-
Posts
687 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dil Se
-
Właśnie obchodzimy z Gusem naszą pierwszą rocznicę :)
-
Niania na 3 dni poszukiwna - Radom Prawdopodobnie będę potrzebować Niani w dniach 24.08 - 26.08. /jeśli nie będę mogła zabrać Gusa na pole namiotowe nad Balaton - czekam na odpowiedź z węgierskiego ośrodka/ Poszukuję osoby, która zapewni mojemu pieskowi poczucie bezpieczeństwa, opiekę podczas spacerów oraz przygotuje karmę. Znajdzie dla niego spokojny kącik w swoim domu. Pies potrzebuje spokojnego domu i wyrozumiałego opiekuna na te trzy dni. Gus jest głuchy. Trzeba na niego uważać, nie spuszczać ze smyczy podczas spacerów. Lubi spać. W zasadzie jest to jego główne i jedyne zajęcie. Nie jest psem zabawowym ani towarzyskim - trudno z nim nawiązać kontakt z powodu głuchoty. Jest lękliwy. Nie reaguje na imię. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/230263-Niania-na-3-dni-poszukiwna-Radom[/url]
-
Tak...... 4,50 zł w osobowych i 15,20 zł w pozostałych niezależnie od długości trasy. Podczas kontroli biletów byłam proszona o przedstawienie książeczki zdrowia psa - wpis o aktualnym zaszczepieniu przeciwko wściekliźnie. Kaganiec miałam w torebce - nie musiałam zakładać, bo widać było, że pies jest spokojny. Przydatne linki [url]http://intercity.pl/pl/site/niezbednik-podroznego/przewoz-rowerow-rzeczy-i-zwierzat/przewoz-psa.html[/url] [url]http://www.przewozyregionalne.pl/img_in/GALERIA/prawo/RPOPR20100101.pdf[/url] [url]http://interia360.pl/artykul/masz-psa-przygotuj-sie-na-problemy-z-pkp,24763[/url] [url]http://www.pasazer.utk.gov.pl/portal/pas/wolnytekst/910/[/url] Tylko raz podczas podróży spotkałam się z przeciwem pasażerów w przedziale na wspólny przejazd. W pozostałych przypadkach jechałam z miłośnikami psów. Gus został wygłaskany, wychwalony, podarowano mu zabawkę oraz psie ciasteczka.
-
Szkoda, że tak późno znalazłam ten wątek.... :( W przyszłym roku pojedziemy na IV :)
-
Ja również nie mam uprawnień, a chciałabym sie zapoznać z tekstem...
-
Gus to bardzo dzielny piesek. Do podróży koleją ma wyjatkową cierpliwość. Przejechaliśmy 1270km.... Po 635 w każdą stronę. Był bardzo grzeczny, czym zaskarbił sobie sympatię towarzyszy podróży... Oznaczył wiele stacji.......... Na kołobrzeskiej plaży miał zbudowany namiot, z którego obserwował piasek i morze - chyba pierwszy raz w swoim psim zyciu widział tyle wody... Szkoda, że równie gładko nie udaje mu się jeździć samochodem.... Musi brać tabletki.
-
Oj łobuz,łobuz.... Dziś nie wiem, co mu się stało... Obsikał biurko... A dawno niczego nie znaczył w domu.... Nawet się cieszyłam, że drapie łapką w drzwi wyjściowe albo balkonowe. Balkon był otwarty - a tu nagle łapa w górę i sik :( Oczywiście z popisowym głosnym zakopywaniem dywanu po akcji..... Nie wiem, "co autor chciał przez to powiedzieć".
-
No i po bólu.... Wczoraj wreszcie udało się zaszczepić Gusa...Jeden weterynarz trzymał psa, który się wił jakby miał konwulsje, a drugi szczepił i wpinał chipa... Chciałam jeszcze zrobić mu kontrolne badanie krwi i prześwietlenie, ale odpuściliśmy sobie - ku radości psa....
-
Witajcie.... Zbliża się czas szczepienia przeciwko wściekliźnie oraz zachipowania Gusa.... Nie wiem, jak sobie poradzić... Gus zamienia się z potulnego psiaka w tygrysa u weterynarza, nie można go utrzymać.... Niie daje sobie też założyć kagańca...Jak go podejść, żeby zrobić zastrzyk? Weterynarz do domu nie przyjedzie.... Może na dworzu przed lecznicą? Waży 6 kilogramów, ale jest bardzo silny... Jakby w sytuacji dla siebie stresowej przybierał przynajmniej dwukrotnie na wadze... :( Jak go trzymać, by mnie nie ugryzł? Chyba już wie, że o nim teraz piszę, bo zaczął głośno szczekać...
-
Miasto Radom... ale to nie ma znaczenia... Ostatnio przesłałam Koleżance z Warszawy parę rzeczy do bazarku.... Po prostu historia piesków mnie bardzo ujęła... Ale dzięki 3x za propozycję :)
-
Witam... Jeśli chciałabym oddać rzeczy na fanty, jak mogę znaleźć organizatorów bazarków, którzy mają za mało fantów albo wcale, ale mają chęć i czas by się tym zająć?
-
Ojej...jaki Tobi jest podobny do Gusa... wygląda jak jego brat.....
-
Zamówiłam już ubranko, ale zanim dojdzie przesyłka.... Gus chodzi w moim szaliku, błyszczy z daleka jak bombka. Mój Mały Słodki Cukiereczek :)
-
Gus jest bardzo delikatny, mało odporny na to przenikliwe zimno.... Zamówiłam już dla niego ubranko w wysyłkowym sklepie zoologicznym, ale do czasu nadejścia przesyłki ubieram go w swój szalik... Wygląda jak bombka na choinkę.... Mój Mały Cukiereczek :)
-
Cieszę się, że fotki Gusa Wam się podobają. Ja najbardziej lubię tę "Żółty jesienny liść tyle mi opowiedział". Gdyby był w projekcie wydawany kalendarz na cele schronisk, to wysłałabym właśnie tę fotkę na stronę "Październik" :)
-
Gusik uśmiecha się do Was z galerii [url]http://www.dogomania.pl/galeria/d/9118/[/url]
-
Nigdy nie przypuszczałam, że będę szukać odzieży dla psa... Zawsze mnie to smieszyło... A jednak.. Gus marznie i szukam informacji na temat sklepów... Zaraz zajrzę na stronę "bazarek" - może tu coś znajdę dla mojego zmarzluszka :)
-
Dziś przeżyliśmy chwilę grozy... Na spacerze zerwał mi się ze smyczy /karabińczyk się urwał/, bo zauważył jakiegoś innego kundelka... i dalejże za nim w pogoń... Kilka razy razem przekroczyli bardzo ruchliwą ulicę Niedziałkowskiego przy Prezydium - oczywiście Gus szczekał w niebogłosy - samochody na szczęście się zatrzymywały w ostatnim momencie, ale jednak zatrzymywały... Po czym oba psy pomknęły w bliżej nieokreślonym kierunku.... Domyśliłam się, że pobiegły na Skłodowską... Jak przywołać psa nie reagującego na imię? Hmm... Liczyłam na to, że sam znajdzie drogę do domu... Znalazł... W końcu mieszkamy na drugim końcu Skłodowskiej, więc mu się udało Kiedy doszłam do klatki widziałam jak przerażony dobija się łapami w metalowe drzwi. No, a kiedy mnie zobaczył, zrobił chyba z 10 okrążeń wokół mnie z radości :) Pierwszy raz znalazłam się w takiej sytuacji - czułam się taka bezradna nie mogąc nic zrobić..I ten strach, że zaraz będzie mokra plama z któregoś psa, albo nawet obu... Teraz Gusik grzecznie śpi.... Jak dobrze, że nic się nie stało... Niedługo /w marcu/ będzie akcja chipowania psów. To dobry pomysł... Gus cały czas nosi numerek z konińskiego schroniska - zielony dzwoneczek. Na szczęście.... PS: Chętnie dodałabym tu fotkę Gusa z dzwoneczkiem :), ale nie wiem jak się dodaje fotki...
-
[B]Biedroneczka, Lemoniada[/B] dzięki za linki....
-
Czyli każdy pies reaguje inaczej...tak jak na karmy... Jedną zje ze smakiem - innej nie tknie... Gus zna już drogę do sklepu - jak ma chęć na kość ciągnie tam. Kupuję to, co wyciągnie ze skrzynki. Czyli to, na co ma aktualnie ochotę. Ale kość to zawsze kość. Trzeba uważać, żeby drzazgi mu nie zrobiły krzywdy.
-
Oprócz swojej powszedniej karmy, którą bardzo lubi, czyli ryż z psią mokrą karmą "Azor" i marchewką gotowaną, Gus bardzo chętnie zjadłby: 1. białą kurzą łapkę, którą sam sobie wyjmuje ze skrzynki w sklepie zoologicznym i potem dumnie niesie przez miasto /chyba potrzebuje wapnia i instynktownie ją właśnie wybiera spośród wszystkich dostępnych psich przysmaków/ 2. gęś ze śliwką /taka galantyna/, kiedy ją kroję Gus dostaje ślinotoku i prawie włazi na stół w kuchni /w niej przemycam tabletki na odrobaczenie/ 3. biszkopty /ale jeśli dostaje to dostaje tak jednego gryza, bo więcej gryzów powoduje biegunkę/