tzn. jesli chodzi o warczenie to wydaje mi się, że była tylko jedna sytuacja w domu u Pani Oli gdy podczas spaceru Kori chciał dojść do jakiegoś psa, Pani nie była pewna czy to reakcja pozytywna czy nie, chciała go od tyłu chwycić za obroże?? szelki?? i wtedy on na nią warkną. To była jedna taka sytuacja. Trudno teraz juz dokładnie prześledzić co się tam zadziało, bo to było chwile przed zwrotem i pewnie psiak tez wyczuwał dużo dziwnych emocji wokół siebie...w każdym razie wierz mi, że on wiele miał testów gdzie nie jeden pies by nie wytrzymał (chociażby w Poznaniu przenoszenie obcego psa w środku nocy kilkukrotne z ziemi na legowisko- wiele psów by tego nie zniosło i słusznie).....myśle, więc ze tej łagodności mozemy być w miare pewni...
Trochę nie jestem pewna, że musi mieć dom z ogrodem i że musi mieć aż tyle ruchu...ale wydaje mi się, że lepiej trochę podnieśc poprzeczke...Mam juz takie adopcje za sobą, gdy szukałyśmy innych domów a zgłosili się ludzie którzy byli pewni że dadzą rade no i udało się (np. piesek który nie tolerował mężczyzn zamieszkał z parą gejów ;)))
Z Korim jest ten problem, że hoteliku nie opisują go w ten sposób, ale sądze, że tutaj uwagi Patmol czy innych osób sa trafne- jednak w hoteliku Kori ma stale mnóstwo kolegów i atrakcji...w domach adopcyjnych był on i ludzie...i jednak te relacje wyglądały ciut inaczej niż sądziłyśmy...i na takie początki trzeba nastawiać kolejną rodzine adopcyjna....
W sumie zawsze lepiej zrobić trochę "gorszy" czy "bardziej wymagający" obraz psa przed adopcją, wtedy ludzie mają miłą niespodzianke. Spodziewali się, że będzie gorzej...ale lepiej niech sie już spodziewają....i tak będzie mega cieżko znów komuś zaufac...