Jump to content
Dogomania

Moli@

Members
  • Posts

    14649
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by Moli@

  1. Liza to inteligenta sunia, dziś wyciągnęła z drewutni jedną, mają tam dwie, złożoną kołdrę i wylegiwała się na niej z maluchami. Po co leżeć na gołej, zimnej ziemi :lol:
  2. Witam, rodzinka cała, zdrowa w świetnych humorkach. Cały dzień drewutnia otwarta, maluchy baraszkują, zwiedzają. Dziś była nauka czesanka, podoba się. Panienki wchodzą na kolana, podgryzają, ciągną za ubranie, zapraszają do zabawy. Liza zaprzyjaźniła się z Rudką, ganiają się już po całym terenie, druga para to Agusia i Saba podobnie ćwiczą… Liza jeszcze ostrożnie podchodzi do Saby, która macha do niej przyjaźnie ogonem.
  3. Ok., dziękuję wszystko jasne
  4. Korą Drogie Panie to jeszcze mnie oświećcie, na jakich zasadach następuje wydanie psa, bo dopiero teraz do mnie dotarło, że nie mam bladego pojęcia. Kiedyś to będzie potrzebne
  5. Drogie Panie to jeszcze mnie oświećcie, na jakich zasadach następuje wydanie psa, bo dopiero teraz do mnie dotarło, że nie mam bladego pojęcia. Kiedyś to będzie potrzebne
  6. Był pierwszy telefon w sprawie szczeniaczków, pan ma jeszcze pomyśleć, chyba przedyskutować w domu, ale adres wziął. Psiak do bloku. Trzymajcie kciuki!
  7. Mamy naprawdę fajne stadko, każde z nich ma inny charakter, temperament, ale potrafiły się zgrać. Nowego członka traktują z rezerwą, obserwują, Saba była wyjątkiem – reakcja na Lizę, ale i ona dostosowała się do grupy. Pozycja psów została niezachwiana, dni płyną tym samym rytmem a Liza zaczyna dostosowywać się do zasad panujących w domu. A „dziećmi” należy się opiekować i to robią, przecież to byłe mamusie, jedynie Łatka nie miała szczeniaków, ale instynkt ma bardzo silny i matkuje wszystkim szkrabom, kociakom też. Wujkowie zachowują dystans, obwąchali z zaciekawieniem a teraz przyglądają się. To wszystko nie oznacza jednak, że ma czujność osłabła ;)
  8. Nie wiem czy to złudzenie, ale mam wrażenie, że Korze urosły przez noc łapki, jest jakby wyższa.:crazyeye:
  9. Witamy, my też już po śniadanku Liza z maluchami jadła pierwsza, zmieniłam dziś kolejność. Wypuściłam wszystkie nasze psy i wtedy otworzyłam drzwi do drewutni tym samym zmusiłam Lizę do wyjścia na siusianko. Było ok., nikt nie biegał za nią, nie wzbudziła ciekawości. Maluchy też wyszły były obwąchiwane i oblizywane. Całe towarzystwo zachowywało się bardzo spokojnie. Potem śniadanko. Też spokój jedynie Rutka chciała sprawdzić, co jest w miseczkach, ale o dziwo Liza nie zareagowała a ja wyprosiłam nieproszonego gościa. Po jedzeniu maluchy zaczęły zwiedzanie a „ciotki” przeszkadzały im, bo toaleta musi być. Na koniec jadły nasze, grzecznie pobiegły za mną do domu. Drewutnię zostawiłam otwartą. Nasze psy, oczywiście Saba cały czas jest razem, biegają po podwórku. Jest cisza i spokój.:lol:
  10. Jakim preparatem były odrobaczane i kiedy należy powtórzyć?
  11. Szczęśliwie minął kolejny dzień. Rodzinka zdrowa. Wykorzystując ładna pogodę całe stado spędziło dzień na podwórku w tym Liza z małymi. Saba i Liza zachowały spokój, nie było ganiania, chodzenia za sobą, zbyt namolnej obserwacji. Z Lizą były też maluchy. Drewutnia była cały czas otwarta, Liza karmiła i odpoczywała tam z małymi, Saba obserwowała je z progu. Nie wchodziła, obie zachowywały się spokojnie. Wszystko udokumentowałam na zdjęciach. Ze względu na mój zerowy brak umiejętności:oops: w obróbce zdjęć czas wrzucenia przeciągnie się do jutra. [B]Podziękowania dla Matagi[/B] za 3 kg suchej karmy dla szczeniaków za puszkę dla mamy, witaminy maluchom i pozostałym psom.
  12. Pluszaki żyją, "czują" się świetnie, maluszki bawią się nimi ale nie rwą :lol:
  13. Zrobiłam kilka zdjęć, (są na nich daty), postaram się jeszcze dziś zamieścić. Maluchy większość dnia baraszkowały w ogrodzie, wykorzystując słoneczny, ciepły dzień. Zamykałam wtedy Sabę. Gdy maluchy spały po posiłkach, wtedy Saba dołączała do grupy. Liza nadal boi się Saby, ale „ryzykuje” spacery po działce. Dziewczyny obwąchują się, obserwują, każdy swój ruch. Gdy wszyscy wygrzewali się na słoneczku, Liza podeszła, bardzo nieśmiało i położyła się prawie przy nas. Nie było awantur, ganiania. Saba reaguje na każde piśnięcie szczeniaków, leci pod drzwi, dlatego aby nie doprowadzić do ścięcia z Lizą ograniczam na razie jej kontakt z nimi. Wszyscy mają doskonały apetyt.
  14. :lol:„Ciotka” Matagi, proszę się ze mnie nie śmiać tylko zapakuj/zapakujcie się w samochód i przyjeżdżajcie w odwiedziny. Masz ogromne doświadczenie w wychowywaniu takich szkrabów, zerknęłabyś fachowym okiem… Zapraszam, zapraszam, posiedzimy pogadamy…, mam cos dobrego…:lol:
  15. Trzymamy się, trzymamy Pipi Mam szczęście, że nasze urwisy są grzeczne, przyjacielsko nastawione do innych psów, nie wszczynają awantur. Muszę uważać na Sabinę, ale to nie jest duży problem, bo dziewczynka jest bardzo posłuszna, uwielbia przebywać z nami/ze mną a codzienne spacery może odrobinę wynagradzają jej ograniczenia w swobodnych wyjściach.
  16. Jednak na podstawie pierwszego wrażenie nie można oceniać. Maluchy są bardzo małe i wszystko może się jeszcze zmienić, ale z takich moich pierwszych obserwacji to czarna Kora jest najbardziej ciekawska, odważna, nie jest płochliwa i używa rozumku. Bardzo ładnie reaguje na gwizd – przystaje, odwraca się w kierunku głosu sekunda namysłu i sprintem biegnie do mnie. Za nią, bo zawsze są razem Fibi. Doda bardziej pilnuje się matki a gdy ta oddali się za bardzo od drewutni to biegnie do środka, poszczekuje i czeka na posłaniu. Sprawdzałam jak maluchy reagują na nowe dźwięki – Kora zero strachu – ciekawość, Fibi – zero strachu – obserwujemy z pewnej odległości a Doda ewakuować się na posłanie i obszczekać. Tak to wygląda teraz a co będzie za tydzień zobaczymy.
  17. Witam, już po śniadanku cała rodzinka baraszkuje w ogrodzie. Na dzień dobry ciśnienie mi podniosły, a było tak Idę sobie z miseczkami ciepłego jedzonka, bo przecież zimno, bo maluszki…, patrzę i oczom nie wierzę, dwa urwisy siedzą pod zamkniętymi drzwiami. Na mój widok pędem mi pod nogi… Zamarłam, w środku matka z Dodą przeciągającą się na posłaniu. Do miseczek rzucili się wszyscy. Drewutnia stoi na betonowych słupkach w koło obłożona kamieniami, zrobiona jest solidnie, nie ma dziur. Ze względu na dzikie koty, aby zimą miały gdzie się schronić, same zrobiłyśmy szparę pomiędzy kamieniami. Już dwie zimy mieszkały tam okoliczne, dzikie kociambry. Zapomniałam o tym na śmierć, a te małe małpiszony znalazły ją. Otwór już zlikwidowany. O mamciu, co one jeszcze wymyślą… Liza biega radośnie merdając ogonem, dziewczynka nabiera ciałka chyba jest z tych psiaków, które łatwo utuczyć… Maluszki pozostawiały dziś brązowe rogaliki, czyli wszystko gra.
  18. Maluchy z mamcją do 14:30 miały wolne wyjście, bawiły się ogrodzie, „przeciąganie” pluszowego misia to największa frajda. W ferworze zabawy jedynie miś stracił kokardkę, pozostałe towarzystwo całe i zdrowe. Zabawki, na widok miseczek przestały być ważne i trzeba było biec ile sił w krótkich łapkach do drewutni. Po jedzeniu jeszcze siusianie w ogrodzie. Jadły dziś 3 razy i jeszcze 2 razy dostaną. Ale pozbierać potem to towarzystwo to zabawa, niby są wszystkie za moment już ktoś daje drapaka, szybkie, zwinne. Pierwsza do jedzenia, pierwsza do zabawy i pierwsza do ucieczki jest Doda. Teraz odpoczywają a ciotki i wujkowie buszmenią na dworze.
  19. Miałam możliwość poznać Moni i zapamiętałam kontakt z nią, jako miły, rzeczowy i co najważniejsze konstruktywny. Po pierwsze adoptowałam sunię – Łatkę, dla której domu szukała Moni. Sunia była po przejściach, jej wątek był na DOGO. W trakcie leczenia – chora trzustka, miała zrobione masę badań, które zostały mi przekazane, brała leki. Od Moni dostałam półroczny zapas pankreatyny (nie jest to tani lek). Interesowała się sunią, dzwoniła, pisała. Dziś Łatka jest zdrowa, wesoła problemy z trzustką zniknęły. Moni pomogła nam zorganizować sterylizację kotów, a nie było to całkiem proste jak się okazało i była naszą „ostatnią deską ratunku”. [B]Nie będę wypowiadać się w omawianym przez Was temacie, bo go nie znam, ale ja osobiście mam o Moni bardzo dobre zdanie.[/B]
  20. Liza bardzo pilnuje maluchy, nie pozwala innym psom wchodzić do drewutni, mogą stać w progu, gdy chcą wejść poszczekuje ostrzegawczo. Pilnuję, aby ją nie stresowały i zabieram je. Szczeniaki z matką spacerowały na razie same, niech się przyzwyczają, poznają teren. Gdy maluchy umościły się do spanka zamknęłam je a Liza już z naszymi psiakami biegała. Saba udaje, że nie widzi Lizy, nie podchodzi do niej, ale tak jest przy mnie. Nie zostawiam jeszcze dziewczyn samych bez kontroli. Liza biega z Rudką, Gabrysią, Łatką i Kubkiem. Agusia podbiega, zaczepia poszczekuje na nią, ale Liza się jej nie boi obserwuje ją baczniej.
  21. Maluchy, odpukać nie mają biegunki, widziałam jak robią kupki, w ogrodzie, w kolorze jasnego brązu rogaliki
  22. Tak, ten owczarek to Sabina, jest u nas ok., 2 miesiące znaleziona na drodze, wychudzona, poobijana, z obtarciami na skórze, łysiejąca skrajnie wycięczona. Saba zadomowiła się u nas na dobre, polubiła nas ze wzajemnością, zgodnie żyje z naszymi pozostałymi psiakami. Faworyzuje Agusię, którą znosi ze stoickim spokojem, bawi się z nią a ten mały szatan potrafi być upierdliwy i namolny [FONT=Wingdings]J[/FONT]
  23. Noc przebiegła spokojnie. Maluszki śpią, to znaczy spały obudziły się, gdy zaczęłam je głaskać. Sprawdzałam jak się czują, czy im ciepło. Maluchy siusiają poza posłaniem, w sporej odległości pod samymi drzwiami. Widziałam ślady na piachu. Mądre stworki. Liza, wystawia głowę z drewutni jak słyszy zbliżające się kroki, za każdym razem jak tam jestem to mama jest z dziećmi. Nie ucieka, nie kuli się podchodzi aby ją pogłaskać. Już po śniadaniu, wszyscy jedli z wielkim apetytem.
  24. Już się troszeczkę podszkoliłam w karmieniu/diecie szczeniaków tak to jest, co nagle to po diable
  25. To ja się dowiem... Raz w życiu, 100 lat temu miałam szczeniaka i szczerze mówiąc to nie ja pilnowałam pory posiłków ale damy radę :)
×
×
  • Create New...