Jump to content
Dogomania

KarinaK83

Members
  • Posts

    146
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KarinaK83

  1. No właśnie a poza tym jak to będzie kontrolowane? Ktoś będzie dzwonił po ogłoszeniach i podawał się za kupującego, przychodził i dawał mandat??? I niby kto będzie to nadzorował? Policja? Ustawa fajna, ale obawiam się, że w większości nie do wyegzekwowania.
  2. No tak tylko jak to będzie egzekwowane w rzeczywistości???:roll:
  3. W zeszłym roku byłam w Zakopanym z kundelasem Rokim (w awatarze), pies sporo musiał zostawać sam w pokoju, bo na teren TPN psów nie można wprowadzać, trochę go braliśmy ze sobą na krupówki, ale to raczej nie jego klimaty, średnio był zadowolony. Za to o wiele bardziej podobało mu się nad morzem :grins:. W tym roku nad morze jechaliśmy już z dwoma psami, (Roki + york Mika). Natomiast po wcześniejszych doświadczeniach w góry już Rokiego nie braliśmy. Został u mojej mamy, którą uwielbia z wzajemnością i był bardzo zresztą z tego faktu zadowolony. Ze sobą natomiast zabraliśmy Mikę. Mika w Zakopcu sprawdziła się super. Była z nami w Dolinie Chochołowskiej (to nie TPN, tam można z psami i do Doliny Lejowej też), chodziła też na krupówki i na Gubałówkę. W pokoju samą zostawiliśmy ją trzy razy, jak szliśmy na Giewont, do Doliny Pięciu Stawów i do aquaparku. Nie było żadnych problemów. Pies wyjeżdżający na wakacje po pierwsze musi dobrze znosić wielogodzinną podróż samochodem, nad morze jechaliśmy bardzooo długo 14 godzin (moja mama była kierowcą ;)) i psy nie marudziły, nie mają też choroby lokomocyjnej. Po drugie nie wiadomo, czy pies będzie chciał zostać sam w obcym pokoju, może się będzie bał, może też niszczyć. W wielu przypadkach w Zakopcu wynajmują pokoje dla turystów z psami, ale z zastrzeżeniem, że pies nie będzie zostawał sam w pokoju, czyli, że zabieramy go wszędzie ze sobą. Ja z takich ofert nie korzystam, bo jak dla mnie to nierealne, zresztą psy też się męczą i czasami same wolą zostać w pokoju i spać, zamiast latać w upał. Moje psy nie mają problemu z zostawaniem w obcym pokoju i wiem, że będą się zachowywały tak jak w domu czyli niczego nie zniszczą. Zresztą zawsze zostawiamy je dopiero na drugi dzień same jak już widzą, że tu teraz mieszkamy i nocujemy i tu są nasze rzeczy, więc jak pani wychodzi to grzecznie śpimy i czekamy na powrót. Ale i w domu są nauczone zostawania przez 8-9 godzin jak jestem w pracy więc jest to dla nich normalne. Na pewno nie radzę zostawiać psa zamkniętego w łazience czy na balkonie :shake:
  4. też tak pomyślałam jak przeczytałam post Balbiny12, pies atakuje, pańcia nie reaguje to kopa profilaktycznego :mad:
  5. U nas podobna sytuacja była, ja szłam z yorkiem Miką i z rodziną, usłyszałam że jakiś pan coś krzyczy za nami, jak się obejrzałam to w naszą stronę galopował szczeniak, taki wielkości zbliżonej do doga niemieckiego, ale po ruchu ciała jednak widać było, że pies niespełna roczny. Domyślałam się, że biegnie w celu zabawy, aczkolwiek jak wyobraziłam sobie ten moment kiedy dobiegnie do Miki, a może nawet przebiegnie po Mice, to wzięłam ją na ręce na wszelki wypadek. Za szczeniakiem pędził pan, wrzeszczał jego imię i krzyczał, że mu uciekł i że bardzo przeprasza i żeby się nie bać. Szczeniak faktycznie był zainteresowany Miką i zaczął na mnie skakać, odwracałam się do niego plecami bo bałam się, że mnie przewróci i zrobi mi krzywdę(nie dlatego, że był agresywany, ale był wielki i ciężki). Moja siostra zawołała go i zaczęła głaskać, tak że stracił zainteresowanie Miką. Jak zobaczył dobiegającego pana, który próbował go złapać za obrożę to sprytnie uskakiwał na boki, potem pobiegł dalej, pan jeszcze kilkakrotnie nas przeprosił i pognał za psem. W momencie gdy pies podszedł do jakiś dziewczyn, pan poprosił aby przytrzymały go za obroże i w ten sposób udało się szczeniaka złapać.
  6. KarinaK83

    spacer

    No to po prostu najlepiej wziąć kota zamiast psa, wogóle nie trzeba wyprowadzać, bo się do kuwety załatwi ;) tylko przecież nie o to w tym wszystkim chodzi, spacer to radość psów, a przez to i moja radość, bo widzę, że psy szczęśliwe. Roki, im dłuższe ma i bardziej urozmaicone spacery, tym jest bardziej wesoły, zabawowy i rozbrykany, pomimo, że już raczej nie młody. Abstrakcyjne myślenie innych osób dobija mnie, jakbym zostawiła psa przed sklepem, to raczej nie dałabym rady zrobić zakupów, już raz, na początku jak wzięłam Rokiego zrobiłam taki numer, długo sobie nie mogłam darować jaką głupotą totalną się wykazałam i jeszcze długo na myśl o tym brzuch mnie bolał. Zostawiłam go przed szkołą przywiązanego w zimie, odbierałam syna po lekcjach. Wyszłam, a przy płocie obroża, smycz, a psa nie ma. Sądząc po śladach na śniegu ktoś, (może jakieś dzieciaki) musiał go wystraszyć i udało mu się uwolnić z obroży i uciec. Syn od razu w płacz, bo co będzie jak Roki się nigdy już nie znajdzie? Na szczęście Roki był mądrzejszy ode mnie i pobiegł prosto do bloku mojej mieszkającej nieopodal mamy, jak go znalęźliśmy to siedział na wycieraczce pod jej drzwiami i czekał, pewnie wszedł jak ktoś drzwi od klatki schodowej otwierał. Ale ja sobie wtedy w myślach nawymyślałam, pies przeze mnie najadł się strachu, dziecko też. Mógł wpaść pod samochód, albo się zgubić. Nigdy więcej nie zostawiłam i nie zostawię psa bez opieki na dworze, nawet jak muszę dwa razy lecieć z czwartego piętra (windy nie mamy) - raz z psami i zaraz potem po bułki do sklepu nieopodal, to lecę. Nie wolno psów zostawiać samych przed sklepem szkołą gdziekolwiek, no chyba, że komuś na psie nie zależy.
  7. U nas w podobnym przypadku jednorazowe, kulturalne :diabloti: zwrócenie uwagi, że jeśli jeszcze raz dojdzie do sytuacji zagrażającej naszemu bezpieczeństwu to dzwonię na policję, pomogło od razu :) Też się zastanawiam, że jeszcze żaden pies nie uszkodził jazgota :mad:, ale to pewnie dlatego, że on jest wypuszczany tylko przed blok i już wszyscy wychodzący z psami, a także psy wiedzą na co go stać i unikają.
  8. KarinaK83

    spacer

    Moja mama uwielbia psy, ale powiedziała, że nigdy nie weźmie psa, bo to za duży obowiązek z tym wychodzeniem na spacery, a szczególnie rano i takie uwiązanie i ograniczenie wolności i swobody (utwierdziła się jeszcze mocniej w tym przekonaniu po tym jak zostawiłam jej ostatnio Rokiego na 5 dni :)), no i w sumie dobra, tu nie mam jej nic do zarzucenia. Tylko, że ona właśnie też nade mną się użala, że taka jestem biedna, tyle obowiązków sobie wzięłam na głowę :roll:. A jak za każdym razem jej powtarzam, że absolutnie nie jestem biedna i, że nie wyobrażam sobie, żebym mogła nie wyjść kilka razy dziennie na spacer z psami, a szczególnie rano przed pracą, bo przynajmniej dzięki psom łatwiej mi się wstaje, a kiedyś to miałam z tym problemy i wiecznie się wszędzie spóźniałam, i że absolutnie nie czuję się uwiązana przez psy i nie odczuwam tego wszystkiego jako przykrego obowiązku, a jako przyjemność - to mama patrzy na mnie z politowaniem i mówi: "oj dziecko, ale to jest taki obowiązek..."
  9. KarinaK83

    spacer

    No właśnie tylko po co brać psa jeśli się nie lubi spacerów, a podstawowy obowiązek i pierwszy jaki się nasuwa na myśl w związku z psem to SPACERY?!
  10. U nas przez osiedle czasem przechodzi pan z młodym dobermanem, pies zawsze idzie przy nodze na krótkiej smyczy, bo jest bardzo agresywny do innych psów, rzuca się i ujada. no i jak ostatnio przechodziłam z psami to Roki zaczął reagować na to jego ujadanie, postawił jeża, warknął i tak jakby podskoczył przednimi łapami do ujadania (kiedyś namiętnie ujadał na wszystkie duże czarne psy i na boksery, ale raczej ze strachu, możliwe, że coś niemiłego z przeszłości), szybko powiedziałam "Roki spokój", no i od razu odpuścił, chociaż widać było po nim, że chciałby oj chciał też poujadać, bo spojrzał na mnie z takim wyrzutem. W każdym bądź razie panu chyba się głupio zrobiło, że nie jest w stanie uciszyć swojego i zaczął go kurczowo za obrożę szarpać, prawie podnosić za tą obrożę, tylko nie wiem co to miało dać? Natomiast w bloku obok mieszka pani z bokserem, na którego Roki dosyć długo reagował bardzo agresywnie. Po wielu miesiącach pracy wreszcie mijając się z nim jednym chodnikiem Roki idzie na luźnej smyczy :) i nawet jeża nie postawi. I ostatnio pani mnie pochwaliła, jakie grzeczne psy mam :loveu:, pomimo, że wcześniej na nasz widok zawsze nieciekawą minę miała.
  11. Czyli u nas nie jest najgorzej, bo jednak w okolicy większość "nas" czyli posiadających psy szanuje się nawzajem i stara sobie nie wchodzić w drogę i nie utrudniać, poza pojedynczymi przypadkami, ale jednak nie tak częstymi, no i poza yorkiem z sąsiedniej klatki :diabloti:, który niezmiennie od lat wybiega z klatki z wściekłym jazgotem robi kółko przed blokiem kąsając po łapach wszystkie znajdujące się w pobliżu psy i uciekając zaraz potem z jazgotem, a potem kółko od nowa, niezmiennie też pańcia stoi przed klatką i próbuje go odwołać, przy drugim kółku psa traci cierpliwość i zaczyna z wrzaskiem go gonić :crazyeye:. Na szczęście spotykam go rzadko, bo wyprowadzany, a raczej wypuszczany jest tylko przed blok i raczej nie w moich godzinach. Moja Mika za każdym razem na widok jazgota jest niezmiernie zdziwiona, bo nie wie, czy to oznacza zachętę do zabawy czy raczej nie, a Roki za każdym razem dyskretnie i niepostrzeżenie się oddala, coby nie zostać ugryzionym w łapę :cool3:
  12. Chociaż taki przypadek też mieliśmy i to w naszej klatce schodowej, owczarek niemiecki, który nie tylko rzucał się na moje psy (także w razie przypadkowego spotkania na klatce musieliśmy po prostu uciekać, bo chłopak nie miał siły utrzymać psa i raz mu się wyrwał, chciał capnąć Mikę, ale w tej chwili podbiegł Roki i odwrócił uwagę owczarka, który na szczęście tylko drasnął go na udzie, bo Roki jest skoczny jak koza ;) i udało mu się wyczmychnąć) ale i w niedługim czasie zaczął agresywnie reagować na mnie. Na szczęście ludzie porządnie wzięli się za pracę nad nim i co prawda pies zawsze chodzi w kagańcu i w większości na smyczy (chociaż ostatnio widziałam jak na łące biegał z chłopakiem bez smyczy, ale na nasz widok natychmiast został odwołany i zapięty na smycz). I już nie boimy się go mijać na dworze, ani na klatce, bo nawet na nas nie warknie. I moje psy też na szczęście po tych poprzednich akcjach nie mają do niego urazu, Roki tradycyjnie ignoruje zajęty wąchaniem swoich krzaczków, a Mika nawet ostatnio wyraziła chęć podejścia i powąchania go, ale na takie poufałości nie pozwoliłam, bo mógłby ją nagle wystraszyć. Także wszystko skończyło się ok :)
  13. no tak z tym bronieniem terenu to ja rozumiem, że pies może bronić swojego terenu, czyli na przykład ogródka przed domem jednorodzinnym, gdzie można założyć obcy na codzień się nie kręcą, bo jest to teren ogrodzony. Ale tu nie chodzi o teren prywatny, tylko o teren wspólny wszystkich mieszkańców, co oznacza, że normalny pies który na codzień spotyka na tym terenie inne psy, a także ludzi nie powinien reagować w ten sposób. Bo jeśliby to było normalne, to ja nawet nie chcę myśleć co działoby się na klatkach schodowych, gdzie często psy się mijają podczas wychodzenia czy wracania z dworu. A u mnie w jednej klatce schodowej w bloku czteropiętrowym jest np. 6 psów, to chyba musielibyśmy przed wyjściem na spacer dzwonić do siebie i uzgadniać kolejność wyprowadzania ;)
  14. Dzień trzeci: Mika rano na widok miski najpierw się ucieszyła, jak zajrzała, że w środku acana to zwiała, więc zrobiłam tak, że postawiłam trzy miseczki: jedną z tą właśnie Acaną (dla psów małych ras), drugą z Acaną grasslands (której jeszcze nie jadła, ale miałam małą torebkę w domu) i trzecią z wspomnianym już Pro Planem, który jadła przed Acaną. W razie czego mam jeszcze oczywiście i 1 kilogram royala intestinal :diabloti: w zapasie. No i tak: miska nr 1 została oczywiście ominięta, miska numer 2 - jedną granulkę wyjęła rozgryzła na pół i wypluła, miska nr 3 zjadła wszystko przyszła po jeszcze :lol:. Więc narazie spróbujemy z Pro Planem, który zresztą jadła od szczenięctwa, jak coś będzie nie tak zapytamy weta i podamy Royal. Z tymi wymiotami to nie wiedziałam i trochę mnie to martwiło, ale jeśli to nie jest objaw żadnej choroby, to już nie będę sobie tym głowy zawracać. Dzięki za rady, bardzo pomogły, zawsze to dobrze kogoś się poradzić, bo niby proste sprawy, a człowiek sam siedzi główkuje i nic wymyślić nie może. pozdrawiam :)
  15. Trochę mnie dziwi, że wcześniej jadła Acanę (słabo bo słabo ale jednak, zresztą purinę pro plan też jadła słabo) a teraz nie chce tknąć. Badania miała robione w trakcie zatrucia morfologię ogólną, biochemię, kał, mocz, wszystko wyszło ok, stąd wywnioskowali, że to zatrucie. Tylko, że ona ogólnie ma jakiś wrażliwy ten przewód pokarmowy, bo są takie okresy, że raz albo dwa razy dziennie wymiotuje (może raczej tak jakby jej się ulewało) żółtą pianą, ale weterynarze nie wiedzą co jest u niej tego przyczyną, bo badania ok. Po wszelkiego rodzaju tabletkach, czy to antybiotyk (dostawała na zapalenie pęcherza) czy tabletki od robaków tak samo, na ogół w ciągu godziny wszystko leci z powrotem. Dlatego tak siedzę i główkuję co z tą karmą zrobić. Chociaż w sumie jak tak sobie przypominam to w trakcie jedzenia pro planu często jej się zdarzały te żółte wymioty, przy Acanie chyba trochę rzadziej,a po Intestinalu wogóle. Dzięki za radę, w poniedziałek pójdę do weterynarza i zapytam, co on na ten temat sądzi.
  16. w tej chwili sunia nie ma już żadnych dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, więc nie wiem czy to jest wskazane żeby zdrowemu psu podawać na stałe taką karmę
  17. Spacer popołudniowy, idziemy do parku, psy zadowolone dreptają na smyczach koło mnie, przechodzimy obok sąsiedniego bloku. Z klatki wypadają dwa jamniki, parka. Odkąd tu mieszkam nie widziałam, żeby chodziły chociaż raz na smyczy, a uciążliwe są mocno zwłaszcza samiec jak się przyczepi to go spławić nie można. Ale dzisiaj coś nowego... jamniki do nas z zębami (może dlatego, że to przed ich blokiem?). Suka jamnik rzuciła się z zębami na Rokusa, Roki zaczął się bronić, no i zaczęły się gryźć przy mojej nodze (znaczy się Roki to nie do końca się gryzł bo w kagańcu),nie zdążyłam nic zrobić jak usłyszałam wrzask Miki (yorka) z drugiej strony moich nóg. Obejrzałam się a Mika do góry łapkami, jamnik samiec na Mice i ją tarmosi w najlepsze. Kątem oka zobaczyłam, że właścicielka jamników stoi przed klatką i się przygląda :angryy::angryy::angryy:. No i cóż:mad:, więc jamnik został na oczach swojej właścicielki zdjęty przeze mnie z Miki porządnym kopem, a sukę jamnika Roki już sam zdołał odgonić. Na to wszystko pani od jamników powiedziała: "Ojej, to ten yorczek to suczka, to dlatego on tak do niej polecia"ł. :angryy:OJEJ:angryy:
  18. Problem jak u wielu osób - pies niejadek, a konkretnie suczka yorka. Od małego z jedzeniem było kiepsko, trochę też jej na początku ulegaliśmy i podkarmialiśmy jedzeniem z naszego stołu, no i się rozbestwiła całkiem. Próbowaliśmy z gotowanym też, ale lubiła tylko przez pierwszy tydzień, potem nie chciała ruszyć. Teraz od dłuższego czasu jadła tylko suchą, początkowo pro plan, ostatnio acanę. Szło jej tak sobie, niby wg opakowania powinna jeść 60-70 g, to zjadała na ogół 40g. Ostatnio po ostrym zatruciu przez ponad tydzień była na diecie weterynaryjnej Royal Gastro Intestinal i bardzo jej ta karma smakowała, pierwszy raz w życiu widziałam żeby codziennie zjadała bezbólowo całe 50-60 g karmy. Niestety jak zaczęliśmy przechodzić stopniowo z powrotem na Acanę, jedzenie się skończyło. Najpierw dostawała mieszane Royal z Acaną, to wybierała Royal, Acanę rozkładała dookoła miski i tak zostawiała. Jak zaczęłam dawać samą Acanę to dwa dni nic nie jadła, chociaż burczało jej w brzuchu i głodna była bardzo. Siadała wpatrywała się w kuchnię i piszczała, żeby dać jej coś innego. No i dzisiaj nie wytrzymałam i nakarmiłam ją z ręki po ziarenku, jadła dosyć łapczywie tym bardziej, że przyleciał mój drugi pies na sępa i co 3-4 ziarenko lądowało w jego paszczy. Czy ktoś może mi poradzić, co powinnam zrobić, czy jeśli będę konsekwentna to ona zacznie jeść znowu Acanę, czy lepiej zmienić karmę na inną? Martwię się, że to może nie przejść, bo Royal jest taki tłustawy i bardzo mocno pachnie, a Acana już nie. Czy zna ktoś może karmę zbliżoną do Royala, która nadawałaby się dla yorka i była również tłustawa i mocno pachnąca?
  19. [quote name='evel']Aha, ja bym uważała na karcenie warczenia. Lepiej psa uczyć np. odsyłania na miejsce. Przykładowo: pies leży na łóżku, Ty chcesz się położyć, pies warczy - wypad do siebie. Pies musi zrozumieć, że za próby "fikania" traci przywileje. [/QUOTE] Racja, odesłanie na miejsce i ignorowanie. I tak trzeba reagować na każdą próbę warczenia. Jak karciłam, to często pies się spinał jeszcze bardziej i pokazywał jeszcze większe zęby. Ze zjadaniem na dworze też miałam ten sam problem i mam nadal pomimo, że pies jest u mnie już ponad 2 lata, dlatego nosi kaganiec plastikowy. Natomiast wreszcie odpuścił próby ucieczek na śmietniki, udało mu się raz, zwiał na kilka godzin i wrócił dopiero jak miał brzuch jak balon i czuł się tak źle, że już nic na tym śmietniku nie mógł zjeść. Generalnie z takim psem to tylko pozytywne metody szkolenia są skuteczne, na krzyki i karcenie mój się zacinał, zamykał w sobie i już wogóle nie chciał współpracować.
  20. oj wiem jak to jest z tymi bezdomniakami, szczególnie jak im jedzenia wcześniej mocno brakowało, mój raz podczas głodówki przy biegunce włamał się w moją nieobecność w domu do kosza na śmiecie :diabloti: i biegunki jeszcze gorszej dostał :roll:, po głodówce pierwsze porcje karmy powinny być mniejsze, jeśli nie pomoże to trzeba do weta
  21. U nas w całym mieście nie ma ani jednego pojemnika na psie kupy, wrzucamy do ogólnych. Na moim osiedlu jest skwer, a nawet można to nazwać małym parkiem i większość ludzi sprząta po swoich psach, ale jak idę gdzieś dalej to rzadko widzę, żeby ktoś sprzątał.
  22. Jeśli pies dobrze się czuje i nie ma ostrej biegunki to ja bym jeszcze trochę przeczekała i poobserwowała, może ten grill jej rozdrażnił żołądek, jeśli tak to w ciągu paru dni powinno wrócić do normy. Ja też mam kundelka bezdomniaka i już od dwóch lat jest na diecie weterynaryjnej i też czasami stolec nie bardzo, a nic innego nie dostaje. A jak jest mocniejsza biegunka (ale bez krwi, i pies nie leci z nóg) to najlepiej przegłodzić 24 godziny.
  23. Ups niedokładnie przeczytałam. Widzę, że to ten sam rodzaj karmy podałaś. W takim przypadku nie powinno się nic wydarzyć, przy następnym worku tego samego rodzaju nie trzeba wprowadzać stopniowo :). Acana to bardzo dobra firma więc nie powinno być sensacji. Może sprawdź datę ważności? Karmę kupowałaś w tym samym miejscu co poprzednią? U nas przy stosowaniu Acany nic takiego nie miało miejsca, a idzie już któryś worek z kolei, bo ja zamawiam po 400g worki, a raczej woreczki, bo to dla yorka.
  24. Ale czy ta nowa karma to ten sam rodzaj czyli Acana dla małych psów czy też Acana ale innego rodzaju? Bo jeśli to ten sam rodzaj to nie powinno się nic dziać, ja też karmię Acaną dla małych psów.
  25. a poza tym to miało być forum na temat dyskryminacji kundelków, a nie linczu yorka jako "nadpsa" ;)
×
×
  • Create New...