Jump to content
Dogomania

pomóżpomagać

Members
  • Posts

    990
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by pomóżpomagać

  1. Tyle ma ogłoszeń i nadal taka cisza?:shake: To nie mozliwe, przecież to cudny pies.
  2. [quote name='Madź.']Taki śliczny Karacik domu znaleźć nie może:shake:[/QUOTE] No właśnie....:shake: Ciągle tu zaglądam i ciagle nic i nic więc może zgodzicie sie żebym wykupiła Karacikowi ogłoszenia na jakimś bazarku o ile takowy trwa? Tylko ktos sie musi zająć zdjęciami i tekstem....
  3. Kurcze Hania no zdzielilo mnie to nieźle jak mi napisałaś że kot nie poszedł:angryy: Dlatego pewnie nie mogłam się do niej dodzwonić:angryy: Strasznie Was tam wszystkich przepraszam za to zamieszanie. Przykro mi.
  4. o kurczę, to się porobiło, jojojoj:shake: W takim razie czekamy na wieści z usg
  5. Ile on może mieć lat? A jak stosunek do samców, kotów i szczeniaczków? Bo to najważniejsze. Musze porozmawiać z mężem, skonsultować bo sama decyzji nie moge podjąć więć narazie nic nie obiecuję.
  6. Nie, nie tylko Dingo. Szukamy ogólnie psa Dingo był pierwszy o jakim pomyslelismy tym bardziej że chwycił nas dziadek za serce juz jak pewnie jakies pół roku temu przegladalismy psiaki. Nie mielismy warunków no a teraz nastał czas że w końcu możemy mieć wlasnego więc pierwsza myśl Dingo. A Dingo nie bo właściwie co? Boicie sie że sie nie dogadają czy w grę wchodzi to że musiałby w domu siedzieć no nie ukrywajmy po jaieś 9 godz ...? Jabłonica jest jakieś 15 km od Krosna w strone mi sie zdaje Rezszowa ale nie jestem pewna. Wizyta ma być dla haszczaka. A ja nie mam w tym tyg kiedy ani jak wyskoczyc do Krosna w ogole.
  7. A tak z innej beczki, nie macie kogoś na wizytę PA w okolicy Jabłonicy Polskiej?
  8. No więc, tak Dingo byłby w domu. Ja pracuje po 8 godz, przed praca Dingo ma spacer zapewniony, potem musi sobie jakos poradzic w domku. Nikt nie bedzie sie rzucal jesli nie wytrzyma bo kazdy rozumie ze to starszy pies, ze pechcerz nie ten i ze moze byc poprostu nie nauczony czystosci. Najgorsza byłaby zima i czas do powstania ogrodzenia bo potem juz kiedy by chcial w tedy by wyszedl. Tylko jest ten jeden jedyny warunek do spełnienia ONI MUSZĄ SIĘ ZAAKCEPTOWAĆ! Maks jest dość tolerancyjny choć z początku zazdrosny, jednak nie do wszystkich psów. nie wiem od czego to zależy... Po prostu jak psa zobaczy i zacznie sie rzucać to juz wiadomo że nic z tego. Chcieliśmy wziąść bernenke ale jak się pojawiła to się pożarły i w żaden sposób nie było mozliwości ich choć troszkę oswoić. To była tragedia wszyscy mieli dość, tate nawet zebami złapała, ogród zryty, parkiet zrysowany. Masakra. Ale innego psa, moja suczke Mike zaakceptował od razu. Aha a domek w Miejscu Piasotwym.
  9. Do wiosny Dingo wychodziłby na spacery, wiosna rusza budowa ogrodzenia i w tedy do dyspozycji mieliby cały ogród razem z tym psem. Mozna by bylo zrobic jakis kojec w ktorym bylyby na zimane zamykane jak jeden jest puszczony ale i tak spia razem w domu.
  10. To w takim razie pewnie będziemy dalej szukac kandydata bo żadne z nas by nie chciało żeby ktoryś z psiaków musiał cierpieć przez innego...:( Szkoda Dingusia bo został wypatrzony jak ukazał się wątek ale nie było mozliwości zaadoptowania a teraz jak jest możliwość to się okazuje że nic z tego:( Piesku obys jakoś tą zimę wytrzymał....
  11. sadze ze podbili cene bo podczas rozmowy wypaplalaam ze zalezy mi NA TEJ suczce a nie innej, naprawde ja pokochalam i na rase mi nie zalezy tak jak na akurat tym "egzemplarzu"........
  12. Tak dokładnie tak. Probowalam ja wprowadzic, wszystko bylo juz omówione az tu ni z gruszki ni z pietruszki dostaje info ze mam sie spieszyc i ze podnosi cene o 200 zł bo juz ma tam kogos kto niby ja chce...:shake: cena podniesiona bo musi sie zwrocic za karme (ok 120zl) :angryy:
  13. Aha tylko oni nie są cały czas w domu, pracują po 8 godz, w tyg ktos tam zawsze sie kreci przewaznie mama ale psy zodtaja na dole wiec byliby w sumie sami, od czasu do czasu ktos by do nich zagladnal.
  14. Fajnie że jest radosny i dość żwawy, dobrze też że się troszku ociepliło... Sytuacja wygląda tak: Chce go adoptować młode małżeństwo. Mieszkaja na wsi, dom 2 rodzinny - rodzice na górze a oni na dole. Dingo nie musiałby pokonywać schodów. Tam od zawsze był pies więc wiedzą o co chodzi. Mieszka u nich psiak też staruszek, mały kundelek może dominujący to nie jest najtrafniejsze słowo bo super dogaduje się z wiekszością suczek (tylko jeden przypadek gdzie na pierwszym spotkaniu mało sie z sunią nawzajem nie zjadły:)) , faceci tez nawet spoko. On jest okropnie rozdziadowany, no wiecie jedyny pupilek, oczko w głowie więc też jest troszke zazdrosny o inne psy. Nie mniej jednak dołaczyła do niego młodsza suczka i po kilku dniach nawet ją polubił. Jedyny warunek dla adopcji to że psy MUSZA sie zaakceptować. Pies spi w domu, Dingo tez by spał. Narazie spacery a na wiosne rusza budowa ogrodzenia wiec mialby do dyspozycji ogród. Jest tez kot i zajac z którymi także musi się dogadać. Domek jest w sumie nie tak strasznie daleko od was bo w okolicy Krosna. Nie wiem czy coś pominełam czy nie, jakieś pytania? Pytajcie o wszystko co chcecie wiedzieć, co potrzebne itd bo ja już na dzisiaj po tylu godz jestem zresetowana:)
  15. Ja wchodze z nadzieją a tu takie wieści...:shake: Dziewczyny potrzebuje kilku info na temat dziadzia, tzn najbardziej interesuje mnie jego stosunek do kotów, dominujących psów zwłaszcza samców i jak jego zdrowie ogóle wygląda czy na coś choruje. Jaki jest do ludzi? Bardzo was proszę, nie nastawiajcie się że coś z tego wyjdzie bo to jest bardzo malutka, maluteńka iskierka nadziei. Sama się zastanawiałam czy w ogóle pytać bo to jest może z 10% szans na domek, ciepły domek na zimę dla dziadzia. Coś więcej będę wiedziała dopiero w nastepnym tyg. Dopczytałam troche i nasuneło mi się jeszcze jedno pytanie, w jakim stanie ma zęby? jak kłapnie to może wyrządzić krzywdę czy jak na staruszka przystło ząbki nie najlepsze i nic wiele się nie dzieje? Aha i te leki jakie on dostał? Trzeba mu coś podawać? te łapki to moga być stawy?
  16. Ja wiem że w internecie nie znajdę takiej pomocy jak u behawiora ale zawsze to ktoś coś naświetli, da jakąs rade, opinię itd:) Narazie jesteśmy umówieni i szkoleniowca, planuje zasiegnąć opinii kilku osób a nie sugerować sie jedną. Najabradziej boję się o swoje zwierzaki, o ta jej zazdrość okropna i nietolerancję, to mi spędza sen z powiek...:roll:
  17. Leonku coś Ty piesku zrobił:-(:-(
  18. A co z tym niufkiem wyżej? odnalazł się?
  19. No właśnie, ja jestem w szoku! Taki ładny pies, już dawno, bardzo dwano pewnie ze dwa trzy lata temu go widziałam ale byłam pewna że zaraz kolejką sie ustawi po niego a on biedaczek dalej w schronie!
  20. Potrzebuje waszej pomocy... Nie proszę o szukanie dla niej domu, nie proszę o prrzygranięcię, o adopcję... Prosze o przeczytanie, rady, sugestie... Wy sie znacie na tych psach, ja w ogóle. Znam jedynie podstawowe info na temat rasy. Mała jest około 6 letnia sunią BPP. Mieszka w województwie małopolskim.Nie ma rodowodu. Sunia całe swoje życie przezyła w kojcu:shake: rodząc co cieczkę:-( Tak strasznie mnie serce bolało patrząc na nią a mimo wszystko jest taka pogodna! Nie rozumiałam jak można psa rodzinnego, który powienien być z ludźmi na całe zycie zamknąć w kojcu! Nie rozumiałam dlaczego ciagle każa jej rodzić mimo że widzieli jakie kiepskie mioty dawala, szczeniaki zdychały, chorowały...:shake: Jednak pojawiła się szansa... Razem z mężem w czerwcu przeprowadzamy się i zaproponowalismy że sunie odkupimy. Po długiej niepewności własciciel jest na 99% skłonny nam ja sprzedać. Jednak dopiero na wiosnę bo narazie nie mamy ogrodzenia dokończonego. Sunia przez ten czas zostanie u niego. Teraz szczeniaków miała nie będzie ale na wiosnę chcą ostatni raz ja "wyeksploatować" (juz pomine fakt że chca sobie zostawic małego z tego miotu co mnie załamało). Tylko jest jeden problem... Mała zna dobrze mnie i mojego męża, to my ja w miare mozliwości wyprowadzamy, kapiemy. Ale kompletnie jest nie obyta, o socjalizacji już nie wspomnę... Nie reagowała na nic, nawet na swoje imię. Teraz troszke reaguje. Jest dzika, wystraszona. 3 dni temu zabralismy ja na wycieczke do nowego domu żeby pomału przyzwyczaić ją do naszego zwierzyńca. Warunkiem zabrania jej do nas jest dogadanie sie ze zwierzakami (pies, kot, zając) i domownikami. I pojawił sie problem... Po pierwsze Mała przy przytulankach ( co kocha i sama sie ich domaga) zawarczała na mojego meża. Połozyła mi łapę na kolanach i jak chciałam ją ściągnąć złapała mnie zębami za reke. Delikatnie i zaraz pusciła. Do mojego brata ( widziała go drugi raz w życiu) skoczyła z zębami przy głaskaniu. Na szczęście w porę zareagował i obyło sie bez ran. Fakt zawiniłam ja, zawinił Marek a przynajmniej tak mi sie wydaje. Ale nie wiem czy mam sie martwić?? Ona jest okropnie zazdrosna, nawet jak ktores z nas popatrzy na jakiegoś psa za siatką i nie daj Boże sie odezwie to zaraz rzuca się z zębami. Na kota nie zwrociła uwago dopuki siostra nie zaczeła go do siebie wołać, ledwo ja złapałam w porę zanim się na niego rzuciła. nie akceptuje zająca, siedział w klatce a ta probowala sie do niego dostać i go schrupać. Zając w dzień w lecie i na wiosnę siedzi na polu w klatce a na noc i dzie do domu. Zime tez spędza w domu. Nie może chcieć mu zrobić krzywdę bo może sie zdazyć że w pore nie zareagujemy i dojdzie do tragedii. I jeszcze pies, to jest najgorsze. Kleks jest małym, ratlerkowatym kundelkiem. Staruszkiem jakieś 12 lat ma. Zawsze był jedynym pupilkiem, chwilowo miał koleżankę swojej postury. Z poczatku jej nie lubiał ale potem wszystko sie ułozyło i było super. Ale z Mała to tragedia, z jednej i z drugiej strony. Przy pierwszym spotkaniu rzucili się na siebie z kłapaniem. Drugi raz chodzilismy za nimi na smyczy w dużej odległości w kólko i w kólko itd. Czasem rwały sie do siebie ale nawet jakoś to było ale przy odrobinie zmniejszenia dystansu między nimi dochodziło do spięć. Jednak co zauważyłam. Mała zmieniła ton głosu, szczekała bardziej piskliwie... rozpadalo się i wrócilismy z nimi do domu. Kleks zamknięty na dole a Mała królowała po domu. Chyba czuła sie dobrze a nawet bardzo dobrze, szczęśliwa była. Jednak gdy tylko pojawił sie Kleks zaraz była jatka. Dopiero wieczorem - on po jednej stronie drzwi ona po drugiej i tak lezała spokjnie z nosem pod drzwiami. Ale jak tylko pokazał sie jej z duzej odległości ta się robiła wściekła. On lubi dziewczynki;) Ale jest tez szczekliwy a Mała jak jakis zacznie na nią szczekać to zaraz sie jeży. Bradzo chcemy ich jakoś pogodzić, zeby sie udalo doagadać, czytałam dużo ksiązek na temat szkoleń szczególnie pozytywnego szkolenia itd ale nie mam pojęcia co robić, jak to wszystko pogodzić... Wiem że czas na Małą może ie zadziałać, ona jak np wychodziła co drugi dzięń na spacery to na nich stawała sie diablicą, rozbestwiała się okropnie a jak tylko raz na jakiś czas np 1 w tyg to aniołek straszny. Boje sie też tego że jak już by sie dogadała to zazdrośc będzie tragiczna w skutkach. Raz juz pokazała co potrafi. Była na smyczy, mąż ja trzymał, chciałam ja zawołać ale nie była mną zainteresowana a razem z nami, bez smyczy szedł Borys - pies sąsiadki. Więc go zawołałam, biegł z radością ale jak Mała to zaobaczyła w momencie zreagowała i jak tylko znalazł sie obok niej to sie na niego rzuciła z wściekłością :shake: Boje sie o moje zwierzaki, nie mam zaufania do Małej w stu procentach... prosze was, powiedzcie co moge w tej sytuacji zrobić.... Prosze o jakieś rady, sugestię...
  21. Haniu a wiesz coś może na temat tego czarnego kotka co miał do Jasła jechać? Pojechał? Co sie probuje z nia skontaktować to jest poza zasięgiem a ciekawa jestem co u kicia:)
  22. Szukaj szukaj, byle zdazyć przed mrozami. Z deklaracjami może jakoś poradzimy, coś poszuka się, jakiś bazarek i ogłoszenia.
×
×
  • Create New...