-
Posts
42079 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Everything posted by _Dunaj_
-
Stowarzyszenie Dogi Adopcje
_Dunaj_ replied to Alla Chrzanowska's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Mała z Nelką I z konikiem -
Stowarzyszenie Dogi Adopcje
_Dunaj_ replied to Alla Chrzanowska's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Tak Mała jechała z rodziną do Wasilkowa Jeszcze kilka fotek Sie ma W łóżku śpi się najlepiej Na dole tylko same ogórki i jakieś blee, to co najlepsze wysoko schowali Miastowa z małej dama -
Stowarzyszenie Dogi Adopcje
_Dunaj_ replied to Alla Chrzanowska's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Kilka kadrów z życia Małej Ten z aparatem to moje dziecko - Daniel - robił zdjęcia na wystawie - właściwie to prawie jest wolontariuszem SDA - pochwalę się a co -
Stowarzyszenie Dogi Adopcje
_Dunaj_ replied to Alla Chrzanowska's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Wiadomość z ostatniej chwili z domu Małej Hej ! Wczoraj skończyłam dwa lata ;) Odkąd jestem w swoim domku udało mi się zmądrzeć, nauczyć masę nowych rzeczy, przestałam się bać wszystkiego i wszystkich :) ______Sto lat Mała <3 Najlepsze życzenia, a przede wszystkim dużo zdrówka Mała od nas wszystkich. Miłość i szczęście już masz -
Stowarzyszenie Dogi Adopcje
_Dunaj_ replied to Alla Chrzanowska's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Dziękuję bardzo Gusiaczku, takie jest życie, Alfred dożył pięknego wieku, żeby wszystkie dogi miały tak cudowne domy -
Zaczynam wierzyć, że się uda i będzie dobrze Dziś pierwszy raz wszystkie zostały w domu, bo musiałam już pojechać do pracy, nie wiem czy Emilka płakała bo jak wychodziłam to był jeszcze syn, mąż do nich zaglądał i nic nie słyszał. Dom stoi w całości nie naruszony i nie było nabrudzone. Dziś też wreszcie malutka zaczęła reagować na słowo chodź :) Wieczorem mnie ubawiła, dostały jeść, ja siedziałam w pokoju obok oglądałam film i mała przyszła po dokładkę, to znaczy przyniosła pustą miseczkę w zębach i położyła mi pod nogami. Ogólnie dzień pełen nowych wrażeń. Byłam z dziewczynami w lecznicy, Emilka na szczepieniu, a Bulimka do przeglądu bo saneczkowała, jak się okazało miała zatkany gruczoł. Emilka przy zastrzyku warknęła, ale była spokojna, Ogólnie obie były grzeczne. Bawiły się też przez chwilę z Hanią 4-letnią córeczką naszej Pani Doktor. Wzajemnie byli sobą zachwycenia, Hania psicami, a psice Hanią. Potem jeszcze była z nimi na spacerze "po mieście" czyli centrum Radziejowic, w pewnym momencie tak mnie oplatały smyczami, że mało orła nie wywinęłam, stanęłam na chwilę bo rozmawiałam przez telefon, a one jakby się umówiły, żeby mnie zaplatać :) Bulimka chyba faktycznie chce dogonić dogi, bo dziś ją zważyłam i ma 8 kg, nic dziwnego, że Emilka taką kruszynką się wydaje mając 4 kg. Zawsze wydawało mi się, że Bulimka jest mała, a z niej kawał baby jak się okazuje. :) Chłopaki mają urlop bo Bulimka teraz ma inną kumpelę do zabawy, ale jak dwie baby się dogadają to i dużym dają popalić, dziś Leon uciekał przed rozpędzonym tornado :)Mała coraz śmielsza, tylko to nie jest stałe zachowanie, bo bawi się a za chwilę zmyka i chowa się pod stół. Najważniejsze już reaguje na Emilka lub Milka. 5 dni przywoływania na różne sposoby zaczyna dawać efekty, jest jeden mankament wszystkie psy w domu to Emilki, podpatrzyły, że jest nagroda za przyjście i każdy reaguje na Emilka, nawet 1 kot :) Mała ma lekkie zapalenie prawego ucha, narazie przemywamy i kropelkujemy. Właśnie całe towarzystwo zasnęło i chrapie, Emilka też nieźle daje :)
-
Drugi powód Od początku coś mi się nie podobało. Ja u Emilki agresji nie widziałam, jeżeli już to lękliwość i nie myliłam się. Zastanawiało mnie jak z wesołego, zadziornego szczeniaka Emilka mogła się stać taka wycofana lękliwa i nerwowa, stąd było i jest nadal jej warczenie. Dziś się dowiedziałam, to nie Emilka była powodem spięć i to nie ona atakowała, ona jedynie nie poddawała się bez walki. Emilka już u mnie a problem pozostał, to sunia rezydentka była najprawdopodobniej powodem, bo nadal są ścinki tylko teraz z innymi zwierzakami. Cóż mylna ocena domu, ale decyzji się nie cofnie. Szkoda mi bardzo małej, teraz wiem skąd u niej lęk przed psami i takie nerwowe zachowania, ona się musiała bronić i nie miała pomocy. Malutka powoli wychodzi z własnego cienia, zaczyna bawić się z resztą stada, czasem jakiś buziaczek, krok do przodu i dwa kroki w tył, bo wystarczy gwałtowniejszy ruch drugiego psa i mała znowu burczy i schowała by się w mysią norę, albo bardzo chce się wtulić. Miałam nawet myśli, żeby u nas została, w sumie 6 lat temu mieliśmy tak samo jak teraz 2 dogi (Tosiu i Gerald), haszczaka Bugiego i 2 małe pieski Berbelka i Młynka. Historia jakby zatoczyła koło z tamtej ekipy został tylko Bugi, ale są 2 dogi i 2 małe pieski. Ale....no właśnie ale, nie wiem czy Emilka będzie kiedykolwiek żyć w stadzie, czy lęk przed psami jej zostanie,poza tym to dle niej ciągły stres, a ona tak potrzebuje spokoju. Narazie dopóki nie zrobię jej wszystkich szczepień i tak musi zostać u nas. W sumie cieszy mnie, że nie jest agresywna, ale wyjście lęku wcale nie jest łatwe, bo najpierw musi się psychicznie wzmocnić, a potem oduczyć nabytych negatywnych zachowań. To będzie trudny czas dla nas wszystkich, na szczęście reszta stada stanęła na wysokości zadania jakby rozumieli, że tylko razem możemy pomóc, bo tu musi zaangażować się cła nasz rodzina mąż, syn, ja i psia część rodziny, żeby pokazać jej, że wcale nie musi się bać, a życie może być piękne i radosne. Dlatego proszę o wyrozumiałość tych którzy będą chcieli adoptować Emilkę, a chętni już są, że ja muszę być pewna i mogę stawiać, wysokie wymagania. Ta malutka zasługuje na kochający mądry dom, taki już na zawsze, to taka mała przylepa rozdając całusy i zapadające w serce mocno, która czasem warczy, bo inaczej nie umie, a czasem zdaje się przepraszać, że oddycha. Pisząc to najzwyklej w świecie płaczę, bo serce mi pęka, ale musiałam to napisać. Teraz historia Emilki będzie jasna i potencjalny dom, będzie świadomy, że jeszcze dużo przed malutką. Jest młodziutka, bardzo pojętna, nastwiona bardzo pozytywnie do człowiek, to dobrze rokuje
-
Dziękuję, dzisiejszy dzień choć jest postęp nie był taki wesoły dla mnie, są ku temu dwa powody. Pierwszy powód Miałam pewne podejrzenia, ale nie chciałam w nie wierzyć. Dziś skontaktowałam się ze znajomym behawiorystą w sprawie zachowań lękowych Emilki, a przede wszystkim ciągłego chowania się. Takie zachowania wykazuje pies, który był zamykany w klatce lub mieszkał w budzie, dziwne zachowania po założeniu obroży mogą świadczyć, że albo był wiązana, albo mocno ciągnięta jak nie chciała iść. Założenie obroży nawet leciutkiej powoduje u niej objawy jakby miała paraliż, a nawet tik nerwowy,wtedy drapie się w powietrzu albo łapie niewidoczną muchę z prawej strony, jutro jeszcze poproszę o dokładne zbadanie uszu, żeby mieć pewność z czego to może wynikać
-
Mnie zadziwia ich cierpliwość i delikatność, sama mam siniaki od uderzeń ogona, a w stosunku do maluchów zachowują ostrożność. Patrząc co małe wyprawiają przy nich lub z nimi, wystarczyłoby jedno nadepnięcie łapą, kłapnięcie pyskiem i maluch przypłaciłby to życiem lub kalectwem. Bulimka otwiera Leonowi pysk, zagląda do środka i sprawdza stan uzębienia. Teraz Emilka warczała na nie, a one to lekceważyły i ziewały. To mnie w nich urzeka, właśnie taka mądrość i cierpliwość, wcale nie są aniołami na co dzień i potrafią nabroić, ale rozumieją, że małym trzeba się opiekować.
-
Nastąpił mały przełom, ale wczoraj pracowaliśmy z małą wszyscy ja, mąż, syn na zmianę, przez cały dzień ktoś z nią był. Duże już nie są straszne, jeszcze ostrożnie, ale już ok. Dziś rano tak się rozszalały z Bulimką, że o spaniu po 6 rano nie było mowy. Jak Cormac położył głowę na mnie, Emilka skoczyła na niego, polizała mu nos i oczywiście schowała się za mnie patrząc co się będzie działo, trwało to ułamek sekundy, Cormac był zdziwiony, ale potem liznął małą, do Leona też podchodzi. Bugi woli być na dworze, to mniej z nim miała kontaktu, bo część dnia w domu z powodu deszczu. Zaczyna przychodzić, najpierw z Bulimką w duecie, w tej chwili obie reagują na 2 imiona Bulimka/Emilka. Mąż z nimi wczoraj całe popołudnie bawił się/trenował - zajęty był tylko nimi. Emilka póki co pilnuje się człowieka, znaczy idzie przy nodze, oczywiście wszystko odbywa się w ogrodzeniu, jeszcze nie zaryzykujemy wyjścia z nią luzem przed bramę. Wczoraj już bez nas wychodziła na podwórko i dziś też wybiegła. Celowo zamknęła drzwi nie piscczała pod drzwiami biegała , jak otworzyłam i zawołałam Emilka podbiegła machając ogonkiem, Bulimki przy niej nie było pogoniła gdzieś w krzaki. Nie jestem pewna czy zareagowała na głos czy na mój widok, co by nie było jest postęp. Dając śniadanie, zawołałam ją trzymając miseczkę podbiegła i jeszcze kilka kroków za miseczką ją wołałam, cały czas szła, pochwaliłam i dałam miseczkę. Na kolana wchodzi już po zaproszeniu, jak nie to kładzie się pod nogami, ale się nie wspina. Wczoraj naszczekała na Cormaca bo napił się wody z naczynia, które ona sobie upatrzyła, Cormac to zignorował, a ona znalazł następne napełnione wodą. Pobiegła za stadem do bramy jak ktoś jechał na rowerze drogą. Jeszcze strach walczy z ciekawością, na szczęście ciekawość wygrywa. Wiem, że jej świat przewrócił się do góry nogami i ma prawo czuć się niepewnie, ale ona była tak wycofana i zalękniona, że nie można tego przypisywać tylko stresowi. Tęsknoty u niej nie widzę, mam od lat psy w domu i wiem jak wygląda tęsknota, Poprzedni rozdział dla niej zamknięty. Nie wiem czy to możliwe, żeby coś sobie przypomniała, albo rozpoznała jakiś zapach, bo wczoraj weszła do samochodu męża położyła się na siedzeniu, na którym były przywiezione wszystkie z lasu i bardzo wąchała. Nie zapomniała też jak robić uniki by nie być zdeptaną przez dogi (była u nas na początku 2 tygodnie i ubóstwiała zwłaszcza Leona nie odstępowała go na krok). Jest inteligentna i ma bardzo wrażliwą psychikę, przyszły dom będzie musiał to uwzględnić. Do niej trzeba delikatnie, spokojnie choć stanowczo się zwracać, żadnych gwałtownych ruchów, nawet podniesionego głosu. Przeraziła się mojego krzyknięcia do Leona "zostaw to" - jak chciał wyjadać kocie żarcie w drugim pokoju maluchom, natychmiast schowała się pod stół. Dziś pod drzwiami na korytarzu było nasikane, ale to mogła zrobić Bulimka, rano o 6 wypuściłam wszystkie, rozbiegły się w krzaki, a ponieważ padało nie biegałam za nimi, po chwili wróciły, więc zamknęłam drzwi. Bulimka czasem tak potrafi jak pada to nie lubi sobie dupki moczyć. Właśnie Emilka z Bulimką szaleją za oknem, a ja jestem w domu, powarkują sobie przy tym, ale to nie agresja zwykła zabawa. Nie wiem co się z Emilką działo, coś jednak spowodowało jej lęk i wycofanie, powolutku nabiera pewności siebie i uczy się, że nie wszystko jest straszne, zwłaszcza inne psy. Jutro jedziemy na szczepienie i przy okazji dokładne obejrzenie i wymacanie prawego ucha bo ciągle coś jej tam przeszkadza i w bodaj lewej pachwinie ma taki czuły punkt, którego dotknąć nie daje jakby ją bolało, to przypadkiem przy drapaniu brzuszka (co bardzo lubi) wyszło Jeśli jutro okaże się że faktycznie ją coś tam boli to pojedziemy na USG
-
Kolejny dzień i noc minęła, nadal nie widzę u Emilki agresji to raczej cykor jest. Boi bardzo wielu rzeczy, odnoszę wrażenie jakby nie wychodziła z domu albo poza podwórko albo była zamykana. Nie boi się człowieka, mogłaby cały dzień przesiedzieć na kolanach, w nocy sama przychodzi do łóżka i przesypia całą noc, wstaje kiedy my wstajemy a dokładniej trzeba ją wynieść bo sama nawet zachęcana nie chce. Na podwórku stoi i obserwuje, już tak nie ucieka, ale zastyga w ruchu. Psów nie atakuje raczej się ich boi bez histerii, ale strach, koty wącha nie gania. Je i pije, nauczyła się, gdzie zawsze jest woda, sama podchodzi. Wczoraj obserwowałam ja przy tym, to robiła wrażenie jakby bała się że ją ktoś odgoni. Za każde pozytywne zachowanie jest chwalona, nawet jak ładnie zje z miseczki. A przy okazji jedzenia, słyszałam, że musi jest osobno bo się rzuca, nie wiem kto się rzucał przy misce, bo wczoraj celowo i dziś też karmiłam 4 psy równocześnie, był Cormac, Leon, Bulimka i Emilka, każde miało swoją miskę ja siedziełam przy nich nie było najmniejszego spięcia. Bulimce przy tym zdecydowanie poprawił się apetyt, spogląda na Emilkę i opróżnia miskę. Jak przywiozłam Leona to przez pierwsze dni nikt nie mógł wejść do kuchni jak jadł bo się rzucał potem przez chyba rok podejść czy spojrzeć zaraz warczał, mała nic takiego nie robi. Na kolanach już siedzą razem z Bulimką zgodnie i jak podejdzie Leon czy Cormac nie ma spięć. Warczeniem Emilki zajęłam się natychmiast za każde warknięcie była karcona i komenda "nie" lub "nie wolno" zaczyna działać, poza tym szukam sposobu jak do niej dotrzeć, jest kontaktowa, ale na zasadzie jak sama przyjdzie, nie reaguje wołana po imieniu, ani w żaden inny sposób, do domu to wchodzi sama z siebie, ale przywołać jej ot nie można. W ciągu dnia najchętniej siedziałby pod stołem w kuchni. W sobotę chłopaki dostali tchawice a dziewczyny uszy wędzone, mała złapała poszła pod krzesło, zapach ją nęcił, ale przyglądała się co robią inne psy potem zaczęła gryźć. Szukam sposobu jak nauczyć ją reagowania na zwołanie choćby. Z Leonem miałam podobny problem, ale on biegał za innymi psami i je naśladował, wołałam np Cormaca i przychodzili obaj, tak w wołaniu doszedł Leon i utrwalił to sobie, teraz to nie działa, bo ona raczej boi się psów, liczę, że jak zakumpluje się z Bulimką to Bulimka mi pomoże, narazie jakby nie znała żadnego absolutnie polecenia. Dziś pierwszy raz sama przyszła na posiłek i stanęła w tym miejscu gdzie ma miseczkę, ale bardziej odgłosy jedzenia i mlaskania zadziałały. Nie szuka nie piszczy, byle miał ją kto przytulać, za to choć to dopiero 2 dni szuka nas, wystarczy wejść do łazienki i zamknąć drzwi a cichutko popiskuje, nie ma lamentu takie cichutkie popiskiwanie. Jako małe szczenię była pełna energii, pewna siebie, nie bała się niczego, trochę histeryzowała w nowych sytuacjach, teraz jest bardzo wycofana, lękliwa i to nie jest według mnie tylko kwestia stresu. Przypuszczam, że jako malutka była noszona na ręku jak zabawka, bo była maleńka (teraz waży 4 kg) niczego się od niej nie wymagało, robiła co chciała, inne psy były odganiane bo malutka, potem malutką postawiono na ziemi i musiała zacząć sobie radzić, to nauczyła się warcząc. Jak była maleńka nie bała się psów wcale, teraz wyraźnie się boi. Potencjalny dom bez psów lub z jednym spokojnym, cierpliwym, zrównoważonym psem. Dom z doświadczeniem w pracy z psem wycofanym, żeby nie doprowadzić do agresji lękowej, nie znam jej reakcji na dzieci ani jak sią zachowuje zostawiona sama w domu. Jak do tej pory nie brudzi, ale sami ją co jakiś czas na dwór wyprowadzamy. Reszta spokojna, chłopaki nie są nią zainteresowani, odpoczywają od Bulimki :) bo Bulimka wydaje się być zadowolona i chodzi za Emilką zchęcając do zabawy
-
My mieszkamy w lesie i nie iglastym a w dąbrowie, więc owszem jest ciepło nawet bardzo, ale aż tak nam upał nie doskwiera, zawsze troszkę leśnego chłodu się odczuwa. A to relacja po pierwszej nocy Noc minęła spokojnie. Emilka ani razu nie pisnęła zachowywała się tak jakby całe życie była u nas. Spała z nami w łóżku z Bulimka oczywiście. Bulimka była mocno zdziwiona, bo ktoś zajął jej poduszkę i warczał na nią, a nawet chłopaki tego robią. Uznała jednak, że nie ma co się wysilać bo miejsca jest dość. Emilka z kolei też zdziwiona bo tu nie trzeba o nic walczyć i zabiegać, jest tyle miejsca do spania, tyle misek i innych rzeczy, że nikt nie chęci na żadną walkę i ustępuje bo jak nie ta poduszka to druga ja nie te kolana to inne. Dziś obie siedziały przy mnie dając mi buziaki w nos jedna z lewej druga z prawej. Wczoraj Bulimka położyła głowę na łopatkach Emilce i Emilka zrobiła typowy gest poddania się, wiem Ty tu rządzisz. Już zaczynają się ze sobą bawić, Bulimka zaczepia i zachęca Emilkę do zabawy, a rano nawet Emilka zaczepiała Bulimkę. Rano wyszłyśmy na siq nie mogła się skoncentrować, jak już kucała to z trawy wyszedł potwór, wielka żaba i nie wiedziała czy gonić czy uciekać. No ale w końcu poszło, potem jeszcze sobie poleniuchowałyśmy, mąż wstał i dołączył do nas Cormac wtedy zrobiła się za ciasno w łóżku i oczywiście to ja musiałam wstać. Z Bugim jeszcze sztamy nie ma ale już wąchanie nos w nos i łapanie ogonka puchatego zaliczone. To duże to takie trochę straszne i dziwne są, nawet powąchały, chwilowo bezpieczna odległość to ok. 20 cm. wczoraj było ze 40. No i Emilka sama nie wie, warczeć nie warczeć, bo co daje jak ona warczy a ten duży ziewa jakby nie słyszał. Śniadanie zjedzone już normalnie, stres puszcza, mało pije, albo mi się tak wydaje, bo chłopaki to rozchlapują hektolitry wody. Na wszelki wypadek na dworze ustawionych jest w tej chwili 5 misek z wodą i w domu dwie, tak żeby było nawet jak wszyscy naraz będą chcieli pić. Drzwi są cały czas otwarte, ale mała nie chce wyjść sama bez nas, jak jestem ja albo mąż na dworze to już zaczyna się bawić, ulubione miejsce jest w kuchni pod stołem. Wczoraj jak mąż się cieszył z wygranego meczu to Leon skakał razem z nim z radości, Cormac biegała z piłeczką, małe szczekały, na wszelki wypadek trzymałam Emilkę na kolanach bo emocje wszystkich sięgały zenitu, żeby ni doszło do spięcia. Dziś już mała nie warczy i nie straszy, wczoraj jak straszyła to okazało się, że nie gryzie tylko kłapie w powietrzu a jak złapie to nie chce ugryźć bo nie zaciska pyszczka zaraz zabiera, specjalnie podsunęłam palec jak była taka mocno wnerwiona. Według mnie jeśli dochodziło do spięć to albo coś wydarzyło co takie zachowania sprowokowało, albo inny czynnik najprędzej błąd ludzki. Albo jeszcze działa stres, albo Emilka nie zna żadnych komend, od wczoraj reaguje na nie, bo to egzekwowaliśmy przy każdym warknięciu. Dziś wyjdziemy na zewnątrz mała będzie na lince bo z przywoływaniem jest problem. Jak dla mnie to nie jest agresywny pies, normalna psica wymagająca socjalizacji i oduczenia zachowań niepożądanych. Nie zna granic, pewnie robiła co chciała.
-
Posumowanie pierwszego dnia. Emilka jest nieco lękliwa, może to kwestia stresu, czeka ja socjalizacja, bo chyba nie reaguje na żadne komendy, o ile to nie nie stres. Agresji u niej narazie nie widzę, a przynajmniej w stosunku do ludzi, jest przytulaśna i całuśna. Trochę z niej niejadek, nie chciała ani suche karmy ani z puszki, zjadła plasterek mortadeli (na marginesie przypomniała sobie, że ja dziś też nic nie jadłam). Nie można usiąść bo natychmiast na kolana się pcha, nie chciała się załatwić bo wszystko ją rozpraszało ale udało się. Pierwsze spostrzeżenie, nie lubi zostawać sama, a więc bloki odpadają, nawet jak zostanie za drzwiami piszczy tak było jak poszłam do łazienki
-
Stowarzyszenie Dogi Adopcje
_Dunaj_ replied to Alla Chrzanowska's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Gdy odchodzi przyjaciel świat traci barwy, dobrze jak wtedy znajdzie się ktoś może trochę pomóc, wystarczy czasem kilka prostych słów, żeby czuć, że nie jest się samotnym w swoim bólu. Ja tego doświadczałam, było to dla mnie bardzo ważne, dziś kiedy czuję się silniejsza piszę z Danielem bo wiem jak mu ciężko. Dziś przysłał takie piękne słowa " Milo to z Panstwa strony ,ze byli takze Tacy ktorzy GO kochali jak ja...to ,ze mialem tak dobrego przyjaciela to i Panstwa zasluga..dziekuje,ze znam Takich Ludzi jak WY;;;; " -
Pierwszy dzień maleńka jest raczej płochliwa, z Bulimką już powoli zaczyna biegać, dała się obwąchać Bugiemu, nie ma zaufania do Leona i Cormaca chyba ją wielkość przeraża, chłopcy już się nią nie intersują> najbardziej z całej sytuacji zadowlona jest Bulimka bo ma kompana do zabawy swoich gabarytów
-
Dostałam zdjęcia z lecznicy, tak się zachowuje Emilka jakieś 20 minut wcześniej zabrana z domu Tu widać jakie miała długie pazurki cały czas taka spokojna nie musiał jej jakoś specjalnie trzymać cały czas tak spokojnie stała, żeby wszystkie agresywne psy tak się zachowywały, przecież ja byłam dla niej całkiem obcą osobą
-
Stowarzyszenie Dogi Adopcje
_Dunaj_ replied to Alla Chrzanowska's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Ja też pamietam całą noc spędzili w deszczu na dworze, bo Alfred bał się wejść do domu -
Od dwóch godzin jesteśmy w domu i jak do tej pory nikt nikogo nie zjadł. Mała to 3/4 Bulimki waży 4 kg. Byliśmy w lecznicy jest w dobrej kondycji i dość zadbana, sierść błyszcząca czyta. Miała bardzo długie pazury, lekko zawinięte przycięliśmy o połowę. Dostała NexGradSpektra w przyszłym tygodniu szczepienie. Agresji u niej nie widzę jest bardzo proludzka w lecznicy bez problemu dała się zbadać. W domu pilnuje się mnie lub męża najlepiej na kolanach albo tak jak w tej chwili pod krzesłem. Myślę, że kagańce ani klatka nie będą potrzebne. Jest nieco lękliwa lb płochliwa, ale może to stres. W samochodzie była spokojna tylko najlepiej weszła by w dziurę jakąś. Na smyczy nie ciągnie raczej zostawał nieco z tyłu za nogą. Wszystko jest nowe, dziwne i straszne, straszne samochody, straszne duże grupy ludzi, straszny kot w lecznicy. Przy nowych osobach przez chwilę niepewna lekko drżąca a potem rozdaje buziaki, miała dziś kontakt w sumie z 6 osobami, ja, mąż, pan doktor, asystentka w lecznicy, pan i pani sprzedający na ulicy warzywa i owoce, wszystkich zaakceptowała. Kotów nie gania narazie nie wiem jak będzie dalej. Na psy powarkuje, ale raczej ze strachu zignorowana przestaje. Nie gryzie raczej muska strasząc, jak wyszłyśmy z lecznicy musiał otworzyć samochód, a przejeżdżał koło nas TIR, mała weszła pod samochód i nie chciała wyjść, musiałam uklęknąć i ją wyciągnąć, była wypłoszona i złapała mnie zębami ale bardzo lekko bez zamiaru ugryzienia. W domu chodzi z nami krok w krok, a Bulimka za nią. Jaka Bulimka wydaje się duuuża :) Na chłopaki nawarczała, ale ją olali Cormac się odszczeknął i poszedł ganiać za piłką, Leon powąchał i ze stoickim spokojem przyglądał się co to tak na niego burczy. delikatnie ją skarciłam i było po burczeniu. Bugi powąchał i poszedł w cień. Generalnie nie ma spięć raczej wszystkie ogonki merdają, ona czasami chowa pod siebie, ale w tej sytuacji to normalne. Nie miała kontaktu z dziećmi, ale nie jest typem agresora rzucającego się z zębami, poza tym to 4 kilogramowa kruszynka. Szczeknęła do tej pory tylko raz, poza tym raczej wesoła choć nieco spłoszona, nie piszczy i chyba nie tęskni. Możliwe, że chwilowo działa na nią jeszcze stres i jakby nie patrzeć szok. Mam 4 dni wolne, więc się poobserwujemy. Jak będę miał możliwość to sprawdzę jak reaguje na dzieci. Jak ją odbierałam to była mama Edyty, starsza Pani prosiła żeby trafiła w dobre ręce, bo ona sobie nie radzi, a to taka fajna psina. To akurat jest możliwe, starsza schorowana osoba i 4 psy, w tym szczenna Maja, tak nie pomyliłam się 4 psy, wierzę, że ona mogła tego nie ogarniać, no ale to nie ona brała Emilkę. Zapewniłam, że może być spokojna, gdyby mi na Emilce nie zależało to nie zbierałabym jej i że będzie miała odpowiedni dom. Widziałam na jej twarzy zatroskanie i szkoda mi się jej zrobiło. Dawała mi szeleczki i smycz Emilki, ale nie wzięłam, może im się przyda, ja miałam ze sobą 3 komplety szelek ze smyczą bo nie wiedziałam, które będą pasowały, a idealnie pasuję te z których Bulimka wyrosła :). Według mnie i Pana Artura to całkiem normalny pies w pełni nadający się do adopcji, teraz szczepienia i kilka dni kwarantanny i obserwacji małej i będzie gotowa. Zdjęcia i może filmik później albo jutro. Narazie jedyny punkt zapalny to miska i Bulimka i Emilka bronią swojej miski nawet jak nie jedzą, widać mają to we krwi :)
-
Stowarzyszenie Dogi Adopcje
_Dunaj_ replied to Alla Chrzanowska's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Wczoraj dotarła do nas smutna wiadomość, jeden z naszych adopcyjnych dogów Alfred odszedł za TM miał ok. 10-11 lat, doświadczył tułaczki i dużo zła od ludzi, był w schronisku, potem nieudana adopcja, całkiem stracił zaufanie do ludzi, ale schyłek życia spędził w cudownym domu u Daniela. Dziękujemy Danielu za te prawie 4 lata szczęścia jakie mu dałeś. Odszedł otoczony miłością i dołączył do dwóch Twoich poprzednich dogów oraz wszystkich naszych, które już tam są. To smutne dla nas wszystkich i bardzo Ci współczujemy, wiemy, że był dla Ciebie przyjacielem. " informuje Pania i tych wszystkich,ktorzy znali Alfredka i go kochali ,ze moj najlepszy Przyjaciel umarl.. " - tak wczoraj napisał Daniel