Jump to content
Dogomania

alekseyka

Members
  • Posts

    126
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by alekseyka

  1. Ja z tydzień temu kupiłam flexi elegance 5m i na ostatnim spacerze na którym ją miałam tak się zacinała, że mało nie dostałam świra! Nie chciała się w ogóle wciągać, pies mi się zaplątywał i byłam strasznie zła. W domu chciałam pokazać chłopakowi co się stało i oczywiście wszystko już było cacy... Ja jednak najbardziej lubię flexi xs (lub petite), malutkie, leciutkie i nigdy nie stało mi się to co z tą wielką... Jedyna wada jest taka, że małe mają tylko jedną długość - 3m. 5m z kolei to już do 25 kg, a co się z tym wiąże ciężkie i mechanizm trochę za silny jak na małego psa. Mogliby zrobić coś pomiędzy, bo rozumiem że 5m taśmy nie zmieści się w obudowie xs...
  2. Mam nadzieję że ten DS przejdzie pozytywnie wizytę i sunia będzie miała domek :) Naprawdę wygląda na kochaną :) A co do Nany dziś znów byłyśmy u weta, ona tak strasznie się trzęsie już w poczekali że czasem boję się, że jej się coś stanie! Dzisiaj aż charczała ze strachu :( Prawie całą drogę powrotną biegła, a jak przyszłyśmy do domu wskakiwała na krzesła, kanapę i drapała ile sił w łapach! Drapała nawet podłogę... Wydaje mi się, że to taki jej sposób na rozładowanie całego napięcia... Ona strasznie to wszystko przeżywa, a przecież tak jak i u ludzi, stres na pewno nie jest dobry dla żołądka. Niestety dziś nie było lekarza prowadzącego, ale zapytałam i tak czy byłaby taka możliwość, żebym kupiła już naładowane strzykawki i sama robiła jej zastrzyki w domu (prócz jej stresu chodzi też o to że mam jednak kawałek do weta i codzienne jeżdżenie nie jest niewykonalne ale dość upierdliwe, szczególnie przez dwa tygodnie). Lekarz który był powiedział że jak jutro przyjdę będzie prowadzący i da mi lekarstwa i pokaże jak robić zastrzyki. Najpierw zapytał "nooo jeśli pani umie", więc powiedziałam że właściwie chyba umiem ale potrzebna mi mała porada szkoleniowa :) Kiedyś robiłam zastrzyki mojej śwince morskiej (oczywiście zalecone i kupione u weterynarza) i chociaż trochę się bałam to dałam radę i po kilku razach stało się to zupełnie łatwe :) Także myślę, że z psem będzie chyba podobnie jeśli chodzi o poziom trudności...? Nana nie wyrywa się i podejrzewam że nawet niewiele czuje, więc mam nadzieję że dam radę! Najważniejsze, żeby oszczędzić jej tego całego stresu! A jeszcze tak z trochę innej beczki, Nanie wrócił apetyt i teraz nie myśli o niczym innym niż o jedzeniu. Skacze wokół miski, piszczy, trąca ją nosem i wyprawia cuda na kiju... Wet powiedział, żebym dawała jej częściej małe porcje, dzisiaj zjadła już 4... Z jednej strony cieszę się, bo to znaczy że nie boli ją brzuszek, a z drugiej zastanawiam się kiedy będzie wyglądać jak beczka, bo już waży z 8 i pół kilo. I tak nie daję jej tyle ile by chciała, bo ona co 15 minut sprawdza miskę i ją wylizuje :) Od wczoraj rano nie wymiotowała, tfu tfu tfu!!
  3. Wyłamię się z tematu, ale muszę się pożalić :( Dziś Nana znowu wymiotowała, weterynarz powiedział że musi przyjmować zastrzyki od 10 do 14 dni... To się wiąże z kwotą ponad 400zł (nie liczę usg, które kosztowało stówę), a później jeszcze leki i za miesiąc kolejna stówa na usg... powoli kończą mi się pieniądze, oczywiście nie przestanę jej leczyć, ale pocieszcie mnie troszkę bo jestem w okropnym nastroju :( Ta choroba jednak nie jest taka łatwa do wyleczenia jak myślałam :( Biedna Nusia... Jeszcze ta urojona ciąża... Wet polecił mi okładać jej sutki zimnymi kompresami z sody, może uda mi się dziś jeszcze kupić w aptece... :( Ta cała sytuacja sprawia, że już nie mam ochoty na nic...
  4. Biedna mała :( Ja sama chętnie bym przygarnęła drugą suczkę, ale na razie nie stać mnie na to... :( Gdzie jest teraz ta sunia? Westa przywiązać do budy to już na prawdę trzeba nie mieć mózgu :/ Napisz proszę coś więcej o ten suni! I nie przejmuj się offami, ja nie mam za złe ani troszeczkę :)
  5. Spokojnie, ja Nany nie rozmnożę :) Tak sobie tylko rozmawiam. Myślałam już wcześniej o sterylizacji, poprzedni weterynarz był przeciwny temu zabiegowi, jeśli suka ma zdrowe narządy rodne... Ja teraz zajmuję się chorym żołądkiem, ale jak wszystko się ułoży (mam nadzieję, że tak będzie) pewnie znów porozmawiam o sterylce. To, że czasem myślę że miło byłoby mieć szczeniaki nie znaczy, że mam zamiar ją dopuścić. Zdaję sobie sprawę ze wszystkich zagrożeń i na pewno tego nie zrobię, bądźcie spokojne ;) Następny mój pies na pewno będzie rodowodowy, a teraz niestety płacę stresem i grubymi pieniędzmi za to, że Nana nie ma papierów.
  6. ja co prawda mam inne doświadczenia z wymiotami (żółć, piania, śluz itd.) ale to co mogę zasugerować to badanie usg - wyjdzie i stan zapalny i ciała obce, i ogólnie stan wszystkich narządów. u nas wyjaśniło to wiele spraw. jeśli Twój pies zwraca jedzenie bezpośrednio po posiłku albo w niedługim czasie po jedzeniu spróbuj karmić go w pozycji pionowej - tak żeby stał na tylnych łapach. czytałam kiedyś o podobnym przypadku, pies miał nawet specjalną budkę w której zostawał w tej pozycji nawet godzinę po jedzeniu, bo inaczej wszystko zwracał. nie wiem, czy u Ciebie to pomoże, ale spróbować chyba nie zaszkodzi? :) moja suczka ma przewlekłe zapalenie żołądka i okolic, zalecono nam między innymi właśnie taki sposób karmienia, do tego jedzeniem zmielonym na mokrą papkę. Jeśli nie przekonuje Cię to karmienie w pionie (ja doświadczeń nie mam, jeszcze nie próbowałam) spróbuj po prostu zmielić mu jedzenie np. blenderem. Będzie łatwiej przyswajalne i szybciej trawione. Tego możesz spróbować nim wróci Twój lekarz, a później poprosić o usg czy rentgen, jak pisała ewtos. Powodzenia!
  7. cześć! przepraszam bardzo, że długo nie odpowiadałam, byłam pewna że jeśli ktoś odpowie dostanę maila ;) no więc tak, właściwie to dostałam od Chefrenek namiary na dobrego weterynarza niedaleko mnie. byłyśmy w poniedziałek, przepisano nam ranigast i trilac i lekarz zapisał nas na dziś na usg. w skrócie okazało się, że mała ma przewlekłe zapalenie żołądka. tutaj zdjęcie opisu usg: [URL]http://img151.imageshack.us/img151/9936/wynikusg.jpg[/URL] (za duże żeby wkleić, a chcę żeby dokładnie było widać co jest napisane) Od dziś przez około 7 dni Nana będzie dostawać na miejscu zastrzyki z antybiotyku. Jak skończy antybiotyk będzie miała przepisane jeszcze jakieś leki dla podtrzymania leczenia (raczej nie na stałe) - nie znam jeszcze nazwy. Ranigast został odstawiony, Trilac dalej bierze. Na polecenie lekarza mielę jej jedzenie blenderem na mokrą papkę. Dodatkowo lekarz mówił, żeby w miarę możliwości spróbować karmić ją w pozycji pionowej (na siedząco albo przytrzymać, żeby stała na dwóch łapkach) i spróbować, czy będą jakieś rezultaty. Na razie jeszcze nie próbowałam... Tak sobie myślę, że skoro teraz jedzenie ma być jak najbardziej mokre, czy ta sucha karma nie narobiła jakiejś szkody... Mam nadzieję, że uda się ją wyleczyć. Lekarze nie mówią, że to coś poważnego więc jestem dobrej myśli, ale że to stan przewlekły i leczenie będzie dłuższe. Co najlepsze twierdzą, że to dobrze że ma tyle skurczy, gorzej jakby się samo wylewało! No i jeszcze okazało się (co z resztą podejrzewaliśmy po zachowaniu) że Nana ma urojoną ciążę. Na szczęście nie jest tak źle, tylko szczeka na inne psy i przekopuje legowisko, łóżko, kanapę itd. Mam żal do poprzedniego weterynarza, robił jej usg trzy razy i nie zobaczył takich zmian... Wydaje mi się, że przy natłoku pacjentów trochę odpuścił z Naną, jako że wydawało mu się to wszystko niegroźne. Ale oczywiście mogę się mylić, tamten lekarz również był polecany przez wiele osób i jego nazwisko jest chyba całkiem znane wśród psiarzy. PS: w wyniku jest błąd, Nana ma rok i niecały miesiąc, a nie 1,5 roku :) ale to chyba kwestia przesłyszenia się. A co do trawy, nie pasie się, nigdy nie zjadła ani jednego źdźbła :D I jeszcze jedno: odkąd znów jej gotuję sporo przytyła, teraz waży już prawie 8 i pół kilo, z czego bardzo się cieszę (przy suchej ważyła różnie - między 6 a 7 kg).
  8. Ja gdybym miała pewność, że szczeniaki będą zdrowe (a takiej pewności nie mogę mieć, nawet gdyby choroba Nany nie była dziedziczna, nie wiadomo co z samcem, a rodowodowy raczej jej nie pokryje ;)) chciałabym, żeby miała dzieci, no ale wiem z jaką reakcją by to się spotkało dlatego pozostawię to raczej w kwestii marzeń... Nie chcę, żeby mnie potem nazywano pseudohodowcą... Absolutnie nie popieram rozmnażania dla kasy, co każdą cieczkę itd. Bałabym się, co stanie się ze szczeniakami, do jakich domów trafią, nie darowałabym sobie gdyby były chore. To jasne, że każdy właściciel gdzieś w sferze niewypowiedzianych marzeń chciałby "powielić" swoją ukochaną suczkę, ale chcieć to co innego, a co innego rozmnażać zupełnie bez pomyślunku i bez względu na dobro innych szczeniaków - przecież może urodzić się dużo więcej niż ten jeden, którego chcemy dla siebie. To jest bardzo ciężka kwestia!
  9. Ależ wtrącajcie się ile wlezie! ;) każda rada i każdy pomysł jest mile widziany :) Jak na razie sterylizację i sprawy z tym związane odkładam, aż nie będzie jasności co z żołądkiem :) Wiecie jak to jest, boję się bo sterylizacja to poważny zabieg (przynajmniej tak mówił mi wet)... A co do cieczki, to psy wskakują na nią cały rok, bez względu na cieczkę o_O Śmieszy mnie zawsze jak ktoś mówi "ojej mój to już taki staruszek, że nawet suczkami się nie interesuje", a tu nagle podchodzi Nana i HOP, staruszek już na niej ;)
  10. Nie mogę jej dopuścić bo nie ma rodowodu :( A nad sterylizacją myślałam, ale nie chcę jej ciachać póki nie ma żadnych niepokojących zmian w macicy itd. Lekarz powiedział, że żadnych zmian chorobowych nie widać, więc nie ma się czym martwić. Ja to bym chciała, żeby ona kiedyś miała szczeniaki o ile ta choroba nie jest genetyczna, no ale niestety nie ma rodowodu, nie będzie szczeniaków choćbym nie wiem jak chciała :( Gdybym miała pewność, że urodzi się jeden tylko dla mnie to kto wie, ale takiej pewności nikt nie ma :) A tak w ogóle jestem ciekawa, gdybym na przykład kiedyś kupiła suczkę z rodowodem i chciała ją rozmnażać, to musiałaby zdobywać medale itd, żeby wyrobić jej hodowlankę, prawda? A Lenka ma rodowód?
  11. Cześć! Jesteśmy już po USG, badanie krwi nie było konieczne. Zrobiłam zdjęcie wyników: [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/9936/wynikusg.jpg[/IMG] Dobrze widać? Jeśli będą kłopoty z odczytaniem, mogę dać link do większego zdjęcia. Tak więc na razie Nana dostanie serię zastrzyków z antybiotyku, a później jeszcze jakieś tabletki żeby podtrzymać leczenie. Mam cały czas podawać jej Trilac, co w sumie jest oczywiste :) Dostałam jeszcze zalecenie, żeby mielić jej jedzenie blenderem na jak najbardziej mokrą papkę. Lekarz powiedział też, żeby w miarę możliwości karmić ją w pozycji pionowej lub na siedząco i sprawdzić czy to coś pomaga, ale to akurat będzie dość ciężkie do wykonania. Spróbuję, chociaż marnie to widzę :) Za miesiąc mamy przyjść na USG kontrolne, no a jak na razie czeka nas codzienne jeżdżenie na zastrzyki (z tego co pamiętam przez około tydzień). Uff trochę mi ulżyło, że to nic strasznego, nie ma żadnych torbieli, wrzodów, raka itd... Chociaż wygląda na to, że ma ciążę urojoną :( Na szczęście prócz lekkiego powiększenia jajników i macicy wszystko w środku jest ok, więc lekarz powiedział, że nie ma się czym martwić :) Fajnie by było, gdyby znalazł się tu jakiś znawca wyników USG, bo ja sama prócz tego co powiedzieli lekarze - że to nic strasznego, to niewiele zrozumiałam. No, ale ważne że ruszyło do przodu z leczeniem! PS: nie wiem skąd na USG wziął się jej wiek rok i 6 miesięcy, chyba doktor źle usłyszał, bo mówiłam że ma rok i niecały miesiąc :P
  12. To Muscat McLeather :) Ale strasznie szybko się brudzą powiem Wam :( Od środka moje są już całe czarne :/ Ale ja teraz używam Dog Square: [url]http://www.zolux.com/media/img/contenu/produit/545970RS.jpg[/url] jakoś chyba wolę guardy od szorek - przynajmniej mniejsze ryzyko, że Nana z nich wyjdzie, co zdarzyło się już kilka razy przypadkiem :)
  13. pewnie że ładne, mamy identyczne ;) na dodatek dwa rozmiary, bo najpierw przysłali za małe a już nie chciało mi się bawić w zwroty :) w rzeczywistości mają dużo ładniejszy kolor, taki spokojny róż :)
  14. A ja właśnie szukałam zawsze kostki bez diamencików i nigdy nie było :) Poszukaj, może są na allegro :) Albo można poprosić kogoś, żeby kupił i wysłał :) Pomijając już brak wzoru, który mnie interesował dla mnie trochę za drogo było w Kakadu, więc zamówiłam przez internet i też jest bardzo ładna :) Nie dziękujcie broń Boże ;)
  15. Dzięki za słowa otuchy, jutro mam nadzieję coś się okaże :) Jak na razie jest lepiej po lekach, które dostała tymczasowo, nawet zaczęła trochę jeść, biega się i bawi cały czas :) I duużo szczeka na dworze :P Będę zdawać relację jutro :)
  16. Lenka przesłodka jak zwykle :) A serduszko wygląda jak adresówki z Kakadu ;) Zdrowia życzę Lence :)
  17. Nana nie zjada nic z podłogi na szczęście. Najbardziej martwi mnie to, że jak już wymiotuje to ma nawet do dwudziestu skurczy przed tym :( No i problemem jest też to, że czasami odmawia jedzenia - na siłę jej nie wepchnę, a kiedy nie je jest właśnie gorzej. Na razie jest ten ranigast i trilac, zaczęła jeść, a przynajmniej wczoraj wieczorem i dziś rano zjadła, zobaczymy co będzie później. Oj mam nadzieję, że to nic takiego, jednak wiadomo martwię się jak każda psia mama ;)
  18. Justyna, najważniejsze że Tobie się podoba :) Na Doti wygląda taka szyjka ok, ale na Nanie już nie bardzo :P
  19. U nas dokładnie tak samo, jak za długa przerwa w jedzeniu albo sama z siebie nie chce jeść to rzyga... :( z tym, że co kilka dni to jednak za często :( dzięki za kciuki ;) wyobraziłam sobie Codyego jak zaciska paluszki i od razu mi lepiej :)
  20. Niestety mam przykre wiadomości, Nana dostała nawrotu choroby... Dziś poszłyśmy do poleconego lekarza i w środę jesteśmy zapisane na USG i ewentualnie zrobimy też biochemię - to zależy od wyników USG. Jako, że od miesięcy nie wiadomo co jej jest trzymajcie kciuki, żeby wszystko się wyjaśniło i żebym wiedziała, jak Nanie pomóc. PS: Nana odkąd dostała pierwszej cieczki zaczęła wymiotować żółcią. Potem żółcią lub pianą. Aktualnie wymiotuje spienionym śluzem w otoczce z tłuszczu... Przez kilka miesięcy podawałam jej gastro intestinal, ale nie chciała go jeść i chudła, inny weterynarz polecił wrócić do gotowanego jedzenia (teraz waży niecałe 8 i pół kg, wcześniej ledwo ponad 6). Szczerze mówiąc nie ma większych zmian - czy jadła leczniczą karmę czy gotowaną, jest to samo. Przez dłuższy czas (ok. miesiąca) nic jej nie dolegało, a od kilku tygodniu znów wymiotuje. Na szczęście nie dużo (raz na kilka dni). Ostatnio nie chce za bardzo jeść, więc zdecydowałam się odwiedzić kolejnego specjalistę. A dziś bioenegroterapeuta, do którego chodzi moja mama stwierdził, że Nana "długo nie pożyje". Chociaż to pewnie bzdury na kiju, przeryczałam chyba z godzinę.... :( Trzymajcie kciuki za Nusię! To chodząca miłość, a tyle musi się nacierpieć! Mimo, że bawi się i biega mimo choroby strasznie to wszystko przeżywam, a najgorsze jest to, że nikt nie wie co jej dolega... Może nareszcie coś się wyjaśni! Zdrowia ze stali wszystkim Waszym pociechom! PS: na razie dostała ranigast i trilac osłonowo i do czasu badań mamy nic nie zmieniać w diecie...
  21. Hej to znowu ja! Nie chcę zakładać nowego tematu, więc napiszę tutaj, mam nadzieję że ktoś to przeczyta. Wymioty niestety wróciły... Jednak nie jest to już żółć a sam śluz/ślina bez zapachu. Wydaje mi się, że karmienie Nany czy gotowanym czy suchym nie ma żadnego wpływu na to... Zdarza się to przeważnie kiedy ma pusty brzuszek, czasami nie chce jeść i wtedy wymiotuje więcej - koło się nakręca :/ Prócz tego zachowuje się zupełnie normalnie, nie wydaje się jakby coś ją bolało itd. Ostatnio zdarza jej się wymiotować co kilka dni, co tydzień, ale nie więcej niż raz, dwa razy na dobę (dwa razy to jak nie chce jeść). Ostatnio usłyszałam, że ma po prostu słabą wątrobę, jednak martwię się tym i jestem strasznie zła i sfrustrowana tym wszystkim :( Przejdę się któregoś dnia do weterynarza i pogadam, może dowiem się czegoś nowego.
  22. Hmm :) Ja szczerze mówiąc wolę niezupełnie łyse :) Nana ma chudziutką szyjkę i trochę dziwnie to wygląda :)
  23. [IMG]http://img62.imageshack.us/img62/2294/nanasquare.jpg[/IMG] Medytacja :) Nie wiem jak Wasze psy potrafią się opanować, żeby nie zamknąć oczu przed flashem :) Dla Nany to niewykonalne! Chociaż dzięki temu wygląda na bardzo oświeconą, może właśnie o to chodzi :) W nowej obroży Rogz, niestety niewiele widać. To i tak chyba najlepszy kąt, z góry to już w ogóle ciężko cokolwiek zauważyć ;) W lipcu znów ją wytrymuję, zrobimy krócej szyję i będzie lansior na całego :P hohoho!
  24. Śliczny Pakuś, a jakie ładne zdjęcia! :) Pozdrowienia od Nany :))
  25. Na Nanie jej prawie nie widać bo ma długie kudły :P Ale na pewno zrobię :) Tak, jestem niedobra! Sasasasa! :D
×
×
  • Create New...