Jump to content
Dogomania

anica

Members
  • Posts

    62499
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    40

Everything posted by anica

  1. Świąt wypełnionych radością i miłością, niosących spokój i odpoczynek, Nowego Roku spełniającego wszelkie marzenia, pełnego optymizmu, wiary, szczęścia i powodzenia serdecznie życzę :)
  2. Zaglądałam!...nie wiedziałam co napisać?! ponieważ ...wygląda ,że chyba nie rozumiemy się do końca? może to ja ,tak odebrałam? czasem po prostu...niezrozumienie słowa pisanego? chciałabym wyjaśnić swoje stanowisko w tej sprawie!... przedstawię obraz sytuacji bez dodawania swojej opinii na ten temat, żeby nic, nie sugerować! proszę o wyrobienie sobie ,każdy swojej :) ..Ponieważ piesek cierpi i nie jest leczony! / takie są fakty/ właściciele ,którzy zostali, poinformowani o chęci udzielenia pomocy / nie mówiłam o formie w jakiej będzie udzielona ta pomoc/ wyrazili chęć przyjęcia tej pomocy, przy Waszej wyraźnej pomocy, kiedy zebraliśmy ,pieniążki 550zł które już mogły wystarczyć na rozpoczęcie leczenia, poinformowałam pana ,jak ta pomoc ma wyglądać! najpierw jedziemy na konsultację do lekarza okulisty, prof Kiełbowicz, który obejrzy oczko, później porobimy wszelkie konieczne badania ogólne, oraz konieczną konsultację kardiologiczną, może nawet się uda u naszej Wrocławskiej sławy prof Pasławskiej? przy pomocy ,żony prof Kiełbowicza, zapłata za leczenie ,miała być opłacona ... później? przelewem? tutaj przedstawiłam w jakiej formie ta pomoc będzie przebiegała/ faktura i przelew/okazało się , że pan jeszcze jest nie zmotoryzowany! kiedy rozmawialiśmy i w kwestii tylko formalnej, spytałam czy jest świadomy ,że z pieskiem po operacji ,trzeba będzie przez parę dni, jeździć na opatrunki? do kontroli?/ wiem ,że pan nie pracuje/ pan odpowiedział , że Ooo! to on nie dojdzie! ja go też ,tyle nie doniosę! zaproponowałam ze swojej strony, zawiezienie do klinik na konsultacje, Poker ze swojej strony ,obiecała ,że po ew.zabiegu, przywiezie ich do domu. W poniedziałek byliśmy umówieni na 8 rano, w sobotę przybiegł pan do mnie.. Jest decyzja! Nie zgadzamy się! wszystkie okoliczności są w postach wyżej! , chorym oczkiem pieska zainteresowało się wiele osób, pan i pani, wyjaśniają zaniedbania... w różny sposób,opisy również powyżej! a nawet ,że są zmuszani!? że wywieramy naciski, nakazujemy co mają robić?!że nie dajemy zająć się pupilem po swojemu? że straszymy? i już nawet nie spamiętałam wszystkiego? ponieważ wczoraj ,miałam kilka 'dziwnych' rozmów chcę być pewna do końca! postanowiłam porozmawiać z panem raz jeszcze! żeby nie niepokoić pana w domu, wyszłam z domu przed 7 i spacerowałam przed bramą pana, kiedy wyszedł z pieskiem, przywitałam się , Maksiu, bo tak ma na imię ,zaskoczył mnie radosnym machaniem ogonka, jakby mnie znał całe życie :) w przeciwieństwie do pana ,który odciągał go na smyczy ode mnie! na moje pytanie jak się czuje Maksiu? i zapewniłam pana ,ze pomoc nadal jest aktualna! odpowiedział, dajcie mi święty spokój! mam teraz jeszcze inne problemy! po Nowym roku będzie operowany, byliśmy teraz u lekarza na Jedności będzie operowany? na Partynicach? leczony? przepraszam za te znaki zapytania ale kto chociaż raz rozmawiał z panem wie o czym mówię! pan nie odpowiada jasno na zadane pytanie, tylko np jest operowany ,będzie operowany, już rozmawiałem, będę rozmawiał, ona rozmawiała! kiedy spytałam o nazwisko lekarza, odparł .. że nie pamięta! on leczy w domu! tylko dla swoich, z polecenia!.. ale przecież mówił pan ,że serduszko jest chore, trzeba porobić badania!.. wszystko będzie robione! odparł ze złością! i k...a mać po ch..j te faktury! .. on ma leczyć a nie rozliczać się! ... nie pozwolił mi też dać Maksiowi smaczka! burknął ,że ... rano wymiotował! pożegnałam się i życzyłam ,państwu Wesołych Świąt! .. skoro państwo chcą się zająć leczeniem.. daję im szanse na wykazanie się inicjatywą! jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątplIwości, proponuję porozmawiać z panem czy z panią ... ja ze swojej strony po dzisiejszym spotkaniu podjęłam decyzję!... ponieważ wiem ,że interwencji jest dużo ,że może liczy się też kolejność zgłoszeń,... państwo tym samym mają czas ,żeby ...samemu zająć się swoim pupilem.. .. ciekawe co usłyszy p doktor?
  3. Kajusiu[*].. Jasieńka[*] moje kochane Dziewczynki i Tinku[*] dawno temu byłeś...ale przecież byłeś z nami... Wesołych Świąt!!! jesteście z nami, może nie tak ,jak dawniej...ale Jesteście i będziecie już na zawsze!
  4. Wszystkim, którzy nas odwiedzają, życzymy Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, Rodzinnego ciepła i wielkiej radości, Odpoczynku od codziennych trosk, Świąt niosących nadzieję na jeszcze lepszy Nowy Rok!
  5. Dzwoniłam do Bgry ale na razie nie odbiera. Bożenko właśnie o numer telefonu do pani pieska mi chodziło, gdybyś mogła ,przekazać Poker ,może coś uda się p doktor wynegocjować dla tego pieska, myślę że i tak już wszelkie sprawy, badania, muszą być zostawione na poŚwiętach. Nie mamy innego wyjścia :(
  6. Tak Aniu, potem łączona szczepionka na wirusówki. Najlepsza, jaką można dostać :) Dokładnie tak :) Nie co rok, a co 2 - 3 lata. Bardzo dziękuję :) ja tego nie wiedziałam, niestety! i pewnie długo jeszcze Tasia dostawałaby tę 'skojarzoną' Wiedza to potęga jeśli pogoda nam pozwoli dzisiaj pójdziemy na szczepienie, może nawet uda mi się porozmawiać z lekarzem na temat tego biednego pieska z raną w oku, ponieważ 'rzekomo' to właśnie u dr Sylwii ,ten pan umówił się na zabieg? zobaczymy?
  7. Anulko sytuacja tu jest ... bardzo trudna! państwo nie chcą? nie mogą? nie potrafią? współpracować! to jest pewnik! nawet jak zorganizowałyśmy wizytę, transport do i od lekarza oraz pokrycie kosztów i tak wszystko ... zignorowali/ ładnie to nazwijmy! bo to nie było wszystko takie proste, żeby to zorganizować, najpierw pan prosił o pomoc, zorganizowałyśmy tę pomoc i z niej nie skorzystali! więc jak mamy teraz uwierzyć ,że sami porobią badania? trafią do kardiologa? okulisty?/ NIE WIERZĘ W ICH ANI JEDNO SŁOWO! ... .. chyba będzie ok 15 tak jak pisałam lekarz z którym rozmawiałam, powiedział że będzie do 15/ muszę zaszczepić Tasię więc dopytywałam ,kiedy będzie miał dyżur, ponieważ nie jestem pewna czy to jest ten sam lekarz do którego chodziłam z Jasią, bardzo sobie cenię p doktora!był czas ,ze tam nie przyjmował? nie wiem dlaczego? więc zmieniłam lecznicę u dr Sylwii byłam również 2-3razy i .. więcej nie pójdę! nawiasem mówiąc rozmawiałam o tym z panem pieska, który powiedział ,że również nie ma dobrych opinii ale ... jakoś nie dziwi mnie że akurat...są umówieni z dr Sylwią na zabieg?! kłamstwo, goni kłamstwo!! :( Też mam nadzieję ,że p Joanna zagląda na wątek... może sobie wyrobi jakieś zdanie... przynajmniej będzie wiedziała czego się spodziewać! pora też jest ... przedŚwiąteczna i każda z nas ma pełne ręce 'roboty' a 'pańciowie' pieska jeszcze ,dokładają nam ,poprzez swoje ;kłamstwa' :( ja mam obawy ,że nie wpuszczą p Joanny! mnie w poniedziałek ,też nie wpuścili! pomyślałam sobie , pochodzę troszeczkę ,może jest na spacerku z pieskiem? wyszedł po chwili z bramy i nawet ...nic nie powiedział ? dlaczego nie otworzył drzwi? dokładnie już pisałam o tym spotkaniu wcześniej! Bożenko ja wiem!.. rozumiem! .. myśmy rozmawiały z tym człowiekiem! i wiemy jak wygląda taka rozmowa :( Ty nawet jeszcze z panią/ ja nie znam/ i ... nie piszemy tu wszystkiego, to i tak nic nie wniesie! u mnie jest tak... że nie wiem? czy płakać? czy się wściekać? Nie wiem? ale nie jestem przekonana ...czy jest jakiś wynik? zakładając ,że wetka coś powie?.. to zdziwiłabyś się bardzo?...,gdyby zrobili 'powtórkę' tak samo jak z Tobą? czy ze mną? najpierw się umawiają ,zgadzają, ustalają termin a później.... jest decyzja! nie zgadzamy się! :( Jeśli pogoda mi pozwoli/ jeszcze do tego od rana dość mocno pada/ spróbuję na 'swoją' rękę ,porozmawiać z lekarzem z gabinetu dr Sylwii? zobaczymy? musimy próbować bo ten biedny pies cierpi! :(
  8. Ja jestem przekonana ,że tu żadnego leczenia psa nie będzie! jeśli nie sfinansujemy tego ,tych ludzi nie "stać" ani finansowo! ani emocjonalnie! na leczenie psa :( Poker jeśli jest możliwość podjęcia rozmów z wetką to proszę :) ja dzisiaj nawet tam dzwoniłam ale odebrał p doktor, dr Sylwia podobno będzie jutro po południu,
  9. Tak to właśnie Ci ludzie załatwiają swoje sprawy! dokładnie ten sam scenariusz, wszystko ustalone, dogadane! Ty załatwiasz sprawę a oni się wycofują :( szkoda nawet czasu na ocenę tych ludzi! nie mieli pieniążków nawet na wizytę? a teraz już mają na leczenie? Bgra czy już piesek nie może liczyć na żadne wsparcie Skarpety? a Twoje? /pomoc z kontaktem TOZu/ ... ..raczej chodziło mi o pozbycie się kłopotu w sensie... jak Wam tak zależy to się nim zajmijcie! np
  10. Gdybyśmy pojechali w poniedziałek to prawdopodobnie ,piesek byłby już po operacji! lekarz mi powiedział, że dzień ,dwa badania i mógłby podjąć decyzję teraz już jest to nieaktualne ,nie ustalałam nic z kliniką okulistyczną na Strachocinie w związku z zaistniałą sytuacją :( a teraz tak jak mówisz.. . mam obawy... czy nie będą chcieli pozbyć się kłopotu :(
  11. Dziękuję Elu :) ale później szczepisz p/ nosówce ,parwo czy innym?
  12. I ja zaglądam do Beni :) .. jak to jest teraz z tymi szczepieniami? napiszcie proszę, czy szczepicie szczepionką tylko p/wściekliźnie? czy tymi tzw skojarzonymi, p/wściekliźnie, nosówce, parwo, i co tam jeszcze?
  13. Podobne przemyślenia mamy z mężem! ... brakuje ludziom empatii na tyle ,żeby zrozumieć cierpienie swojego przyjaciela :( ale... przyjacielem jest dla nich niewątpliwie, ...to ubieranie go w kubraczek ,żeby nie zmarzł... to znoszenie po schodach/ sąsiadka opowiadała nam, że tak właśnie robią i pan jak z nim rozmawiałam również opowiadał ,że znosi go po schodach/ ... też mój mąż powiedział... w końcu żyje u nich 14lat! To może podsumujmy :) Bożenko ,więc wyszło ,że to Ty rozmawiasz z p Joasią ,chyba lepiej?! nie będę ukrywać ,że jestem tutaj totalnie rozdarta i pogubiona :( serce podpowiada co innego i rozum co innego! rozmawiałyśmy przez telefon i wydaje mi się ,że Ty załatwisz tę sprawę lepiej, chociażby z racji większego doświadczenia ja się dopiero "uczę" Bożenko dzwoń do mnie jeśli będziesz chciała pomocy w każdej chwili , jeśli nie będę mogła odebrać, oddzwonię najszybciej do Ciebie jak to możliwe :)...do tego wydaje mi się?? że to oko wygląda niestety gorzej niż na zdjęciu :( ... ponieważ i tak jest na wątku gorąco, nie pisałam a że rozmawiamy już o interwencji, trzeba już rzeczowo przedstawić sytuację! Rozumiem ,że jeśli TOZ 'przekona' rodzinę do leczenia psa, bez względu na to czy to będzie zabieg? czy inne leczenie? to wszystkie deklaracje na pieska są aktualne?
  14. ... może Bgra ,będzie wiedziała jak to wygląda w praktyce? bardzo się martwię o tego staruszka...
  15. ... też się martwię, że to tylko pomoc... chwilowa :( tylko ,że ja tu nie widzę innej! co mogę jeszcze zrobić? ... kłamstwo, goni kłamstwo! jak ci ludzie egzystują? ja kłamców omijam szerokim łukiem!... zresztą to jest ich problem! niestety nasz w tej chwili,... poniekąd również :( Bożenko, tutaj nie ma ,osoby decyzyjnej niestety :( razem , wszystkie chcemy pomóc ,więc jeśli mam coś doradzić ,musiałaby wiedzieć coś więcej o tej interwencji? w sensie jak to wygląda czysto technicznie? czy to wygląda w ten sposób ,że inspektorzy TOZu wchodzą do mieszkania i zabierają pieska? co wtedy dalej się dzieje? kto się nim opiekuje? czy zawiozą go do lekarza? czy do schroniska? taki starenki i schorowany:( serduszko mu nie wytrzyma ze zgryzoty i strachu :( czy też inspektorzy TOZu nakazują ...leczenie pieska? przecież ci ludzie ,nie są godni zaufania? ... chyba następna noc będzie nieprzespana :( jeszcze w takiej patowej sytuacji tu na dogo , chyba nie byłam ... Anulko! ja jestem przerażona tym co spotkało tego psa! albo ja to źle wszystko rozumiem! -piesek jeśli zostanie w domu ze swoimi ludźmi, będzie cierpiał okrutne bóle oka :( - a jeśli TOZ go zabierze to okrutne męki duszy, nawet jeśli go zooperujemy to co dalej?!
  16. Nie będę na razie ,wypowiadać swoich opinii o "całej" tej rodzinie, mam jeszcze większego stressa! :( do rana nie mogłam zasnąć!... wszystko się "kupy nie trzyma" Poker, nieustająco podziwiam - też jestem Za poczekamy może się dzisiaj odezwie! oby nie potwierdziły się moje przypuszczenia... ...zobaczymy dzisiaj? może pomimo Twoich zapewnień nie chciała po 22? przyznam się ,że ja bym też nie zadzwoniła!... mam problem z telefonami o 'dziwnych' porach Poczekajmy co będzie dzisiaj?? pewnie teraz zastanawiają się ,jak rozmawiać? gdzie byli? jak to się stało, że nie znalazł się nikt ,kto by ...po prostu zabrał pieska do lekarza? ... znacie jakąś odpowiedź?... ja nie???????????????????????? ...Był ten pan na zastrzyku! jeszcze raz zadzwoniłam ,bardzo się martwiłam! przecież jak zaczął antybiotyk... i tak przerwać to jest przecież nie dobrze! ustaliłyśmy z p doktor, że ponieważ p Alinka zapłaciła za całą kurację i za tabletki ponieważ jeszcze okazało się że ma w domu kota i jeszcze jednego psa ja pokryję koszty ,wyników z krwi i zobaczymy czy nie będzie dalszego leczenia, ponieważ w wywiadzie pan ,podał że piesek dużo pije :( chcemy sprawdzić wątrobę? czy go czasem nie struł tymi aerozolami :( ale to po kuracji powiedziała p doktor,
  17. Odwaliłaś kawał dobrej roboty, Bożenko, czekamy na wiadomości od żony... ale ja nie jestem dobrej myśli :(
  18. Tak , dziekuję wróciłam do tego ,nici wyszły na pewno! do Świąt nie ma takiej możliwości, nie piszę wszystkiego ,ponieważ to nam nic nie wnosi, ale Pan doktor wytłumaczył mi to ponieważ próbowałam prosić :(
  19. Anulko, ja już nawet nie piszę co myślę o panu! chociaż ... ja nie wiem czy to czasem nie pani właśnie jest tą "złą" jak sobie przypominam od początku nasze rozmowy z panem! to jak najbardziej chciał/ szukał pomocy! jak jeszcze nie wiedziałam ,że będzie takie wsparcie z waszej strony to nawet na moje...nie wiem? nie potrafię powiedzieć, kiedy i jak mogę pomóc? muszę pomyśleć? kiedy i kiedy? pytał a jak już realnie przyszła pomoc to przyleciał cały roztrzęsiony i .. jest decyzja! przykro na Święta! nie chcę awantur! ... nawet jak wczoraj pod ich domem rozmawiałyśmy z Poker, zastanawiałyśmy się? może pan mnie nie zrozumiał? może ja go przestraszyłam? jak powiedziałam że... myślicie panstwo o sobie! o Świętach! to egoistyczne! a czy wie pan jak może cierpieć pana pies? chciałam to wszystko dzisiaj wyprostować? wyjaśnić? poleciałam rano z nadzieją! i ..nic! ..tylko jeszcze większe rozczarowanie :( ... przeniosłam to rozliczenie na pierwszą stronę, jeszcze raz Bardzo dziękuję :) oby można było z niego skorzystać! bo nie mogę przestać myśleć o tym co może się stać z tym oczkiem po rozmowie z Bgrą :( Poczekamy na Poker co powie w tym temacie? kto ma rozmawiać z p Joanną?
  20. Jestem po rozmowie z p doktorem Kiełbowiczem, przeprosiłam i wyjaśniłam ,że niestety właściciel ,odmówił na chwilę obecną leczenia i diagnostyki ,jednak w dalszym ciągu próbujemy z nim rozmawiać i rozważamy interwencję TOZu, w związku z czym ,prosiłam o pomoc i ustalenie innego terminu? no i niestety :( lekarz powiedział ,że nie odmawia pomocy ale jest jeszcze kierownikiem katedry ,ma pod sobą kilkudziesięciu pracowników i są przed Świętami u nich pewne rozliczenia i zasady, i naprawdę nie ma możliwości przyjęcia pieska :( długo myślał i powiedział proszę zadzwonić do mnie po Świętach, to najwcześniejszy termin jaki mogę pani w tej chwili zaproponować i wtedy spróbujemy się jakoś umówić...na tą chwilę oprócz, odmowy właściciela pieska, mamy jeszcze , brak wcześniejszych terminów lekarza :( wygląda na to ,że siłą rzeczy... biedna psinka ,będzie musiała czekać z chorym okiem na po Świętach :( ... chyba ,że wymyślimy coś innego?? - jestem po rozmowie z Bgrą ,było miło :) jesteśmy zdania ,że będziemy szukać rady/pomocy TOZu ,na wszelki ..mam nr telefonu p Joanny ,ponieważ Poker już rozpoczęła rozmowę, poczekam na decyzję , kto dzwoni?/ żeby niepotrzebnie nie niepokoić wieloma telefonami w tej samej sprawie/ a w między czasie :( jak to w życiu bywa.. chyba musi być do pary! nieszczęścia również :( w piątek? czy w sobotę? nawet dni w tym wszystkim się plączą, wyszłam wyrzucić śmieci, moją uwagę zwrócił brudny mężczyzna/ typowy bezdomny/ z psem, który siedział przy kubłach smietnikowych na betonie i dygotał, mężczyzna wyciągnął jakiś kartonik ze śmietnika i wypijał zawartość/mleczko? śmietanka?/ zrobiło mi się ich bardzo żal! ścisnęłam w garści 10zł i zastanawiałam się jak tu?.. wyrzucając śmieci rzuciłam ..jaki śliczny grzeczny piesek! proszę mu kupić jakiegoś smaczka, dobrze? nagle zobaczyłam.. O Matko! piesek futro miał ...za przednimi łapami, mocno przerzedzone! prawie był łysy a skóra w strupach z czerwonymi plamami :(.. co to jest? ten pies jest chory? co mu dolega? nic odpowiada właściciel, jest uczulony na pchły! dlaczego nie ma obróżki? ma proszę zobaczyć?/faktycznie miał/ kupiłem za 10zł nie działa! ale jak go spryskam ,tym aerozolem na muchy, mole to jakiś czas się nie gryzie, odpowiedział, mało nie wściekłam się na niego! pytam.. jak ma się gryźć jak mu pan skórę trucizną spryskał! jak ja bym panu ręce tak spryskała i później kazała sobie palce lizać to lizał by pan czy nie! truje pan jeszcze swojego chorego psa do śmietnika podeszła jeszcze pani, która sugerowała - świerzb? pan wyraźnie się przestraszył, tłumaczył że nie wiedział? nie pomyślał? pani pierwsza odzyskała 'spokój' i powiedziała ...albo w tej chwili dzwonię po Straż miejską, żeby zabrali psa, przynajmniej w schronisku będą go leczyć!... albo idzie pan ze mną do lekarza? spytałam, naprawdę pójdzie pani? tak! odpowiedziała, proponuję że zapłacę za lekarza, czy jest tu blisko? zaprowadziłam wszystkich do gabinetu na Ledóchowskiego, okazało się że piesek faktycznie jest uczulony na pchły a tak mocno ,przerzedzone futro i rany to po prostu długotrwałe zaniedbanie :( piesek dostał tabletkę /chyba Bravecto/ i niestety leczenie antybiotykiem w zastrzyku, na kolejny miał się stawić dzisiaj /to ma być seria co najmniej tygodnowa/ przed chwilą dzwoniłam jeszcze go nie było :( można oszaleć..... Tak jak powiedziałam Bożence, kiedyś na którymś wątku była dyskusja.. czy bezdomni powinni mieć psy? nie zabierałam głosu, ponieważ nie miałam zdania! teraz jestem już pewna! Nie! nie powinni mieć psa! bo nie potrafią! nie mają możliwości ,żeby o niego zadbać, tak jak powinni! .. i tego będę się trzymała! bo dlaczego te biedne psy mają cierpieć .. że mają takiego pana? to chyba w schronisku jest już lepiej?...na pewno w nie jednym tak! niestety :(
  21. Anulko już wysłałam do Bgra a Poker zna adres ,ponieważ wczoraj wieczorem, byłyśmy tam obie, niestety nie zastałyśmy nikogo :( nawet dzisiaj specjalnie powiedziałam panu ,że wczoraj byłyśmy z koleżanką ,żeby jeszcze wyjaśnić sytuację/ w sensie ,żeby się nie obawiał ,że zaraz piesek będzie operowany, tylko chodzi o diagnostykę/ i zapewnić go o pomocy finansowej, nawet nic nie powiedział! gdzie był? pewnie ,ze nie musi się tłumaczyć ale oferujemy tak daleko idącą pomoc, że... chyba by wypadało coś powiedzieć?! naprawdę mam wątpliwości... żeby chociaż zechciał pokazać ...książeczkę zdrowia psa? jakieś wyniki badań?? Anulko do tego wszyscy mnie opierdzielają i żyję w takim pędzie ,że nie mam chwili żeby pomyśleć wieczorkiem, postaram się wkleić to rozliczenie, tak jak prosiłaś na pierwszą stronę ,teraz mam obawy,żebym w pospiechu czegoś nie usunęła, Bardzo dziękuję Anulko Tak mówiłam o tym! nawet dzisiaj rano ,bardzo chciałam ,żeby pojechał ze mną ,to nawet bez porozumienia tutaj z Wami, próbowałam skusić go obietnicami i uspokoić że... zobaczymy jak wyjdą badania? czy lekarz będzie mógł operować? jeśli zaleci tylko leczenie farmakologiczne, to jak najbardziej może pan liczyć również na pomoc, jak to zrobić to ustalimy z lekarzem?... i nic?... że jeszcze przyjdzie do mnie powie jak piesek się czuje.. że jak by się pogorszyło to lekarz z Pomorskiej nawet przyjedzie do niego do domu.. ja nie wiem?... czy on w głupa tnie? czy on jest??? ... lecę teraz jeszcze do weta... później opowiem :(
  22. Udało mi się dzisiaj rano, 'złapać' pana,mam mieszane uczucia z tego spotkania, ponieważ niestety nie chciał jechać do lekarza z pieskiem, tłumaczył, że córka Justyna? znalazła czy znała lekarza, który mieszka na ul Pomorskiej, byli u niego z pieskiem, lekarz przepisał jedne kropelki do przemywania oczka? a drugie do podawania doustnie? nazwy nie pamięta? lekarz powiedział ,że na efekty należy poczekać, jakiś czas ok miesiąca? ale pan już widzi ,że jest lepiej ,bo wcześniej czasem pokazywała się krew z tego oka a teraz piesek już nie krwawi,piesek nie piszczy, nie jest markotny ,dużo je/ nazwał to brzydko -nie je tylko wpie...a!/ podobno miał pobieraną krew i tam są komórki? wie pani jakie? dlatego lekarz powiedział ,żeby tego lepiej nie ruszać? piesek ma chore serduszko, wątróbkę i jeszcze jelito i nóżkę i jeszcze chore stawy, i jeszcze nie wiadomo co?? więc.. jakby coś gorzej było to wtedy zobaczymy? to ja przyjdę do pani? i jeszcze przed Świętami przyjdę i powiem jak się piesek czuje? / nie wiem jak przekazać treść tej rozmowy, ponieważ 'konwersacja' z panem jest bardzo utrudniona/ rozmawialiśmy chyba ponad godzinę na ulicy, pan opowiadał mi całą historię jak piesek od początku ... ja ze swojej strony próbowałam ,przekonać pana jednak do wizyty u lekarza okulisty i badań ,które są niezbędne, żeby określić jaki jest stan pieska, ponieważ słowo operacja/zabieg działa na pana źle! zaraz reaguje ... eeee! a jak pójdzie pod nóż.. i nie przeżyje! albo będzie gorzej? ja ze swojej strony muszę zadzwonić do p doktora przeprosić i wyjaśnić dlaczego nie byliśmy! i...co robimy? ...muszę jeszcze wyjaśnić , że piszę z pracy/ wskakuję na dogo ,jak tylko mogę/ a jeszcze mam do załatwienia jeszcze jedną sprawę, napiszę później w tej chwili już mnie wołają/
  23. Kciuki potrzebne są nadal, plan jest taki ,że jeszcze jutro będę przed 7 rano, spróbować pod domem złapać pana jak będzie wychodził z pieskiem na spacer, może wtedy udałoby się jeszcze 'uratować' ten jutrzejszy termin u lekarza? niestety dzisiaj nie udało nam się zastać nikogo w domu, dość długo pukałyśmy, potem chwilę jeszcze postałyśmy na dworze, nic nie wskórałyśmy za wyjątkiem zainteresowania sąsiadów, mamy nadzieję z Poker ,że sąsiedzi poinformują pana/panią że byłyśmy i przekażą ,że byłyśmy tylko po to ,że naprawdę chcemy pomóc! że na razie lekarz ma tylko postawić diagnozę ,że jak zbada pieska to będziemy zastanawiać się co dalej, żeby się nie obawiali ,że piesek będzie operowany bez badań!... mam nadzieję ,że jutro jeśli nawet nie uda mi się pana 'złapać' to sam przyjdzie, spytać dlaczego byłyśmy? zobaczymy?
  24. Tak Anulko, obiecałam pomoc, ale też zaznaczyłam ,że musimy poznać opinię lekarza i koszty? Nie chciałam dawać panu ,jakiś złudnych obietnic? bywa ,że .. są operacje.. leczenie... po kilka tysięcy... no nie wiem? Tak, mówiłam! pan nawet naciskał, ile? no bo ..są Święta! .. odpowiedziałam ,że o konkretnych kwotach ,nie możemy teraz rozmawiać ,dopiero po diagnozie! ale są osoby, które chcą pomóc w ich nieszczęściu i będziemy cały czas z nimi w sensie pomocy finansowej, leków tylko musi mieć świadomość ,że będzie trzeba po operacji , jeśli taka się odbędzie, zawozić pieska na opatrunki, do kontroli ale mówię spokojnie, poczekajmy co powie lekarz... przecież nie mogłam tego pominąć, chciałam ,żeby wszystko było jasne, mówiłam o tym ,że może na nas liczyć również w innych sytuacjach jakie ewentualnie mogą się pojawić.. chciałam go uspokoić już później jak był taki na NIE...
×
×
  • Create New...