mazda73
Members-
Posts
98 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mazda73
-
My z zc jesteśmy już 5 lat i szczepiłam psa co roku na wściekliznę i całą resztę. Mieszkam obok pól i lasów i często łaziłyśmy na spacery po takiej dziczy, więc dla bezpieczeństwa szczepiłam. Zawsze jednak robiłam miesięczną przerwę, dlatego, że raz zdecydowałam się na szczepionkę łączoną i moja półjamniczka zmieniła się nagle w rasowego shar pei. Dobrze, że tylko wystąpiły zmiany skórne, bo mogło się skończyć źle. Ale to było jeszcze długo przed zdiagnozowaniem cushinga. Podczas choroby żadnych problemów nie było. Jak będzie ze szczepieniem w tym roku nie wiem. Do czerwca jest jeszcze dużo czasu i wiele różnych dziwnych rzeczy może się zdarzyć. Ja skorupki rozcieram w moździerzu, można też w blenderze. ziemniaki gotowane daję przede wszystkim ze względu na potas (jak pisała już gryf) i wit. c, ale one mają w sobie dużo wszystkiego (wit i minerały) więc ogólnie są dobre maja też sporo fosforu, więc trzeba uważać. Ale wyczytałam też gdzieś, że pomagają w obniżeniu mocznika. Ile jest w tym prawdy nie wiem. Mi zależy głównie na potasie. Żeby nie było monotonnie daję na przemian z batatami (sporo beta karotenu i smak trochę inny) Themagda, jeśli pies dużo pije i sika mimo podawania vetorylu przez dłuższy czas to znaczy, że lek raczej nie działa i trzeba zmienić dawkę. Podawanie takiej ilości, która nie przynosi poprawy jest bez sensu, bo tylko zatruwasz organizm bez potrzeby
-
skorupki są fajne :) Od dawna je stosujemy pies i ja. Trochę mi zgrzyta między zębami, ale dużo wody i się przepłucze. Pies tez nie narzeka :) Skoro wet kazał, to dlaczego jej nie dajesz???? Nie rozumiem...
-
Sterydy (najczęściej są to chyba kortykosteroidy czyli hormony kory nadnerczy) są bardzo silnym lekiem przeciwzapalnym, przeciwuczuleniowym. Są stosowane przy leczeniu nowotworów i chyba wszędzie gdzie się da. Idziesz do weta i mówisz, że psu coś jest, jakiś taki niewyraźny. I co? Najczęściej jest tak, że pies dostanie zastrzyk albo dwa (steryd+ antybiotyk). Za dwa dni do powtórki i później znowu powtórzymy. A jak nie zadziała, to dopiero zrobimy dokładne badania i będziemy się martwić później. A alergicy to mają przegwizdane na całej linii, bo chyba większość leków przeciwalergicznych to sterydy i na jednej dawce lub dwóch się nie skończy. I chyba większość wetów tak robi. ja miałam to szczęście, że do czasu zdiagnozowania zc chodziłam głównie na szczepienia, czyszczenie zębów, sterylizacja i usunięcie gruczołów okołoodbytowych więc tych sterydów tak wiele nie było. Ale po diagnozie, że to zc zaczęły się pojawiać problemy zdrowotne i się przekonałam, że mało jest leków które można podać psu, bo co drugi zawiera sterydy i trzeba było kombinować, ale zawsze jakoś się udawało. Dawno temu, jeszcze z moim poprzednim psem i przed erą internetu, na pytanie "co to za zastrzyk" usłyszała "a co to panią interesuje, i tak się pani nie zna". I chyba tyle w temacie
-
Themagda na fosfor stosuje się ipakitine, ale to pod warunkiem, że poziom wapnia jest niski. Jeśli wapń jest w normie lub podwyższony to podanie dodatkowej ilości moze raczej zaszkodzić. Więc przed podaniem konieczne jest zrobienie badań krwi. Takie ciągłe głodzenie też nie jest dobre i z pewnością jest stresujące dla psa. Po głodówce rzuci się na jedzenie bardzo łapczywie i nie trudno o zadławienie lub rozstrój żołądka. Przetestuj karmę Integra protect renal. U mnie bardzo dobrze się też sprawdzała przy podawaniu tabletek. Ja na zbicie mocznika stosowałam też lespevet. Jest to środek moczopędny wypłukujący mocznik. Stosuje się okresowo przez okres ok. 2 tygodni. Stosowałam też biopron 9 (zamiast amerykańskiego azodylu), nie wiem czy działa czy nie, ale mocznik cały czas był w okolicach 160 (później chyba spadł do 130) . Gdzieś kiedyś wyczytałam, że również ziemniaki ugotowane i rozgniecione też obniżają poziom mocznika. Ja gotuję jej ziemniaki ze względu na potas, który ma bardzo niski. Ale jeśli przy okazji wywalą mocznik, to ja nie mam nic przeciwko temu. W tej chwili jesteśmy bez tabletek i jest dobrze. Żyjemy sobie z dnia na dzień. Pies czuje się dobrze. Jakie ma wyniki nie wiem i nawet nie wiem czy chcę wiedzieć, bo w tej chwili i w tej sytuacji ta wiedza niczego nie zmieni i nie jest mi potrzebna do niczego. A może być nawet odwrotnie, bo jak się okaże, że wyniki są złe, a ja nic zrobić nie mogę, to będę załamana, będę się denerwować a pies to będzie wyczuwał i też będzie niespokojny. Więc nie ma sensu Wydaje mi się, że do występowania zc w dużej mierze przyczyniają się też sami weci, bo pakują w zwierzaki takie ilości sterydów, że koń by nie wytrzymał. Chyba częściej występuje cushing jatrogenny niż taki samoistny. Ale oczywiście mogę się mylić
-
Themagda, czy w takim wieku i przy takim stanie zdrowia podanie dwukrotnie narkozy i to raczej w krótkim odstępie czasu jest dobrym pomysłem? I o ile w pierwszym wypadku (zęby) może to być bardzo mała dawka (która też niestety jest ryzykowna), to w przypadku macicy i guza nadnerczy jest to już operacja poważna i ryzyko jest ogromne. Nie jestem nawet pewna czy wet podejmie się wykonania tak rozległego zabiegu za jednym razem. Czy nie lepiej zapewnić jej spokój i komfort do samego końca i oszczędzić stresu i bólu. Uwierz mi, wiem co piszę, bo sama podjęłam taką decyzję i była ona bardzo ale to bardzo trudna. Zrobiłabym wszystko żeby tylko mój pies był zdrowy i szczęśliwy. Ale doszliśmy do pewnego momentu kiedy musiałam powiedzieć wystarczy. Niestety przypadło to na okres przedświąteczny, a święta były jednymi z najgorszych w moim życiu. Moja suka ma 15 lat (skończyła w Boże Narodzenie). Już kilka razy pisałam o niej na tym wątku i na nerkowym też. 5 lat temu zdiagnozowano u niej zc. Do kwietnia brała vetoryl. W międzyczasie posypała się wątroba, trzustka, nerki wysiadło też serce Ogólne wyniki były złe. W kwietniu vetoryl został odstawiony i wyniki pomału się poprawiały. Do listopada było fajnie i wtedy wątroba zaczęła siadać. Podjęłam decyzję o trzydniowej kroplówce (a przy jej sercu to bardzo ryzykowne) ornitylem na regenerację wątroby i własnie wtedy postanowiłam, że jest to ostatni raz kiedy będę ją tak stresować i narażać na dyskomfort. I niestety tydzień przed świętami zaczął się początek kryzysy, który przypadł na same święta. Przestała jeść, tylko piła, nie miała siły ustać na nogach, cały czas spała . Na spacer na rękach, jak się ją postawiło to się załatwiła i stała, ani kroku. Jeszcze przed świętami dostała tylko dwa zastrzyki witaminowe żeby to najgorsze nie stało się w same święta i już postanowiłam, że w poniedziałek poproszę weta o uśpienie. Całe święta przeryczałam. Koszmar. Jeszcze w niedzielę wieczorem odruchowo postawiłam jej jedzenie i poszłam. A pies wstał i poszedł jeść. Aż jej miskę zabrałam, bo się przestraszyłam, żeby za dużo nie zjadła. I rano też do miski. Byłam w szoku. Normalnie jakby jej ktoś bateryjki wymienił. Poszłam do weta po elektrolity z glukozą do picia, a Pani doktor też w szoku.Chyba zacznę wierzyć, że istnieje coś takiego jak magia świąt. W tej chwili sunia ma się bardzo dobrze jak na swoje możliwości , podkurowałam ją jeszcze pastą witaminową calo-pet. Tabletki zostały odstawione, został tylko karsivan i bardzo doraźnie furosemid (w razie bardzo dużego kaszlu). I się cieszymy każdym dniem, bo nie wiem ile jeszcze nam ich zostało. Jedyny problem to jedzenie, bo je tylko jedną puszkę firmy apl z karczochem (nie wiem co to za twór, ale ważne, że je). Nic innego nie ruszy. Ale dalej trzymam się tego, że już nic nie będę robiła... Co ma być to będzie
-
AgaG, w 11 Gru 2015 - 02:24 AM, powiedział: Tylko zdaje się nie za bardzo się wchłania z tabletek. Tak słyszałam. Raczej wszystkie suplementy są ciężko wchłanialne a tym bardziej przy metabolizmie starego psa. Ale wiadomo, że nie nakarmisz psa surową wołowiną czy królikiem albo drożdżami, fermentowaną soją lub kapustą kiszoną. Tak tylko zaproponowałam, żeby zaoszczędzić psu kolejnego kłucia. Mój pies też jest schorowany i stary (15 lat). Do tego prawie ślepy i głuchy. Sama nie wiem w którym dziale ją umieścić (serce, wątroba, nerki, trzustka teraz jeszcze chyba żołądek). Na śniadanie garść tabletek, na kolację garść tabletek i refluks gotowy. Zaczęło się jakieś 5 lat temu od zespołu cushinga. Dostawała vetoryl i osłonowo na wątrobę. Raz było lepiej raz gorzej. W pewnym momencie wątroba nie dawała już rady, więc zaczęła się dieta wątrobowa i leczenie wątroby. Rewelacyjnie nie było, ale stabilnie. Najważniejsze, że pies czul się dobrze. Później zaczęły się problemy z trzustką i doszły nerki a na koniec jeszcze serce. Po tragicznych wynikach z kwietnia tego roku (ALT 522 U/L, AST 63 U/L, mocznik 180mg/dl, kreatynina 2,37mg/dl) z vetem podjęliśmy decyzję o odstawieniu vetorylu i czekaniu; co ma być to będzie, bez żadnych inwazyjnych badań, kroplówek i silnych leków przeciwbólowych. Byłam już przygotowana na najgorsze. Jeszcze w marcu miała trzydniową kurację podania ornitylu dożylnie. Reakcja była straszna. Pies nie kontaktował, wymioty, biegunka. Taki totalny detoks. Jak się okazało w późniejszym okresie chyba zadziałało. Po odstawieniu vetorylu z miesiąca na miesiąc wyniki delikatnie się poprawiały i szło ku lepszemu. Wszystko spadało, tylko kreatynina trochę skakała ( maksymalnie do 2,4) Niestety listopadowe wyniki już nie były takie fajne. ALT 417, AST 61, mocznik 116, kreatynina 2,28. Oprócz tego lekko obniżony sód i wapń ale potas bardzo niski, fosfor w normie. W poniedziałek znowu poszła na odtrucie ornitilem, ale teraz w formie kroplówki żeby zminimalizować skutki uboczne ( co się prawie udało, bo były tylko lekkie wymioty) Z kroplówką też nie można było szaleć ze względu na serce, więc dostała tylko 100 ml, które kapały przez 2 godziny. Oczywiście były połączone z furosemidem i przy okazji z potasem. Zobaczymy może zadziała Leki jakie dostaje rano: hepadol na wątrobę, karsivan na ukrwienie i dotlenienie mózgu starych psów (rewelacyjny), amylaktiv na trzustkę: biopron9 na mocznik; cardisure, lotensin, teofilina, hydrochlorothiazyd na serce asparginian (potas+magnez) wieczorem: karsivan, biopron9, cardisure, hydrochlorothiazyd, prilactone (na serce) vit b12 i b complex, sylimarol, asparginian (potas+magnez) a na dzień dobry omeprazol, bo się chyba zaczął refluks. Okresowo też lespewet na mocznik. Czy biopron działa? Nie wiem, może bardziej na moją podświadomość niż na mocznik. Niestety nie udało mi się dowiedzieć jakie dokładnie szczepy bakterii są w biopronie , a do sprowadzanego azodylu nie mam zaufania za względy na to, że nie wiem w jakich faktycznie warunkach był transportowany i przechowywany. A wydawać tyle kasy na niepewny lek? To wolę dużo mniej na też nie do końca pewny. Aktualnie moim największym problemem jest apetyt. A właściwie chyba jego brak. Pies jest ewidentnie głodny, bo jak otwieram lodówkę to stoi i czeka może mi coś spadnie, jak nakładam jej jedzenie to czeka i się niecierpliwi. A jak postawię miskę na podłodze to się odwraca i nie ruszy jedzenia. W tej chwili już nawet nie patrzę co może jeść a czego nie. Ważne żeby coś. Aktualnie je kocie żarcie z ryżem (animonda ocean 12% bialka!!!!) , o dziwo nerkową suchą vetexpert i gotowane, duszone ziemniaki (które podobno też obniżają poziom mocznika). Z ziemniaków to się akurat bardzo cieszę ze względu na potas. I tak właśnie wygląda historia chorobowa mojego psa. Mam nadzieję, że jeszcze trochę będziemy razem. A tera cieszymy sie każdym dniem Pozdrawiam wszystkich... zwierzaki i ludzi :)
-
Czysta b12 jest również w tabletkach. Nie b complex tylko sama b12
-
Moja suka waży około 7,5 kg. jak zaczynałam podawać karsivan to zaczynałm od dawki uderzeniowej 2x1 tab. przez tydzień, teraz jest to 2x0,5 tab. Efekty były widoczne chyba już po tygodniu. Ale jeśli u Ciebie nie ma efektów, to możliwe, że przyczyna jest gdzie indziej Mój pies też jest sercowy Podczas przyjmowania vetorylu mogła dostawać tylko cardisure (2x2,5mg), furosemid 2 x dziennie i prilactone 1x 0,5. Innych leków nasercowych ze względu na vetoryl przyjmować nie mogła. Chociaż furosemid i prilactone to raczej moczopędne niż nasercowe. Teraz po odstawieniu vetorylu zostały dołączone inne (nazw sie jeszcze nie nauczyłam; biala okrągła i żółta podlóżna) Możliwe, że to połączenie leków tak na nią działa Na 6 kg szklanka wody to tak prawie na styk. Mogłaby pić więcej. Ja mam przeliczać 50 ml na kilogram masy ciała. Tak mi kazał wet. a jak wyniki nerkowe; mocznik i kreatynina
-
Z tego co pamiętam, zanim vetoryl zniknął z rynku też nie był tanim lekiem. 30 mg kosztował około 300 zł. Jeśli wróci w takiej samej cenie to chyba trzeba dalej zamawiać za granicą.
-
Ja na watrobę podawałam ornityl i sylimarol. Aktualnie testujemy hepadol, który ma bogatszy skład. Jeśli chodzi o skorupki, to uzgodniłyśmy z wetem, że będzie dostawała małą łyżeczkę dziennie pomieszaną z karmą przy jednoczesnym kontrolowaniu poziomu wapnia. A z kupami to różnie bywa. Ważny jest kolor i konsystencja. Normalnie jest jasnobrązowa. Jeśli robi się bardzo ciemna i rzadka, to znaczy, że coś z wątrobą i wtedy ścisła dieta i tylko hills bez żadnych domowych urozmaiceń. Natomiast kiedy kolor jest normalny, a konsystencja luźna to znaczy, że coś z trzustką i gdzieś było za dużo tłuszczu. Wtedy też dieta i do tego przez kilka dni enzymy trawienne. Przez tych kilka lat nauczyłam się obserwować. Poza tym mam dobrego weta z którym mogę przedyskutować każdy problem i szukać różnych rozwiązań Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam opisami, ale starałam sie robić to delikatnie
-
nam w kwietniu stuknie 5 lat, więc chyba trzeba jakiś tort zmajstrować :))
-
wet zalecił hillsa l/d i to jej dawałam. Ponieważ nigdy nie chciała jeść suchej karmy kuleczki zalewałam wrzątkiem i po 20 minutach były miękkie i nadawały się do jedzenia. Inna sprawa, że pies nie chciał ich jeść i musiałam ją karmić pojedynczymi kuleczkami, ale jakoś jadła. Dolewałam też łyżeczkę oleju, bo miała problem z kupą.Przez pierwsze trzy miesiące wmuszałam w nią tylko hillsa, bo wyniki wątrobowe były straszne i nie było zmiłuj. Później dostawała biały ser, czasem żółtko albo chudą rybę na pół ugotoaną. Gotowałam jej też ryż z marchewką i indykiem. Inne mięso powodowało rozwolnienie. Ale to jadła czasami, kilka razy w miesiącu. Podstawą jest hills. Oprócz tego jadła i je nadal bardzo dużo surowych warzyw, które uwielbia. Najlepsza jest marchewka, papryka, rzodkiewka. Generalnie wszystkie twarde i chrupiące. Czasami dostała troszkę kefiru lub jogurtu. Bywało tak, że przez cały tydzień jechała na surowych warzywach, bo hillsa jeść nie chciała. Sucha karma cały czas stoi w misce i jak jest naprawdę głodna to je suche i twarde kulki. Do gotowanego jedzenia dodawałam jej siemię lniane, ale pod warunkiem, że nie dostawała tego rano, żeby nie łączyć z siemienia z podawaniem leków. Oprócz tego do każdego jedzenia dodaję jej sproszkowane skorupki jajek A stan wątroby nauczyłam się określać po wyglądzie kupy. Teraz kiedy mąż albo syn wracają ze spaceru to już sami meldują: była kupa normalna, albo taka, albo taka
-
duże picie i duże sikanie i jeszcze wątrobo to mogą być też początki zespołu cushinga
-
Moja suka ma 15 lat. Jest sercowa, nerkowa, wątrobowa, trzustkowa, prawie ślepa i prawie głucha, ale chyba przestała być cushingowa. Ze względu na ogólny zły stan zdrowia vetoryl w kwietniu poszedł w odstawkę. Do dziś objawów ZC brak. Ale w maju pojawił się też problem z zachowaniem. Też nie chciała wychodzić, spała była bardzo apatyczna i też potrafiła sie "zawiesić". Doszło nawet do tego, że zaczęła sikać w domu. Wet powiedział, że najprawdopodobniej nie zdjae sobie już sprawy czy jest w domu czy na dworze. Zaordynował karsivan na dotlenienie mózgu. I mam nowego psa. Jakieś 5 lat jej ubyło. Jest pełna energii i na hasło spacer nagle odzyskuje słuch. Byłam w szoku i jestem szczęśliwa. Porozmawiaj ze swoim wetem, może u Ciebie karsivan też jest wskazany
-
Musisz pamiętać, że podawanie siemienia utrudnia wchłanianie leków i należy odczekać jakieś 2 godziny po podaniu siemienia albo pod siemię kilka godzin po podaniu leków. Ten "glut" ślicznie oblepia żołądek i jelita chroniąc je przed podrażnieniami, ale jednocześnie o wiele mniej może sie przedostać przez jelita z pożywienia, leków itp. Niestety przerabiałam to na swoich własnych jelitach
-
Vetoryl podawałam ponad 4 lata. Od samego początku było to 30 mg przy wadze +/- 9 kg. W kwietniu vetoryl został odstawiony ze względu na spustoszenie jakiego dokonał. Posypało się prawie wszystko: wątroba, nerki, trzustka, serce. Pisałam o tym wcześniej. Aktualnie jest duża poprawa a ZC brak. Jeśli chodzi o parametry wątrobowe, to nie liczyłabym na poprawę po zastosowaniu vetorylu. Wręcz przeciwnie moze być pogorszenie. Vetoryl podaje sie wcześnie rano, ponieważ wtedy stężenie kortyzolu jest najwyższe i lek najlepiej działa. Podaje sie razem z jedzeniem. Vetoryl jest paskudztwem strasznym i trzeba bardzo dbać o wątrobę, żeby dała radę przerobić to świństwo. Ja podaję ornityl (może być też hepatiale forte),sylimarol dla ludzi (wyciag z ostropestu) oraz vit b complex i vit b12. I oczywiście ścisła dieta wątrobowa l/d hillsa na zmianę niestety z nerkową. Ale ochrona wątroby to priorytet. Na poprzedniej stronie podałam najświeższe wyniki jakie były robione, Następna kontrola na początku września
-
Absolutnie nie miałam na myśli tego, że sobie coś wymyślasz. Po prostu zdziwiły mnie różnice w cenie. Ale już wiem skąd. Jeśli weźmiesz cenę za jedną kapsułkę i wpiszesz, że chcesz ich 30, to wyjdzie inna cena niż ta jeśli od razu zaznaczysz 30 kapsułek. I niestety wiem, że zakup vetorylu to spory wydatek. Też mam rodzinę i stawałam przed wyborem czy vetoryl czy coś innego. Było ciężko, ale jakoś się udawało. W tej chwili od kilku miesięcy nie podaję leku. Zostało mi ok 150 tabletek podzielonych w aptece po 30mg i chyba je sprzedam
-
Ja podawałam 30mg, więc dzieląc 120mg, dwa opakowania miałam za darmo. Dlatego się nie zastanawiałam i zdecydowałam się na dzielenie, Ale każdy ma prawo do własnego zdania i wyboru. Bardzo możliwe, że jednak się mylę i są jakieś tańsze rozwiązania. Powiem tak, gdybym miała podawać dawkę 10 mg to kupiłabym 120mg i podzieliła. Po pierwsze zapas leku na rok i nie muszę się martwić ile będzie kosztowało w przyszłym miesiącu. Po drugie wychodzi około 40 zł za opakowanie, a to prawie za darmo. Ale jeśli chodzi o zamawianie konkretnej dawki jaka ma być podawana, to też nie do końca tak, bo raczej zamawia się 2 lub 3 opakowania a wtedy koszt transportu jest jednorazowy. Ja kupuję na PDO i u mnie cena za opakowanie 120mg jest 72, 90 a nie 73,20. Zastanawia mnie ta drobniutka rozbieżność cenowa.Z ciekawości sprawdziłam jeszcze 30mg kosztuje 35,10 funta a 60 mg 44,99 I ja mam takie szczęście, że mam normalnego weta i za wystawienie recepty nie płacę.
-
Ośmielę się z Tobą nie zgodzić :) Wszystko zależy od tego jaką dawkę potrzebujesz. NIe wiem jak jest przy 60 mg lub 120, ale przy 30 jak najbardziej opłaca się sprowadzać z Anglii i podzielić. Uwzględniając koszt dostawy+ opakowanie 120 mg (83 funty x 6zł =489 zł) wychodzi 125 zł za opakowanie 30 mg. Nie wiem czy znajdziesz taniej
-
Jesteśmy po badaniach kontrolnych. Trzeci miesiąc bez vetorylu i wyniki ładnie się poprawiają. ALT 360, AST 53, mocznik 130, kreatynina 1,6 glukoza, morfologia, fosfor, potas wzorcowe tylko sód i wapń minimalnie obniżone, ale w jej wieku to wybaczalne. Mam nadzieję, że ta tendencja spadkowa się utrzyma.żeby tylko serducho wytrzymało. Chociaż przy tych upałach to całkiem dobrze dawała sobie radę. Nawet nie trzeba było zwiększać dawek furosemidu. I najważniejsze. Objawów zc BRAK!!! Oby tak dalej Pozdrawiam wszystkich cieplutko
-
Jeśli chodzi o probiotyki do walki z mocznikiem, to podobno najlepszy jest azodyl. Jest to kombinacja 3 szczepów bakterii (Enterococcus / Streptococcus thermophilus,Lactobacillus acidophilus i Bifidobacterium longum) i to one pozbywają się mocznika z organizmy a wręcz same go zjadają. Dlatego należy szukać takiej mieszanki, która będzie zawierała te trzy, które wchodzą w skład azodylu i jak najmniej innych. W s-bioticu jest mieszanka sporej ilości różnych szczepów bakterii co ma pływ na ilość tych, które nas interesują i sama ilość wszystkich też nie jest duża, bo tylko 3 miliardy gdzie dla dla porównania w biopronie jest ich 9 miliardów
-
biopron9 w porównaniu z bioprotectem (psim) wypada trochę gorzej mimo iż ma więcej szczepów bakterii, ale przez to, że jest ich więcej są w mniejszym stężeniu. Ale wielkiej różnicy nie ma. Dla nas optymalna dawka to 2 kapsułki rano i 2 wieczorem. Przy większej dawce niestety zaczynają się problemy z luźną kupą. Lespewet to roślinny środek moczopędny stosowany w walce z wysokim poziomem mocznika. 1 tabletka rano i pół wieczorem (dawkowanie według wagi psa) Jeśli chodzi o enzymy trawienne to niestety nie wiem jak się nazywają i nie wiem czy są psie czy ludzkie. Do duże białe kapsułki. Dostaję od weta. Dopytałam się w przyszłym tygodniu (mam nadzieję, że nie zapomnę) Posikiwanie zaczęło się już po odstawieniu vetorylu i wet stwierdził,że to jest raczej objaw starości a nie choroby i dlatego dostała karsivan ( na jasność umysłu jak to ładnie określił) I od tego czasu sikania nie ma. Tu dawka też jest zależna od wagi. Przez pierwszy tydzień dostawała dawkę uderzeniową po jednej tabletce rano i wieczorem. Teraz pół rano i pół wieczorem. A sunia właśnie leży obok i chrapie tak, że aż szyby się trzęsą. Pod tym względem to jest lepsza od ludzi. Zasuwa jak rasowy facet :)
-
Dostawała vetoryl 4 lata, i gdybym musiała jeszcze raz podejmować taką decyzję to nie wahałabym się ani przez chwile, bo to były wspaniałe i szczęśliwe lata. Teraz jednak wiem, że jej czas się kończy...
-
Pisałam wcześniej, że ze względu na coraz gorsze wyniki wątrobowe i nerkowe odstawiłam vetoryl 2 miesiące temu. Wyniki po miesiącu lekko się poprawiły, objawów ZC nie ma. Za trzy dni kończę kurację lespewetem i w poniedziałek idziemy na badanie. kontrolne. Hamowania deksametazonem jej robić nie będę, żeby oszczędzić jej stresu. Tylko i wyłącznie obserwuję. jak się zacznie dziać coś niepokojącego to wrócę do vetorylu. Na dzień dzisiejszy moja starowinka (15lat) oprócz widocznej ślepoty i prawie całkowitej głuchoty wcale nie wygląda na psa chorego Dla porównania wyniki 15.04 / 12.05 ALT [U/L] 522 433 norma do 50 AST[U/L] 63 56 norma do 37 mocznik [mg/dl] 180 167 norma do 45 kreatynina [mg/dl] 2,37 1,172 norma do 1,8 Morfologia wzorcowa :)
-
Czy nie za dużo ornityny? Hepatiale i ornitil to jest to samo, tzn substancja czynna w obu przypadkach jest taka sama czyli ornityna.Z tego co pamiętam to hepatiale stosuje się chyba 1 tab na 15kg, a ornitil na 10kg. Mój pies waży aktualnie 9kg i dostaje całą garść leków rano i wieczorem. Ostropestu małpa nie chciała jeść, dlatego dostaje ludzki sylimarol (ekstrakt z ostropestu) rano: ornitil i sylimarol na wątrobę, karsivan na ukrwienie i dotlenienie mózgu starych psów (rewelacyjny), vit b12 i b complex razem z enzymami trawiennymi na trzustkę: lespewet i biopron9 na mocznik; cardisure i furosemid na serce wieczorem: karsivan,lespewet, biopron9, cardisure, furosemid, prilactone (na serce) I nawet wszystkie te dziwne nazwy znam już na pamięć. Biopron jest ludzki i chyba zamienimy go na bioprotect, który jest zwierzęcy. Oprócz tego mieszam jej z jedzeniem rozdrobnione skorupki od jajek, które są bardzo dobrym źródłem przede wszystkim wapnia ale też zawierają dużo innych mikroelementów (tak na marginesie to sama też jem) Jeśli chodzi o posikiwanie, to też miałam taki problem. Oprócz tego pies zaczynał się robić apatyczny, dużo spał. Dlatego właśnie dostała karsivan i bardzo pomógł. Skończyło się sikanie i pies bardzo się ożywił, prawie odmłodniał. nawet zaczęła przynosić jakieś stare kawałki marchewek, które kiedyś pochowała w różne dziwne miejsca i o nich zapomniała