Jump to content
Dogomania

Maciek777

Members
  • Posts

    23784
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    17

Everything posted by Maciek777

  1. To sprytna bestia, wie co niedobre i nawet ma tu takie spojrzenie:) Trzeba kupić nowy tapczan zanim fotele się zużyją;) Życzę wszelkiej pomyślności na 2020 r!
  2. Spóźnione podziękowania:) Co do problemu to nie wiem co może być powodem. W ogóle są dwie metody wstawiania zdjęć. Pierwsza to bezpośrednie dodanie załącznika (po lewej stronie), albo po prawej stronie jest "wstaw inne multimedia", a po kliknięciu wybieramy "wstaw grafikę z adresu URL" i tam wklejamy link do zdjęcia wstawionego na zewnętrzny serwer, np na zmniejszacz.pl. W sumie jest jeszcze trzeci sposób: w oknie pisania, u góry po lewej jest opcja podkreślania tekstu, a po jego prawej stronie są jakby ogniwa łańcucha (Link) i po kliknięciu wklejamy link do zdjęcia z zewnętrznego serwera w pole "Adres URL" i Wstawiamy do postu, z tym, że ta opcja powoduje, że na wątku pojawia się tylko link do zdjęcia, a nie samo zdjęcie. Mam nadzieję, że nie wysiadły wszystkie 3 metody dodawania zdjęć... Na nadchodzący 2020 r życzę wszystkim szczęścia i pomyślności, a Olenkowi dodatkowo bardzo dużo zdrowia:)
  3. Dużo zdrowia i szczęścia na Nowy Rok!
  4. Tola, Nesiowata, dziękuję za życzenia świąteczne. Spóźniłem się na Święta to teraz życzę Wam i wszystkim, którzy tu jeszcze zaglądają wszystkiego najlepszego na Nowy Rok!
  5. Teraz dopiero widzę co się stało. Współczuję...
  6. Dokładnie bo jakość życia, a nie jego długość się liczy. Ja usypianie traktuję jako ratunek dla zwierzęcia, mimo, że nie tak chciałoby się go uratować...
  7. Dziękuję. W sumie nic więcej, Ty czy ja, nie mogliśmy zrobić. Jest to jakieś pocieszenie, że oszczędzamy im cierpienia. Co by jednak nie mówić, śmierć zawsze przychodzi zbyt szybko...
  8. Bardzo mi przykro z powodu Maksia. Wiem co teraz czujesz. Aż za dobrze wiem. Bardzo mądrze napisałaś "nie chcę, żeby cierpiał tylko po to, żeby ze mną być....". Tą zasadą powinno się kierować w przypadku ciężkich chorób naszych zwierząt, ale wiadomo, że to nie łatwe. Najważniejsza jest jakość życia, a nie jego długość. Kochałaś (kochasz) Maksia, on to wiedział i był z Tobą szczęśliwy. Życie skazało go na tę chorobę. Po prostu przyszedł jego czas i jedyne co można było zrobić to zminimalizować jego cierpienie, co Ci się udało. Dobrze, że zdiagnozowanie Twojej choroby powoli, ale porusza się na przód. Dużo, dużo zdrowia życzę.
  9. Dziękuję... Mam wrażenie, że teraz nowotwory to najczęstsza choroba. Jak u ludzi tak u zwierząt. Nie żałuję tej decyzji i dobrze, że nie miała nagłego pogorszenia tylko stopniowe. Tak właśnie robię, chociaż z różnym skutkiem.
  10. Jak wiecie, zostały u mnie pieniądze i rzeczy należące do Pandy i Kluski. Wszystkie je tu wypiszę by było wiadomo czego ile jest i będę czekał na instrukcje gdzie to przesłać czy co z tym zrobić. Ale pozwolicie, że zrobię to po Świętach? Nie mam teraz do tego głowy.
  11. Dziękuję bardzo. Też musisz zdecydować? Ty masz o wiele większe doświadczenie w podejmowaniu tych trudnych decyzji niż ja. Z resztą nie mam pojęcia jak Ty znosisz te częste rozstania gdy masz tyle zwierzaków pod opieką... Właśnie tym pocieszam się najbardziej, chociaż wiadomo, że jak nagle przyjdzie taka chwila to to już nie działa. Trzymaj się...
  12. Bardzo Wam dziękuję za wszystkie ciepłe słowa pod moim adresem. Nie czuję się bym na nie wszystkie zasłużył. Również ja chciałem Wam podziękować za zaufanie i możliwość poznania Pandki i Kluski. Super psice, ale Wy to już wiecie. I to Wy je wyciągnęłyście ze schronu. Nowy tytuł wątku jest...poruszający...
  13. Dziękuję Ci. Gdyby nie choroba to mogłaby pożyć jeszcze 2 lata bo miała co prawda 15, ale była w świetnej formie. Życie jest niesprawiedliwe, ale przynajmniej udało się ją ochronić przed dużo gorszym końcem i tym się pocieszam.
  14. Miesiąc temu Panda trafiła do weta z bólem łapki. Zdiagnozowano nowotwór kości. Udało się jej uśmierzyć ból by mogła normalnie chodzić. Tydzień temu znowu z nią byłem w lecznicy bo miała przyspieszony oddech. Weterynarz zdiagnozował przerzuty do płuc i zbierającą się w nich wodę. W ciągu miesiąca ze zdrowego psa robiącego kilometry po lesie zrobiła się schorowaną staruszką. Dzisiaj była na eutanazji... Jeśli ktoś chce więcej szczegółów to może zajrzeć na jej wątek - od posta z rentgenem w dolnej połowie strony. https://www.dogomania.com/forum/topic/135071-klusia-odeszła-za-tm-i-pandusia-wątek-zbiorczy/page/105/ Brak mi słów...
  15. Z trudem to piszę, ale Panda odeszła. Wieczorem byłem z nią w lecznicy na eutanazji. Chwilę przed wyjazdem konsultowałem się z Panią Danką. Wspólnie stwierdziliśmy, że nie możemy narażać Pandy na dalsze i to jeszcze większe cierpienia. Nawet czekanie do jutra było wielkim ryzykiem. Skąd taka decyzja? Już rano było coś nie tak z tym niedojedzonym śniadaniem bo zwykle to rano zjadała wszystko i jeszcze chciała więcej. Po powrocie z pracy im dłużej z nią przebywałem tym więcej niepokojących sygnałów odbierałem. Oddech miała przyspieszony i niespokojny. Nie chodziła już w tym wolniejszym tempie co przez ostatnie kilka dni, a jeszcze wolniej i częściej się zatrzymywała. Pod wieczór, gdy podawałem jej tabletkę w kawałku mokrej karmy to ledwo zjadła i to dopiero po chwili. Powyższe objawy nie pokazują, że nagle jej stan się bardzo pogorszył, ale to, że jej zdrowie znowu zaczęło podupadać więc nie było sensu czekać aż będzie cierpieć jeszcze bardziej. Zwłaszcza, że lepiej by już nie było. I tak jej wet prowadzący powiedział w poniedziałek, że obojętnie kiedy się na to zdecyduję to nie będzie zła decyzja. Wetka, która ją usypiała też nie miała wątpliwości i mówiła, że Panda już łapie każdy oddech i nie warto by było dłużej czekać. Decyzja była bardzo ciężka, jak i ciężko jest teraz gdy już jej nie ma, chociaż jeszcze to do mnie w pełni nie dotarło. Ale czuję też ulgę - że już się nie męczy i oszczędziliśmy jej o wiele większego cierpienia, które mogło przyjść nawet już dzisiaj w nocy. Najważniejsze, że Panda jest wolna od bólu i tylko to się liczy. Życie jej nie oszczędzało. Chociaż samo odejście z tego świata miała łagodne. Ja wierzę, że jej życie na tym się nie zakończyło i nie mam na myśli tylko życia w naszej pamięci.
  16. Oczywiście, że pozwolę :) Myślę, że dobrze. Raczej bez zmian od niedzieli. Rano jak zwykle twardo spała. Nie wiem tylko czy zjadła mniej czy ja nałożyłem jej więcej niż zwykle.
  17. Do odczytania tego zdjęcia chyba po prostu trzeba się kierować treścią ostatniego opisu z lecznicy. Wet mi chwilę opowiadał co na tym zdjęciu widać, ale nie znając fachowego języka nie udało mi się tego zapamiętać. Tak też zrobię i pozwolę jej być na tym dworze cały czas, o ile nie zauważę, że jest jej zimno czy coś. Chciałoby się mieć ją na oku gdyby coś złego miałoby zacząć się dziać, ale na dworze jest po prostu mniejsza szansa, że w ogóle to coś złego się zacznie. Teraz role się odwróciły i to ja się cieplej ubieram by spędzać z nią więcej czasu...
  18. Ja w zasadzie nie decyduję. Decyduje sama Panda. Wczoraj zabrałem ją na noc do domu by mieć ją na oku. Wychłodziłem pokój, porozkładałem mokre ręczniki (jak pisała Tyś(ka)), a ona w nocy chciała wyjść. Wyszliśmy, załatwiła się i stanęła przy drzwiach od kojca. Wołałem ją to zrobiła kilka kroków do mnie i znowu do drzwi. Tak kilka razy. Więc jej otworzyłem. Chwilę posiedziałem przy niej, pogłaskałem, po czym ona weszła do budy. Nie wiem czy fizycznie jest jej lepiej w kojcu (czy nie za chłodno), ale psychicznie na pewno lepiej czuje się na zewnątrz niż w domu. Przed chwilą przyszły te zdjęcia RTG klatki piersiowej i łapki. Niestety nie znam się na tyle by móc odczytać zdjęcie klatki jakoś fachowo. Co do zdjęcia łapki to ciemniejsze pole w środku kości świadczy o postępującym procesie nowotworowym i zdaniem weta jest duża różnica między zdjęciem sprzed miesiąca, a obecnym. Chociaż wszyscy wiemy, że teraz to nie łapka jest głównym problemem...
  19. Tak jak wczoraj czyli dobrze jak na stan zdrowia. Śniadanie zjedzone, ogonem pomachane:) Teraz takie zwyczajne gesty z jej strony bardzo cieszą. Chociaż kolacje zjadła do połowy. Podejrzewam, że to dlatego, że dostała ją w domu, a w domu niedojadanie nigdy nie było czymś niezwykłym. Całe życie na dworze robi swoje...
  20. Też mam taką nadzieję. Teraz jest w domu. Nie śpi tylko leży sobie spokojnie. Jest trochę słabsza niż rano. Nie wiem czy to pora dnia ma znaczenie czy co. Już myślałem, że Cię nie ma. W takiej sytuacji ciężko napisać coś mądrego. Jeśli chcesz to po prostu pisz co myślisz. DZIĘKUJĘ. Trzeba przyznać, że i tak zdrowie generalnie dopisywało jej do tej pory. Spędzam z nią jak najwięcej czasu mogę, ale też nie bez przerwy bo domyślam się, że ciągłe bliskie towarzystwo może być męczące. Trochę się boję podawać jej przysmaki by może nie nasyciła się nimi i odmawiała zjadania normalnych posiłków. Już nie wiem co myśleć. Z resztą i tak od czasu bolącej łapki, dostaje wyłącznie mokrą karmę (puszki, batony, gotowane) bo suchego zwyczajnie już nie chciała, nawet gdy tabletki przeciwbólowe spisywały się bardzo dobrze.
×
×
  • Create New...