mazda73
Members-
Posts
98 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mazda73
-
Vetoryl jest bardzo silnym lekiem o czym z pewnością już wiesz. Działa destrukcyjnie na inne narządy. Wysoki poziom mocznika powoduje"jadłowstręt", mógł pojawić się też refluks. Badanie poziomu mocznika i innych parametrów nerkowych nie powinno być drogim badaniem. Na refluks spróbuj siemię lniane ( tylko pamiętaj o odstępie czasowym między lekami a siemieniem) lub ranigast albo omeprazol (ale to raczej po konsultacji z wetem)
-
Mleko???? Nie wiem czy to dobry pomysł. Podalabym raczej kleik z siemienia. I ponownie proponuje calo pet i elektrolity
-
Witaj:) czasami tu zaglądam, ale bardzo rzadko. Mimo iż minęło półtora roku, to dalej jest bardzo ciężko. No i mieszka z nami mała przybłęda. Dokładna kopia Saby (kolor, wielkość,ogon, uszy, wilcze pazury... z małą różnicą. Tamta była podpalana a ta cała czarna). Przyszła i została
-
Ceris, do picia polecam Royal Canin Rehydration Support , a do jedzenia Calo pet Stosowałam i u mnie pomogło
-
U mnie te "narośle" były bardzo miękkie i wyglądały jak świeże mięso i nie było pokryte skórą. A czy brałaś pod uwagę wypalanie tego czegoś np. podczas zabiegu czyszczenia zębów. Wtedy pies jest w narkozie i później nie są potrzebne szwy. Można też wyciąć kawałek żeby oddać do badania i zobaczyć co tam siedzi.
-
Caroline, tak bardzo, bardzo mi przykro. Wiem dokładnie co czułaś i na co musiałaś patrzeć, bo w taki niestety sposób odeszła moja sunia. Ja niestety nie mogłam jej pomóc, bo było późno, a wet nie zdążył przyjechać. To była straszna śmierć. Podjęłaś decyzję najlepszą z możliwych. Trzymaj się cieplutko. Ty i cała Twoja Rodzina. To będą bardzo ciężkie dni Uxmal, bardzo dziękuję za miłe słowa i wsparcie. Niby wiem, że zrobiłam wszystko najlepiej jak potrafiłam, jednak zawsze gdzieś pozostaje jakieś ale...
-
dzięki uxmal, ale bardzo dużo mnie to kosztuje. Nie wiem dlaczego, ale coś mnie tu ciągnie a póżniej jest jeszcze smutniej. Może jakieś podświadome wyrzuty sumienia, że zrobiłam coś źle... sama nie wiem Caroline bardzo dobrze wiem co teraz przeżywasz. Jakiś rok temu po 4 latach walki z zc i podawania vetorylu przyszedł kryzys. Wątroba, nerki, trzustka i serce... wszystko zaczęło odmawiać posłuszeństwa. Wymioty, biegunka, otumanienie, niekontrolowane oddawanie moczu. Sunia nikła w oczach. Było źle, bardzo źle. Z wetem podjęłyśmy decyzję o odstawieniu vetorylu i skupiłyśmy sie na poprawie ogólnego stanu. Wtedy pierwszy raz zaczęłam myśleć, że nadszedł ten czas i trzeba się przygotować na najgorsze. Żyłam praktycznie z dnia na dzień, nic nie planowałam, a wybieganie w przyszłość o jakiś miesiąc było nierealne. MIjały tygodnie, miesiące a wyniki były coraz lepsze a objawów zc nie było. Wróciła do formy, bardzo dobrej formy. Leczenie przyniosło efekty. jednak cały czas gdzieś tam z tyłu głowy kołatała się myśl, że to że dziś jest super nie znaczy że jutro nie bedzie źle. I przyszedł grudzień i najgorsze święta w moim życiu. Decyzja zapadła, że w poniedziałek po świetach się pożegnamy. A w niedzielę wieczorem sunia z wielkim trudem wstała, doczłapała sie do miski i stwierdziła, że jeszcze nie jej czas nie nadszedł. Wszyscy byli w szoku, łącznie z wetem, bo wszystko było juz uzgodnione odnośnie uśpienia. Ponieważ przez ponad tydzień pies nic nie jadł a tym samym nie dostawał żadnych leków ustaliłyśmy, że tak już zostanie i co ma być to będzie. To były chyba najszczęśliwsze dwa miesiące w przeciągu ostatniego roku kiedy patrzyłam jak z dnia na dzień pies odzyskuje siły i czasami zachowuje się jak niesforny szczeniak. Aż do tego cholernego marcowego piątku, kiedy nic nie mogłam zrobić i musiałam patrzeć jak sunia odchodzi a ja nic nie mogę zrobić. Wiem, że moja walka jest całkiem inna. Miałam trochę więcej możliwości niż przy walce z nowotworem. Ale możliwa, że Twoja Psinka jeszcze sie pozbiera i znajdzie w sobie się do walki. Z całego serca Ci tego życzę. A tak k na marginesie to mimo tego, że "przygotowywałam się" na ten dzień prawie rok, miałam świadomość, że będzie to prędzej niż później to nie byłam gotowa. Nigdy nie bedzie się gotowym. Do du......................
-
Vicky, nie napisałaś dokładnie w którym miejscu wylizuje dlatego nie wiem czy to co napiszę Ci pomoże, ale spróbować zawsze mogę. Moja sunia kiedyś też zaczęła wylizywać sobie przednie łapy w okolicach pazurów. Po dokładnych oględzinach okazało się, że pod pazurami, w miejscu gdzie wyrastają zaczęło wyrastać coś na kształt "dzikiego mięsa". Po badaniach pod mikroskopem nic dziwnego nie stwierdzono oprócz pojedynczych bakterii. Dostałam płyn do smarowania i niby przeszło. Po kilku tygodniach sytuacja się powtórzyła. Tym razem zastosowałam zwykłą jodynę i zadziałało. To dziwne coś rosło tylko na przednich łapach. Nie było skaleczeń, urazów, mrozów czy upałów (maj), stresów, zmiany diety czy leków. Po prosu sobie zaczęło rosnąć i tyle. Nie wiem czy to Ci pomoże? Może akurat tak...
-
Caroline, możesz jeszcze zrobić badanie poziomu elektrolitów. Obniżony poziom potasu może powodować. Kroplówki zaburzają gospodarkę elektrolitowa organizmu. W momencie kiedy moja sunia rozpoczęła strajk głodowy, a dostawała leki moczopędne potas spadł strasznie i nie mogła ustać na łapkach. Podawałam jej wtedy elektrolity do picia chyba royala i do jedzenia pastę calo-pet. wszystko sie jakoś unormowało i mogła normalnie stać i chodzić. Piszesz, że jest podwyższony mocznik. A jaka jest kreatynina? Jesli kreatynina jest ok, to mocznik moze wynikać z problemów wątrobowych. Jeśli kreatynina też poszła w górę, to trzeba przebadać nerki. Szkoda, że tak późno zaczęłaś podawać hepatiale. Powinno się wprowadzić osłonowo juz od pierwszej tabletki vetorylu. Możesz jeszcze dołączyć sylimarol, i ogranicz tłuszcze w diecie. Jeśli sie okaże niski poziom potasu, to możesz dawać gotowane ziemniaki, ale koniecznie rozgniecione. Gdzieś czytałam, że też pomagają na obniżenie mocznika. Ile jest w tym prawdy? Nie wiem. Ale mojej suni smakowały, nawet w okresie kiedy "niejedzenia".
-
Życzę wszystkim zdrowych, wesołych, pogodnych i pełnych miłości świat
-
Wioletka, czytaj dokładnie skład wszystkich tabletek które podajesz. Żebyś nie przeholowała z ilościami, bo możesz zaszkodzić zamiast pomóc. Poczytaj, przelicz, dowiedz sie jakie są maksymalne dawki danego składnika i wybierz ten który ma najlepszy i najbardziej optymalny skład, ewentualnie dołóż coś czego brakuje ale raczej bez powtarzania tego co już podałaś. Jeśli nie ma takiej potrzeby to furosemidu raczej bym nie podawała. Jest mocno obciążający nerki. Ja przeszłam z furosemidu na hydrochlorotiazyd i dodatkowo jeszcze prilactone. Pisałaś, że wcześniej mieliście jakieś problemy z sercem. Czy wet bral pod uwagę problemy kardiologiczne. Niewydolność krążenia często podwyższa parametry wątrobowe. Też przerabiałam problemy z gruczołami i tez często trzeba je było czyścić. Kiedyś wet zaproponował, żeby je usunąć, bo tak naprawdę do niczego psu nie są potrzebne. Przy okazji czyszczenia zębów wyciął i mieliśmy spokój. Takie grzebanie jest strasznie stresujące dla psa. Czy kupy były żółte czy może bardziej piaskowe i z domieszką śluzu. Żółte mogą być od żólci z watroby, natomiast jeśli były bardzo jasne i ze śluzem to raczej od trzustki. A co wet na te kupy? powiedział coś konkretnego? Może warto pomyśleć o enzymach trawiennych (np. amylactiv)
-
Themagda, byłam już w schronisku z zamiarem zabrania jakiegoś biedaka do domu, ale nie dałam rady. Jak zobaczyłam te wszystkie bidule poryczałam się jak głupia. Przegadałam z babką ze schronu ponad godzinę i wróciłam do domu z niczym. Cały czas mi się gdzieś tam po głowie kołacze, ze to moja wina, ze odeszła cierpiąc. Beznadzieja.... Wioletka, ja na mocznik stosowałam lespewet. Za względu na serce nie można było podawać kroplówek. Żeby obniżyć fosfor możesz też podawać wapń. Ipakitine to specjalny proszek. który miesza się z jedzeniem. Możesz też dawać skorupki z jajek, które oprócz wapnia mają sporo innych wartościowych rzeczy. Zwiększając ilość przyjmowanego wapnia. musisz pamiętać o monitorowaniu jego poziomu. Ornipuralu nie stosowałam, ale dwa razy robiłam "kurację" ornitylem. Przez trzy dni podawany dożylnie. Pomogło. Czy robiliście usg wątroby (całej jamy brzusznej). Jak wyglądają drogi żółciowe i cały woreczek? Wygląd kupy też jest ważny (kolor i konsystencja). Czy żółtaczka została wykluczona lub ewentualny nowotwór wątroby? Trzymajcie się..
-
Themagda, bardzo dobre wiadomości. Skoro sunia ma apetyt, a do tego przybiera na wadze, to bardzo dobrze. Wiadomo, że przy niedożywieniu, przy braku witamin, mikro i makroelementów żaden organizm ani narząd nie będzie funkcjonował prawidłowo. Mam nadzieję, że te wszystkie podwyższone parametry wynikają raczej z niedożywienia niż z poważnej choroby i z czasem będą się poprawiać. W tej chwili najważniejsza jest zbilansowana, lekkostrawna i nieobciążająca dieta. Najlepiej gdyby to było kilka mniejszych posiłków, 4-5 razy dziennie. Najlepiej z minimalną ilością białka i tłuszczu. Ale wiadomo tłuszcz jest potrzebny do wchłaniania niektórych witamin, a białko do budowy mięśni, więc nie da się wyeliminować z diety całkowicie. Poszukaj gdzieś psiego dietetyka, bo weterynarze niekoniecznie znają się na diecie. Nie musi to być jakiś stacjonarny gabinet, wiele informacji znajdziesz też w internecie, możesz skorzystać też z konsultacji przez internet lub telefon. Zrobiłabym też badanie poziomu sodu, potasu, fosforu, wapnia. Ich niedobory też nie wpływają korzystnie na funkcjonowanie organizmu. Dobrze byłoby wprowadzić suplementy wielowitaminowe zawierające też najpotrzebniejsze pierwiastki mineralne. Ale to też powinnaś skonsultować z wetem Może wstrzymaj się jeszcze chwilę z vetorylem. Powtórz badania jak już będzie miała dobrą wagę, może wszystko się wyreguluje. Tak bardzo bym tego chciała. Teraz to ją przytulaj, karm i przytulaj i przytulaj... żeby była najszczęśliwsza na świecie A mi cały czas ciężko.........
-
Tych skrótów jest tyle, że czasami ciężko sie dogadać. Podobnie jest z jednostkami w jakich podawane są wyniki
-
bilirubiny w moczu być nie powinno. To, plus podniesiony (jeszcze nie strasznie) alat i aspat to znak, że coś się dzieje z wątrobą. Z całą pewnością należy wprowadzić leki lub suplementy (możesz zacząć od sylimarolu i witamin z grupy b) oraz dietę raczej beztłuszczową Białko w moczu też nie jest dobre. Może być problem z nerkami ale nie musi, może to tylko stan zapalny. Chociaż wtedy byłyby obecne bakterie Wyższy mocznik można też podciągnąć pod wątrobę jeśli kreatynina we krwi jest w normie. Wyniki z całą pewnością musi obejrzeć wet. Bo ja aż tak się nie znam i się mogę mylić Zrobiłabym z całą pewnością usg wątroby i nerek
-
Przepraszam, moje niedopatrzenie
-
Themagda tak mi przykro. Ale dasz radę. Na pocieszenie powiem Ci tylko, że masz trochę łatwiej. Wiesz co i jak. Może to marne pocieszenie, ale wiesz chociaż czego możesz się spodziewać. Chociaż faktycznie waga suni jest problemem. Ale pisałaś, że ona jest niedożywiona, więc istnieje szansa, że przytyje chociaż kilogram.
-
Carmi... tak bardzo, bardzo mi przykro. Trzymaj się cieplutko i bądź silna
-
ja przez cały okres choroby ALP robiłam chyba tylko raz i to dlatego, że ja chciałam a nie wet. Jak mi Pani Doktor wytłumaczyła Wysoki ALP nie świadczy o chorej wątrobie Może ale nie musi. Nowotwory, niedobory wit D, fosforu i chyba wapnia też powodują wzrost ALP. I chyba jeszcze tarczyca i ogólne stany zapalne. Dla mnie przez cały okres choroby wyznacznikiem było badanie ALT i AST. Głównie ALT. AST zawsze miała podwyższony, ale to było najmniejsze zmartwienie. Najważniejszy był ALT. I niestety zawsze jak było gorzej to ALT leciał strasznie w górę. Dlatego wydaje mi się, że dodatkowo powinnaś zrobić to badanie. Ale to już powinien decydować wet. Oprócz tego musisz pamiętać, że vetoryl to strasznie wyniszczający lek. Osłaniaj wątrobę, nerki i cały przewód pokarmowy. Dbaj o dietę. Pisałaś, że była robiona operacja. Podejrzewam, że oprócz antybiotyków były też podawane leki przeciwzapalne, a to najczęściej są leki sterydowe, a weci o tym nie mówią. Poinformują tylko, że podają lek przeciwzapalny i antybiotyk. To standardowy zestaw. Nie pomogę Ci niestety w sprawie badania moczu. Ja badania robiłam 5 lat temu i nie pamiętam wartości. Dbaj o psa jeszcze bardziej niż do tej pory. Kochaj jeszcze bardziej jeśli to możliwe. Przy dobrej opiece i dobrym prowadzeniu przez weta możecie być razem jeszcze kilka lat.
-
karsivan,cardisure i lespewet też znam niestety, moja brała jeszcze na serce lotensin i teospirex... a czy dostaje może furosemid albo hydrochlorothiazyd, albo może coś innego bardziej moczopędnego niż lespewet. Bo kroplówki przy chorobie serca to duże ryzyko. Wiem co teraz czujesz i z jakimi myślami się bijesz. Ja podjęłam decyzję, że w poniedziałek po Bożym Narodzeniu pojadę po weta żeby ją uśpił, a ona w niedzielę wieczorem ostatnimi siłami podeszła do miski i zaczęła jeść. Jak stałam tak usiadłam obok i zaczęłam płakać ze szczęścia, aż jej miskę zabrałam bo tak łapczywie zaczęła jeść. A w poniedziałek rano po spacerze jeszcze drzwi do domu dobrze nie zamknęłam a ona już stała przy misce. Jakby jej ktoś bateryjki wymienił. I z dnia na dzień było coraz lepiej. Aż do ubiegłego piątku..... Nam z mocznikiem chyba nigdy przez ten rok nie udało się zejść poniżej 120, także 139 to nie jest jeszcze tak źle. natomiast Kreatynina jest bardzo wysoka i to powinno bardziej martwić niż mocznik. Tak sobie teraz wymyśliłam, ale nie wiem czy to się stosuje. Zapytaj weta. Może do kroplówek używać glukozę zamiast soli fizjologicznej. zawsze to jakieś węglowodany, które dodadzą trochę energii. Przy tabletkach żołądek w pewnym momencie też może się zacząć buntować i wtedy też jeść się nie chce. Moja sunia miała refluks i dostawała omeprazol, ale moze u Was wystarczy ranigast albo coś innego zobojętniającego kwasy. Mozesz popytać weta. Nie wiem czy to co pisze sprawdzi się u Was. Porównuję tylko z tym co było u nas. Trzymaj się cieplutko i bądź dzielna. Pamietaj że pies też wyczuwa Twoje zdenerwowanie
-
Tak, to prawda 5lat. Od kwietnia ubiegłego roku była już bez vetorylu. Objawów zc nie było, a ogólny stan się poprawiał. ZC został wykryty raczej przez przypadek. Podczas czyszczenia zębów wet jak zawsze oglądał ją z każdej strony. Wiadomo, jak śpi jest łatwiej. Zauważył, że brzuch jest trochę powiększony, ale za to skóra na brzuchu jest bardzo cieniutka i tak naprawdę nie ma ani grama tłuszczu. Sierść na brzuch też taka jakby trochę przerzedzona, ale łysych placków nie było. I tak jakby miała grubą szyję. Z piciem i sikaniem nie było kłopotów, wszystko w normie. Bardziej żeby wykluczyć a nie potwierdzić zrobiliśmy test hamowania deksametazonem. I niestety zamiast wykluczyć, potwierdził zc. Może dlatego że wykryty tak wcześnie pozwolił jej przeżyć tak długo. Nie wiem... Wiem tylko, że jest strasznie. Pusto, smutno, beznadziejnie. Powroty do pustego domu, gdzie nikt nie wsadza kontrolnie nosa do torby z zakupami, nie patrzy z wyrzutem, że musi sam zostać w domu, radości na widok kluczyków od samochodu. Wczoraj poryczałam się jak głupia obierając jajko, bo przypomniałam sobie, że wystarczyło że stuknęłam jajkiem pies już był obok. Pierwsze jajko zawsze było jej. Podobnie było ze wszystkimi chrupiącymi warzywami; papryka, rzodkiewka, ogórek, kalarepa, marchewka. Zawsze musiała dostać, bo inaczej sie jeść nie dało. A tylko siedziała i patrzyła. A patrzyła tak, że można się było udławić. Długo bym mogła wymieniać. Praktycznie większość moich codziennych czynności łączyło się z konkretnymi reakcjami psa. Nawet głupie mycie zębów rano oznaczało koniec spania. Normalnie mogłam nawet leżeć w łóżku do południa, nawet do wieczora i w międzyczasie wstawać do łazienki to pies spał w łóżku zemną. Ale wystarczyło, że zaczęłam myć zęby, to wiedziała, że koniec tego dobrego i przenosiła się z łóżka do swojego legowiska... Dużo tego, aż za dużo Wszyscy mi mówią, że mam wziąć nowego psa, ale ja nie chcę. Za bardzo boli i nie wiem czy dam radę kolejny raz przez to przechodzić. Ale nie mówię kategorycznie nie. Super, że masz Pipi. Kochaj ją i rozpieszczaj. Mam tylko nadzieję, że ten kurczak to nie jest taki kurczak którego sobie zrobiłaś na obiad, tylko że Ty masz swój kawalek, a ona swój specjalnie dla niej ugotowany. I najważniejsze. Skoro wzięłaś jak z tak strasznego miejsca, to zrób jaj dokładne badania. Zbadaj serce, wątrobę i nerki. Zrób prześwietlenie, usg. Wyczyść uszy i zęby. Przeanalizuj odrobaczania i szczepienia
-
Carmi, ja też przechodziłam długi okres niejedzenia. Też miałam problem z nerkami, dodatkowo jeszcze serce, wątroba, trzustka, zespół cushinga. Bałam się strasznie. Dodatkowo jeszcze potas spadł bardzo nisko, praktycznie go nie było. Nie wiedziałam co robić. Moja wetka dała do picia elektrolity z glukozą (saszetka do rozpuszczania w wodzie) i pastę calopet do jedzenia (3x1 łyżka stołowa). Jak nic nie chciała jeść, normalny jadłowstręt, to od pasty nie mogłam jej oderwać. I to było najdziwniejsze, bo jak jej podkładałam łyżkę to się odwracała, ale jak tylko odrobinę spróbowała z palca to już dalej poszło. Dodatkowo jeszcze dostała wzmacniająco wit. b12 i b complex w zastrzykach. I jakoś się pozbierała i doszła do siebie, a była już trzema łapami po tamtej stronie To było w Boże Narodzenie. Niestety tydzień temu odeszła. Serce nie dało rady.
-
Niestety ja też dołączam do grona tych co stracili......... Moja sunia odeszła wczoraj. I nie było to łatwe odejście. Mimo iż wiedziałam, że ten dzień nadchodzi, to nie wiedziałam że będzie to tak nagle i tak tragicznie. Czuła się bardzo dobrze, trochę pokasływała jak to przy chorym sercu. W pewnym momencie zaczęła bardzo ciężko oddychać. Wet mógł być dopiero za pół godziny, więc pozostało mi czekać i patrzeć, bo nic nie mogłam zrobić. Patrzyłam jak się dusi nie mogąc złapać oddechu. Jej spojrzenia pełnego bólu chwilę przed śmiercią nie zapomnę do końca życia. Najgorsze w tym wszystkim jest nie to, że odeszła, tylko to, że stało się to w taki sposób a ja byłam bezsilna i nic nie mogłam zrobić. Wygrała z cushingiem, a zabiła ja niewydolność krążenia. Była z nami 15 lat i 3 tygodnie. Dziękuję Ci Maleńka za to że byłaś i nas pokochałaś........ Themagda trzymaj się ciepło, bardzo Ci współczuję. Bardzo dobrze wiem co czujesz, co przeżywasz
-
Już dawno bym zmieniła weta, który przez 11 lat nie potrafi zdiagnozować i wyleczyć psa. A szczepienie przeciwko wściekliźnie jest obowiązkowe