-
Posts
914 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kudlataja
-
Dziękuję za ogłoszenia Mary, jeśli ktoś robił!!! Z Marunią się udało..pozostał dług u murki, ale jakoś się go spłaci może.. Niestety Gaja i Pirat nadal na działce..zrobię nowe foty i będę aktualizowała ogłoszenia, aby zdążyć jakoś przed zimą, myślę, że z Piratem będzie najtrudniej, chociaż Gaja też nie ma żadnego zainteresowania w ogłoszeniach. Wiem, że potrzebne lepsze foty i już teraz się tym zajmę. Właśnie do nich pędzę, żeby zdążyć przed pracą.
-
Dziękuję za ogłoszenia Mary, jeśli ktoś robił!!! Z Marunią się udało..pozostał dług u murki, ale jakoś się go spłaci może.. Niestety Gaja i Pirat nadal na działce..zrobię nowe foty i będę aktualizowała ogłoszenia, aby zdążyć jakoś przed zimą, myślę, że z Piratem będzie najtrudniej, chociaż Gaja też nie ma żadnego zainteresowania w ogłoszeniach. Wiem, że potrzebne lepsze foty i już teraz się tym zajmę. Właśnie do nich pędzę, żeby zdążyć przed pracą.
-
Dziękuję za ogłoszenia Mary, jeśli ktoś robił!!! Z Marunią się udało..pozostał dług u murki, ale jakoś się go spłaci może.. Niestety Gaja i Pirat nadal na działce..zrobię nowe foty i będę aktualizowała ogłoszenia, aby zdążyć jakoś przed zimą, myślę, że z Piratem będzie najtrudniej, chociaż Gaja też nie ma żadnego zainteresowania w ogłoszeniach. Wiem, że potrzebne lepsze foty i już teraz się tym zajmę. Właśnie do nich pędzę, żeby zdążyć przed pracą.
-
Dziękuję za ogłoszenia Mary, jeśli ktoś robił!!! Z Marunią się udało..pozostał dług u murki, ale jakoś się go spłaci może.. Niestety Gaja i Pirat nadal na działce..zrobię nowe foty i będę aktualizowała ogłoszenia, aby zdążyć jakoś przed zimą, myślę, że z Piratem będzie najtrudniej, chociaż Gaja też nie ma żadnego zainteresowania w ogłoszeniach. Wiem, że potrzebne lepsze foty i już teraz się tym zajmę. Właśnie do nich pędzę, żeby zdążyć przed pracą.
-
Dziękuję za ogłoszenia Mary, jeśli ktoś robił!!! Z Marunią się udało..pozostał dług u murki, ale jakoś się go spłaci może.. Niestety Gaja i Pirat nadal na działce..zrobię nowe foty i będę aktualizowała ogłoszenia, aby zdążyć jakoś przed zimą, myślę, że z Piratem będzie najtrudniej, chociaż Gaja też nie ma żadnego zainteresowania w ogłoszeniach. Wiem, że potrzebne lepsze foty i już teraz się tym zajmę. Właśnie do nich pędzę, żeby zdążyć przed pracą.
-
Dziękuję za ogłoszenia Mary, jeśli ktoś robił!!! Z Marunią się udało..pozostał dług u murki, ale jakoś się go spłaci może.. Niestety Gaja i Pirat nadal na działce..zrobię nowe foty i będę aktualizowała ogłoszenia, aby zdążyć jakoś przed zimą, myślę, że z Piratem będzie najtrudniej, chociaż Gaja też nie ma żadnego zainteresowania w ogłoszeniach. Wiem, że potrzebne lepsze foty i już teraz się tym zajmę. Właśnie do nich pędzę, żeby zdążyć przed pracą.
-
Dziękuję za ogłoszenia Mary, jeśli ktoś robił!!! Z Marunią się udało..pozostał dług u murki, ale jakoś się go spłaci może.. Niestety Gaja i Pirat nadal na działce..zrobię nowe foty i będę aktualizowała ogłoszenia, aby zdążyć jakoś przed zimą, myślę, że z Piratem będzie najtrudniej, chociaż Gaja też nie ma żadnego zainteresowania w ogłoszeniach. Wiem, że potrzebne lepsze foty i już teraz się tym zajmę. Właśnie do nich pędzę, żeby zdążyć przed pracą.
-
Witam, jeśli chodzi o Karolka, to czekam na decyzję Patrycji..narazie się nie odzywa, a ja miałam trochę roboty z adopcjami (Winieg i Mary) i trochę też boję się dopytywać. Mam nadzieję, że milczenie pati to dobry znak i Karolek jednak nie straci miejsca, które uznaje już za swój dom.. Tymczasem Wini pozdrawia z Krakowa..jest z nim trochę kłopotów, niestety demoluje mieszkanie, konkretnie zjada meble pod nieobecność opiekunki, ale dom się nie poddaje i walczy z problemem. Poza tym Wini szybko się uczy i jest coraz posłuszniejszy na spacerach, odpuścił trochę kotce i na razie stosunki się unormowały. Z relacji ds wynika, że jest przekochanym psem, tylko to gryzienie trzeba jakoś opanować.. Przepraszam, ze foty Winiego odwrócone, ale tak mi cały czas ładuje w takiej postaci.. Mara także pozdrawia z ds w Warszawie. Mara,a teraz już Aza jest trzecim psem w rodzinie, dużo spaceruje, nie rozstaje się z piłeczką, którą dostała od Murki, super zachowuje się w mieszkaniu, uwielbia być w domu, jest totalnym psem poduszkowo-kanapowym:) cytuję ostatnią wiadomość od opiekunki, pani Ani: "Dziś już zrobilysmy 7,5km :). Wczoraj blisko 20km. Poznajemy sie z Azą krok po kroku. Jest przekochana. Powoli ujawnia się jej natura owczarka belgijskiego, jest posłuszna, ale poluje na biegajacych, mlodych facetów. Oczywiście nie pozwlam jej na to i staram sie korygować tego typu zachowania. Z moimi dziewczynami dogaduje się coraz lepiej, zaprzyjazniaja sie na wspolnych spacerach :). Pozdrawiamy! " Dziękuję za ogłoszenia Mary, jeśli ktoś robił!!! Z Marunią się udało..pozostał dług u murki, ale jakoś się go spłaci może.. Niestety Gaja i Pirat nadal na działce..zrobię nowe foty i będę aktualizowała ogłoszenia, aby zdążyć jakoś przed zimą, myślę, że z Piratem będzie najtrudniej, chociaż Gaja też nie ma żadnego zainteresowania w ogłoszeniach. Wiem, że potrzebne lepsze foty i już teraz się tym zajmę. Właśnie do nich pędzę, żeby zdążyć przed pracą. Tak Piracik ma ogłoszenia, ale muszę trochę aktualizować. Wieczorem wstawię link. Dzięki za zainteresowanie!
-
Piękne te łaciatki:) Niestety u mnie niewesoło, kłopotów ciąg dalszy. Przedwczoraj miałam tel od patiC, u której na dt przebywa nasz Karolek, w najbliższym czasie sytuacja życiowa pati wywraca się do góry nogami i Karolek może stracić dt z końcem września..więcej będzie wiadomo po łikendzie. Po szoku, jaki przeżyłam zaczynam myśleć i szukać rozwiązań, być może znów jakiś hotelik, ale skąd wziąć finansowanie?..najlepszy byłby ds, ale gdzie taki znaleźć?, skoro od 2 lat zero zainteresowania karolkowymi ogłoszeniami:(
-
biedny Mareczek:(, zrobiłam swój przelew i jeśli mogę to jestem za!!! Jeśli chodzi o Marę to Murka założyła za wszystkie leki i z ogólnego podsumowania jest ponad 600zł zadłużenia (hotel, leczenie, transport), szczegóły zamieściłam na wątku suni. Murka oczywiście wystawi fakturkę, mówiła, ze już z wami współpracowała:). Najpilniejsze jest chyba dofinansowanie hotelu. Dziękuję z całego serca i będę zaglądała:) pozdrawiam,m.
-
Dzięki raz jeszcze! Głosowanie było pozytywne, jednak Mara nie dostała dofinansowania, gdyż warunkiem było założenie jej wątku. Nadrobiłam zaległości i przychodzę z linkiem do samodzielnego wątku Mary, teraz wszystkie informacje będą tam się pojawiały i mam nadzieję, że teraz już będzie ok, bo sunia jest w wielkiej potrzebie. Dziękuję i zapraszam.. P.S chciałabym zostać deklarowiczem skarpety, myślę, że 10zł będę w stanie co miesiąc wpłacać/ jeśli moja sytuacja finansowa się poprawi to w przyszłości pewnie więcej. Nie pierwszy raz dostaję od was pomoc i kocham owczarki i wszystkie owczarkowate cudaki!
-
Witam i przypominam Marę, przez nadmiar obowiązków i problemów, oddzielny wątek suni założyłam dopiero teraz, wcześniejsze informacje o suni znajdowały się na moim wątku zbiorczym, mam nadzieję, że mimo opóźnienia nadal mogę liczyć na przyznane wsparcie, jest nam bardzo potrzebne. Serdecznie pozdrawiam i zapraszam na wątek! Mara pozdrawia z hoteliku u murki
-
Zapraszam na oddzielny wątek, który w końcu, z niemałym opóźnieniem założyłam Marze, mam nadzieję, że dzięki temu Skarpeta Owczarkowa wesprze obiecaną kwotą..i pojawią się jakieś deklaracje, bo nie wiem co będzie, jeśli zadłużenie będzie tak rosło:( Tyle tego wszystkiego, że nie mogę się już połapać i dlatego ciągle zalegam z jakimiś sprawami. Teraz pędzę już do piesków i kota, bo jeszcze dziś nie byłam. Cały dzień w biegu..no nic, serdecznie zapraszam i pozdrawiam, magda
-
Tak, to na pewno z twojego ogłoszenia..ja boję się ogłaszać na Kraków, bo nie bardzo radzę sobie z transportem, pytałam wszędzie i nic, więc tym razem po prostu pożyczyłam kasę i sama zawiozłam psiaczka. Z ostatnich wieści z nowego domku wynika, że jest dobrze, jeśli Wini się wybiega odpowiednio, to w domu jest spokojniejszy, kontakty z kotką odrobinę lepsze, jestem dobrej myśli. Rokowania ostrożnie pozytywne:) Czekam na zdjęcia. Może się powtarzam, ale bardzo dziękuję za wszystkie ogłoszenia dla Winiego:) A kocurro musiał być wyrzucony tej samej nocy, kiedy ja się tam zatrzymałam, gdy go zobaczyłam był jeszcze w szoku i przerażony! Jesteśmy w trakcie leczenia kociego kataru i "wyglądamy" trochę lepiej, przed nami oprysk, który ma zabić ostatecznie wszy. Na razie muszę zachowywać szczególną ostrożność w kontakcie z Krakuskiem by nie zarazić pozostałych zwierzaków. Niestety chłopak musi przebywać w kenelu, a jest strasznie miziasty i żal go bardzo. mam nadzieję, że jak się tylko uporamy z problemami, chorobami i pasożytami znajdzie się dla niego jakiś fajny dom.
-
Teraz trochę aktualnych aktualności, nie chciałam zapeszać, oraz przeszłam małe załamanie nerwowe po przeprowadzeniu adopcji Ząbka, który przebywał ze mną od ponad 9 miesięcy. Minęło półtora tygodnia, przepraszam, ze dopiero teraz informuję. Po długich negocjacjach, wizycie przedadopcyjnej i adopcyjnej, podpisaniu umowy, mój kochany Ząbi w końcu ma prawdziwy dom w Warszawie, gdzie zawiozłam go osobiście. Ząbek wspaniale odnalazł się w mieszkaniu, czego najbardziej się obawiałam, ma młodych aktywnych właścicieli - Grażynę i Marcina, którzy dużo czasu spędzają na świeżym powietrzu. Cytuję ostatni sms od Grażyny : "jest dobrze Ząb poznał już dużo piesków w okolicy i coraz mniej na nie zwraca uwagę. My już bardzo się do niego przywiązaliśmy, to kochany zwierzak:) pozdrawiamy z Zębem". Regularnie dostaję też zdjęcia: Było bardzo trudno oddać swojego przyjaciela, ale teraz cudownie jest patrzeć, że jest w końcu szczęśliwy i zadowolony! Serdecznie dziękuję za wszystkie ogłoszenia Ząbka i wszelką pomoc w utrzymaniu go przez tak długi czas!!! Do adopcji trafił również kilka dni temu Wini. Zawiozłam go do Krakowa, pomimo pewnych obaw, jak psiak odnajdzie się w mieszkaniu z kotem. Jednak decyzję musiałam podjąć, gdyż Wini był bardzo nieszczęśliwy i samotny w kojcu, gdzie tymczasowo przebywał (niszczył, był smutny, apatyczny, bardzo tęsknił i okropnie piszczał gdy odchodziłam,). Po wizycie przedadopcyjnej okazało się, że dziewczyna, która stara się o Winiego ma już kotkę adoptowaną z jednej z krakowskich fundacji i nieobce są jej warunki adopcji - czyli wizyty i podpisanie umowy. W związku z tym Wini pojechał. Przed adopcją odbyła się w Zamościu konsultacja behawioralna i zabieg kastracji, którego koszt pokryje na moją prośbę Fundacja For Animals. Początki Winiego w nowym miejscu nie były łatwe - kotka uciekała a pies gonił i szalał, właścicielka była zestresowana, rozważałyśmy różne opcje jednak po kilku dniach wszystko zaczęło się stabilizować i jest coraz lepiej. Wini potrzebuje bardzo dużo uwagi, ruchu i pracy. To kochany psiak, ale niestety niełatwy, szalony, ruchliwy, uparty, trudny do opanowania i bardzo nadpobudliwy, w związku z tym przesłałam nowej właścicielce Alinie namiary na psią szkołę w Krakowie, którą poleciła mi zamojska behawiorystka Kinga Woszczyk. Ze strony właścicielki jest deklaracja pracy nad psem, więc jestem dobrej myśli. W razie jakichkolwiek kłopotów jestem z domem adopcyjnym w stałym kontakcie. Dziękuję za ogłoszenia Winiego!!.Tymczasem Wini, teraz już Vincent rozrabiaka pozdrawia z nowego domku: Żeby nie było zbyt pięknie, to w drodze powrotnej z Krakowa, przy autostradzie, na parkingu dla tirów znalazłam kota w strasznym stanie. Zatrzymałam się, by odpocząć i go znalazłam - obraz nędzy i rozpaczy - wszy, pchły, wyłysienia, świerzbowiec, koci katar, skrajnie wychudzony, apatyczny, siedział między tirami, czekając już chyba tylko na śmierć! Chociaż nie miałam nawet transporterka, postanowiłam - jeśli dasz się kolego zabrać to jedziesz! No i dał się zabrać, jak tylko zawołałam podbiegł, od razu zaczął się wtulać swoim zniszczonym i sponiewieranym ciałkiem. Z daleka myślałam, że to kotka szylkretka, z bliska okazało się, że jednak to zmarnowane wielkie, czarne miziaste kocurzysko! No i jest ze mną Krakusek - mój nowy podopieczny, sporo czasu minie zanim będzie w stanie adopcyjnym, nie miałam dla niego miejsca, zajął kojec po Winim i dodatkowo ma kenel na czas leczenia - tylko to jestem mu w stanie w tej chwili zapewnić. Na szczęście test białaczkowy ujemny, dziś jedziemy do weta rozpocząć leczenie kociego kataru, w piątek dostał Advocate na pasożyty.. Pod moją opieką także nadal Gaja i Pirat, na działce u funi, oraz dwie suczki w hoteliku u Murki Sara i Mara, niestety nikt nie dzwoni w ich sprawie:(
-
Witam, po małej przerwie. Ogłoszenia niepotrzebne, Miodzia/Miodusia ma już ds u Agnieszki, dziewczyny bardzo się zaprzyjaźniły, śpią razem w łóżku. Ostatnio Miodzia bardzo pomogła Agnieszce w trudnych chwilach po stracie jednej z białaczkowych kotek, którą zaatakował chłoniak. Jeśli chodzi o charakter Miodzi to bardzo spokojna kotka, ostatnio przechodziła rójkę, rozważałyśmy sterylkę, ale rójka przebiegła bardzo spokojnie i na razie nie będziemy podejmowały ryzyka zabiegu. Niestety, trzeba mieć stalowe nerwy, żeby pomagać.
-
Bardzo dziękuję i przepraszam za brak informacji. Muszę się trochę wytłumaczyć, po prostu działałam i już chodzę na rzęsach ze stresu i niewyspania, a Ala która pomaga mi na fejsbuku musiała opiekować się starszą i schorowaną mamą - do tego miała też tam na miejscu tak jak napisała psią akcję z 4 suczkami, przepraszam - stąd ta dezinformacja. Biało - czarny piesek Vini wraca jutro z domu adopcyjnego w Chełmie, do którego pojechał w środę. Wszystko wydawało się być na dobrej drodze, poświęciłam dużo czasu na przeprowadzenie adopcji, wizyta wypadła pomyślnie i podejście ludzi do chorej skóry było właściwe, podjęli się kontynuacji leczenia, podpisaliśmy umowę, wydawało się że to już jest ten dom i będę mogła pochwalić się wam udaną adopcją. Tak wyglądał Wini w nowym domu: ..radość nie trwała niestety długo, wczoraj Wini musiał sam zostać na godzinę w domu i nie poradził sobie z tą samotnością. Efekt - poprzegryzane kable, meble, zjedzony fotel, żaluzja..ludzie skapitulowali, bardzo przepraszali i tłumaczyli, ze sobie po prostu z tym nie poradzą. Nie wiedziałam o Winim zbyt wiele, trudno poznać psa w lecznicy, gdzie był zaledwie kilka dni, wiadomo było, że jest żywiołowy i to wszystko. Okazało się już w domu, że cierpi na lęk separacyjny, przy człowieku jest super grzeczny, pozwolił się wykąpać, spał w łóżku z nowymi właścicielami, natomiast pozostawiony sam szaleje i nie może już zostać w tamtym miejscu. Umówiłam się na odbiór pieska na jutro o 7 rano (potem pracuję aż do nocy) i na razie Vini wróci prawdopodobnie do lecznicy, sama nie wiem, żal mi go strasznie, bardzo szybko przywiązuje się do człowieka, będzie znów musiał siedzieć w szpitalnej klatce, przynajmniej przez jakiś czas..ja będę teraz całymi dniami pracowała, nie poradzę sobie z opieką nad czwartym psem, poza tym dwa psiaki - Gaja i Pitrat którymi opiekuję się u funi na działce bardzo źle na Vinusia zareagowały, było naprawdę ciężko gdy psiak tam z nimi przebywał jedną noc. Ze mną najlepiej kontaktować się telefonicznie, pracuję przy zbiorze owoców i nie mam zbyt często dostępu do internetu, a po powrocie do domu jestem zazwyczaj wykończona. Telefon zawsze odbiorę albo oddzwonię mój nr tel. 695 384 442 Viniego jutro odbieram, zostanie odwieziony do Zamościa, a na ulicy w mojej miejscowości odkryłam dziś kolejnego pieska, nie mam pojęcia co robić, nie mam już siły, przecież muszę jakoś pracować i zarabiać, a czasu na to mam coraz mniej, zwierzaków przybywa tak samo jak długów, jestem wyczerpana i załamana. Młody psiak wyrzucony z auta w Zawadzie - o 5 rano w poniedziałek pewna starsza pani widziała całą sytuację. Piesek koczuje na niedokończonej budowie. Nie wiemy z Alą co zrobić:( Na raz Na razie zawiozłam mu wodę i jedzenie... W między czasie jakby było tego wszystkiego mało opiekuję się moją wesołą gromadką, czyli Gają, Piratem i Ząbkiem, wyprowadzam pierwszą dwójkę dwa razy dziennie - dojeżdżam do nich 13 km, a Ząbka 3/4 razy, jeśli jadę do pracy to wstaję przed 5 rano żeby ze wszystkim zdążyć, naprawdę nie starcza często czasu, żeby wam to wszystko opisać, chociaż wiem, że to jedyna szansa na pomoc dla tych piesów i zmianę sytuacji ich oraz mojej. Dzisiaj np. Ząbek był w lecznicy weterynaryjnej na zabiegach pielęgnacyjnych, ponieważ nie radziłam sobie sama z jego bujną sierścią, czesaliśmy godzinę i teraz wygląda przecudnie, a w niedzielę odwiedza go potencjalny domek, ludzie przyjeżdżają z Warszawy na zapoznanie..być może wkrótce będę szukała kogoś na wizytę przedadopcyjną jeśli spotkanie przebiegnie pomyślnie i w ogóle dojdzie do skutku. Ząbek ma też wstępne zalecenia od behawiorystki, ale nie wiem kiedy mam z nim ćwiczyć, jesteśmy też już na dniach umówieni na konsultację behawioralną odnośnie agresji w stosunku do innych psów i kotów oraz na kastrację. Cały czas organizuję też sterylizacje kotek wiejskich i bezdomnych. Działam ile mogę, ile mi sił starczy. Wszystko dla zwierząt! Wracając do Viniego, to potrzebne są przede wszystkim deklaracje na hotelik (rozmawiałam już z Murką, teraz czekamy na miejsce) oraz każda wszelka pomoc i życzliwe słowo.m.