Jump to content
Dogomania

natalia.aleksandrov

Members
  • Posts

    1405
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by natalia.aleksandrov

  1. Nie rozumiem - moze jestem naiwna i glupia - jak to mozliwe, zeby cos takiego funkcjonowalo jeszcze! Koniecznie trzeba cos z tym zrobic, bo tak byc nie moze.
  2. Hm, a moge sie wtracic z moim kotem? :D Otoz mam devon rexa. Rasa dosc oryginalna z urody, ale widac, ze kot, no kurde! Weszlismy z TZtem do sklepu, ja z kociambrem na rekach. Kot mial na sobie szelki i smycz. I sie zaczelo. - O, jaka to rasa? - Czy to ciulala? - A moze latlerek? Na co moj TZ z powazna mina: - To jest, prosze pani, skrzyzowanie szczura z psem. (ok, kociambr byl jeszcze wtedy lysawy, no ale...) Wszyscy w sklepie: - Oooooch, no tak, ale to rzeczy dzisiaj sie dzieja... headdesk.
  3. O, dobrze wiedziec :) Co do spotkania i ogarnięcia tematu i - ja i Denis chętnie podejmiemy takie działania, proszę o PW. jestem ciekawa, co z tego bedzie... Szef? aktualny? kurde, chyba naprawdę potrzebne jest pw!
  4. Ilu ludzi, tyle zdań. Myślę, że jak ktoś przychodzi, by zaadoptować psa, to w interesie pracownika jest być miłym - bo pies znajdzie dom. Mam plan wybrać się do schroniska, bo muszę sama się przekonać co i jak. Dam znać, oczywiście, na wątku. o ile mnie wpuszczą :D
  5. [COLOR=#000000]To i ja się dołączę:[/COLOR] [COLOR=#000000]sytuacja pierwsza. jesteśmy z Julianem (naszym ex-tymczasem, ma już DS w Krakowie) u weterynarza. Julian za piękny nie był, ale w tym jego urok - że to owczarek niemiecki, po którym walec przejechał [/COLOR]:-D[COLOR=#000000] Zarejestrowaliśmy się do wizyty, podkreśliłam, że to pies schroniskowy i uzgodniłam wystawienie faktury przelewowej za usługę. W poczekalni była z nami mamusia z dzieckiem i yorkiem. Dziecko chciało podejść do Julka i pogłaskać go, ale mamusia wydarła paszczę, że nie, nie wolno, po czym dodała po cichu (co słyszeliśmy), że on na pewno jest chory i Kubuś (york) coś od niego złapie, bo to schroniskowy pies. Ja na to scenicznym szeptem do TŻ-ta:[/COLOR] [COLOR=#000000]- Tak, tak, jest schroniskowy, więc chory, zapchlony, brudny i zaświerzbiony... A na pewno niegodny YORKA.[/COLOR] [COLOR=#000000]Pani usłyszała, zaczerwieniła się, ale podziałało - przy wyjściu zatrzymała się przy nas i powiedziała, że jest bardzo sympatyczny i nawet Julka pogłaskała wraz z córką [/COLOR]:smile: [COLOR=#000000]Sytuacja druga. Wyszliśmy na spacer z Julkiem i Nygusem (również naszym ex-tymczasem, ma już DS). Oba psy miały problem z podbiegaczami i psami większymi od siebie, co staraliśmy się eliminować z przyjaznymi znajomymi psiakami. Nagle zza rogu wypadł wielki szczeniak czegoś podhalanopodobnego i leci na nasze psy. rozglądamy się - właściciela nie widać. Odganiam sunię, TŻ trzyma psy i stara się je uspokoić, bo warczały i były niespokojne. I wtedy właścicielki się ukazały. Krokiem spacerowym radośnie wyszły zza rogu, gawędząc siebie. Wrzeszczę więc:[/COLOR] [COLOR=#000000]- Proszę zabrac psa na smycz![/COLOR] [COLOR=#000000]Pani, wielce zdziwiona:[/COLOR] [COLOR=#000000]- Ale to jest SZCZENIAK! Może jeszcze w kaganiec, co? Czy pani jest głupia?[/COLOR] [COLOR=#000000]Ja:[/COLOR] [COLOR=#000000]- No i co z tego? Mysli pani, że dorosły nagle się obudzi z umiejętnością chodzenia na smyczy? Proszę go zabrać![/COLOR] [COLOR=#000000]TŻ (z boku):[/COLOR] [COLOR=#000000]- Kaganiec to chyba pani powinna sobie założyć...[/COLOR] [COLOR=#000000]Pani:[/COLOR] [COLOR=#000000]- Ona chce się tylko bawić![/COLOR] [COLOR=#000000]Ja:[/COLOR] [COLOR=#000000]- Ale moje NIE CHCĄ![/COLOR] [COLOR=#000000]Po czym pani nieporadnie zabrała się za łapanie pieska. Tak jej tio świetnie wychodziło, że pies uciekając przed nią, leciał prosto na moje psy. I - niestety - został przeze mnie odepchnięty nogą. Nie kopnęłam go - po prostu przesunęłam na inny tor biegu.[/COLOR] [COLOR=#000000]o dziwo, nagle pani umiała złapać suczę na smycz i odmaszerowała z nią, wielce oburzona.[/COLOR] [COLOR=#000000]Brak słów po prostu.[/COLOR]
  6. ludzie sa roz*ebani, za przeproszeniem :/
  7. To i ja się dołączę: sytuacja pierwsza. jesteśmy z Julianem (naszym ex-tymczasem, ma już DS w Krakowie) u weterynarza. Julian za piękny nie był, ale w tym jego urok - że to owczarek niemiecki, po którym walec przejechał :D Zarejestrowaliśmy się do wizyty, podkreśliłam, że to pies schroniskowy i uzgodniłam wystawienie faktury przelewowej za usługę. W poczekalni była z nami mamusia z dzieckiem i yorkiem. Dziecko chciało podejść do Julka i pogłaskać go, ale mamusia wydarła paszczę, że nie, nie wolno, po czym dodała po cichu (co słyszeliśmy), że on na pewno jest chory i Kubuś (york) coś od niego złapie, bo to schroniskowy pies. Ja na to scenicznym szeptem do TŻ-ta: - Tak, tak, jest schroniskowy, więc chory, zapchlony, brudny i zaświerzbiony... A na pewno niegodny YORKA. Pani usłyszała, zaczerwieniła się, ale podziałało - przy wyjściu zatrzymała się przy nas i powiedziała, że jest bardzo sympatyczny i nawet Julka pogłaskała wraz z córką :) Sytuacja druga. Wyszliśmy na spacer z Julkiem i Nygusem (również naszym ex-tymczasem, ma już DS). Oba psy miały problem z podbiegaczami i psami większymi od siebie, co staraliśmy się eliminować z przyjaznymi znajomymi psiakami. Nagle zza rogu wypadł wielki szczeniak czegoś podhalanopodobnego i leci na nasze psy. rozglądamy się - właściciela nie widać. Odganiam sunię, TŻ trzyma psy i stara się je uspokoić, bo warczały i były niespokojne. I wtedy właścicielki się ukazały. Krokiem spacerowym radośnie wyszły zza rogu, gawędząc siebie. Wrzeszczę więc: - Proszę zabrac psa na smycz! Pani, wielce zdziwiona: - Ale to jest SZCZENIAK! Może jeszcze w kaganiec, co? Czy pani jest głupia? Ja: - No i co z tego? Mysli pani, że dorosły nagle się obudzi z umiejętnością chodzenia na smyczy? Proszę go zabrać! TŻ (z boku): - Kaganiec to chyba pani powinna sobie założyć... Pani: - Ona chce się tylko bawić! Ja: - Ale moje NIE CHCĄ! Po czym pani nieporadnie zabrała się za łapanie pieska. Tak jej tio świetnie wychodziło, że pies uciekając przed nią, leciał prosto na moje psy. I - niestety - został przeze mnie odepchnięty nogą. Nie kopnęłam go - po prostu przesunęłam na inny tor biegu. o dziwo, nagle pani umiała złapać suczę na smycz i odmaszerowała z nią, wielce oburzona. Brak słów po prostu.
  8. cos sie wymysli, wiec dzwon ;) w ogole mam Ci do opowiedzenia pare rzeczy, miedzy innymi na temat Zefirka. nie sa to fajne rzeczy - wrecz wkur*iona jestem na to wszystko... ale za Zefirka trzymam kciuki, bo to fajny pies jest!
  9. Zefirek ma kastrację w niedzielę, szczepienie potem. Udało mi się załatwić kastrację - im szybciej, tym lepiej. Mozesz go podrzucic na kastrację i odwiezc go - posiedzimy w trakcie zabiegu na kawce u nas w domu ;) jakbys chciala sie umowic jakos - zadzwon na 602557035 (moj drugi nr)
  10. Super, dziękujemy! <3 ja nie mam czasu na bazarek... :/ Zefirek zostal porzadnie odrobaczony, czeka na szczepienie i na domek... ale nadal cisza... :( 2 zapytania, oba nie wypalily... ;(
  11. agata51 - gdyby to nie byl tak dupny hotel (wybaczcie wyrazenie) w mojej opinii, to moze bym odpuscila. coz, co do sekcji - wypowiem sie po konsultacji z wetem. po wstepnej konsultacji - taka niewydolnosc mozna wykryc w badaniach, ktore z reguly sie robi starszym pieskom. choroba byla do wykrycia nawet jesli nie bylo objawow, bo standardowo co jakis czas sie psu 'przeglad' robi, zwlaszcza w tym wieku. szkoda, ze nie zostalo to zrobione, kto wie - moze by cos sie dalo zrobic. moze nie. ale tak czy siak - niewiedza to najgorsze, co moze byc. dzieki, MyszkoMiki, za informacje!:)
  12. nieeeeeeeeeeeeee... ja nie moge, no!
  13. super, a ja nawet nie wiem o co chodzi, bo mi dogomania nie dzialala w ogole. ech, ten pies jest niewidzialny... :(
  14. U nas zawsze mozna liczyc na pomoc w interwencjach - problemem jest miejsce, gdzie maja trafiac zabierane psy i koty. Nie chcemy do schronisk, a Dt brak :( musimy najpierw uzbierac jakis pokazny fundusz na hoteliki i wetow. ale my z poznania ;)
  15. MyszkoMiki, natlok zajec natlokiem zajec, ale bywalas na dogomanii, to byl watek prowadzony przez Ciebie, wiec powiadomienie byly... Coz, wazne, sekcja byla i dowiem sie co i jak. w koncu jednak napisalam do Ciebie ;) Szczerze mowiac, myslalam, ze olalas temat - ale teraz wszystko sie wyjasnilo, wiec jest ok. Czekam niecierpliwie na wyniki!
  16. Napisalam do MyszkiMiki PW - na razie bez odpowiedzi. Niestety, ale Karina nie bedzie ze mna gadac, co dopiero mowic o wpuszczeniu na teren 'hotelu'. ;) z mojej strony rowniez nie byloby milo, bo jak tam bylam kiedys tam dawno, dawno temu, to jej powiedzialam, co mysle o warunkach, jakie tam panuja. Ale moze ktos zadzwoni? Nr jest dostepny na stronie stajennej sfory (tak nazywa sie jej hotelik). Jak komus szkoda te 10 zl na rozmowe, to ja zwroce za ruchnek telefoniczny ;]
  17. I słodki! A nikt go nie chce, bo przeciez yorki lepsze... :(
  18. Nikt się nim nie interesuje, a Zefirek jest piękny, mądry i tak czeka na domek ;(
  19. A tu się nie zgodzę. Zalezy, co definiujesz jako 'pseudohodowcę'. Ja przez to rozumiem osobę, która rozmnaza kundle, która zaniedbuje psy, która psy maltretuje. I tyle z mojej strony, nie obchodzi mnie czy to jest ktos z zkwp czy klubu fanow swinek morskich. dla mnie wazna jest zgodnosc z eksterierem i fajne pochodzenie (niekoniecznie wybitne), zadbanie psa i wlasciwy do niego stosunek.
  20. Pięknie! czyli akcja zakończona sukcesem!... :)
×
×
  • Create New...