Jump to content
Dogomania

Buńka

Members
  • Posts

    2205
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Buńka

  1. [quote name='Majkowska']Jezu jaka kolczata. To nawet Waldek takiej nie ma. hoho, ciotka faktycznie o pieseczka dba że taką ma obróżkę ładniutką :evil_lol: Co to utrzymać pieseczka nie możesz? :P Co do kolorów to za szczenięcych lat też lubiałam zmieniać barwy i odcienie. Z naturalnego miedzianego farbowałam się i na czarno, i na czerwono i na brązowo, rubin, kasztan, fiolet... a raz to złapałam nożyczki, zrobiłam sobie grzywkę i pół włosów walnęłam na... NIEBIESKO. Na szczęście wyrosłam z takich ekstrawagancji:evil_lol:[/QUOTE] Robię dzisiaj foty w kolczatce specjalnie dla Majkuni:diabloti: A muszę powiedzieć że Rocky ma kolce prawie jak na bernardyna:loveu::diabloti: [quote name='leónowa'][B]Bać się nie boję[/B], gdyby problem znów sie pojawił nawet bym się nie wahała i znów je psu założyła, wiele im zawdzięczam. Przy tak sfiksowanym psie to prawdziwe zbawienie.[/QUOTE] No moja krew:multi::evil_lol:
  2. [quote name='maryg22']A już myślałam, że jednak ominie :wallbash: Bo ja to już nawet go wymyśliłam, ale jak przeczytałam dzieło Majeczki to aż wstawić głupio takie wypociny :oops: Tak se właśnie pomyślałam, że lepiej żeby nasze rodziny nie wpadły raz na pomysł wejścia na dogo i nie poczytały sobie co my tu o nich piszemy :evil_lol:[/QUOTE] O nie, nie;) ty się nie wymigasz nikt ani nic ci nie pomoże:evil_lol: A co do tych naszych familij to rzeczywiście lepiej żeby przypadkiem na dogo nie wpadły:diabloti:
  3. [quote name='Majkowska']Kurcze no niestety masz rację. Rozwiałaś mi obraz mojego świata idealnego... Pamiętam jak kiedyś podszedł do mnie chłoptaś lat może z 12 i " wp*****ć Ci?". Najpierw miałam go zwymyślać, ale potem sobie uzmysłowiłam że to nic nie da, więc się uśmiechnęłam do niego , zrobiłam pewną minę i powiedziałam tylko " no". Od razu uciekł. Nie wiem co by było jakby się faktycznie do mnie próbował dostawić. Chyba by dostał w czapę dla dobra nauki:evil_lol: Ale to i tak uważam że się wynosi z domu... Hehe wspominasz tamte czasy jakby to faktycznie było 100lat temu. Ale teraz faktycznie, osiedlowe placyki puste, dzieciaki na boiskach się nie bawią...[/QUOTE] Przepraszam:evil_lol: No a dawne czasy które w sumie aż tak DAWNE nie są tak sobie wspominam bo to był piękny czas... Nie powiem bo ja tez dużo korzystam z neta ale nie siedzę przed kompem cały dzień jak to robią współczesne dzieci. A dać teraz dziecku zakaz na komputer no to biedne siedzi cały dzień i myśli co tu robić. Jeszcze 5-8 lat temu wystarczyło wyjść na podwórko i pomysły (nie zawsze mądre i rozważne) przychodziły same do głowy... szło się po koleżanki, kolegów i już była świetna zabawa. Teraz tak nie ma bo czasami dzieci z jednego osiedla czy nawet sąsiedzi zamiast wyjść i normalnie pogadać to się uwalom przed komputerem i gadaja przez gg, nk, fb...:shake: A ja na przekór wszystkim powiem że nie mam ani fb, ani gg a na nk nie wchodzę już ładnych parę lat... jak chce z kimś pogadać to albo się umawiam, albo dzwonię;) [quote name='maryg22']Widzę, że tu się już niezła dyskusja zrobiła :D Zdecydowanie zgadzam się z tym, że nie ma ogólnego wieku w jakim dziecko może dostać psa, bo wszystko zależy od tego dziecka. Niekiedy mam wrażenie, że kilkulatek spotkany na ulicy, pytający mnie czy może pogłaskać Joykę i potem jeszcze zadający różne pytania, których w życiu bym się od kilkulatka niespodziewała (np. dotyczących pielęgnacji, czy wychowania) jest lepszym kandydatem na psa niż niektórzy moi rówieśnicy, kupujący psa, bo tak jest fajnie i jeszcze niekiedy samą jego rasą można poszpanować :angryy: A i rodzice zachowują się często nieodpowiedzialnie - widzą Joyę, praktycznie nigdy nie pytają się o zgodę czy mogą pogłaskać, wiele też uważa zgodę na pogłaskanie na zgodę na wzięcie na ręce :shake: Pytają się jaka to rasa, gdy odpowiadam to zaraz słyszę "A może sobie takiego fajnego pieska kupimy, takim to się nawet dużo zajmować nie trzeba". No szlag mnie trafi :mad: Sypią się komentarze, że to jak maskotka, że na spacery chodzić nie musi, że dizecku kupią :shake: Ja tak swoją drogą to o psa prosiłam od zawsze. Podejrzewam, że od momentu gdy nauczyłam się mówić, ale tego nie wiem, wiem, że odkąd skończyłam 3-4 lata to już na pewno :D I chyba się nawet cieszę, że wtedy rodzice psa nie kupili, bo wydaje mi się, że w takim przypadku pies szybko stałby się dla mnie czymś oczywistym i bym się teraz tak psami nie interesowała. Oczywiście to takie gdybanie, bo tak na prawdę nie wiadomo jakby się moje losy potoczyły :lol: A tak jednak o tego psa się naprosiłam, w między czasie dużo o psach czytałam więc gdzy się go w końcu doczekałam byłam najszczęśliwsza na świecie :D Co prawda moi rodzice myśleli, że mi się piesek znudzi po miesiącu, a było zupełnie na odwrót. Przez pierwszy miesiąc wszyscy chcieli z psem robić wszystko, no może nie wszystko - tylko to co fajne i przyjemne - potem to im się znudziła, a mi jakoś nie :evil_lol: Więc w sumie od początku psem się zajmowałam sama, jeszcze tata jako tako pomagał - przy obcinaniu pazurów, czy gdy musiała krople do uszu dostawać :D A mama przeszła najlepszą metamorfozę :D Przed zakupem psa: "Pies to obowiązek, trzeba z nim wychodzić na spacery, to żywe stworzenie - nie ma, że się nie chce lub że pogoda zła", teraz: "Nie idź z tym psem na spacer, najpierw obowiązki, potem przyjemności. Pies nie musi chodzić na takie długie spacery, to jej niepotrzebne, kuwetę w końcu po coś ma"... taa:evil_lol: Pojawiła się też kwestia wyboru rasy. Oj tak, dużo osób kupuje jakąś rasę, bo modna czy fajna :mad: Ja na swoje usprawiedliwienie mam, że 5 lat temu praktycznie nikt o chi nie słyszał, bo filmu jeszcze nie było :D A, że wiedziałam, że mama zgadza się tylko na małego psa to z mikrusów zdecydowanie chi przodowała :D Z reztą dalej przoduje jeśli przynajmniej chodzi o totalne mikrusy, ach... JRT mi się marzy :loveu: Majeczko kochana, dziękuję za wierszyk, może sie w końcu oczepią :D Nie, talentu pisarskiego nie mam - przypadkowo mi się raz zrymowało i od tamtego czasu mnie o wierszyk męczą :mad:[/QUOTE] E tam, talent masz... tylko jeszcze o tym nie wiesz:evil_lol: A niektórzy dorośli czasami zachowują się właśnie jak te dzieci których przykład przytoczyłam... Niektórych dorosłych myślenie mnie dobija:roll: Mam zarąbistego nauczyciela od PO ale raz się z nim pokłóciłam i to na zajęciach bo zaczął przytaczać jakieś dziwne przykłady o "agresywnych" rasach... jakie to niebezpieczne itd rozmawialiśmy wtedy o ukąszeniach, użądleniach, pogryzieniach... a ja normalnie myślałam że wyjdę z siebie i stanę o bok a głupio było opuścić sale... Zapytałam grzecznie czy miał kiedykolwiek kontakt z "agresywną" według niego rasą... oczywiście nie. Ale wygłaszał jakieś dziwne poglądy... Powiedziałam że wszystko zależy od wychowania psa a nie od jego rasy i że równie dobrze ON czy york może być agresywny jeśli sie spieprzy jego wychowanie... wyśmiał mnie, absolutnie zaprzeczył i dalej tkwi w przekonaniu że asty czy inne bule są agresywne od tak same z siebie... Przykład podobny do twojego, że chi nie trzeba wyprowadzać na spacery bo są małe... Ludzie naprawdę czasami nie mają zielonego pojęcia o psach a niestety posiadają te szlachetne zwierzęta... York - zabaweczka ON - ponadprzeciętnie inteligentny więc szkolenie nie potrzebne Ast - agresywny Labek - nie trzeba szkolić bo on sam z siebie ma wszystko umieć Takie są poglady ludzi którzy mają zerowe pojęcie o psach, przynajmniej w moim otoczeniu. Sie rozpisałam znowu...:roll:
  4. Szu gdzie ten twój domek się podziewa?....
  5. A ja na tych zdjęciach nie widzę staruszki tylko piękną sukę w typie rasy i błysk w oku;) Tego się trzymam i mam nadzieję że do września będziemy ogladać foteczki z hoteliku na zielonej trawce:) Takie mam marzenie, a te podobno się spełniają... Morenko trzymaj się kochana!!! Przed zimą mam nadzieję będziesz już w hoteliku;) A ja w sierpniu jakąś jednorazową wpłatą rzucę!
  6. U mnie rozpacz w oczach psa bo wiśnie zostały oberwane i biedny łazi w kółko, głowę do góry zadziera a tam nic... zero. Zła pańcia nawet jednej nie zostawiła:shake::diabloti: Za to jabłek sobie nie żałuje:mad: I to nie zbiera tych co opadły tylko sobie sam zrywa:mad: ehhh te fafle...
  7. [url]http://i1274.photobucket.com/albums/y421/leonowa95/7_zps18b05f2e.jpg-no[/url] wiesz co chciałaś psa udusić:shake::diabloti: Czyli to twój naturalny blond? Bo bardzo ładny kolorek;) Moje to takie nijakie były dlategoż farbnęłam:roll: Jutro może się doczekacie mojej fotki:eviltong:
  8. Ja pamiętam miałam przez ok. rok czasu miałam jedno pasemko, totalnie spuszone, zniszczone i całkowicie blond, taki 100% ... nie mogłam sobie dać rady i mnie naprawdę denerwowało bo te włosy aż latały:evil_lol: I samo z siebie gdzieś zanikło jak by je ktoś uciął...
  9. To teraz będziemy cię często chwalić:p A ty będziesz nam wymyślać wierszyki:diabloti::cool3: A ty Marysiu jak tu zaglądniesz to pamiętaj, że wierszyk mimo wszystko cię nie ominie:eviltong::evilbat:
  10. [quote name='Majkowska']ojej :oops:A ja się zmartwiłam że mojego wierszyka nie zauważyłąś :Dhehe dałam czadu, nie ma co, stara a głupia :evil_lol:[/QUOTE] Co ty opowiadasz... jaka stara(:mad:) i jaka głupia(:mad:) ! Wiersz jest cudny:loveu: Naprawdę mi się podoba! Tak szybko wymyślić coś takiego to trzeba mieć łeb:evil_lol::loveu:
  11. Podejście rodziców owszem ale teraz dużo też robi towarzystwo w jakim obraca się dziecko... A szczerze to już dawno nie widziałam "normalnego" np czwartoklasisty:shake: a wzwyż to już nie mówię bo ja to nazywam patologią:shake: Przepraszam że tak drastycznie...:oops: I w domu często dziecko aniołeczek a wyjdzie do swoich i obrót o 180 stopni:roll: Cwaniakarstwo i szpanerstwo się załącza... No a widząc dziecko które idzie z mamą na zakupy, pomaga jej itd a następnego dnia w swoim gronie stoi w parku z fajką a podkreślę że ma 14 lat to k***icy dostaje i mi sie instynkt mordercy włącza:angryy: Ale takie marne czasy nadeszły... ja pamiętam jak jeszcze się po drzewach, trzepakach łaziło i było 100 rożnych zabaw a teraz przez jeden dzień nie ma dziecko neta i płacze bo mu się nudzi...:angryy: Telefony, laptopy, tablety, smartfony i inne te duperela w głowach współczesnym dzieciom poprzewracały i teraz się liczy kto jest modniejszy i kto ma lepsze coś...:shake:AMEN
  12. Widziałam:) Mam nadzieję że sie nie obrazisz bo przekleiłam to do siebie na wątek#loveuGENIALNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:)
  13. Dobra:D Ale muszę sobie coś cyknąć (może z piechami) i wstawię:D;)Tylko żebyście od komputerów nie pouciekały:D:D:D
  14. [quote name='Majkowska']i A co Ty tak sie na ten wierszyk uwzięła? Czyżby mary miała jakieś umiejętności poetyckie? Żeby dziecko nie płakało to ja ci na szybko wierszyk skleciłam ;D Pewnego razu na pewnym portalu, spotkały się psiary - i nie w realu, tylko fikcyjne nawiązywały relacje i wszystkie twierdząc że mają rację, o psach zawzięcie dyskutowały, tak że im nawet blogi pozakładały, i umieszczając tam dużo fotek, chwaliły się strasznie że piesek czy kotek, je prosto z miski i robi fikołki, a jeden to nawet kopie w ogródku dołki. Codziennie na swoje blogi wpadały, i różne historie tam wypisywały, aż wkońcu zaczęły tworzyć rysunki, z reklamą pieseczków i spółki. I tak właśnie spółka powstała, która się szybko porozwijała. Bo każdy chciał w tej spółce być coś znaczyć i w świecie psim żyć. Koniec :D heheh, masakra ;D[/QUOTE] Odpowiem tutaj. Ma zdolności poetyckie ale twoich nie przebije:evil_lol::diabloti: Majeczka:loveu: Wiwat i brawa dla Majeczki!!!!!:loveu::multi: Mamy spółkowy wierszyk:sweetCyb::bigcool::cunao::laola: Piękny:loveu:
  15. [quote name='Majkowska']Uważam że wiek 11 lat jest już całkiem ok do posiadania pieska. Rzecz jasna rodzice muszą sprawować pieczę nad tym wszytskim, a nie kupić pieska dziecku i wymagać żeby się totalnie samo opiekowało. Ja też Amorem się w tym wieku opiekowałam powiedzmy jak należy, choć on mi to dość skutecznie swoim uporem i dominacją utrudniał,ale nigdy go nie zostawiłam i nigdy mi sie nie znudził jak twierdziły "znawczynie". Moim zdaniem najlepsze co można dla dziecka zrobić to kupić mu psa. Muszę pomyśleć kiedy uszczęśliwić tym moją małą :evil_lol: Bo Waldek jest mój i go nie oddam.[/QUOTE] Oj nie wszystkim dzieciom, nie wszystkim... znam takie dzieci którym bym powierzyła tylko i wyłącznie pluszową zabawkę:shake: Podała bym konkretny przykład ale nie chcę się tutaj nikomu narażać...:roll: No bo co to za chęć posiadania psa u dziecka, DZIECKA! które powie że tylko rasowy wchodzi w grę bo kundla się przed znajomymi wstydzić nie będzie:smhair2::mdleje: Przykład z życia wzięty!!!!! I dziecko bardzo, bardzo chce mieć pieska ale ma być rasowy:WTF: No to przepraszam bardzo skoro tak pragniesz psa to czy to nie może być kundelek. Nie?! Bo się będziesz wstydzić... !!!!!? Nosz k**wa... Oczywiście nie byle tam jaki rasowy, tylko rasy modnej! I najlepiej od razu po szkoleniu żeby nie trzeba było z nim pracować tylko wyjść na spacer dla szpanu:shake: Także, kuźwa znowu muszę być miła:diabloti:, ale pełen szacun dla Maryśki bo pięknie podeszła do wychowania psa. I pomijam fakt czy rasowy czy nie bo widać że to nie jest pies dla szpanu i wątpię że tak wybrzydzała przy braniu pieska;)
  16. [quote name='Majkowska']Dobra dobra, nie tłumacz się, i tak już za późno, wszyscy wiedzą że jesteś brutalem który się znęca nad przestraszonymi pieskami :evil_lol: A tak serio - wieeeem ;) Spoko loko ;P Nic ci (mam nadzieję ) nie doklejam, jedynie napisałam że trzeba delikatnie, bo czasem się psa bardzo łatwo zrazi byle głupstwem. Litować też się nie ma co, najgorzej psa pocieszać i "bać się" razem z nim, ale też nie można być bezlitosnym. Zresztą ja myślę że Buńka wie co robić, nawet jak jej każda z nas da swoją złotą radę ;)[/QUOTE] Wasze złote rady, kochane, naprawdę są złote:loveu: Dziękuje że doradzacie:) Zawsze to jakieś fajne nowe pomysły, można po debatować;)
  17. Rozumiem cię doskonale tak samo jak rozumiałam swoją bratową jak moja mama przyłaziła "pomagać" kąpać Karinkę.... Bratowa praktycznie tylko trzymała no bo moja mama wiedziała lepiej i to ona większość robiła... i z tąd kawały o złej tesciowej:evil_lol: Później ja zaczęłam pomagać ale już Ewelina się tak nie stresowała bo co ja jej mogłam doradzać jak sama byłam ciemna w tych sprawach:D Przez to się fajnie dogadujemy;) U mnie dzisiaj psiska miały gotowany ryż z marchewką i groszkiem na żeberkach:cool3: To dopiero była uczta, aż sama miałam ochotę się załapać:razz::diabloti: I one źle podobno ze mną mają:D Murzyn to niepohamowany w jedzeniu jest zjadł pełną michę swojego a i tak jeszcze obleciał czy Lea albo Rokulec czegoś nie zostawili:roll:
  18. [quote name='maryg22']Już się boję :diabloti:[/QUOTE] Wierz mi jest czego:lmaa::evilbat: A i jeszcze raz przypominam o wierszyku:siara:
  19. [quote name='leónowa']Ja[B] też nie znoszę rozpuszczonych, wiecznie mi włażą do oczu, gęste są to mi gorąco, rzadko kiedy się mnie zobaczy w rozpuszczonych, najczęściej to właśnie wysoko podciągnięty kucyk, tak mi najwygodniej . [/B] A tak szczerze to nigdy nie farbowałam jeszcze włosów, jestem naturalną blondynką, nie narzekam na swój kolor, więc mam na ogół mało zniszczone włosy, bo oni [B]nie prostuję[/B], ani nie farbuję, [B]czasem suszarką przelecę i to wszystko.[/B][/QUOTE] My to chyba naprawdę spokrewnione jesteśmy:D:diabloti:
  20. Marysiu wierszyk, wierszyk bo czas mija:evil_lol: A pracy powiedziała bym że bardzo dużo... Lea jest z nami od 7 czerwca także już troszkę czasu minęło. Ale do tej pory nikt specjalnie nie zwracał uwagi na to że czegoś się boi:shake: Dzisiaj na domiar złego dnia spadła mi konewka w garażu na beton i była znowu akcja łapania bo znowu wpadła w panike... dobrze że podwórko "pozamykane" bo by nawiała. Od jutra spacery tylko na smyczy bo boje się że czegoś się wystraszy i znowu ucieknie:roll: Siedziałyśmy z mamą na podwórku i przyszedł mój kolega to latała jak szalona w koło i bała sie do nas podejść aż w końcu siadła jakieś 5 metrów od nas i obserwowała ze strachem... Nigdy bym nie powiedziała i dała bym sobie kończyny poodcinać że Leośka się czegokolwiek boi... Dziewczyny z hoteliku również. Od incydentu z tym węglem mam wrażenie że boi się własnego cienia... może jak była bezdomna to rzucali w nią petardami czy coś?:niewiem: Jeszcze dzisiaj po tej akcji z konewką mama zaczęła Leośkę pocieszać i uspokajać głaszcząc i przytulając... najgorszy błąd jaki może być, bo można powiedzieć że ją utwierdziła w tym lęku. Teraz wie że jak się boi to jest OK bo mnie głaszczą i przytulają... a powtarzałam żeby tego nie robiła:mad: jak grochem o ścianę "no bo ona sie tak boi że trzeba ją poprzytulać żeby się czuła kochana":flaming: I cała moja praca idzie na marnę:roll: Nie wiem kogo najpierw mam szkolić, Leośkę czy rodziców:diabloti: A ojciec też już cierpliwość traci i coś marudzi że psa to najlepiej od szczeniaka brać a nie już dorosłego bo tak to się samemu wychowa itd a tak to same problemy wychodzą....:mad:Ręce mi opadają:mdleje: Pierwszy krok to na pewno spacery w bardziej zaludnione miejsca bo do tej pory to tak bardziej właśnie pola, łąki, lasy... od jutra chodzimy do centrum wsi:cool3: Zobaczymy jak to się wszystko będzie rozwijać...;)
  21. [url]https://lh6.googleusercontent.com/-gEqYQogZvPc/Ue6m217MrGI/AAAAAAAALpY/DtgWX6AIGZ8/s640/23.07%20097.jpg[/url] - :loveu: Waldunia przy moim Murzynku to jak niteczka:D Zrobiła bym czarnuchowi fotke od góry ale mnie zakatujecie że psa spasłam:eviltong: Teraz wygląda jak beczkowóz:evil_lol: A Walduś jest kochany:loveu: Cieszę się że już zaczyna zżywać się z Kingusią:loveu: Ale to będzie fajna para, Pan Waldemar i malutka Kinia:loveu: Powodzenia przy kąpaniu dzidziuni;)
  22. Proszę tu na mnie z pałą nie wyskakiwać:D:diabloti: Bo oddam:evil_lol:
  23. [url]http://i42.tinypic.com/1zr2z46.jpg[/url] - Milo już dogania Olika wielkością;) A i na tej fotce zauważyłam że Milo ma znacznie krótszą kufę od Olusia... no chyba że to zdjęcie mnie tak oszukało:lol:?
  24. No i chcę jeszcze dodać że teraz mam dwa zryte psy...:shake: Murzyn - terytorialny agresor Lea - panikara bojąca się wszystkiego co nowe Dzisiaj rano poszłyśmy na spacer w miejsce gdzie Lea jeszcze nie była i gdzie jest więcej ludzi i większy ruch uliczny.... dobrze że miała założone szelki bo z obroży na pewno by mi się wypięła... Najpierw jeszcze w naszym buszu zobaczyła samochód na pustej działce (chyba będziemy mieć nowego sąsiada dom dalej od nas o ile zechce się wybudować w tym gaju) i od razu inne zachowanie klapnięte uszy charakterystycznie podkulony ogon... PANIKA a jak zza tego auta wyłonił się starszy facet to jak by diabła zobaczyła i schowała się za Rocky'ego. Wcześniej oczywiście chciała gdzieś nawiać ale udało mi się ją odwołać:roll: Szła na zestawie szelki smycz ale potem to co się działo zmusiło mnie do zestawu szelki, smycz, obroża... podwójne zabezpieczenie a i tak miałam obawy i nawet nie doszłyśmy do celu wycieczki... Każdy samochód Lea prawie w rowie ze strachu, ciężarowy to już istne wyrywanie się, obcy ludzie omijanie szeroookim łukiem... szła ze mną nad stawy jak niczym na egzekucje i żal mi się jej zrobiło i zawróciłyśmy ale jest źle... Ma bardzo poważne moim zdaniem problemy behawioralne. Nie chciała wejść na podwórko i niczym na szatana patrzyła i szczekała no samochód w którym wczoraj zabłociła:shake: Węgiel już wczoraj zrzucony do piwnicy a ona dalej się za nim rozglądała:roll: Rozmawiałam z dziewczynami z hoteliku które Leośkę miały na codzień nie jak ja, że tylko w weekendy i od święta i są (tak jak ja) w ciężkim szoku że Lea jest tak bojaźliwa! Wszystko wskazywało na to że to mega odważniaka z niej... ale przez dwa lata spacery tylko w polach i łąkach też zrobiły moim zdaniem swoje. Za mało bodźców i teraz ciężko będzie się z nią pracować... Nie wiem czy podołam wyprowadzić ją na prostą ale na pewno jej nie oddam i się łatwo nie poddam;) PS: Marysia a gdzie wierszyk o spółce?:diabloti:
  25. Trafiłaś w dziesiątkę:evilbat:
×
×
  • Create New...