas zabawy szczekała w kierunku faceta, ale ona szczeka, jeszcze uderza łapami o glebę, pozycja tyłek wysoko ale ludzie nie pojmują ze to jest znak chodż sie bawić, facet zdegustowany zabrał psa, wiec różne kwiatki można zobaczyć. -
Behawior-psi etogram dla początkujących psiarzy i nie tylko
basia$diana replied to chicken's topic in Behawior
[FONT=Verdana] Nasze podwórko, cała nasza kamienica ma z tyłu taki ładny duży teren ogrodzony płotem wychodzi sie przez tylne drzwi domu, mały mankament, w płocie są dziury, dlatego mamy gości. Nic się nie stało właśnie dlatego że była jeszcze 30cm od psa, a pies zrobił przeskok w stronę rudej, onek został skarcony bardzo brutalnym szarpieciem obroży, ale ja potem już bałam sie tego psa. Nieważne w sumie, to mi dało też do myślenia, ale w sumie co też mi tłucze do głowy behawiorysta, że kiedy psy koło siebie przechodzą mają sie obwąchać od tyłka strony, bo takie spotkanie czoło w czoło z obcym psem to też może być draka, a ponadto smycz też odgrywa rolę. A my właśnie ćwiczymy skupianie uwagi na sobie kiedy w koło latają obce psy, tak by pies wybrał mnie a nie towarzystwo. [/FONT] -
Behawior-psi etogram dla początkujących psiarzy i nie tylko
basia$diana replied to chicken's topic in Behawior
Kochani to nie jest mój wymysł, tak mi tłucze do głowy behawiorysta, skoro pies nie umie pracować w rozproszeniu to znaczy ze wszystko go będzie rozpraszać. A skoro nie chce pracowac to znak że nie umiemy go do tego przekonać i się rozprasza. Ja mam 5cio latka, jeszcze jej się nie zdarzyło miętolić jakiegokolwiek psa, bo ona wie co ja sądze na ten temat, no ale my mamy w domu zasady, a jedną z głównych to jest słuchać się mamy, oczywiście że karygodne jest kiedy ktoś obcy mietoli nam psa, nie ważne dziecko czy dorosły, ja mówię wprost, uwaga gryzie, co jest prawdą bo mój pies dość dokładnie rozgryza smaczki, a kiedy ktoś leci do rudej by ją miętolić staję przed nią i mówię jak nie chcesz być pogryziony to odejdż, kiedy burzą sie czemu agresywny pies nie ma kagańca, mówię że ma psią astmę i sie dusi :) wśród ludzi którzych mijamy na spacerach mamy podobne zdanie, gorzej z obcymi, przyjezdnymi itp. Ja się już nauczyłam nie pchać do obcych psów, mnie tego nauczyli własciciele psów pokaząc swoja mniej przyjemną stronę natury, ja omijam szerokim łukiem ludzi którym sprawia ogromną przyjemność, że mają władze nad psem w sensie jest posłuszny i zrobi dla właściciela co tylko chce i tak sie na patrzyłam że mi starczy, włącznie z wyszarpywaniem zada najbardziej sympatycznemu psu w naszym parku przez psa agresora, tylko dlatego że podleciał się pies przywitać. -
kolejny dzień, a więc kiedy ja sie wkurzam, nie musze sie drzeć pies czuje moja złość a wówczas szlag trafia całe zadania. Dałam mojemu psu więcej wspólnej obecności skoro tego jej potrzeba i jakby ciut mniej, albo to co wczoraj sie działo to było nasze apogeum. Pięknie się zaczeły zgadzać 2 gatunki między sobą, ale zazdrość psa o nowego osobnika aż bije po oczach. Jestem dumna z rudej że po krótkiej komendzie ładnie odbiła od gościa na którego ewidentnie miała ochotę sobie poujadać ale tym razem nie spaliłam i wycofałam ją zanim, lubie te mojej złodziejskie nocne spacery, kiedy to tylko widać jej ogon, lubie usiąść na trawie i gapić się na swojego ciekawskiego psa, który to węszy aż miło. Kiedy pójdziemy do lasu, musze pilnowac rudej pysk by nie pchała w dziury, bo lis to juz nie jest taki milutki jak jeż. Nie wiem czy to przywiązanie czy może coś sie zaczyna dziać pozytywnego ale ruda owszem poodbiega do znajomych burków bawic się, ale jednym okiem pilnuje czego oczekuje ja i dziś mnie bardzo zaskoczyła, była ode mnie 10m, na naszym ogrodzonym terenie, z zaprzyjażnionym psem, pokazałam jej ręką chodż przyleciała, usiadła i gapi się z jęzorem po pas, no to cóż wyciągnęłam smaka, pochwaliłam i dałam jej wolne, leciała z powrotem do psa, aż skoszona trawa po łapami robiła podskoki. Zastanawiam sie nad tym czy mojemu psu w przedpokoju jest ciepło i nie ciagnie jej od drzwi, może wcale jej tam ciepło nie jest, może dlatego tez próbuje się przemykać. Cieszę się że odważyłam ją od siebie odseparować, mamy teraz tak potrzebny dystans.
-
Behawior-psi etogram dla początkujących psiarzy i nie tylko
basia$diana replied to chicken's topic in Behawior
i czytam bardzo dużo ostatnio i zwalanie na niesforne dzieci, na innych ludzi że przeszkadzają i są namolni to jest odciąganie od siebie problemu że pies jeszcze nie potrafi pracować w rozproszeniu, nie jest to wina otoczenia, tylko tego że pies nie przeszedł do trybu pracy w rozproszeniu, inaczej byłaby totalna zlewka na innych, skoro tak nie jest to nie zostało to przepracowane, tyle. Takie jest zdanie behawiorysty, tak samo jak ja nie potrafię czegoś wypracować ze swoim psem, a nie zwalam winy na psa, że głupi, itp, tylko przyznaję się do tego że nie umiem przeskoczyć danego zachowania mojego psa. -
Behawior-psi etogram dla początkujących psiarzy i nie tylko
basia$diana replied to chicken's topic in Behawior
[quote name='evel']Pozwalasz swojemu psu podbiegać do innego psa trzymanego na smyczy, tudzież ćwiczącego coś z właścicielem? Moja też by spuściła Twojej suce niezłe manto, bo w pracy się psu nie przeszkadza :roll:[/QUOTE] Nie my komuś przeszkodziłyśmy, dziewczyna weszła z onkiem pomiedzy mną, rudą, kiedy to my się skupiałyśmy na ćwiczeniach, ruda była luzem, wiec sobie podleciała do onka, na odległość 30cm? My byłyśmy na swoim terenie, znamy wszystkich którzy korzystają z tego terenu, a ich akurat nie, nie nie uważam żeby onek idący na smyczy miał prawo kłapać na kogokolwiek zębiskami. Po co dziewczyna pcha się między ćwiczącego psa, skoro jej onek nie wytrzymuje "ciśnienia" kiedy pies jest od niego 30cm? Nie nie przeszkodziłam w ćwiczeniach fressbe, po prostu jej pies obserwował mojego i ja kontrolowałam otoczenie, bo nie miałam ochoty na napadającego na nas onka agresora. -
Martens Otóż to nasz pies nie zna zwalniającej komendy, a moim szale oczywiście że włączyłam zimny chów, nie mogę bo z kolei moje dziecko boi się krzyków. Więc to tylko dla komfortu psychicznego swojego dziecka i siebie. W ciągu godziny to nie potrafie powiedzieć ale w ciągu dnia, przeciąganie się, bieganie, gapienie sie wspólne przez balkon, integracja z kotem, karmienie, smyranie, chowanie sie za drzewami, aporty, gonitwy, trochę się tego nazbiera, ale tak jest dopiero od wczoraj, przedtem oprócz wspólnych spacerów to była sama. Wszystko jest dalej tak jak jest, czyli ćwiczymy, Paula karmi, bawią się itp. nasza sucz boi sie błysków, dzis córka chciałą jej zrobić zdjecie, lampa błyskowa to największy wróg, ogon pod brzuchem i chodu :((( a zaniedługo sylwester, muszę zakupić jej kamizelkę taką specjalną antylękową, kennel, a tu skarbonka pusta. kocham swojego psa takim jaki jest, tyle tylko że odczuwam głęboką frustrację, bo myslałam że nauka pójdzie nam jak bułka masłem, a moje córka? cóż wszyscy wiemy jakie są 5latki, mój 5latek to i tak aniołek, bo nie dokucza psu, a pies? no cóż radzi sobie jak umie. I teraz naprawdę mam dość, ale to nie znaczy, chcę pozbyć się swojego psa. Podjęłam się pracy, mamy małe sukcesy, tyle że w pewnych sprawach wracamy do punktu a i to mnie sfrustruje. bardzo dziekuje dogomaniaczki, że chciałyście się podzielić swoimi przemyśleniami.
-
Kanał zrobił nam się kanał, pies swoje ja swoje, kanał. Wykorzystuje każdą okazję by zrobić tak jak ona chce. Dostała polecenie legowisko, ba! ostatnio mnie irytuje jej namolność więc tylko paluchem co ma zrobić i owszem koncertowo wykonała, no to poszłam myć naczynia po 10 minutach cos mnie skłoniło by popatrzeć w lewo i co widze? pies zamiast na posłaniu to na lini środkowej pokoju do którego wchodzi tylko na zaproszenie, lezy skąd ma doskonały widok by gapić sie na mnie co robie ja, dziecko i kot, zażabiście możecie mi pogratulować mega nieudolności. kanał. Pies nie chce, nie umie? ja nie umiem? ustawić go tak, by wszystkim nam żyło się lepiej. Ponadto koncertowo warknęła na młodą podczas karmienia, no dobrze, dziecko zrobiło ruch ręką, więc wina leży pół na pół, ale.....dostała ochrzan, złapałam ją za skóre na karku i odprowadziłam na posłanie. Wkurza mnie to że ona jest taka uparta, jak ja wyrzucam oknem to wchodzi pod parapetem :( musi postawić na swoim, po cholerę ten pies za mną tak łazi, z butami moimi śpi :( po praz pierwszy mam takie odczucie, że pewne cechy mojego charakteru wykluczają bycie wyrozumiałym dla swojego psa, ponadto to nie jest szczeniak tylko suka paroletnia. Nie mam poczucia że lepiej by tego psa nie adoptować, myślę jednak że jest mi teraz ciężko, po prostu, bo ta praca przerasta moje możliwości. Są takie psy, które nie chcą się poddać i będą próbować zamienić sie miejscami bez spoczynku taka właśnie jest moja suka. Pisałam że irytuje mnie w separacji to że ona musi postawić na swoim, wiec by krzyczeć na nią nie musieć w przyszłości leczyć nerwicy własnego psa, po prostu wskazuje kierunek, co robi sucz? robi sobie koło i wraca tam gdzie ona chce, kiedy po raz setny pokazuje kierunek ta znowu robi sobie myk w przeciwnym kierunku. Nie popuszczę nie mam ochoty by pies był ze mna 200% czasu.Każdy potrzebuje odpoczynku a ja wolałabym by ona była sama czesto to da jej psią samodzielność, a nie namolność do potęgi entej, pomimo załamki widze efekty cofnęło się ujadanie na kogoś kto jest zablisko mnie, przestaje szczekać kiedy dostaje komendę, zawraca od punktu, itp. dziś nie miałam siły znią ćwiczyć bo zwyczajnie działa mi na nerwy, odpuściłam bo wiedziałam ze nie wykrzesam nic z siebie pozytywnego.
-
Behawior-psi etogram dla początkujących psiarzy i nie tylko
basia$diana replied to chicken's topic in Behawior
[quote name='badmasi'] Moje psy często podnoszą ogony ale to owczarki, wiecznie czujne, wiecznie na"służbie;) Pozycję z usztywnionymi łapami prezentują w kontaktach z nieznajomymi psami - jeden raz na tysiąc dochodzi do awanturki i tylko wtedy gdy mam psa na smyczy i podejdzie pies luzem.[/QUOTE] No to dziś u nas był ten tysięczny raz, ruda do onka a onek z zębami :) plus jeżozwierz na futrze :) ruda luzem, onek smyczowy. Co ciekawe onek ćwiczący freesbee, owszem łapał ale wciąż wodził oczętami za rudą na wyprostowanych łapach tak trochę do przodu wysunięta postawa, uszy sztywno, ogon taki pół banan, straciłam zapał do ćwiczeń poszłam w inne miejsce, bo nie czułam się pewnie z tak nastawionym obcym psem. -
Kolejny dzień za mną, namolność mojego psa wywołuje u mnie irytację, nie używam więc słów, bo bałabym się że na nią nawrzeszczę, wiec ćwiczymy sobie posłuszeństwo bez fonii, pokazuję rudej co ma zrobić, zna pokazywanie komend ręką, ale i tak próbuje po swojemu odwieżć mnie od zamiaru, odpuszcza po kolejnym tysięcznym razie kiedy już wie, żem twarda, guzik twarda. Dziś podczas karmienia zrezygnowała z ćwiczeń, zabrała się do żarcia bez pośrednio z michy, więc poprosiłam krótko, Paula zabierz michę, miałam troche stresa bo siedziałam na progu poza zasięgiem, w razie czego, ale pies nawet nie drgnął kiedy dziecko zabrało mu miskę, pies wyluzowany usiadł i czekał co będzie dalej. Paula spokojnie kazała psu zrobić prostą komendę, w zamian żarełko. Czymś niepojętym dla mojego psa, jest głaskanie obcego zwierza na spacerze, wywołuje to u niej zazdrość, pewnie to częste jest u psów zwłaszcza niepewnych takich jak mój, nie jestem z siebie zadowolona, znowu zrobiłam stary trik pod tytułem a może dzis odpuszczę. szybkjo wybiłam ten pomysł z głowy zwłaszcza że kiedy sobie pomyślałam że znów będę sie kąpać w towarzystwie swojej suki. Bardzo pozytywne aspekty separacji u nas to ogromna radość psa, z pozytywów na spacerach, pies nie jest taki że nie wie co ze sobą zrobić tylko leży sobie w swoim miejscu a nie jak było kiedyś łaziła po pokoju przerzucając swoje kości to tu to tam, tak w koło, nie stęka pod drzwiami, czasem położy się na lini pokój przedpokój by mnie oko na mnie, ale zaraz ja wyganiam, bo to stare nawyki gapić się. Jeżeli wytrwam, to sobie poradzimy z tym, mój pies każdą łapą swojego ciała broni się tej separacji, próbuje łamać narzucone przez mnie normy, jednak dla naszego wspólnego dobra muszę ustalić w swojej głowie jedną sprawę mam psa nie adoptowałam drugiego dziecka, czasem na spontanie pozwalam jej zostać, ale nie jest to bo ona chce tylko jest to na zasadzie okey zostań bo ja tak chcę. Koncertowo na spacerze skoczyła na wysokość mojej pachy wiec tak gdzieś 80cm? do przodu bo były gołebie, ja chowałam coś do torby miałam smycze na nadgarsku, mało co mi go nie zwichnęła, dostała porządną burę, nie mam ochoty chodzić w gipsie. Tak ją pięknie nakręciłam na przeciąganie, że w parku mógł nikt inny nie istnieć, podbiegała tylko do Pauliny z impetem, która bawiła się z koleżanką w berka i szczekała radośnie hau hau hau, jakby chciała powiedzieć zobacz jak ja sie świetnie bawię. Odczuwam ulgę i relaks że mój pies może sobie pohasać z innymi psami na luzie, bez linek, smyczy ciągnącej się po ziemi. Dziś zaliczyła dzikie rundy z mikropieskiem :))) Czasami są takie długie momenty że pies nie reaguje na otoczenie leżąc na posłaniu i wówczas robię takie ufff, mój pies w końcu relaksuje się po psiemu a nie łazi za swoją panią, bo niestety ruda to nigdy nie będzie pies rodzinny, to bedzie pies, który toleruje Paulę, dużo pracy musimy wykonać. Za to koncertowo wyczuła jeża w krzaczorach, chyba póżno wieczorne spacery zawsze juz będą do końca lata pod tytułem ohoho jeżyk w krzakach.
-
[quote name='yamayka']Nigdy, nigdy, nie zostawiłabym swojego psa bez opieki w miejscu, którego nie kontroluję. Ludzie i inne psy - to wystarczy, by nie kusić losu... Idiotów na świecie nie brakuje. Z psem na zakupy - tylko do takich sklepów, gdzie mogę z nim wejść. To naturalne, że pies jest bardziej zmotywowany czując pyszne smaczki. Dobrze jest wykorzystać to do ćwiczeń. Ale niech te smaczki nie będą juz zawsze przed psim nosem, niech będą niewidoczne, w kieszeni, a niech naprowadza na pozycję pusta, póki co pachnąca dłoń. Niech nagroda ZAWSZE będzie poprzedzona pochwałą, a smak niech pojawia sie nieregularnie. Pies nie głupek, każda przewidywalność nagrody moze zmniejszyć motywację, niech pies nie wie, kiedy i jakie wyskoczy żarcie. Klatka to niestety wydatek... Ale pamiętajcie o niej na przyszłość. Przeciaganie się z psem jest jedną z bardziej atrakcyjnych nagród dla wielu psów. Nakręcaj to u Rudej. Warunek jest jeden - nie możesz mieć nieprzyjemnego poczucia, że walczysz z psem (nie mówię o "walce" zabawowej), musisz czuć się w tej zabawie komfortowo, musisz czuć, ze kontrolujesz psa. Nie pozwalałabym na jakiekolwiek podniecanie się jeżem, czy inna zwierzyną. To niepotrzebne, a potem tylko kłopot, jak pies polubi "polowanko". Koło jeża - żarcie i zabawka w ruch, praca i zabawa. Dobrze, ze są sukcesy. ;)[/QUOTE] Bardzo ci dziekuję, że poświęcasz swój czas na odpowiedzi, mnie się wydaje że od zawsze meczymy się z tymi ćwiczeniami, zapominam że przecież nasz pies właśnie z nami jest 3 miesiąc, a my już tyle zrobiłyśmy. Nie czuję sie pewnie, gdyb Paula z rudą sobie ciągną sznurek, widziałam ładne uchwyty kauczukowe do przeciągania, ruda to uwielbia, my też. Jeż wyszedł na spacer i był na naszej drodze do domu ruda po prostu zrobiła łup łapami i pyskiem, od ciągnęłam ją, ale potem stałam i świeciłam na jeża bo chciałam zobaczyć czy żywy czy nie. Zastanawiam się, czy do nowego domu nie zbudować domku rudej, ot z drewna ładne jakiś mega wypasiony, sciągnęłam ścianę z desek mam piekne dechy, tyle że boję się że ruda będzie robic tam cyrki, bo np gdy schowała sie pod stół, broniła terytorium przez Paulą pokazując jej zębiska, więc przy takim psie może sie okazać że będą cyrki, a nie wyobrażam sobie żeby ruda znów tworzyla podziały ja mogę dziecko nie. Fakt mądre to to nie było zostawić psa, zwłaszcza takiego strachliwego, już 2 raz tak nie zrobię.
-
kolejny dzień, w mieszkaniu czysto, widocznie ruda miała gorszy dzień z tym szarpaniem worków, zmiejszyłam jej porcje gdyż rudziakowi tyłek rośnie, a co ciekawe franca 4 okręzenia i siada pod drzewem, to nawet 5latka nie dyszy a piesa i owszem. różne są teorie na temat przeciągania sie z psem, ja wytłumaczyłam sobie- przeciąganie =budowanie więzi, nawet Paulina bawiła sie tak z psem, jeno trzeba było rudą zachęcić do tego, a potem pilnowac dziecka by się rudej nie pomyliło z dzieciecymi paluchami. terrier nie byłby terrierem gdyby sobie nie zapolowął na jeża o 21 na spacerze :) dlatego ze znów swawoliła to sie jej schowałyśmy ciemno a nasz pies wiedział gdzie my :) znowu złapie jakieś paskudztwo od jeża i będzie sranko, żyganko full serwis, wielbię naszego weta bo mam go pod nosem, a tak? dryłować z chorym psem, kiedy sie ma auta to jednak wysiłek, którego nie przewidziałam. dzien jak co dzień tyle że ruda namolniej łapą mnie trąca by zwrócić na posłaniu swoją uwagę i jeszcze bardziej mnie liżepo rękach bym jej odpuściła, ale nie tak jest dobrze.
-
Lilith Sama to Ty nie potrafisz ocenić jaki typ człowieka wzbudza agresję u Twojego psa, a co dopiero by stwierdzić na jakim tle jest agresja, Dogomaniacy napisali ci wiele cennych wskazówek, których ja chętnie skorzystam, masz obowiązek założyć psu kaganiec, tu nie ma się czego domyślać. Nie radzisz sobie z psem, musisz zacząć ciężką pracę z psem. Aby agresywny pies mógł latać z innymi musi zobaczyć go ktoś kto oceni jego predyspozycje, bo to że piesek sobie chce pohasać, przy takich 'wyskokach' skończy się ugryzieniem innego psa albo człowieka bo nagle coś mu strzeli do łba, bo póki co nie znasz swojego psa, a z uporem maniaka chcesz sama go rozszyfrować, nie da się. Napiszę ci na swoim przykładzie, dzięki szybkiej interwencji dla mojego psa, oraz określeniu jej predyspozycji zaczęłam pracę nad psem, która daje efekty, a mój pies warczał na dziecko i był nastawiony anty. Ale jak to mówią Twoje maupy Twój cyrk.
-
Yamayko 1.zostawiłam pod sklepem, poszłam z dzieckiem kupić picie, zresztą wodę dla psa też :( zapięłam ją elegancko wokół poteżnego słupa, smycz owinęłam wokół słupa, dałam komendę zostań. Minutę potem wycie ucichło piesa była z uszami skulonymi za mna w kolejce. scianęła szelki, to znaczy wyskoczyła z nich, więc mam pewność że nie są zaciasne. 2. U niej to owszem na smaczkach robi komendy, im smaczniejsze żarełko dla niej mam tym pies szybciej siada i leży dosłownie w locie wykonuje komendę, kiedy mam puste ręce i pies pracuje tylko za nagrodę w postaci pochwały, to ma to w nosie, kręci sie w kółko i merda sobie wesoło ogonem. 3. Ona całe życie była sobie wiatrem sterem i okrętem, teraz ma stado i to jest nowość, zoolog określił ją jako mało pewnego siebie psa, co się zgadza, zrobiłam jej dużą krzywdę utwierdzając ją w tych przekonaniach, że ona tu gra pierwsze skrzypce. Dlatego teraz nie odpuszczam, za chwilę będzie przeprowadzka chyba wszyscy będziemy miały biegunkę z nerwów, chodze z psem na budowę niech sobie wącha nowe kąty, ogląda. 4.Klatka to może byłaby dobra sprawa przecież to pies który miał budę. Ale koszta, póki co musze dziewczynom połozyć instalacje elektryczną, otynkować ściany, musimy gdzies mieszkać, nasz czwórka, teraz zjadają mnie koszta. 5. u swojego psa stawiam na zaborczość, zazdrość, nie umiejętność współpracy, kiedy ma u mnie minusa, szuka pocieszenia u córki, na szczęscie córka ma przykaz że bez moej wiedzy nie smyra psa, czym pies nic nie zdziała, bo nikt ją nie utwierdza w przekonaniu. 6.zwiększyła jej sie potrzeba gryzienia, kiedy była z nami non stop miała nas na oku, miała luz, teraz kiedy nas cały czas nie widzi ma potrzebę ogryzania, po powrocie do domu, była sama 2 godziny porozwalała plastikowe opakowania po kuchni i pokoju, segreguje śmieci i plastikowe opakowania lądują osobno, rozszarpała to co jej sie udało, reszta była porozwalana, myslę że ma więszego stresa. 7.niezależnie od tego czy ma stres czy nie, bardzo żałuję ze nie zrobiłam tego od początku, nie wyznaczyłam jej posłania na uboczu, tak by ani pies ani my psu nie przeszkadzałyśmy w funkcjonowaniu. W nowym domu już mam miejsca dla swojego psa i kota, każde z nich będzie miało swoje stałe miejsce, ogromnym plusem jest ten układ, pies ma święty spokój, a ja odczuwam komfort bo nie musze psu co chwile kazac sie odsuwac, by przejść, otworzyć drzwi, itp. 8. z tą piszczącą zabawka coś jest serio nie tak, ruda na nią poluje, myslę że ją nieżle nakręcam, czym mogę spowodować jeszcze większą chęć polowania. 9. wyjścia z domu mamy opanowane kiedy wychodzimy same ruda jest po spacerku, spacerku bardzo czynnym, wracamy zazwyczaj ze spaceru dopiero kiedy ruda polega pod drzewem z jęzorem do pasa. gorzej z tym trzymaniem moich łap od psa, bo ja bardzo kocham swojego psa, jestem do niej przywiązana. Więc już pamiętam przechodząc koło rudej nie spoglądać na nią.
-
[B]Wolałabym by pies mnie przewrócił i pobrudził niż mnie pogryzł od razu na wstępie.[/B] Każdy pies będzie próbował pozbyć się kagańca trąc o ziemię, kwestia przyzwyczajenia i dobrania odpowiedniego kagańca. Moja suka 2 razy wyskoczyła z szóstkami do mojego sąsiada, odległość od jego łydki 3cm, teraz się witają jak najlepsi kumple z sąsiadem. Przed Wami ciężka praca. Skorzystaj z behawiorysty by ocenił profil psa i dobrał szkolenie, we Wrocławiu Leszek Kalisz, Marcin Wierzba.
-
[quote name='LadyS']Cóż, wychodzę z założenia, że ludzie nie są głupi i pozbawieni języków - jeśli komuś zależy i podchodzi poważnie do posiadania psa, czy to rasowego, czy nie, czy ze schroniska, czy z hodowli - najpierw czyta. A czytając uzmysławia sobie problemy.[/QUOTE] [quote name='LadyS']Cóż, wychodzę z założenia, że ludzie nie są głupi i pozbawieni języków - jeśli komuś zależy i podchodzi poważnie do posiadania psa, czy to rasowego, czy nie, czy ze schroniska, czy z hodowli - najpierw czyta. A czytając uzmysławia sobie problemy.[/QUOTE] A ja uważam że głupio postępują, Tu na forum powstają jak grzyby po deszczu posty ludzi, którzy nagle dostrzegli że mają problem z psem a przez pare lat nie robili nic, by tego psa ułozyć. Czytanie jedno a praktyka drugie, psy w róznych sytuacjach zachowuja się zupełnie inaczej. Nasz pies ustępował miejsca drugiemu psu na tymczasie, dostała laurkę że o b.przyjaznym charakterze to były bujdy i banialuki, bo pies nie wiedział co to dziecko, bo nigdy nie żyła z dzieckiem pod jednym dachem, z tego wyszły ogromne problemy. Procentowo nie jest aż tak dobrze z tym przygotowywaniem się do psa, a nawet jak ma się teorię, to rzeczywistość potrafi po prostu przerosnąć zwłaszcza jak sie ma małe dziecko w domu. Mój pies nie był przygotowany do adopcji, bała się ludzi, samochodów, rowerzystów, sąsiadów, ujadała na każdego kogo spotkała, teraz? zrobi zwykłe hau hau, zaprzyjazniła sie nawet z panem listonoszem, ale to jest moja ciężka praca. A jeszcze tak dużo przede mną pracy. Nie wszystkie domy tymczasowe przygotowują psa do adopcji, bo chodzenie na smyczy, adaptacja do otoczenia, to nie są jakieś wielkie wymagania jeżeli chodzi o dom tymczasowy, to są podstawy, które z moim psem nie były przećwiczone. Uważam że przez głupio postępujących ludzi psy maja problemy, literatura owszem jest przydatna, ale jeżeli mowa o psie kiedy nie zna sie ani przodków, ani tym bardziej cech osobowościowych, to nie można jej brać na 100%. Bo idąc tym tropem myślenia mam terriera wiec powinnam pozwolić jej gonić wszystko co małe i ucieka....ujadać na wszystkich bliżej mnie niż 30cm bo przecież terrier jest terytorialny itp.... Najgorsze co może zrobić DT to ukryć przed przyszłymi właścicielami to z czym pies sobie nie radzi, a częst otak sie właśnie dzieje, sprzedaje się kolorowe , łzawe historyjki taki słodki pies a tacy żli ludzie, na moim osiedlu do uśpienia idzie pies, ponieważ został przebadany, okazało się że nie mają żadnych predyspozycji do ułożenia, każdy niekontrolowany ruch powoduje atak psa na właściciela. Ktoś przekazał tego psa dalej. Statystyki są smutne, przykro czytać.
-
Noc zastała mnie z rudą śpiącą na moich butach, więc wzięłam psu buty a dałam piłeczkę, tak piłeczka została do rana. Wymiana handlowa jest bardziej opłacalna długo falowo, bo pies nie ucieka ze zdobyczą tylko czeka na wymianę. Pies też dostał na noc na spontanie mnóstwo kiziania ode mnie, nie chcę by myslała że ten przedpokój to jakaś kara, efekty takie że znowu jest tańczenie dubskiem i merdanie ogonem zamiast wykonania polecenia zostań, nic to twarda jestem :)