-
Posts
1283 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ceris
-
Wczoraj na poboczu drogi znalazłam przysypanego śniegiem psa. Myślałam, że jest martwy, ale w ostatniej chwili dostrzegłam, że podnosi łeb. Zawróciłam samochodem. Żył. Było już późno i wiedziałam, że nie znajdę czynnej lecznicy o tej porze, ale zaryzykowałam w ślepo. Pokonałam 20 km z konającym psem na siedzeniu i zostałam z problemem, gdzie się udać po pomoc. Wszystkie znane mi lecznice zamknięte. Z pomocą znajomej i jej męża dostałam się do weterynarza, który mimo późnej pory przyjął biedaka. Nie wyglądało to dobrze. Na oko złamań nie było, ale urazy wewnętrzne i wielkie wyziębienie organizmu nie dawały mu wielu szans. Były dwa wyjścia eutanazja, albo odgrzewanie psa na siłę i czekanie do rana na rozwój wypadków. Wygrała opcja druga. Pies dostał zastrzyk przeciwbólowy i drugi na wzmocnienie zdaje się. Weterymarz nie wziął ode mnie ani grosza. I zobaczyłam, że są jeszcze dobrzy ludzie na świecie. Wróciłam z psem do domu i zaczęłam go ogrzewać przed kominkiem. Mój Riko był zszokowany takim kolegą. Zachowywał się jak przetrącony. Choremu psiakowi minęły drgawki, ale nie odzyskiwał przytomności. W takim stanie między snem, a jawą zaczął poszczekiwać. Riko był przejęty sytuacją i raz leżał obok psa innym razem obsikiwał mieszkanie. Noc była ciężka. Pies skowytał na zmianę z poszczekiwaniem przez coś na wzór snu, ale to nie był sen... Nad ranem zachrypł i juz tylko leciutko postękiwał. W niedzielny poranek miałam plan, żeby zawieźć go do lecznicy w godzinach przyjęć. Jak strasznie trudno było doczekać do godziny dziesiątej... Cierpiał pies, a wraz z nim ja. Gdy wkładałam go do samochodu oddychał leciutko. Lecznica był otwarta przed czasem. Ale... pies odszedł za tęczowy most nim otwarłam drzwi, za którymi mógł znaleźć pomoc. Biegaj maleńki po niebieskich łąkach i poszczekuj do woli z innymi szczęśliwymi już psami... :-(
-
[url]http://i49.tinypic.com/10e4osi.jpg[/url] jaka rozkoszna jubilatka :loveu: :klacz::klacz::klacz::laugh2_2::sweetCyb::sweetCyb::ylsuper::ylsuper::new-bday::new-bday::new-bday::new-bday::bday::bday::bday::bday::BIG::BIG::BIG::BIG::BIG::BIG::BIG::BIG::BIG: Wszystkiego najlepszego Blusiu :loveu:
-
Riko prowokację ma we krwi (niestety). Borek to bardzo przyjazny pies. Wielki stary poczciwina wpuści każdego na podwórko :eviltong:. On odstrasza tylko wyglądem. Ale... u rodziców było świniobicie. Borek dostał jakiś kawałek "świeżynki", jakiś inny kawałek odskoczył opodal i na nieszczęście Riko zaczął się tym interesować. Wszystko trwało ułamek sekundy, jak Borek dopadł małego i jednym kłapnięciem chwycił go za gardło. Myślałam, że po moim księciuniu. Na szczęście w tym wszystkim działo się to jakieś dwa metry ode mnie. We dwójkę razem z moim tatą wyrwaliśmy małego ze szczęk Borka. Riko miał po tym potężnego krwiaka, wielkości jaja kurzego, przegryzioną skórę na krtani, ale bez głębszych uszkodzeń. Od tamtej pory nigdy nie doszło do podobnej scysji, ale obu trzeba pilnować cały czas. Borek pozwala po sobie chodzić, jednak Riko potrafi wszcząć awanturę, gdy tylko Borek za blisko mnie podejdzie, a nie daj Boże zechcę go pogłaskać. Nigdy sami obaj nie zostają :evil_lol:
-
Skrajnie wyczerpany Fred - już radosna psia dusza w NOWYM DOMKU!
ceris replied to keria's topic in Już w nowym domu
Do Fredzika zaglądam codziennie. I też mam nadzieję, że domek dla niego będzie najcudowniejszy na świecie :lol: -
To my z Rikardem życzymy już dzisiaj Blusi samych pysznych kości i spełnienia kolorowych psich marzeń:loveu:
-
W tym sęk, że potrafi wszcząć awanturę nie bacząc na skutki ;) Właśnie ten Borek raz miał go w paszczy. Gdyby nie to, że na podwórku było kilku opiekunów, Rika by już nie było na tym świecie.
-
O, nowe zdjęcia kochanego hipisa Kissa i księcia Bobika :lol: Super
-
Nawet smaczne :multi: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2659/342ffcecefa0b339med.jpg[/IMG][/URL] Dobra, nie będę udawał wegetarianina [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2659/bcf6f838cb4a6e04med.jpg[/IMG][/URL] No co młody? Scykorzyłeś :diabloti:? [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2659/b412e1a3cce5473dmed.jpg[/IMG][/URL] Jak nic młody zdezorientowany wolał poszukać schronienia :diabloti::evil_lol: Jakby coś, to zaraz może wskoczyć do kaptura pańci. Tutaj zawsze jest jest bohaterem :mad: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2659/e9518af0e7bfe19fmed.jpg[/IMG][/URL]
-
Witamy serdecznie w zimny październikowy wieczór. Riko był dzisiaj u Borka, a pani jakimś cudem wzięła ze sobą aparat. Oto kilka obrazków. Powitanie. Od razu tłumaczę się z łańcucha u Borka. Jest uwiązywany tylko na czas, gdy trwają jakieś prace na podwórzu i mógłby być zagrożony (psu nie wytłumaczysz, że powinien na siebie uważać, bo może coś na niego spaść) albo gdy jest otwarta brama wjazdowa, bo za chwilę ma ktoś przyjechać. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2659/92db16528b9ccbd2med.jpg[/IMG][/URL] Buzi buzi [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2659/c18b8a6211269f1fmed.jpg[/IMG][/URL] Dawno cię stary nie klepałem po plecach! Oczywiście Rikardo zaczyna się wściekać, bo Borek ośmiela się dotykać jego pani. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2659/b8bf9849f8fde804med.jpg[/IMG][/URL] Kochany pogodny wielkopies :loveu: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2659/98b07e299075627emed.jpg[/IMG][/URL] Hej, znalazłem sobie jabłko. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2659/6aa086a2be7ebab7med.jpg[/IMG][/URL]
-
Bobrynko, on ma ciut za dużo ciałka. Nie jest to takie mocno widoczne, ale wetka też zalecała lekkie zrzucenie wagi. Tak na prawdę chodzi o jakieś pół kilograma w dół względem tego co ma teraz. Do mięska wejdą warzywa przecierane przez sitko (jak dla niemowlaka) i więcej ryb. Warzywa nie idą mu w smak zupełnie. Kiedyś, za szczenięcych lat potrafił jeść jabłka, mandarynki, marchewkę, nabiał różnej maści :lol: Z wiekiem zaczął odrzucać wszystko prócz mięsa. Czas podreperować tę dietę, bo źle się to skończy. Rikardo to delikatniusi paniczyk. Raz wędrowaliśmy sobie po wysuszonej, a raczej wypalonej słońcem łące. Wśród niby trawy było mnóstwo uschniętych roślinek. Być może były miejscami kłujące, bo szedł dokładnie po moich śladach, dokładnie w miejscach po moich butach, w końcu błagał o wzięcie na ręce. No i wzięłam. Panisko zwiesiło łapkę na tzw. zimny łokieć i tak podróżował sobie jakiś kilometr, zanim nie weszliśmy do lasu.
-
[quote name='Nath']No niby że co... błoto Wam straszne? :evil_lol: My lubimy błoto :multi:[/QUOTE] A żebyś wiedziała, że nie lubimy błota i kałuż :p Ja zniosę wiele, ale panicz w pewnych momentach każe się brać na ręce :diabloti: Muszę kiedyś nagrać taką akcję. Ubaw po pachy :megagrin: Chociaż, gdyby w tym błocie siedziała jakaś suczka, mój amant nie zważałby na nic. Zapomniałby nawet o mnie :evil_lol:
-
[quote name='LadyS'](...) w przypadku karmienia innym sposobem, lepiej jednak nie mieszać, bo każda rzecz ma inny czas trawienia, a to z pewnością nie wpływa dobrze na psa.[/QUOTE] Dokładnie tak pomyślałam, więc skupię się na tym co napisałam wcześniej. Dziękuję [B]Wszystkim[/B] za rady :lol:
-
Trzymaj się Izo. Będziesz miała o jednego Anioła w niebie więcej, BABCIĘ :calus:
-
Do BARFa nie dorosłam jeszcze. Boję się coś sknocić, chociaż dawałam mu kilka razy kawałki piersi kurczęcych i wątróbkę surową. Szło jak w młynie :evil_lol: Nie wykazywał, żadnych oznak złego samopoczucia po tym, kupki też były w porządku. Nie wiem tylko, czy takie podawanie surowego od czasu do czasu jest dobre. Zatem nie będę ryzykować więcej.
-
Gaduła z Riki :lol: i faktycznie dobrze sobie radzi z techniką :evil_lol:
-
Dzięki za rady. Nie wiem jak przemycić te warzywa, ale dziewczyny na innym wątku podrzuciły mi pomysł z przecieraniem warzyw. Może to będzie trafieniem w dziesiątkę. Postaram się dać mu więcej ryb. Suchą karmę odstawię. Nie wiem o ile dam radę zwiększyć mu dawkę ruchu, ale postaram się, tę codzienną godzinę "podrasować" drugim dłuższym wyjściem przed snem.
-
Tak, z dzisiejszej spacerologii :lol: W pewnym momencie wleźliśmy w takie błoto, że sama nie wiedziałam, czy wracać, czy brnąć dalej, nie wiedząc co nas czeka. Udało się :razz:
-
Zdaje się pisałam o tym, że Riko nie jest otyły, lecz ma za dużo ciałka; po prostu przybrał trochę na wadze i trzeba się tym zająć. Nie prowadzi leniwego trybu życia, ale być może jest to ciągle za mało z psiego punktu widzenia. Nie mogę sobie pozwolić na bardzo długie wędrówki z psem, ale staram się dać mu oprócz 15 minutowych wyjść na siusiu, godzinne marszruty każdego dnia. Owszem, widzę już, że dieta jest mało przemyślana. Dostaje też ryby, ale cokolwiek to jest (mówię o gotowanym) nie może mieć warzyw, bo wszystko starannie ominie. Nigdy nie daję mu z gotowanym posiłkiem makaronów, ryżu czy kaszy. Jak mam go uszczęśliwić "jedzeniowo"? Jak ustalić dzienną dawkę? Karmić go raz czy dwa razy dziennie? Teraz waży 5 kg i myślę, że docelowa waga to ok. 4 kg.
-
Dzisiaj ubłociliśmy się okropnie. Rikardo miał całe podwozie w błocie :diabloti: Nie mam zdjęć z błotnej marszruty, bo sama musiałam uważać, żeby sucho dotrzeć do najbliższej drogi i nie utopić przy tym aparatu :cool3: Pies elegancki [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2605/8b0247c32d51abf5med.jpg[/IMG][/URL] Pies szczęśliwy [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2605/5ebef9563f2a1060med.jpg[/IMG][/URL] Psia doopka :cool3: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2605/09adf75cc4727dbemed.jpg[/IMG][/URL] Pies zgrzany [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2605/cee674b5776bfb1emed.jpg[/IMG][/URL] Pies rozrzutnik :lol: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/2605/8fb4ba92386d10f6med.jpg[/IMG][/URL]
-
Witamy wszystkich. Dziś nie było biegów, bo pani na kursie. Dopiero teraz na noc wybierzemy się na patrol uliczny :cool3: No i jak on ma linię utrzymać? Ja też lubię mundurowych, ale nie wszystkich :razz: