Jump to content
Dogomania

doris66

Members
  • Posts

    8238
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by doris66

  1. Dziękuję w imieniu Łezki.
  2. Skradłam to zdjęcie z innego wątku, ale to wątek publiczny to myślę, że ani Kuna ani Wojtek ani psy sie nie pogniewają. Poznajecie, na kim spoczywa głowa Wojtka? Na Ryżej Soni oczywiście, ona zawsze musi byc najbliżej człowieka. A zdjęcie cudne, cudne... jedno z najpiękniejszych. Zmęczony człowiek wsród swoich psów. Człowiek śpi a psy czuwają. [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/2135/26818439332486623095102.jpg[/IMG]
  3. Ciesze sie ogromnie. A co z Bąblem?
  4. [quote name='Kuna']Super :), dzięki za wieści. No, skoro zaczyna już szczekać, to niebawem i tyłki zacznie obrabiać:evil_lol: Ale myślę, że Twój oszczędzi, w końcu jesteś osobą, która jako jedna z pierwszych wyciągnęła do niej pomocną dłoń - na pewno Cię pamięta :)[/QUOTE] Właśnie wczoraj się zastanawialiśmy, czy ona mnie pamięta, czy rozpoznała. Merdała ogonkiem, dawała buziaki i pozwalała się dowolnie czochrać, ale nie wiem , czy dlatego, że mnie rozpoznała, czy dlatego, że jest tak mizialska po prostu. Pani Julita mówi, że ona jest taka słodka do wszystkich, którzy wchodzą do ich domu. To myslisz Kuna, że ona jeszcze poszczypie czyiś tyłek?
  5. Kuna, nic sie nie martw - z Sonią wszystko w najlepszym porzadku, z jej zdrowiem też. Byłam wczoraj u Państwa z wizyta poadopcyjną. Sonia wygląda rewelacyjnie, tak pięknie, że można jej nie poznać. W niczym nie przypomina suki sprzed pół roku. Nawet kolor sierści ma zupełnie inny. Uroda, gracja, delikatność, cudowny charakter - ona ma to wszystko. Mój tyłek jest cały, wcale nie poszczypany przez Sonię, pomimo, ze miała okazję. Ona po prostu wcale nie ma juz ochoty nikogo szczypać, rozdaje buziaki, gramoli sie na kolana, merda ogonem. Panią Julite kocha a nawet uwielbia, śledzi ją wzrokiem i drepcze za Pania Julitą wszedzie, kocha tez pozostałych domowników. Na spacerach też jest idealna, grzeczna i teraz najwazniejsze ona już szczeka ( obszczekała pana, który remontuje klatkę schodowa ) Reaguje jak ktos idzie klatką. Czyli juz pilnuje swojego terenu i sie utożsamia z miejscem. Ma wszystko czego psu do szczęścia potrzeba, ubranka, posłanka a przede wszystkim ogrom miłosci i oddania. Była u weta, dostała zastrzyki - kaszel poszedł precz. Okazała się idealna pacjentką , sama weszła na stół do badania, pozwoliła obejrzeć się dokładnie, zadnej reakcji nerwowej. Pani Julito, Moniko, Bogdanie i Jacku - dziekuję Wam bardzo za dom jaki stworzyliście dla Soni. Oby wszystkie skrzywdzone psy znalazły takich opiekunów.
  6. Ceris bardzo dobry pomysł z takim kołem. Dla dzieciaków wspaniała edukacja, warunki do robienia czegos innego niz kopanie piłki i siedzenie przy kompie. Jesli są do tego chetni, to działąj, działaj....... To może zaowocować tylko pozytywnie. Może zróbcie jakies fajne ulotki, edukacyjne, takie mowiące o tym, ze pies to nie rzecz, ze tez odczuwa i strach i ból i samotnosc. Niech dzieci rozniosa te ulotki po okolicy, jesli choć jeden właściciel zwierzaka zastanowi sie po przeczytaniu ulotki to juz bedzie sukces.
  7. Bardzo dobrze Kasiu zrobiłaś, że nie oddałaś Dżekiego. On znajdzie dom i odpowiedzialnego opiekuna wcześniej czy później. A przez lekkomyslnośc a raczej , moim zdaniem, zły wybór stylu życia i prowadzenia gospodarstwa, przynajmniej nie zrobi nikomu krzywdy i tym samym nie narazi sie na śmierć - bo przecież pogryzł. Za psa odpowiedzialny jest zawsze człowiek, czy to na swoim terenie czy na obcym. Ubezpieczenie sie jest sposobem na jakies tam zabezpieczenie sie przed konsekwencjami finansowymi z powodu pogryzienia, ale zabezpieczy sie tylko ubezpieczony posiadacz psa. Pogryziony człowiek stracic może zdrowie a nawet życie i o tym trzeba pomyśleć. Kilka duzych psów razem to juz wataha, jesli zostaną czyms podekscytowane moga stworzyc powazne zagrożenie. No i absolutnie nie wierzę w to, ze psy trzymaja sie domu zawsze i cały czas. Ruję u suki potrafią zwęszyć nawet na kilometr, czy dwa i nic ich nie zatrzyma. No a raczej wykastrowane nie są.
  8. No i dostał chłopak po łapach za to podglądanie co Kila ma pod kubraczkiem, hi...hi.... Dzielna dziewczyna, radzi sobie bardzo dobrze.
  9. Na temat sterylizacji i terminu jej wykonania u młodych suczek jest kilka różnych poglądów. Te poglądy różnią się nawet wśród samych weterynarzy. Jeśli chodzi o mnie, to ja bym sugerowała się zdaniem lekarza pod nadzorem którego jest Blanka. Jeśli to dobry lekarz, macie do niego zaufanie i leczył dotąd Blankę ( a wiem że Blanka jest chorowita i była już kilka razy leczona i to z powodzeniem ) to trzymałabym się terminu wyznaczonego przez tego lekarza. Takie jest moje zdanie i ja bym tak postąpiła. A śliczna Blanię pozdrawiam gorąco.
  10. Klewinowo chyba przede wszystkim powinienieś pomyśleć o bezpieczeństwie ludzi i wolnożyjących wkoło dzikich zwierząt. Nie wyobrażam sobie, jak można posiadać sforę dużych psów i chcieć przygarniać inne też duże psy, nie mając ogrodzonego terenu. Czy pomyślałeś co się moze stać jeśli jakaś osoba przypadkowo lub nie, znajdzie się w okolicy twojego domu? A jeśli będzie to dziecko? To dobrze, ze pomagasz biedakom, ale twoje psy nie mogą biegać samopas, tym bardziej w stadzie. Zaczna polować na zwierzeta dzikie ( rozumiem, ze mieszkasz gdzieś na wsi a nie w mieście ), włóczyć się po okolicy i stwarzać zagrozenie. Ja w każdym razie nie chciałabym znaleźć się w sytuacji, że napotykam na swojej drodze kilka dużych wolnobiegających psów. A u ciebie chyba tak jest z tego co piszesz.
  11. Bardzo proszę o powstrzymanie swoich zapędów, co do oceny postępowania innych osób. Nie o to chodzi aby tutaj publicznie wydawać osądy, czy ktoś coś zrobił dobrze, czy źle. Psiakowi to nie pomoże, a tylko niepotrzebnie pojawiają sie złe emocje. Trzeba raczej sie zjednoczyć aby sprawę wyjaśnić do końca. Dziewczyna przynajmniej cokolwiek zrobiła, a nie jak setki innych osób przez trzy dni patrzyło na maluszka i przechodzili obojętnie.Gdzie byli mieszkańcy boku pod którym został znaleziony psiak i jak mogli spać spokojnie słysząc skomlenie biedaka.? Karolinie, w tamtym momencie wydawało się, że miasto powinno wypełniać swoje obowiązki i pozostawienie psa w Urzedzie to dobre rozwiązanie i zrobiła to co mogła. Zresztą została bezczelnie oszukana, wciśnięto jej kit o kojcu, o dwutygodniowej kwarantannie i o możliwości adoptowania psiaka w tym czasie. Gdyby wiedziała jak to sie skończy, nie zrobiłaby tego napewno. Dzisiaj nikt z osób odpowiedzialnych za "psie sprawy" w urzedzie nie chciał rozmawiać o psiaku, zamknęli usta i odsyłają do burmistrza. A to moze potwierdzać, że pieska jednak nie ma. Bo przecież skoro chciałam psiaka zabrać od razu, to powinni go oddać z wdzięcznościa albo od razu powiedzieć, że został adoptowany. Ale o adopcji powiedzieli mi godzinę po pierwszej rozmowie - a ja uważam,że po uzgodnieniu między sobą że taką wersje przyjmują.
  12. Jeśli szczeniak jakimś cudem się znajdzie to ma dt do momentu adopcji. Zabiorę go z miejsca gdziekolwiek byłby. Jeśli go wyrzucili w inne miejsce niech powiedza gdzie ( chhoć wątpie aby się przyznali ).
  13. Karola to dziewczyna, która zaniosła psiaka do Urzędu? Ona jako zgłaszająca sytuację, i bezpośrednio zaangazowana ma największe szanse dowiedzieć sie jak bylo naprawdę. Ja uważam, ze urzędnicy ukrywaja prawde, że ten maluch juz nie żyje, bo Pan S.....ki był w rozmowie ze mna bardzo zdenerwowany, jakby wystraszony, platał się cały czas, nie udzielał jasnych odpowiedzi. Ja nie pierwszy raz z nim rozmawiałam, więc wiem jaki jest, dzisiaj zachowywał sie nienaturalnie. No bo jak zrozumieć twierdzenie, ze ponoć piesek był chory, ze piszczał przy dotykaniu w okolicach kręgosłupa i nagle pomimo tego został cudownie wyadoptowany. Jesli był chory to powinien byc leczony. I niech nikt nie wierzy w to, że na terenie Urzędu są kojce lub kojec do przetrzymywania psów. Nigdy tam nie było kojca i nie ma. Jeśli ktos tak powiedział tej dziewczynie to zwyczajnie kłamał.
  14. Jeśli masz znajomosci w tej lecznicy, to zadzwoń tam i zapytaj czy to prawda z ta adopcją.? Zreszta sprawa moze być ugadana. Ja tych lekarzy nie znam wcale, nie wiem jak mogliby się zachować.
  15. Właśnie dostałam tel. z Urzędu. Psiak był na lecznicy na ul. Kościuszki i ponoc w cudowny sposób został zaadoptowany ( czyzby był zdrowy nagle? ), . Jakis Pan co mieszka na ul. Hołowieskiej go adoptował ponoć . Ja w to nie wierzę, ale moze ktoś zna tę lecznicę, ma tam jakieś zajomosci i mógłby ustalic czy tak było faktycznie. Moze jednak?
  16. Ściema, ściema i jeszcze raz ściema.... urzędników w Bielsku Podlaskim. Pipi ma rację, ulica byłaby lepsza dla tego psiaka niż ręce urzędników, a dziewczyna która zaniosła szczenię do urzędu, byc moze nieświadomie wydała na niego wyrok śmierci ( najprawdopodobniej ). Chciałam zabrać malucha ( bo znalazłam dla niego dt ) , ogłaszać, wyadoptować w najlepsze ręce, zadzwoniłam dziś do Urzędu i wiecie co usłyszałam....... Że Urząd nie ma żadnych kojców i psiak nie był w żadnym kojcu na terenie urzedu, a pracownik urzędu zaniósł , wczoraj pieska do lecznicy ( oczywiście nie podano mi nazwiska urzędnika ani adresu lecznicy ) bo szczeniak zdaniem urzędników był chory, bo piszczał jak się go dotykało. Nic dalej nie wiadomo, ślad się urywa, nikt nic nie wie, tego Pana co zaniósł szczeniaka do lecznicy ponoc nie ma dziś w pracy, nie ma tez Pana Ku...... Nie wierze w to, i mam przeczucie, że do lecznicy poniesiono go po to aby uspić, bo taki szczeniak dla Urzędu to kłopot. Zostawiłam swoj nr tel , prosiłam aby jeszcze dziś ustalono, kto i gdzie zaniósł szczeniaka, jeśli jest na lecznicy jakiejś, to go stamtąd odbiorę, ale rozmowa się nie kleiła, cały czas słyszałam tylko, ze jutro moze coś się wyjasni, że pracownika urzędu nie ma, ze nikt nie zna obecnych losów psa, itp.... Zadałam otwarte pytanie, czy psiak żyje, czy został uśpiony... i odpowiedzi nie było tylko tyle, że nie wiadomo i proszę dzwonić jutro. Ale urzędnik powiedział przy okazji, że jak był chory to mógł zostac poddany eutanazji. W tej chwili jestem w pracy daleko od Bielska i nie mam jak pójść tam, usiaść naprzeciwu urzędnika i żądać wyjaśnień, wiec mogłam tylko zadzwonić. Proszę, niech osoba, która pieska miałą wczoraj na rekach - ta dziewczyna co go znalazła wypowie się szybko czy psiak był faktycznie chory czy nie. Na zdjęciu na chorego nie wygląda. I jeśli ktoś może to niech osobiscie pofatyguje się do Urzędu i postara sprawe wyjaśnić szerzej. Ja psiaka zabieram, jeśli żyje i to jak najprędzej, ale potrzebuję pomocy w ustaleniu prawdy. A przy okazji dowiedziałąm się, ze jak ktoś zabierze zwierzę bezdomne do siebie, bądź do Urzędu lub nawet tylko weźmie na ręce to zwierzak juz nalezy do niego i nie jest bezdomny a wtedy miasto umywa ręce. I śmiech i żal d...ę ściska jak urzędnik mówi takie rzeczy. Wogóle uważam, że ta sprawą , tajemniczego zaginięcia szczeniaka, powinien zająć się TOZ, bo inaczej to zawsze w Bielsku urzednicy będa działać tak jak w tej sytuacji. Mam nadzieję, ze jeszcze coś się wyjaśni, że nie jest za późno i maluch się znajdzie ( choć serce mi podpowiada że jednak nie ). Jest dla niego szanasa na uratowanie, tylko pewnie pieska juz nie ma. I jeszcze apel do ludzi, nigdy przenigdy nie zanoście zwierzaka do Urzędu, miasto nie spełnia swoich zadań, kwitnie bezprawie, więc póki się nic nie zmieni w tej kwestii, ten kto chce pomóc zwierzakowi niech zrobi to sam . Urzędników omijajcie szerokim łukiem. A moze ktoś, kiedyś dopierze im się do tyłków za takie działania.
  17. No to ja juz nic nie robię tylko kciuki trzymam.
  18. Nie, no jesteście niesamowite z tymi zdjęciam. I cudne i śmieszne........A Laki co tam biust Kili podglada, a fe.... kawalerze..... I w ciuszki babskie go przebieracie, ha...ha....Moze to i na czasie teraz, i jakie śmieszne.....
  19. Kasia to przekaż ten kontakt Anettta albo Zuźlikowa. Jak nie Dżeki to może Kami sie domkowi spodoba. Może to akurat ten fajny domek dzwonił.
  20. Jakie słabe foty.... Właśnie wasze fotki są przepiękne, napatrzeć się nie mozna.
  21. [quote name='jacerek']Doris a ile masz piesków[/QUOTE] Dwie znajdy. Psa i suczkę.
  22. No to na zdrowie, niech Sonia je joserę jak lubi. W takiej karmie jest wszystko co psu do zdrowia potrzebne i to jest bardzo wygodne. Cóż, kiedy moje psy nie jedzą żadnej suchej, a szkoda.Tak się przyzwyczaiły do gotowanego i trudno byłoby mi teraz zmieniać im dietę. A czasami miałabym ochote dać szybko suche i juz a nie stać nad garnkami i zastanawiać się, dziś mięsko z ryżem czy z makaronem, a może z kaszą....
  23. [quote name='jacerek']Juz Sonia sie zadomowiła :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))Robi wszytko z toalety co trzeba . Ogonek w rogalik:))))) tylko nie szczeka[/QUOTE] Wszystko w swoim czasie, jeszcze wam zaszczeka i to donośnym głosem.
  24. [quote name='jacerek']Mam pytanie jaka karma sucha jest dobra na rynku. Co sądzicie o firmie josera?[/QUOTE] Słyszałam, że to dobra karma dla zwierzaków, ale niech sie moze wypowiedzą w temacie osoby, które karmią swoich pupili sucha karmą lub mokrą puszkowaną. Moje psiaki jedzą tylko gotowane , domowe jedzenie. Jak raz podjęłam próbę odchudzenia Kropy i zakupiłam worek suchej dietetycznej karmy firmy chyba hils, to zjadły ją bezdomne psy prawie w całości bo Kropa nawet tego ruszyć nie chciała. Pachniała bardzo dobrze i kusząco, ale była wiórowata jakby zrobiona z trocin, w każdym razie ani Kropa ani Borys się nie skusiły na taka karmę.
×
×
  • Create New...