-
Posts
221 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by xxxjaxxx
-
[quote name='Beatrx']no dobra, ale po pierwsze zanim z tym drągiem podleci to chyba jesteś w stanie zareagować i psa odwołać (no bo jednak biegnący facet z drągiem nie jest malutki i zauważysz go od razu), a po drugie przecież są jakieś obostrzenia co do tego, kto może zwierzę zabić.[/QUOTE] No właśnie nic nie pisze kto może zabić i w jaki sposób. Wychodzi na to, że może zrobić to każdy, kto będzie uważał, że jakiś pies stanowi dla niego bezpośrednie zagrożenie. Wyobraź sobie jaki raj na ziemi będą mieli miastowi anty psiarze od 1 stycznia 2012 roku. Wiem, że facet z drągiem jest widoczny, ja podałam przykładowo. Wcale nie musi być z drągiem. Sposoby są najróżniejsze jak ktoś zwierząt nie znosi, a w największym niebezpieczeństwie będą małe psy.
-
[quote name='lis']jak to dobrze, ze mój pies nie bytuje ani na polu, ani na łące, ani w lesie, bycie " mieszczuchem " jest bezpieczniejsze.[/QUOTE] Nie koniecznie. Przykładowo, pościsz psa na osiedlowym trawniku i jakiś nawiedzony, rozhisteryzowany tatuś zatłucze Ci go drągiem, bo uzna, że ten pies stanowił bezpośrednie zagrożenie dla jego dziecka bawiącego się na tym trawniku. Art. 6 1. Zabrania się zabijania zwierząt za wyjątkiem: (...) 5) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia.
-
[quote name='filodendron']To okienko wygląda trochę na hakerskie a nie jak część portalu. Może jeszcze w ogóle nie wiedzą, że ono tam wyskakuje :D Z drugiej strony - jest numer telefonu. Z trzeciej - może ktoś robi Caritas i sprzedaje ONki z papierami za dwie stówki ;)[/QUOTE] Z czwartej strony to pewnie złośliwa konkurencja wdarła się na ich stronę i wykasowała jedno zero. To są na pewno szczeniaki rodowodowe i kosztują 2000 zł. :D
-
No niestety Javena, jak mieszkałam w mieście to chwilami nie sposób było przejść osiedlową ulicą ze spokojnie idącym psem na smyczy. Teraz mieszkam na wsi i mam św. spokój. Jakoś nic nie biega po wiejskich drogach czy polach. Dosłownie nie widzę żadnego czarusia. Najwidoczniej ta moja wieś jakaś chora, albo nienormalna. Marcelinka, zadzwoń na policję, albo najlepiej zacznij pisać już pozew do sądu. Napisz, że sadystyczny, chory sąsiad pobił ci Czarusia, kiedy go puściłaś samopas na spacerek po wsi. Czaruś ze spacerku powrócił okulały, a sąsiad cały i zdrowy, i jeszcze ci nawciskał zastraszając Czarusia, który to obecnie czuje się niesamowicie zagrożony i nie chce już tak ochoczo dopełniać wiejskich obyczajów. Po zakończeniu rozprawy powiadom nas obowiązkowo o wyroku.
-
[quote name='Fauka']Powinnaś dostać mandat za puszczanie psa samopas, psa poza swój teren należy wyprowadzać na smyczy i mieć pod kontrolą. W dodatku tacy ludzie jak ty są zmorą normalnych ludzi wyprowadzających swoje psy, i doskonale wiem co mówię, jestem wielokrotnie atakowana przez takie psy wyprowadzajac swojego.[/QUOTE] No co Ty! Przecież to my jesteśmy chore osoby, bo zgodnie z prawem wyprowadzamy psy na smyczach, a przecież piesio musi się wylatać wolno i najlepiej samopas jak na każdej wsi przystało. Mandat? Jaki mandat! To na nas - tych chorych :D puszcza się takie rozwścieczone Czarusie i albo przyzwyczaimy się do tego, że na wsi to zawsze coś biega po drogach, albo pozostaniemy chorymi i jeszcze podadzą nas do sądu. :D:D:D
-
Jasne, słuchaj porad takich olaro1, a za którymś razem twój Czaruś nie wróci z wiejskiej, samowolnej wycieczki :D bo przecież na wsi zawsze coś biega po drogach i często ląduje pod kołami jadących samochodów :D. Jak znajdziesz rozmiażdżonego na wiejskiej drodze Czarusia, to będziesz miała okazję, żeby skarżyć do sądu po kolei wszystkich kierowców w Polsce.
-
[quote name='ewunian']Dzisiejszym światem rządzi tylko jedna władza - pieniądz. I nikt tego nie zmieni. Za kasę da się załatwić wszystko, nawet ogłosić mioty z pseudo na stronie Związku Kynologicznego... Co widać po powyższym...[/QUOTE] No i jak tu szanować taką organizację jak Związek Kynologiczny, skoro sama siebie gnoi. :D
-
[quote name='Jezabel']Nie strasz mnie, chociaż wiem, że masz rację. Ale byłam już u dwóch weterynarzy i żaden nie zalecił żadnych badań...[/QUOTE] Tu się nie ma czego bać, tylko trzeba psa zdiagnozować i wyleczyć. To idź do trzeciego weta i po grzecznościowym dzień dobry zapytaj się od razu czy zrobi badania: zeskrobina z obejrzeniem pod mikroskopem, oraz wymaz do laboratorium, bo pies strasznie się drapie i cierpi. Jak nie będzie chciał to powiedz do widzenia i idź do kolejnego weta. W końcu znajdziesz takiego który wykona badania i postawi prawidłową diagnozę.
-
[QUOTE=E'Toshigami H.W.;17142622]U E'Toshigami (czyli naszego Shoguna) SA zostało zdiagnozowane dwa lata temu przez lekarzy Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Pomoc uzyskaliśmy również od Pana Dariusa, z którym skontaktowała mnie chyba pani Ewa, sędzina kynologiczna. Z dodatkowych refleksji, jakimi chciałbym się z wami podzielić mogę wspomnieć o tym, iż hodowczyni nie chciała przyjąć do wiadomości, że pies z jej hodowli ma SA i twierdziła, że lekarze postawili złą diagnozę a my niepotrzebnie dzielimy się tymi informacjami z innymi.[/QUOTE] Dla hodowczyni zapewne najlepiej by było, gdybyście trafiali na niedouczonych bądź nieuczciwych weterynarzy, którzy wmawiali by Wam, że pies ma alergię na wszystko, albo leczyli w ciemno i do usranej śmierci co tylko się da, nic nie dającymi specyfikami.
-
[quote name='Jezabel']Witam wszystkich! Wiem, że ten temat przewija się ciągle na forum, ale nie wiem już co robić. Mój Chico po kąpieli zaczyna się straszliwie drapać. Stosowałam już różnego rodzaju szampony dla psów,myśląc, ze może jest uczulony na konkretny z nich, ale mimo zmian po każdej kąpieli zaczyna się drapać. Vet dał mi jakiś specyfik po którym przestaje się na parę dni drapać, a potem jak go wykapie, wszystko zaczyna się od nowa :-( Po wizycie u psiego fryzjera (kapanie + strzyżenie) też ma podrażnioną, zaróżowioną skórę i drapanie jak zwykle się wzmaga. Czasami dochodzi do tego, że robi sobie ranki na boku i powstają strupki, nie mówiąc już o tym, jak uciążliwe to musi być dla niego. Macie może jakieś pomysły co z tym fantem zrobić?[/QUOTE] Przydało by się, żeby weterynarz porobił badania, a nie tak w ciemno daje jakieś specyfiki słabo działające. Niech pobierze zeskrobinę, popatrzy pod mikroskopem, zrobi wymaz i wyśle do dobrego laboratorium. Może pies ma świerzba, albo jakąś bakterie i trzeba zastosować odpowiednie leczenie, a nie bawić się z szamponami.
-
[quote name='intex']No powiedziałem jej żeby przejrzała czy pies jest zdrowy itp, i ona wtedy zajrzała do uszka i mówi że brudne wzięła patyczek do ucha taki jakim my ludzie myjemy i wsadzila go tam podłubała, podłubała jakieś czarne wyjęła i powiedziała że jest już czyste.[/QUOTE] A powinna była obejrzeć pod mikroskopem co to jest i ewentualnie zastosować odpowiednie leczenie. [quote name='Martens']Tak więc na przyszłość nie wychodź z założenia, że to weterynarz ma się na wszystkim znać, a Ty iść tam z psem w ciemno jak owca na rzeź - niestety tak jak u ludzkich lekarzy masa jest w tym zawodzie niedouczonych czy leniwych konowałów, których trzeba omijać łukiem, więc chodź z psem tylko do polecanych lekarzy albo sam staraj się zdobywać przynajmniej podstawową wiedzę na temat problemów z którymi się do weterynarza wybierasz, żebyś przynajmniej wiedział o co pytać albo co powinno budzić wątpliwości.[/QUOTE] Jeszcze trochę i przyjdzie nam samym diagnozować własne psy, a do weta to tylko po receptę na leki, no i oczywiście standardowa zapłata za wizytę.
-
[quote name='A-kara']Ja się zastrzelę, naprawdę, bo już tak mam dosyć. Chyba już tu o tym pisałam- mam sukę ze schroniska, lat około 8, z niedoczynnością tarczycy, leczoną euthyroxem. Pies łysiał, robiły je sie rany na czele, zapalenie uszu, nadżerki, strupy, ropiejące rany znowu. Byłam u co najmniej paru weterynarzy- jeden leczył, leczył, i NIC, pies jak miał rany, tak nic się nie zmieniło, a wydałam chyba fortunę. Nestępny i następny- to samo. I poziom hormonów tarczycy - prawidłowy, jama brzuszna czysta, dobre wyniki krwii, wykluczona choroba odkleszczowa, bla bla bla wszystko jest fantastycznie- tylko dlaczego mój pies wygląda tak jak wygląda!? Trafiłysmy do doktora Dembele. Dał jej dwa zastrzyki, zagoiło się, powiedział, że pies ma pęcherzyce połączoną z czyms tam (zawile to tłumaczył) i że dwa zastrzyki powinny pomóc na stałe. I co dziś widzę? PIES ZNOWU MA RANY. Mam tego dosyc, naprawdę, płakac mi się chce, wydaje ostatnie grosze na tych weterynarzy, a i tak to g.. daje. I w schronisku pytałam- czy pies jest chory(oczywiscie wtedy już był)- nie skądże- całkowicie zdrowy!, Czy bierze leki, zrobiłam badania na poziom tarczycy które ŹLE ZINTERPRETOWANO! Nie pojmuję po prostu nie pojmuję, jak można tak bardzo olewać psy ze schronisk. Nigdy więcej nie wezmę żadnego psa. Może kosztami leczenia powinnam teraz obciążyć schronisko???? Przepraszam, za monolog, ale ja już po prostu nie mogę. Ile można.[/QUOTE] Ale Twój pies już nie jest ze schroniska, ma dobrą, troskliwą i czułą właścicielkę, która ratuje go jak tylko może. To weterynarze są albo do bani, albo bardzo nieuczciwi. Dla weterynarzy nie ma znaczenia czy psiak jest ze schroniska, czy zakupiony w renomowanej hodowli. Moją łysiejącą sukę pan Dembele olał komisyjnie i nie robiąc żadnych badań stwierdził, że nie widzi choroby. Inni weterynarze, po nim zdiagnozowali: drożdżaka, liczny wzrost bakterii ( wymaz z antybiogramem), niemieckie laboratorium z wycinków skóry zdiagnozowało przewlekłe, łojotokowe zapalenie skóry. Zebrałam te wyniki, poczytałam trochę, pogłówkowałam i poprosiłam mojego weta o zrobienie testu hamowania deksametazonem. No i przyszedł wynik. Suka ma zespół cushinga. Ile niepotrzebnej kasy wydałam na wycieczki po najróżniejszych gabinetach weterynaryjnych, odwiedzając również specjalistów dermatologów nie będę pisała, wolę o tym nie myśleć i zapomnieć, bo mnie krew zalewa.
-
Jeżeli wpływające skargi do Związku Kynologicznego rozpatrywane są w taki sposób, że zaraz po przeczytaniu trafiają do kosza na śmieci to nie ma co się dziwić, że ludzie robią zadymy na forach. Przynajmniej jest szansa, że ktoś to przeczyta i zrezygnuje z zakupu szczeniaka z takiej nieuczciwej hodowli.
-
[quote name='molosmolos']Niestety tylko sąd może stwierdzić przepadek mienia ale do tego muszą być przesłanki i to dopiero będzie w nowej ustawie o ochronie zwierząt. Związek kynologiczny czy jakakolwiek inna organizacja nie orzeka o prawie własności. ps. sprawa idzie do przodu... Nie ma jak nasza kochana sakrbówka :cool3:. nagle się znalazł właściciel jak i hodowca stał się miły. Papiery w drodze.[/QUOTE] No to cieszę się ogromnie, że cała ta sprawa tak szybko ruszyła do przodu i czekam ( pewnie i nie tylko ja) na dalsze wieści.
-
Dać nieodpowiedzialnym ludziom broń to pozabijają własne rodziny, cudze dzieci. Jeden strzelał do nieistniejącego dzika, drugi do psa co się ulotnił, a trafiali w ludzi. Jak nic przyjdzie nam kupić broń i strzelać w odwecie, no i trzecia wojna światowa gotowa.
-
[quote name='Redpit'][COLOR=blue]"...Jacek Wójcicki, wójt gminy Deszczno broni myśliwego."[/COLOR] [LEFT][COLOR=#000000] Wójt broni przestępcę? No nie mogę. Zrobić wójtowi to samo, postrzelić jego dzieciaka, bawiącego się na własnym podwórku i powiedzieć, że strzelało się do psa, który się ulotnił.
-
Sprawa faktycznie wygląda na beznadziejną. Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł, ale jest niezgodny z prawem. Jednak może warto zaryzykować w tym przypadku, skoro psa nikt nie szuka, a hodowca też go olał. Zgodę na sterylke dajecie do podpisu np. jakiemuś bezdomnemu ( pewnie będzie trzeba mu za to parę groszy dać), wet sterylizuje sukę. Z nowym domem podpisujecie umowę tymczasową na 3 lata, a po 3 latach na stałą. I niech sobie taki hodowca, czy właściciel włóczy się po sądach z bezdomnym i od niego żąda odszkodowania.
-
[quote name='magdabroy']Czy nie jest tak, że w tym wypadku, powinno się prosić o pisemną zgodę zrzeczenia się praw do suczki przez hodowcę?![/QUOTE] Też mi coś takiego przyszło do głowy i nawet miałam zaproponować, ale jak hodowca jest arogancki i nie chce współpracować to zwyczajnie się nie zgodzi i nikt go do tego nie zmusi. Przecież nikt mu ręki nie przytrzyma i nie poprowadzi tak, aby złożył swój podpis. A nawet jeśli by się udało i podpisał by to zrzeczenie się suki, to i tak mając metrykę może dalej kombinować. Da przykładowo taką metrykę swojemu znajomemu i ten jako właściciel suki będzie domagał się odszkodowania od osoby, która podpisze zgodę na sterylkę. Chyba faktycznie przyjdzie czekać te 3 lata, no chyba, że wymyśli coś lepszego pani Magda - prawnik.
-
[quote name='Chiquita&DeeDee']I pomyśleć, że jest on wetem... Zgroza![/QUOTE] Idź teraz do takiego weta ze swoim psem, a na pewno mu pomoże. Jak on nie ma serca dla własnego psa, to z pewnością będzie miał dla cudzego. Wyciągnie jedynie kasę i będzie dalej lał na wszystko. molosmolos nagłośnijcie tak tą sprawę, żeby każdy omijał szerokim łukiem takiego pseudo weterynarza i zarazem pseudo hodowcę. Żeby musiał sukinsyn zamknąć tą swoją lecznicę, bo każdego dnia będzie mu świecić pustkami. [quote name='molosmolos']Ponadto suka oszczeniła się - szczeniaki a był tylko jeden znalazły dom od razu. Ich sytuacja prawna też jest "w zawieszeniu" a wyglądają na rodowodowe.[/QUOTE] Najwyraźniej ten jeden szczeniak schował się gdzieś na USG i zasrany wet go nie znalazł, to sukę wypieprzył.
-
Ano trzeba by było pomóc, szkoda tylko, że tak mało dogomaniaków interesuje się tym tematem. Wygląda na to, że hodowca w haniebny sposób pozbył się wyeksploatowanej suki z hodowli (molosmolos pisze " problem jest z głupią sterylką bo "właściciel" może ścigać za utratę zysków z hodowli. czyli jakieś ca 30tyś zł/ miot/cieczkę" więc wnioskuję, że to suka) a papiery sobie zostawił, bo pewnie coś kombinuje. Do własnej suki przyznać się nie chce, bo jakby legalnie oddał sukę do adopcji to nici z przekrętów. [quote name='molosmolos']ZK nie pali się do interwencji bo... stwierdzili że to i tak nic nie da bo gość leje na wszystko poza tym "ma znajomości" w ZK i nic mu nie zrobią[/QUOTE] Dziwne, że Związkowi nie przeszkadza, że ma w swojej organizacji kynologicznej takich gości co leją na wszystko, tylko produkują i sprzedają. Znajomości to mam zarówno ja, oraz każdy ma tam gdzieś jakieś znajomości. Czy to znaczy, że wszyscy mający znajomości mogą robić co im się tylko podoba i nie ponosić za to żadnej odpowiedzialności?
-
[quote name='pa-ttti']No więc wszystko zostało wyjaśnione, nie widzę tu winy hodowcy, temat powinien więc być usunięty gdyż może wprowadzać innych w błąd co do tej hodowli.[/QUOTE] Nie widzę powodu do usunięcia tematu. Nikt tu nikomu nie ubliża, nikt nikogo nie wyzywa, ani nie pomawia. W podanym linku wypowiedziały się obydwie strony, zarówno hodowca jak i niedoszli nabywcy szczenięcia. Jeżeli hodowca postąpił odpowiedzialnie odmawiając sprzedaży chorego szczenięcia, to tym bardziej nie ma powodu do usuwania tematu i robienia tajemnicy z zaistniałej sytuacji. [quote name='pa-ttti']Niektórzy kupujący na pewniaka wchodzą do hodowli, myślą że położą kasę na stół i wyjdą z psem. A to nie jest sklep, ani towar na półce, hodowca musi się zgodzić na sprzedaż psa konkretnej osobie (odpowiedzialny hodowca!!)[/QUOTE] Tylko, że ci ludzie nie weszli na pewniaka do hodowli i nie zażądali natychmiastowej sprzedaży psa. Pojechali w ustalonym wcześniej terminie po szczenię, zarezerwowane w hodowli półtora miesiąca wcześniej.
-
Po przeczytaniu wszystkich postów nasuwa mi się tylko jedna myśl, że to sam hodowca jest właścicielem tego psa, bądź ktoś z jego rodziny lub bliskich znajomych. Dlatego też hodowca nie chce z nikim współpracować, a okoliczni weci - jego kumple milczą. molosmolos napisz co to za hodowla i jednocześnie który weterynarz tak kocha zwierzęta.