-
Posts
1283 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ceris
-
Jestem nowa na forum, ale tak nie może być, że coś wcina, bo to nie są wątki tylko towrzysko-hobbystyczne. Tak dużym serwisem powinni zajmować się fachowcy przez wielkie F. Tu chodzi o szlachetną pomoc zwierzętom.
-
Witamy ponownie po awarii :multi: Bobik ma słodkie nowe wiosenne zdjątka. Ja musiałam zbudować foto galerię od początku :placz:
-
Odbudowuję galerię Jak po polowaniu. Zwyczajowy "sajgon" :diabloti:............................................ Pobyczyć się trzeba, ale ... doskwiera mi brak pilota :razz: [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images10.fotosik.pl/1225/a8e2b4e7233fb0camed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images10.fotosik.pl/1225/ef333a2a4d3adf6bmed.jpg[/IMG][/URL] Pozwolę łaskawie, żeby pani mi coś podrzuciła..........................................Tyle mam na głowie, padam na pysk :lol: [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images10.fotosik.pl/1225/509986a4e1bb6555med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images10.fotosik.pl/1251/25d28c23ccb002e2med.jpg[/IMG][/URL]
-
W związku z awarią forum, mam "w plecy". Zeżarło kawałek mojej historii, na szczęście nie długiej. Zastanawia mnie jednak fakt, że wątki np. bazarkowe albo z aktywną pomocą dla zwierząt szukających domów, po prostu wcięło i nikt nawet [COLOR=#ff0000]przepraszam nie powiedział[/COLOR]. Ogłoszenia, linki, rozliczenia z ostatnich 10 dni rozpłynęły się w próżni. Żal mi pracy wszystkich tych ludzi, którzy poświęcają swój wolny czas dla ratowania zwierząt, bo moja galeria jest niczym w porównaniu z ich ogromną pracą i zaangażowaniem.
-
Owszem na dworze wszystko wydaje się jest OK. Chociaż... robi to bardzo często. Obsikany jest każdy krzak, źdźbło większych rozmiarów, płaski teren, na którym inny zwierz pozostawił swój zapach. Nie wiem jak to jest u innych samców, bo nie mam porównania. Spacer bywa śmieszny chwilami, bo nim przejdziemy jakieś sto metrów mijać może nawet 10 minut :-) W domu posikuje czasami, w sytuacjach, które opisałam wyżej. Nie zostaje zbyt często u rodziców, ale to jedyny sposób, gdy muszę wyjechać na dzień lub dwa. To sytuacje zdarzające się tylko kilka razy w roku. Myśl o kastracji przyszła mi do głowy, gdy zauważyłam, że od kiedy dojrzał, stał się małym dominantem. Jak to mówią mały, ale byk :cool3:. Co do innych psów. Jest zadziorem strasznym. Wszczyna awantury, po czym ucieka mi na ręce i tyle mu zrobicie :diabloti: Z wysoka wścieka się jeszcze bardziej. Nie pozwala też innym osobom mnie uściskać, bo zwyczajnie zaczyna ujadać jak opętany. Jednak zdarzają sie inne psy, wobec których przejawia od jednej chwili przyjacielskie zamiary.
-
Rozumiem, że nikt nie ma sensownej podpowiedzi, wytłumaczenia, skąd wziął się mój problem? :roll:
-
Przepraszam, że podpinam się pod temat olexy, ale mój problem jest tego samego rodzaju i nie chciałam zakładać nowego wątku. Mój Riko jest pięcioletnim psem. Mam go od sześciotygodniowego szczeniaczka. Nauka czystości przebiegała bezproblemowo. Niestety zdarzają się mu incydenty z sikaniem w domu. Nie sądzę, żeby miało to związek z jakąś chorobą. Na dwór wychodzi ile razy chce (w tym cztery spacery). Zauważyłam, że problem pojawia się, gdy Riko jest na mnie zły (wiem, że głupio brzmi), np. gdy nie pozwalam mu spać w moim łóżku (chcę go tego oduczyć), albo gdy odbieram go od rodziców po mojej dwudniowej nieobecności. Ma szczególnie ulubione miejsca do tego procederu. Nie pomaga mycie detergentem, spryskiwanie płynem neutralizującym zapachy organiczne. Po remoncie, gdy wszystko było świeżutkie oczywiście pierwsza rzecz jaką zrobił, to zaznaczył teren. Nie wiem, czy przypadkiem z wiekiem nie zdominował go testosteron, bo zachowania ma iście królewskie, a mnie traktuje jak pachołka. To mój pierwszy pies, więc pewnie popełniłam masę błędów wychowawczych, ale też wiele mu zawdzięczam (długa historia). Może go rozpieściłam? Na zakończenie dodam, że mieszkamy tylko we dwójkę: ja i on, czyli mój terrorysta.
-
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
ceris replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Włączyłam się w poszukiwania. Miejmy nadzieję, że św. Franciszek pomoże ;) -
Poczytałam wszystkie Wasze spostrzeżenia i doszłam do wniosku, że mam jedno wielkie udogodnienie, bo mieszkam na wsi i mój pies problemu soli nie zna (na szczęście). Niestety to pinczer i marznie z definicji :lol:. Zatem obowiązkowo kubrak na grzbiet (mama poszyła nam cztery różne warianty :loveu:) oraz buty (bo mrozy były do -30 st). Riko nie buntuje się przed włożeniem butów, ale wiem, ze tego nie lubi. Póki jest w mieszkaniu zaczyna śmiesznie dreptać wysoko unosząc łapki, jednak już na zewnątrz śmiga jak perszing. Mimo, że ma buty, spacery są krótkie do 20 min, czasem i tak jest błagalna prośba o wzięcie na ręce. Ot, urok małych gołych piesów :p. W tym roku doszedł nam problem uszu w wielkie mrozy, ale to już opowieść do innego wątku. Pozdrawiamy wszystkie zmarźluchy, z opiekunami włącznie :cool1:
-
Krztuszenie się szczeniaka-weterynarz nie ma pojęcia o co chodzi
ceris replied to Nati211's topic in Weterynaria
Mój Riko ma kichanie wsteczne. To wygląda dokładnie tak: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=CXDledRQ7y4&feature=results_main&playnext=1&list=PL66BBB0D7BF25E779[/URL] Nasz wet powiedział, ze to wina alergii (czy robi się jakieś testy w ogóle?). W każdym razie mój maluch ma ataki takiego kichania najczęściej w dwóch przypadkach 1. Gdy sobie intensywnie węszy w miejscach z różnymi pyłkami. Może to być z lekka zakurzone miejsce albo np. kwiatek. 2. Gdy uprze się pociągnąć na smyczy, bo akurat widzi innego psa (z tym mamy stale problem). Dodam, że Riko chodzi w szelkach. Może w związku z tym ciągnięciem uciska sobie klatkę piersiową i rozpoczyna się kichanie wsteczne. Dostałam witaminy w płynie. Po nich było trochę lepiej. Muszę iść ponownie do weta z tym problemem - przecież wkrótce wiosna :multi:. Mój mały, gdy dostaje ataku, staje w miejscu i aż strach patrzeć co się dzieje. Zauważyłam, że gdy zaczynam wtedy do niego łagodnie przemawiać i uspokajająco głaskać oburącz po bokach, wtedy atak mija w miarę szybko. -
Niewidomy, zmarznięty, bezpanski piesek pilnie potrzebuje pomocy!!!
ceris replied to kerad's topic in Już w nowym domu
Jak widać duch w narodzie nie ginie, skoro tylu dogomaniaków/czek odnosi zwycięstwa nad niedolą wszelaką:loveu: Wszystkim, którzy zadbali o Keruska życzę pomyślności! -
Dzięki za rady :-) Stresujące bywa najbardziej, gdy mijamy potężnego spokojnego psa, a mój jak pokrzywa gotów go zjeść, gdyby nie smycz :diabloti:
-
Soko, rozumiem, że w momencie gdy Riko podejdzie w moim kierunku, odwróci uwagę od kota, wtedy mogę mu pozwolić na szukanie uciekiniera? Oznaczało by to, że on ostatecznie i tak (z opóźnieniem ale jednak) "wygra" bo pozwolę mu na węszenie za kotem.
-
W związku z obcinaniem pazurów mam pytanie o to, czy wasze psy znoszą to spokojnie. Mój Riko dostaje fiksacji, gdy tylko zbliżę się z obcinaczem do łap. Zaznaczam, że nigdy nie uszkodziłam mu pazura do żywej tkanki. Przycinam na prawdę same końcóweczki. Trauma w związku z pazurami może wzięła się jedynie dlatego, ze mój mały miał dawno temu dwa razy pęknięty piąty pazur na przednich łapkach.
-
Muszę się mocno w piersi uderzyć ze słowami mooooja wina :razz: ponieważ mój pies ma 4,5 roku (mam go od 6-tygodniowego szczeniaczka), a jeszcze na smyczy próbuje podciągać. To pinczer miniaturowy, więc gabaryty ma na tyle małe, że od małego byłam w stanie go utrzymać, ale... to fatalnie wyglądało. Najpierw szedł taki mały kropek, a za sobą próbował ciągnąć swoją panią :mad:. Nie stosowałam metody dwóch kroków wstecz, ale zwyczajnie zatrzymywałam sie bez słów w miejscu, gdy pies zaczynał ciągnąć. Czekałam do momentu, aż zwróci na mnie uwagę i wykona w moją stronę kilka kroków. Wtedy ruszałam na przód. Dziś ciągnięcie na smyczy jest sporadyczne i pojawia się w momencie, gdy na naszej trasie pojawia się inny pies, albo kot :diabloti:. Tu mam ciągle dylemat co w takiej chwili mam zrobić. Może mi ktoś podpowiedzieć?
-
Niewidomy, zmarznięty, bezpanski piesek pilnie potrzebuje pomocy!!!
ceris replied to kerad's topic in Już w nowym domu
Historia Kerusa była jedną z pierwszych jakie tu przeczytałam po zarejestrowaniu. Szczerze .... ryczałam przez jakiś czas. Czasem zastanawiam się, czy homo sapiens sapiens to rzeczywiście właściwa nazwa dla naszego gatunku. Bestialskie traktowanie zwierząt (wszystkich) jest raczej bliższe neandertalczykowi niż ... ech. Chylę czoła przed wszystkimi, którzy potrafią sprostać wyzwaniom i zaopiekować się słabszymi. Kerad - szacunek dla Ciebie. -
Rósł i uczyliśmy się nawzajem [IMG]http://images10.fotosik.pl/781/e1daeea53a764ef3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/780/8ca16403c2cfa8f6med.jpg[/IMG] Mizianko............................................................................................ Dziś jestem taki :lol: [IMG]http://images10.fotosik.pl/781/4d7e4afcd193c9fdmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/780/eb5b650767e5a4f9med.jpg[/IMG] Na ostatnim zdjęciu z szelmowskim uśmiechem i w zawadiackim łańcuchu (to nie kolczatka [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG]) [IMG]http://images10.fotosik.pl/762/1bd7dac7d3312b73.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://images10.fotosik.pl/763/3814b78f20ebad59med.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/763/bc1d0a893e437befmed.jpg[/IMG] Psie warunki po prostu.......................................................................... i w końcu zaczął wychowywać swoja panią. [IMG]http://images10.fotosik.pl/780/34343f8737c1efcdmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/780/f199e267cf927839med.jpg[/IMG]
-
[SIZE=3][FONT=arial]Przedstawiam Wam mojego przyjaciela Riko[/FONT][/SIZE] - pinczer miniatura, bez papierów, więc ktoś powie, że tylko w typie pinczera, - urodzony 27.07.2007 r (świetna data, prawda?), - czarny podpalany, - 33 cm w kłębie, - 4,5 kg masy (trochę za dużo, ale on kocha jeść :-)), - pies zaczepnoobronny, czyli on zaczepia, ja bronię. Jak się u mnie znalazł? Hm... To był mój malutki terapeuta. Zdaje się, że tak objawia się egoizm :diabloti: Pies miał być mały, o krótkiej sierści, energiczny i w szczenięcym wieku. Padło na pinczerowate maleństwo wyszukane w sieci. Zjawił się w moim domu mając 6 tygodni. Mieścił się na dłoni i od razu wypełnił calutkie serce :loveu:. Początkowo tęsknił za mamą. Noce były nieprzespane, z popiskiwaniem i płaczem. Potem nauka czystości i bieganie z maleńkim psiakiem pod pachą z piętra na podwórko :lol:. Później były ucieczki i samowolne spacerki (o zgrozo!) kilometr od domu. Jedna z takich ucieczek była około północy. Wyszliśmy na ostatnie siku pod blok i w sekundzie Riko się ulotnił. W środku nocy, z latarką w dłoni, szukałam uciekiniera z duszą na ramieniu. Znalazłam go pod łopianowym liściem nieopodal domu pewnej znajomej suczki :mad::lol: Oto mój kochaniec milusiński :lol: Tu jeszcze z mamą :loveu: .......................................................................Pierwsze dni w nowym domku (Riko ma 6 tygodni) [IMG]http://images10.fotosik.pl/763/079312821c68c57cmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/780/cb79fb3e9eda9c07med.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/780/ec71df0d7709516fmed.jpg[/IMG][IMG]http://images10.fotosik.pl/763/1d7a3e3bc0d86b1fmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/780/f05e5baafd69bde0med.jpg[/IMG]
-
Imię: Riko Data Urodzenia: 27.07.2007 Maść: czarny podpalany Płeć: Pies Lubi: aportować, biegać, bawić się, spać w łóżku z panią :lol:, leżeć na karku u pani, gdy ta siedzi przy komputerze :evil_lol: (chociaż teraz jest zakaz z uwagi na masę; mieć 4,5 kg na karku prze godzinę to kalectwo :razz:) Znajomi: Borek, Rufi, Murzyn, Dżeki Znaki szczególne: czarne plamki na języku i podniebieniu Właściciel: Beata, czyli ja :lol: Miejscowość: Krasnopol Miejscowość narodzin: Węgorzewo