-
Posts
458 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by patrycja100
-
U Arona bez zmian. Dobrze ale dalej ma tylko boks i hotel.
-
Wiadomosci o sunii o czwartkowej operacji Biała ma się dobrze. I tu muszę zwrócić napisa - stał się CUD! Okazuje się że suka ma świetny charakter - dobrze dogaduje się z psami...ale i z kurami, kaczkami i UWAGA kotami. Jak p. Agnieszka jest w domu to sobie swobodnie chodzi po terenie między zwierzyńcem. Teraz mniej optymistycznie : Podczas zabiegu okazało się że oprócz tego małego guzka do wyłuskania głębiej są jeszcze kolejne dwa ... Czyli do usunięcia jest jeszcze chyba kolejna listwa. Tzn jeżeli tego się nie zrobi to one będę się rozrastały. Ponieważ jest to duża operacja i długo się goi ( duży ubytek tkanki) to trzeba odczekać jakieś 1,5 miesiąca. Ze względu na wiek i przebyte operacje myślę, że znalezienie jej domu graniczy z cudem.... Tylko co z nią dalej? Z jednej strony przynajmniej na lato mogłaby wrócić "do domu" Dowiadywałam się o miejsce w hotelu. Ale problem polega na tym, że jeżeli zgodzi się z innym psem będzie mogła być w boksie zewnątrznym...jeżeli nie będzie musiała zamieszkać sama w pomieszczeniu zamkniętym...Tylko z relacji wetki wynika, że ona w ogóle nie chce wchodzić do domu więc pewnie przynajmniej na początku będzie to dla niej mało komfortowe ( chociaż teraz nocuje w garażu "z oknami" ;) ale do domu już nie chce wchodzić ) Od tego jak będzie się zachowywała wobec innych psów będzie zależało ile bedzie miała na codzień swobody.
-
Straszne to ze suczkom sie robią takie swinstwa jak guzki i sa one chyba dosc powszechne :( Ten olej na takie guzki nazywa się Nei Tumorin Tropfen, jestem ciekawa czy jest tez cos takiego w polsce? Juz sama nie wiem jaka decyzje podjac z moja sunia. Ma teraz nowy guzek ale nie jest duzy, nie chcialbym znow operacji ale nie wiem na razie obserwuje czy nie rosnie i podaje jej Tumorin bo tak mi poradzili lekarze w Niemczech, zapisali jej Tumorin jest to lek na bazie ziołowej ale skuteczny jak mówią...Jestem z Warszawy, ten wet jest dobry, a operowal ja ten wet i chirurg dzialajacy w roznych lecznicach w wawie wiec na pewno byla w dobrych rekach. Dla niej narkoza jest niewskazana bo ma slabe serce na sczescie wybudzila sie bez problemow. To super ze sie natknelas Na FB Białej Misi :)
-
Dzodzownis moja sunia jest trzy lata po operacji i nic jej nie jest. Wet nawet nie proponował usuniecia calej listwy mlecznej, ja sie na tym nei znałam. Po prostu powiedzial ze bedzie masteskomia i ma usuniete tylko sutki w poblizu guza. Jak jest stopien zlosliwosci 0 to chyba oznacza ze to nowotwor lagodny? Natomiast nasz york staruszka ma cały brzuszek w guzach i nie mam mozliwosci jej operowac. Dostaje taki olej na Tumory sprowadzany z zagranicy i guzy nie rosna i sa zatrzymane. W jej wypadku nie ma szans na operacje. Kolezanki pies mial wielkiego guza przy sutku i zyl z nim lata, dozyl wieku 23 lat. Jej mama nie tolerowala weterynarzy a jej wszystkie psiaki sa i byly dlugowieczne. Ale tak jak pisalas pewnei sterylizacja to zabezpieczenie...Jednak z tego co piszesz to kazda sunia umrze na raka jak miala guza a nie ma sterylki. Moze znasz wiele przypadkow takich, ale nie zawsze tak musi byc, jak w np w wypadku psa kolezanki. Np za granica weterynarze troche maja inen podejscie niz weci w polsce. Uwazaja ze jak guz jest maly to wystarczy obserwowac i dawac olej na tumory ktory je zasusza. W Polsce sa za radykalnym cieciem. Na pewno masz racje ze sterylizacja zapobiega nawrotom ale jest tez radykalnym zabiegiem. Usuniecie calej liswtwy mlecznei i sterylizacja to bardzo radykalny zabieg. A jakie leki musi dostawac ta sunia o ktorej piszesz? Moja sunia nie musi dostawac zadnych leków.
-
Ogłoszenia Aronka są juz w necie, czekamy na odzew.....
-
Wszelka pomoc finansowa dla Misi jest bardzo cenna... Dzięki swojemu dobroczyncy Misia uzbierała juz sporą kwotę, ale to wciąż za malo... dlatego każda nawet drobna wpłata na rzecz Misi jest bardzo cenna. Jak tylko mozecie to prosze pomóżcie, dziękujemy :lol: Misia teraz mieszka sobie u pani weterynarz na podworku, opiekuje sie nia mama pani weterynarz, na razie nic nie robia, musza odczekac, zeby zdjac pierwsze szwy. I potem dalej beda robic. Najwazniejsze teraz jak jej pozniej znalezc dom? Jak będzie treśc do ogłoszen i moze nowe fotki Misi to zamowi sie jej pakiet ogłoszen, ale przez ogłoszenia teraz tez ciężko. Dlatego proszę Was jak możecie pytajcie o Misię tez wsrod znajomych, może ktoś ją pokocha i zapragnie zaadoptować... Misia chodzi na smyczy, mimo że nigdy wczesniej nie wiedziała co to smycz, kury i koty poki co jej nie ruszaja, ale inne srodowisko, wiec moze i inaczej sie zachowuje.
-
Nie wiem czy to nowotwór, może, uzywaja nazwy guz mlekowy. Moja sunia miała taki. Miała wycięty większy guzek, a dwa mniejsze wyłuskane i usuniete tylko sutki w pobliżu guzka, jest zdrowa. Więc co pies to inny przypadek.Dzdzownis nie strasz mnie ze moja sunia będzie miała nowtwor bo nie miała sterylki, ale po tym wszystkim co czytałam jakies obawy mam, wtedy się bałam decydowac na tak radykalny zabieg, zreszta wet powiedział ze mozna zrobic sterylke i to zalecałby.....ale nie upierał sie. Upierał sie tylko przy usunieciu niektorych sutków w poblizu guza, nie chciał bez tego operować. Jakby w wypadku mojej suni sterylka byla bezwzglednie konieczna to odmowil by zrobienia zabiegu, tak jak nie zgodzilby sie operowac jakbysmy sie nie zgodzili na usuneicie niektorych sutków... Moze powinnam sie wtedy zdecydowac na radykalny zabieg, ale byłam przerazona samym faktem ze moja sunia ma miec usuniete sutki i wogole operacje pod narkozą ;( pierwszy raz moj pies musial by operowany, był to ogromny stres... Tym bardziej że moja sunia jest psem po przejsciach, znalazłam ją... O Białej to nie ja podejmowałam decyzję, wiem że miała/ma bardziej radykalny zabieg niz moja sunia, chyba taki jak pisze Dżdżownis... ale miała tez dużo większego guza bo wielkości małej pięsci a to już jest naprawdę gigant guz, az nie moge sobie wyobrazic tak wielkiego guza...Tak jak pisze Dżdżowniś mógł sie rozsiać...to by znaczyło że suni się nie uratuje? Mam nadzieję że mimo ze był taki duzy to został mimo wszystko w porę usunięty. Moja sunia miala takiego mniej wiecej wielkosci wiśni, więc sporo mniejszego.
-
dziękujemy :)
-
Odszedł Tiram :(.... Bulik ciagle czeka na dom
patrycja100 replied to patrycja100's topic in Już w nowym domu
Marta Tiram tez ma ogłoszenia, cioteczka tatankas wstawi tu linki, ale ogłoszenia temu chłopakowi też juz zrobiła. Oba chłopaki ogloszone :multi: -
Najwieksze marzenie dla Arona to domek....czyli to czego nigdy nie miał. Ogłoszenia zamówione i za chwilkę będą ale teraz nawet na szczeniaki jest słaby odzew więc będzie ciężko... Ale trzeba próbować.
-
Marta, najwazniejsze ze zaglądasz tutaj i pamiętasz o Aronie. I dajesz nadzieję, dzieki :)
-
Pani z fundacji tak pisze o Fruzi: [FONT=Arial][SIZE=2]Fruzia jest taka cudna. I taka kochana. Byłam znowu wczoraj u niej. [/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=2]Fruzia jest wciąż młoda - urocza dziewczynka. Dla mnie piękna. A oto treśc ogłoszeń Fruzi które jej własnie zamawiam:[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Fruzia spędziła 7 lat w schronisku. 7 długich lat, w czasie których każdy dzień był podobny do poprzedniego. Gdy trafiła do schroniska była psim dzieckiem. Niechcianym dzieckiem. Przez 7 długich lat widziała tylko kraty i ścianę sąsiedniej klatki, słyszała, zamiast czułych słów swojego pana, tęskne szczekanie i wycie towarzyszy niedoli. Każdego dnia czekała na to co każdemu psu potrzebne jest do życia jak powietrze i woda. Na swojego Człowieka. Obecnie po 7 latach Fundacja zabrała ją pod swoje skrzydła. Jej los się odmienił. Ma bezpieczeństwo, pod dostatkiem jedzenia, przysmaki i spacery z wolontariuszami, ale nadal to tylko hotel i klatka. Czy umrze w hotelowej klatce?[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Fruzia jest wyjąkowa, to taka iskiereczka pełna radości i miłości do życia. Nie zniszczyły ją schroniskowe lata. Kocha ludzi, nie wszystkie psy toleruje, chociaz w hotelu nie zauważono agresji. Fruzia jest zdrowa i jeszcze może mieć dużo życia przed sobą. To nieduży psiak w typie bulteriera.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Fruzia prosi o pomoc, o wsparcie, o Dom i Serce swojego Człowieka.[/SIZE][/FONT]
-
Oto tresc ogłoszeń Aronka które mu właśnie zamawiam. Pani z fundacji tak pisze o nim i o Fruzi: [FONT=Arial]Fruzia jest taka cudna. I taka kochana. Byłam znowu wczoraj u niej. Aron to[/FONT][FONT=Arial]taki trochę żyjący swoim życiem pies i widać w nim starość. Fruzia jest wciąż młoda - urocza dziewczynka. Dla mnie piękna. [FONT=Arial][SIZE=2]Oto treść dla Aronka:[/FONT] [FONT=Calibri]Aronowi od początku się nie wiodło. W 2004 roku trafił do schroniska przyprowadzony przez swojego właściciela. Spędził tu 8 długich lat. Dla kogoś kto nie był w schronisku trudno uświadomić sobie bezmiar tej tragedii. Niektórzy mówią, że takie życie nie ma sensu. Inni, że każdego dnia może się zdarzyć cud. [/FONT] [FONT=Calibri]Na zmianę swojego losu Aron musiał czekać 8 lat! Kraty, 2 m2 przestrzeni, widok tylko na inne boksy. I to skomlenie innych nieszczęśników… Po 8 latach w schronisku Fundacja przygarnęła Arona. Jego życie zmieniło się bardzo. Ma do dyspozycji czysty domek, wybieg oraz spacery z zakochanymi w nim wolontariuszami. To dużo lepsze niż schronisko, lecz to tylko hotel. Martwimy się, że Aron umrze w hotelowej klatce. Tak bardzo pragniemy aby spędził ostatnie lata w swoim Domu. Czy zdarzy się cud?[/FONT] [FONT="Arial"]Aron prosi o pomoc, o wsparcie, o Dom i Serce swojego Człowieka.[/FONT] [FONT="Times New Roman"][/FONT] [/FONT]
-
U Białej wszystko dobrze, ma dobrą opiekę i uczy się chodzić na smyczy... juz jest po jednym zabiegu. Zamówi się jej niedługo pakiecik ogłoszeń, narazie z powodu czekających ją zabiegów jeszcze z tym czekamy. Proszę jak możecie zwołac jak najwięcej cioteczek na ten wątek, bo w grupie siła i każde wsparcie dla suni jest na wagę złota. I podnoszenie wątku- może ktoś z dogo się zakocha w suni :) [B]Jest całkiem nieźle :)[/B] [B]Dziś miałyśmy kurs chodzenia na smyczy, póki co trzy na szynach[/B] [B]zero zainteresowania drobiem i kotami ale być może dlatego że skupiała się na walce z obrożą[/B] [B]Już traktuje mnie jak przywódcę stada i czasem słucha ;)[/B]
-
Odszedł Tiram :(.... Bulik ciagle czeka na dom
patrycja100 replied to patrycja100's topic in Już w nowym domu
Kaszanka i Tatankas- dziękuję w imieniu Bulika :) -
Odszedł Tiram :(.... Bulik ciagle czeka na dom
patrycja100 replied to patrycja100's topic in Już w nowym domu
Proponuje takei ogloszenie, takie mniej wiecej ma jedno, tak ładnie ktos o nim napisał: [CENTER][FONT=Comic Sans MS][SIZE=2]Bulik przyszedł do schroniska 1,5 roku temu jako bardzo młody psiak, właściwie szczeniak. Od razu wypatrzyliśmy go w kwarantannie i zachwycił nas. Przebywał w klatce z innymi psami i zachowywał się przyjaźnie. Na początku wyprowadzałam go z Agatką, ale to przerastało możliwości drobnej dziewczyny - Bulik bardzo ciągnie. Najgorzej jest przy wychodzeniu z klatki, potem już się uspokaja i cieszy spacerem. Na spacerze jest przeszczęśliwy. Zimą tarza sie w śniegu, latem biega po trawie i chłonie świat całym sobą. [B]Teraz już nie ma wolontariusza, nie ma głaskania, nie ma spacerów i nie rozumie dlaczego kolejny raz zawiódł go człowiek... [/B]Niezwykły, piękny i o ogromnym uroku psiak... Życie bez kontaktu z człowiekiem i spacerów to dla niego koszmar.[/SIZE][/FONT][B][FONT=Comic Sans MS][SIZE=2]Co dalej z Bulikiem ?[/SIZE][/FONT][/B][/CENTER]