-
Posts
23493 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Everything posted by kiyoshi
-
jak pisałam przed adopcją- w tamtym miejscu nikogo nie ma :( nawet na wizyte PA musiałam zatrudnić kogoś kto przejechał 30 km... Zadzwonie do Pani za kilka dni, mam nadzieje, że poradza sobie z Telmą, że ona tez się troche uspokoi. Wyrózniłam dla Sally 3 olx na Katowice,Kraków i Wrocław. Czekam na ten jedyny telefon o nią.....koszt to 17,8 zł x 3 :(
-
Aktualizacja: URWIS - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: TYMEK - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: STEMPEL - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: BARON - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: TRENCZ - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: JAGODZIANKA - opuściła schronisko
-
Aktualizacja: TWARÓG - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: TOPAZ - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: TREPKA - opuściła schronisko
-
Rozmawialam.jednak eczoraj z Pania Telmy. Niby sunia gtzeczna ale z tego co opowiadala to jednak.mam.powodu do zmartwienia Telma bardzo mocno broni terenu, nie wpuszcza absolutnie nikogo na posesje, Pani musi wyjsc z donu i wprowadzic gosci a przychodza do nich bardzo czesto Telma tez duzo szczeka- obszczekuje sasiadow, wszystkie psy w okolicy, ludzi ktorzy przechodza. Ostatnio tak szczekala ze az dostala takiej zadyszki ze ledwie mogla dech zlapac W domu.ma swoj fotel. Poza tym jest mocno lekliwa- bardzo sie boi miotly czy mopa, kuli sie wtedy w przerazeniu. Nasikala dwa razy na swoje poslanie - raz gdy przyszli goscie Jak jest z Paniami to jest wielkim.pieszczochem. Martwie sie o ten jej terytorializm, co tobedzie?czy jest szansa ze choc troche odpusci?
-
-
-
Aktualizacja: BANKRUT - opuścił schronisko
-
-
Aktualizacja: DONALD - ma dom
-
rozi, jak może niektórzy pamiętają, ja miałam podobną sytuacje z Pania spod Warszawy, która adoptowala ode mnie sunie Jage...jeszcze przed wizytą PA byłam przekonana że dom jest cudowny, idealny...Pani po prostu tak mistrzowsko się reklamowała, że nawet cienia nie miałam wątpliwości. A co potem się stało? Jaga wylądowała na Plachu, a Pani kłamała od samego początku do samego końca... My nie jesteśmy nigdy w stanie z całą pewnością kogoś prześwitlić, ani telefonicznie ani na wizycie...niektórzy kłamią i tyle...jednak czasem trzeba zaryzykowac, bo gdybyśmy wszystkich uważały na starcie za kłamców to nie byłoby żadnych adopcji:( ze starszymi psami jest ciężej, bo rozczulają na zdjęciach a opieka przerasta większośc ludzi :( Trzymaj się piesku...oby podróż minęła dobrze, jest szansa że wieczorem będzie lekkie ochłodzenie