-
Posts
767 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by elinaa
-
Dyzio - czarny spanielek z łomżyńskiego schroniska czeka na dom.
elinaa replied to elinaa's topic in Już w nowym domu
Dziękuję Cioteczkom za obecność :) . Rano zadzwoniła do mnie Pani i powiedziała,że zna Dyzia.Mieszkał w podłomżyńskiej wiosce.Nigdy nie był w domu ani na łańcuchu,biegał sobie luzem po podwórku,ale nigdy o niego nie dbano.Był,bo był.A potem wywieziono go Łomży.Może i dobrze,że został wywieziony,teraz ma szanse na lepszy dom.Potwierdziła,że ma rzeczywiście 6-7 lat.Sama ma psy od 5 lat,a Dyzio był około 2 lata wcześniej.To siekacze ma strasznie zniszczone na psa w tym wieku. -
Dyzio - czarny spanielek z łomżyńskiego schroniska czeka na dom.
elinaa replied to elinaa's topic in Już w nowym domu
Dyzio został dziś wykastrowany.Dobrze zniósł narkozę.Lekarz jego wiek ocenił na 6-7 lat.Wycięłam resztę filców.Szkoda,że nie mam maszynki,bo sierść jest wystrzępiona. Poczuł się w schronisku pewniej,a mnie traktuje jak panią.Wiem,że toleruje suczki.Jest o nie zazdrosny,kiedy jestem w pobliżu.Odgania,ale krzywdy nie robi. Do psów jest bojowy.Warczy i rzuca się na nie.Byłam obok niego,więc może dlatego. Ja mówię na niego Dyzio , a w karcie jest Borysem.A Borys w karcie był Fafikiem. -
Cocker spaniel z amputowaną łapką znów ma dom!!
elinaa replied to emilia2280's topic in Już w nowym domu
Wątek Dyzia : [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/242630-Dyzio-czarny-spanielek-z-%C5%82om%C5%BCy%C5%84skiego-schroniska-czeka-na-dom[/url] -
Dyzio - czarny spanielek z łomżyńskiego schroniska czeka na dom.
elinaa replied to elinaa's topic in Już w nowym domu
rezerwacja -
Dyzio - czarny spanielek z łomżyńskiego schroniska czeka na dom.
elinaa replied to elinaa's topic in Już w nowym domu
Dyzio po pierwszym, niedzielnym strzyżeniu : [IMG]http://i33.tinypic.com/2rqhq9j.jpg[/IMG] [IMG]http://i38.tinypic.com/2m696pg.jpg[/IMG] [IMG]http://i38.tinypic.com/2urvvjd.jpg[/IMG] Dyzio po dzisiejszym strzyżeniu : [IMG]http://i38.tinypic.com/zmf4zs.jpg[/IMG] [IMG]http://i33.tinypic.com/33oh3km.jpg[/IMG] -
Kierowniczka naszego schroniska jadąc 26 kwietnia,w piątek rano do pracy dostrzegła leżącą kupę futra na poboczu. Nie mogła się zatrzymać, bo musiała szybko być w schronisku. Kiedy tam dojechała zabrała pracownika i pojechała zobaczyć co z tą kupą futra się dzieje. Na miejscu zobaczyła,że futerko siedzi pod cukiernią i jest bardzo zaniedbanym spanielem.Weszła do środka zapytać się,czy pies do kogoś należy.Okazało się,że błąka się w tym miejscu od kilku dni.Kiedy pani kierownik rozmawiała ze sprzedawczynią pracownik postanowił złapać psa na smycz.I piesek uciekł :roll: . Zadzwoniła do mnie,mówiąc,że ma dla mnie zadanie : schwytanie spanielka. Parę minut przed przyjazdem kierowniczki do spanielka była tam moja koleżanka.I również do mnie zadzwoniła,mówiąc,że taki biedny,zaniedbany piesek siedzi na chodniku.Prosiła o pomoc dla niego.Przysłała mi mms ze zdjęciem pieska : [IMG]http://i35.tinypic.com/5p4z1v.jpg[/IMG] [IMG]http://i34.tinypic.com/2aaevee.jpg[/IMG] Poszłam w to miejsce i zobaczyłam spanielka biegającego z innym pieskiem.Przykucnęłam,zwołałam,podsunęłam karmę i dał się pogłaskać.Szybko założyłam smycz i zadzwoniłam do schroniska.Szybko przyjechał pracownik i pojechaliśmy. [IMG]http://i36.tinypic.com/2u7c8m0.jpg[/IMG] [IMG]http://i34.tinypic.com/2eul935.jpg[/IMG] [IMG]http://i36.tinypic.com/if6bsg.jpg[/IMG] Dyzio chyba życie spędził na podwórku.Nie umie chodzić na smyczy.Ponieważ się opierał,musiałam go wnieść i wynieść z samochodu, a potem do boksu.Sierść w koszmarnym stanie,bardzo sfilcowana.A w niej mnóstwo rzepów,trawy,gałązek i zaschniętego błota.Pierwszego dnia wyjęłam z niego ponad 100 kleszczy. Dostał zastrzyk zapobiegający pokleszczówce i odpchlony,bo pcheł też mnóstwo biegało. W niedzielę z koleżanką zaczęłyśmy usuwać z Dyzia sfilcowaną sierść.Szło nam opornie,bo nożyczkami.Dyzio był bardzo dzielny i grzecznie to znosił ponad dwie godziny.W przerwach wpatrywał się nam w oczy. Dziś znów "znęcałyśmy" się nad nim. Nasz Dyziulek już prawie całkiem pozbawiony filcu.Został jeszcze nad podgardlu, ale to już na jutro.Będzie jutro kastrowany ( myślałam,że dziś,a to sterylizacje suczek były) .Wykorzystam narkozę i skończę.Bo w tym miejscu nie bardzo mu się podoba i kręci się,a skóra luźniejsza to o skaleczenie łatwo.Bardzo cierpliwie leżał,dziś znów przynajmniej ze dwie godziny.Mogłam z nim robić wszystko,a on wpatrywał się w oczy.Nie jest zbyt ładnie,bo to nożyczkami.Ważne,że nie będą mu kołtuny dokuczać. Nie wrócił na kwarantannę,bo szkoda mi go było.Stamtąd niewiele widać i smutno.Kiedy wprowadziłam go do normalnego boksu psy po sąsiedzku zaczęły szczekać.On na początku stał taki biedny i patrzył za mną.Jak się oddaliłam to zobaczyłam,że nie pozostał kolegom dłużny i zaczął na nich szczekać.W boksie ma koleżankę.To też " świeża" sunia.Ona też garnie się do człowieka.A Dyzio jest zazdrosny,wpychał się między mnie,a nią.
-
Cocker spaniel z amputowaną łapką znów ma dom!!
elinaa replied to emilia2280's topic in Już w nowym domu
Jej,mam nadzieję,że to będzie ten domek. Nasz Dyziulek już prawie całkiem pozbawiony filcu.Został jeszcze nad podgardlu, ale to już na jutro.Będzie jutro kastrowany ( myślałam,że dziś,a to sterylizacje suczek były) .Wykorzystam narkozę i skończę.Bo w tym miejscu nie bardzo mu się podoba i kręci się,a skóra luźniejsza to o skaleczenie łatwo.Bardzo cierpliwie leżał,dziś znów przynajmniej ze dwie godziny.Mogłam z nim robić wszystko,a on wpatrywał się w oczy.Nie jest zbyt ładnie,bo to nożyczkami.Ważne,że nie będą mu kołtuny dokuczać. Nie wrócił na kwarantannę,bo szkoda mi go było.Stamtąd niewiele widać i smutno.Kiedy wprowadziłam go do normalnego boksu psy po sąsiedzku zaczęły szczekać.On na początku stał taki biedny i patrzył za mną.Jak się oddaliłam to zobaczyłam,że nie pozostał kolegom dłużny i zaczął na nich szczekać.W boksie ma koleżankę.To też " świeża" sunia.Ona też garnie się do człowieka.A Dyzio jest zazdrosny,wpychał się między mnie,a nią. [IMG]http://i38.tinypic.com/zmf4zs.jpg[/IMG] [IMG]http://i33.tinypic.com/33oh3km.jpg[/IMG] [IMG]http://i38.tinypic.com/2hcqgec.jpg[/IMG] -
To zupełnie jak moja Lunka.Też wokół tz krąży i nie mamy pojęcia o co z tym chodzi.Ten rytuał powtarza się codziennie.Najpierw oczekiwanie na chodniczku,jak coś na klatce się ruszy siadają i nasłuchują.Po wejściu tz do domu wielka radość,Luna szybko biegnie po zabawkę i dopóki on nie zdejmie butów i kurtki krąży wokół niego. A jak się umyje zaczyna się lizanie. Kochana jest i adopcja jej to była dobra decyzja.Teraz każdemu polecam drugiego psa. I Łatek się zmienił.Wcześniej był jak jedynak,nietykalny i psów nie lubił.Teraz jak Luna macha mu ogonem po mordce tylko oczy mruży,a wcześniej uciekał lub warczał. I psy do zabawy zaczepia,a nie rzuca się na nie. A to prawda.W schroniskach i na ulicach jest tyle bezdomnych psów. A to chodzące skarby.
-
Cocker spaniel z amputowaną łapką znów ma dom!!
elinaa replied to emilia2280's topic in Już w nowym domu
[quote name='cockermanka']Trzeba by mu założyć osobny wątek ;) Ale z niego słodziak... On jest bardzo podobny do psiaka adoptowanego kilka lat temu przez moich znajomych...niestety Rychu już za TM...[/QUOTE] Brakuje mi czasu na prowadzenie wątku. Jak doprowadzimy Dyzia do normalności zrobię mu ogłoszenia i będziemy czekać. -
To tak jak u nas. To drzwi wejściowe do mieszkania.Czas powrotu pana i niecierpliwią się.Coś na klatce usłyszą i też nasłuchują.Jak pan wróci Luna przynosi mu swoje zabawki.
-
Lunka z nami jest już ponad rok. Wciąż nie umie chodzić na smyczy,wszelkie mi znane sposoby zawiodły.Jest bardzo energiczna,przez co nie za bardzo lubiana przez wszystkie psy.W ubiegłym tygodniu została sama z Łatkiem w domu na 10 godzin. Sąsiedzi się nie skarżyli, a w domu strat nie było. [IMG]http://i34.tinypic.com/16j21vn.jpg[/IMG] Szaleństwa w schronisku : [IMG]http://i37.tinypic.com/2m81s1z.jpg[/IMG] [IMG]http://i35.tinypic.com/2ccxkqb.jpg[/IMG] Tak czekają na powrót pana : [IMG]http://i37.tinypic.com/2eqdphi.jpg[/IMG]
-
Cocker spaniel z amputowaną łapką znów ma dom!!
elinaa replied to emilia2280's topic in Już w nowym domu
Przepraszam za zaśmiecanie wątku Boryska :oops: . Dziś wycinałyśmy filce z naszego spanielka.To koszmar,na całym ciele sierść to koszmar,wszystko zbite.Udało się nam uwolnić grzbiet,boki,częściowo uszy i łapy.Mnóstwo filcu jest jeszcze pod uszami,na podgardlu, klatce piersiowej i podbrzuszu.Chcemy wykorzystać narkozę do kastracji i wtedy ostrzyc najbardziej newralgiczne miejsca.A pies cudo.Dzielnie wszystko znosił,tylko raz a mnie burknął przy przedniej łapce.Zupełnie nie umie chodzić na smyczy.Musiałam z boksu go przynieść,a potem odnieść.Ciężki jest. [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/0f4f2bfc16aa0a63.html[/url] [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/e82812681e689f5b.html[/url] [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/fd08f84cbadff6a5.html[/url] [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/905a78868724ed75.html[/url] -
Cocker spaniel z amputowaną łapką znów ma dom!!
elinaa replied to emilia2280's topic in Już w nowym domu
[quote name='emilia2280']to spaniel. gdzie ten biedak przebywa?[/QUOTE] Teraz jest w schronisku w Łomży.W następnym tygodniu ostrzygę go z tej sierści.Pewnie pięknie nie będzie,bo nożyczkami.Ale on musi cierpieć,zwłaszcza te uszy takie ciężkie.W tej sierści są rzepy,liście i gałązki.On chyba jest wyrzucony.Bo jak po niego pojechałam siedział na ulicy i piszczał.W schronisku dopóki byłam w boksie było ok,jak wyszłam też piszczał.Pani,która zajmuje się psami jak go zobaczyła to się prawie popłakała.Kiedyś miała spaniela i nie mogła uwierzyć,że można go tak zaniedbać. -
Cocker spaniel z amputowaną łapką znów ma dom!!
elinaa replied to emilia2280's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ewka90']O matko jaka zaniedbana bida :shake: wygląda na spanielka, ale ekspert ze mnie żaden. Będzie miał wątek tutaj?[/QUOTE] No właśnie nie wiem,czy to spaniel,czy mix czy w ogóle inna rasa.Szukałam w google i nie spotkałam spaniela z tak zrośniętą głową.Jest wielkość spaniela,ale masywny.Może ważyć blisko 20kg.Jak go ostrzyżemy będzie widać lepiej jak wygląda.Teraz to kupa sfilcowanej,ciężkiej sierści. -
Cocker spaniel z amputowaną łapką znów ma dom!!
elinaa replied to emilia2280's topic in Już w nowym domu
Dziś dostałam wezwanie do takiego cudeńka.Siedziało na ulicy i piszczało.To piesek,bardzo zaniedbany.Masa pcheł,wyjęłam z niego ponad 100 kleszczy. Cierpliwie to znosił. Sierść ma w tragicznym stanie, mocno sfilcowana.Jest w niej błoto,rzepy,liście,gałązki.Dziś wyjęłam kleszcze,został odpchlony i dostał zastrzyk przeciwko pokleszczówce.W najbliższych planach strzyżenie .Był bardzo głodny.Nie jest wychudzony,dość masywny i ciężki.Nie mam pojęcia,czy to mieszaniec spaniela,czy w typie innej rasy.Ogon kopiowany.Wieku nie potrafię określić.Siekacze równe z dziąsłami,reszta ząbków ładna.Nie wydaje się być stary.Ktoś mu dziwnie sierść powycinał.Nie wie co to smycz. [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/19ca73ed6e3f27da.html[/url] [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a7e03f86d34bfe9d.html[/url] [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/59b75a535dcb66fa.html[/url] [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/1d802d4ef541984a.html[/url] [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/5047513e6cdd4742.html[/url] -
Rodzeństwo młodej.Zdjęcia z października,z pół roku wtedy mieli.Po prawej sunia.Była ciekawska,szybko przekonała się do człowieka.Znalazła dom.Po lewej piesek.Do dziś w schronisku.W pewnym momencie wydawało się,że już tylko krok do zaufania.A jak na razie nic z tego.Świetnie dogaduje się z psami,jest wesoły,energiczny.Ale z człowiekiem nie chce mieć nic wspólnego.Kiedy się do niego za bardzo zbliżam warczy. [IMG]http://i49.tinypic.com/vhbadj.jpg[/IMG]
-
Sunia - matka. Wychodzi już z budy,pewniejsza siebie.Lubi głaskanie,jest bardzo przymilna. [IMG]http://i48.tinypic.com/dqsqo2.jpg[/IMG] Sunia - córka. Martwię się o nią.Jest pod obserwacją lekarza spoza schroniska, bo przy odławianiu pogryzła dwie osoby. Ucieszyła się na mój widok.Podbiegła do furtki machając ogonem.Dotknęłam nosa i schowała się do budy. [IMG]http://i48.tinypic.com/13z0ncw.jpg[/IMG]
-
Dziko żyjące psy - problem ze złapaniem i zrozumieniem.
elinaa replied to elinaa's topic in Wychowanie
Pewnie młoda już nie opuści schroniska.Nie wierzę,że uda się ją socjalizować.Jest dzika,nauczona unikać ludzi.Właśnie kończy rok. Wyć mi się chce,tak mi jej szkoda.Jeszcze rano biegała zadowolona po łące,a teraz za kratami.Dzwoniłam do schroniska po południu.Wybudziła się i schowała do budy.Za ścianą jest jej mama. Miały być razem w boksie.Zrezygnowaliśmy,bo nie sądziliśmy,że młoda jest aż taką dzikuską.A matka jutro ma sterylkę i żeby nie było problemu zabrać jej z boksu. Mam wrażenie,że oswajanie psa urodzonego na wolności jest prawie niemożliwe.Ona nie potrzebowała głaskania,bo go nie znała.Domu również,ona była w swoim domu.W miejscu gdzie się urodziła,wychowała i czuła się bezpieczna.Ja byłam potrzebna tylko do karmienia. Inaczej z sunią matką.Ona musiała mieć kiedyś dom.Widać,że jej brakuje człowieka,jego dotyku. -
Suce-matce w ubiegłym tygodniu skończyła się cieczka.Koczowały przy niej trzy psy,więc pewnie też jest w ciąży.Czuje się teraz dobrze,jutro będzie sterylizowana.Dziś ją wygłaskałam,ona musiała mieszkać kiedyś z ludźmi. Swoje dzieci uczyła nauczyła nieufności do ludzi.Wyprowadziła już spore podrostki.Podobno gryzły kiedy je łapano.I nie podchodziła do ludzi.Dlatego jej zachowanie w ostatnich dniach tak mnie zaskoczyło.Po sterylce dowiemy się,czy w brzuchu wszystko dobrze. Jak na razie wychodzi z budy tylko za potrzebą.Jak do niej zajrzę daje się głaskać.Widać,że to lubi,a jednocześnie się boi. W listopadzie do schroniska trafiła sunia,która nie wychodziła z budy.Jedzenie i wodę trzeba było kijem wkładać do budy.Warczała i rzucała się.Załatwiała się tylko w nocy.Boks na kwarantannie zajmowała 2 miesiące.Potem na chwytaku przeniesiono ją do boksu z dwoma innymi psami.Kolejne dwa miesiące siedzenia w budzie.Jak byłam w schronisku siadałam koło jej budy i mówiłam.Na początku marca nastąpił przełom.Wyszła z budy w ciągu dnia.Nie chciało mi się wierzyć.W ciągu kilku tygodni zrobiła takie postępy,że teraz na rękach można ją nosić.Była podrzucona po schronisko,ma kilka lat.Udało się oswobodzić i koczowała kilka miesięcy po drugiej stronie ulicy.Oswajanie i dokarmianie sprawiło,że zaufała i dała się złapać.Potem szok,kiedy została zamknięta.Dziś to straszny lizak i sama wskakuje na ręce.Musiała się przekonać,że nikt jej krzywdy nie chce zrobić. Chyba łatwiej jest oswoić psa,który mieszkał kiedyś z człowiekiem lub przynajmniej miał z nim kontakt niż zupełnie dzikiego psa.Pewnie ta dzika sunia nigdy nie zaufała mi na tyle,żebym mogła ją normalnie pogłaskać.Jak napisałaś, byłam potrzebna,bo przynosiłam jedzenie. A i tak czuję się paskudnie po jej złapaniu.Jeszcze dziś rano biegała szczęśliwa po łące.Została skazana na więzienie,bo urodziła się dzika.Mój tz przejmuje się jej losem.Chciałby,żeby po sterylce ją wypuścić.A to niemożliwe.Wróciłaby na to miejsce.Schronisko miałoby problemy,że pies uciekł i znów wpływały by skargi. Bałam się o szczeniaki,które by urodziła.Bałam się,że znajdę ich na czas i będą równie dzikie.
-
Te psy były zgłoszone do odłowienia jeszcze we wrześniu. Wtedy była suka,pies i cztery szczeniaki.Psa nie ma od grudnia.Był stary i kiedy widziałam go ostatnio źle wyglądał.Dwa szczeniaki złapano pod koniec lata,jeden zaginął i jeden został.Ten co został to właśnie ta dziś złapana sunia.Wiosną skończy rok. Pracownicy schroniska wiele razy robili podejścia,żeby je złapać.Używano sedalinu,strzelano do nich środkiem usypiającym i zawsze bezskutecznie.Zaproponowałam swoją pomoc.Też próbowałam z sedalinem na początku stycznia.Na sukę-matkę nie działał,a młoda w ogóle nie pochodziła.Więc zaczęłam dokarmianie i oswajanie. Akcja łapania miała być po świętach z pracownikami schroniska.Ale wszystko zmieniło się przez sukę-matkę,że się poddała.Chcieliśmy dołączyć do niej córkę,żeby było jej raźniej.Teraz będą oddzielnie.Matkę w tym tygodniu czeka sterylka.Młoda jest zupełnie dzika i na razie będzie miała spokój.Podejrzewam,że nigdy się nie oswoi.Jej rodzeństwo jest w schronisku ponad pół roku.Spędzałam z nimi dużo czasu.Jak byli jeszcze szczeniakami dawali się głaskać.W tej chwili straszą zębami.Dobrze czują się wśród psów.Do lekarza na moją prośbę zadzwoniła kierowniczka.Nie dalibyśmy rady. Zależało mi na złapaniu,bo tylko tygodnie dzielą młodą od porodu.Potem byłoby więcej takich dzikusów.A ludzie mieszkający w okolicy wciąż skarżyli się na te psy.Różnie mogłoby się to skończyć,gdyby wzięli sprawę w swoje ręce.
-
Dziko żyjące psy - problem ze złapaniem i zrozumieniem.
elinaa replied to elinaa's topic in Wychowanie
Młoda złapana.Najbardziej dramatyczna akcja w jakiej brałam udział. O siódmej pojechałam z mężem na polowanie.Przywitała mnie jak zawsze.Przygotowałam roladki -pasztet z sedalinem-5ml owinęłam plasterkami szynki.Zjadła i położyła się na trawie.Wsiadłam do samochodu i czekamy.Po 40 min wyszłam i podchodzę do niej.Wstała i pobiegła na drugą stronę ulicy.Położyła się w trawie.Wzięłam resztę kiełbasy i poszłam za nią.Usiadłam pół metra od niej.Podetkałam pod nos kiełbasę.Nie chciała jeść.Położyła się i zamknęła oczy.Spróbowałam założyć smycz.Kiedy ją dotknęłam zerwała się i uciekła z złomowisko.Poszliśmy za nią.Schowała się pod dźwigiem.Z dwóch stron zagrodziliśmy jej wyjście.Mogła uciec dwoma pozostałymi.Obok leżała paleta euro i chciałam jedno wyjście zastawić.Ale bałam się,że jak się ruszę to wykorzysta okazję i ucieknie.Zadzwoniłam do schroniska.Przyjechało dwóch pracowników.Teraz nie miała jak uciec.Jeden z nich wczołgał się częściowo pod dźwig z chwytakiem.Mój tz był blisko jej głowy z drugiej strony i założył pętlę na szyję.Wyciągnęliśmy ją i zaczął się dramat.Wyrywała się,wiła.Z trudem ją opanowaliśmy .Oprócz chwytaka założyliśmy jej dwie smycze.Wzięliśmy na ręce przytrzymując głowę.Charczała,poprosiłam pracownika,żeby odrobinę poluzował chwytak.Nie sądziłam,że on zupełnie poluzuje.Przechodziliśmy przez dziurę w siatce i wtedy próbował się wyrwać.Spadł chwytak,ugryzła w dolną wargę drugiego pracownika,który niósł przód,wyrywając mu przy tym kawałek wargi.Skoczyła na ziemię.Wciąż była na smyczy.Mój tz skoczył na nią i przycisnął do ziemi.Pogryzła mu dłoń,łokieć i przedramię.Ponownie założyliśmy chwytak.Niosłam ją na rękach,a pracownik trzymał głowę na chwytaku.Tz pomógł pogryzionemu pracownikowi,bo zaczął się chwiać na nogach.Doniosłam ją do połowy odległości do samochodu.Był daleko,a podjechać się nie dało,bo nasyp kolejowy.Położyłam ją na ziemi i znów zaczęła się wyrywać.Mój tz ją trzymał,spętałam razem tylne nogi.Znów był problem ją podnieść,broniła się.Zadzwoniliśmy po lekarza.Przyjechał i dał jej zastrzyk.Usnęła.Pracownik wziął na ręce i odwieźliśmy do samochodu.W drodze do schroniska dostałam telefon,że na osiedlu na chodniku leży pies po wypadku. Odwiozłam sunię do schroniska,okryłam kocami i biegiem do psa.Pojechała ze mną kierowniczka.Na miejscu była straż miejska.Mówili,że był lekarz i stwierdził,że pies ma złamaną miednicę.A pies poszedł na drugą stronę ulicy i szedł dalej.Nieufny.Miałam puszkę z karmą i nęciłam co jakiś czas jedzeniem.To suczka,kulała na tylną nogę.Nie chciała do mnie podejść.Szłam za nią kilka kilometrów.Chyba się zmęczyła,zatrzymała się i jadła karmę,którą jej dałam.Delikatnie głaskałam i udało się założyć smycz.Podjechała kierowniczka i zapakowałyśmy sunię do samochodu.Duża,mocno wychudzona z okropną blizną na grzbiecie. Pewnie kolejna bieda wyrzucona z wioski,bo nie wie co to smycz i samochód. Sunia - matka w schronisku.Dostała zastrzyk,bo wyciągnęliśmy jej kilka kleszczy.DS i DT to marzenie.Ja działam tu sama,jestem jedyną wolontariuszką w schronisku.O stycznia znalazłam około 20 psów.Mamy na szczęście fajne schronisko. -
Młoda złapana.Najbardziej dramatyczna akcja w jakiej brałam udział. O siódmej pojechałam z mężem na polowanie.Przywitała mnie jak zawsze.Przygotowałam roladki -pasztet z sedalinem-5ml owinęłam plasterkami szynki.Zjadła i położyła się na trawie.Wsiadłam do samochodu i czekamy.Po 40 min wyszłam i podchodzę do niej.Wstała i pobiegła na drugą stronę ulicy.Położyła się w trawie.Wzięłam resztę kiełbasy i poszłam za nią.Usiadłam pół metra od niej.Podetkałam pod nos kiełbasę.Nie chciała jeść.Położyła się i zamknęła oczy.Spróbowałam założyć smycz.Kiedy ją dotknęłam zerwała się i uciekła z złomowisko.Poszliśmy za nią.Schowała się pod dźwigiem.Z dwóch stron zagrodziliśmy jej wyjście.Mogła uciec dwoma pozostałymi.Obok leżała paleta euro i chciałam jedno wyjście zastawić.Ale bałam się,że jak się ruszę to wykorzysta okazję i ucieknie.Zadzwoniłam do schroniska.Przyjechało dwóch pracowników.Teraz nie miała jak uciec.Jeden z nich wczołgał się częściowo pod dźwig z chwytakiem.Mój tz był blisko jej głowy z drugiej strony i założył pętlę na szyję.Wyciągnęliśmy ją i zaczął się dramat.Wyrywała się,wiła.Z trudem ją opanowaliśmy .Oprócz chwytaka założyliśmy jej dwie smycze.Wzięliśmy na ręce przytrzymując głowę.Charczała,poprosiłam pracownika,żeby odrobinę poluzował chwytak.Nie sądziłam,że on zupełnie poluzuje.Przechodziliśmy przez dziurę w siatce i wtedy próbował się wyrwać.Spadł chwytak,ugryzła w dolną wargę drugiego pracownika,który niósł przód,wyrywając mu przy tym kawałek wargi.Skoczyła na ziemię.Wciąż była na smyczy.Mój tz skoczył na nią i przycisnął do ziemi.Pogryzła mu dłoń,łokieć i przedramię.Ponownie założyliśmy chwytak.Niosłam ją na rękach,a pracownik trzymał głowę na chwytaku.Tz pomógł pogryzionemu pracownikowi,bo zaczął się chwiać na nogach.Doniosłam ją do połowy odległości do samochodu.Była daleko,a podjechać się nie dało,bo nasyp kolejowy.Położyłam ją na ziemi i znów zaczęła się wyrywać.Mój tz ją trzymał,spętałam razem tylne nogi.Znów był problem ją podnieść.Zadzwoniliśmy po lekarza.Przyjechał i dał jej zastrzyk.Usnęła.Pracownik wziął na ręce i odwieźliśmy do samochodu.W drodze do schroniska dostałam telefon,że na osiedlu na chodniku leży pies po wypadku. Odwiozłam sunię do schroniska,okryłam kocami i biegiem do psa.Pojechała ze mną kierowniczka.Na miejscu była straż miejska.Mówili,że był lekarz i stwierdził,że pies ma złamaną miednicę.A pies poszedł na drugą stronę ulicy i szedł dalej.Nieufny.Miałam puszkę z karmą i nęciłam co jakiś czas jedzeniem.To suczka,kulała na tylną nogę.Nie chciała do mnie podejść.Szłam za nią kilka kilometrów.Chyba się zmęczyła,zatrzymała się i jadła karmę,którą jej dałam.Delikatnie głaskałam i udało się założyć smycz.Podjechała kierowniczka i zapakowałyśmy sunię do samochodu.Duża,mocno wychudzona z okropną blizną na grzbiecie. Pewnie kolejna bieda wyrzucona z wioski,bo nie wie co to smycz i samochód.
-
Właśnie taką sytuację miałam z suką,którą wczoraj złapałam.W styczniu spędziłam z nią 4 godziny.Dałam 5ml sedalinu,a ona waży ok.20 kg.Po dwóch godzinach nic.Następne 5ml i dalej nic.Wciąż normalnie biegała.Wcześniejsze podejście było jesienią z mniejszą dawką.Po styczniowym polowaniu zaczęłam jeździć do niej codziennie,a czasami jak byłam w okolicy specjalnie nadrabiałam drogi,żeby choć na chwilę się zatrzymać i dać im coś smacznego.Wtedy byłam częściej niż jeden raz. Młodej nigdy sedalinu nie podawałam,od niedawna do mnie podchodzi.Jest czujna,odskakuje na każdy gwałtowniejszy ruch,szelest.Urodziła się bezdomna,nigdy nie dotykał jej człowiek.Nie licząc jednorazowego muśnięcia po głowie.Miesiąc temu miała cieczkę.Jest mało czasu.Jeśli urodzi na wolności jej dzieci będą takie jak ona.Obok jest złomowisko,ona tam się urodziła.Nie da się jego przeszukać.Młoda waży z 25kg.Jest spora i dobrze odkarmiona.Sedalin może nie podziałać.Ale zaryzykuję.Jeśli nie będzie chwiała się na nogach nie będę jej ganiać.Na oswojenie za bardzo nie liczę,to dziki pies.Jest młoda,ma koło roku. Trzeba ją złapać,bo ludzie skarżą się na te psy.
-
Wyjęliśmy z suni kilka kleszczy.Jest bardzo wystraszona,kuli się.Nie broni się przed nikim,można z nią wszystko robić.Temperaturę ma podwyższoną, co może być i ze stresu.Dostała zastrzyki,bo jest podejrzenie pokleszczówki. Młodą będę łapać jutro.Przed 8 jechałam do schroniska,mijałam ją.Już przechodziło tam trochę ludzi i coś jadła.Trzeba być wcześnie zanim ktoś ją nakarmi.Bez matki zagubiona.
-
Dziko żyjące psy - problem ze złapaniem i zrozumieniem.
elinaa replied to elinaa's topic in Wychowanie
Ja mam wrażenie,że robię im krzywdę.Zabieram wolność.One są szczęśliwe w tym miejscu.Dnie spędzały na leżeniu i zabawie.Tam dziennie przechodzi dużo ludzi i często przynosili im jedzenie.Problem tylko w tym,że to suczki i wkrótce będą szczeniaki.Zrobiłoby się duże, dzikie stado. Mam nadzieję,że sunia-matka jest zdrowa.Że to nie choroba sprawiła,że zrobiła się uległa.Rano odwiedzę ją.