Jedyne co przychodzi mi do glowy po obejrzeniu zdjec i filmiku, to to, ze Kredke wprost rozpiera radosc i szczescie. A jednoczesnie jakby jeszcze nie do konca w to swoje szczesie wierzyla.
Jeszcze sie boi.
Cala soba, calym cialkiem pokazuje oddanie i wdziecznosc. A takze takie pokorne "nie skrzywdz mnie".
Taka kwintesencja Jej losu.